Witam
chciałbym was kobiety się poradzić
Opowiem historyjke jak najkrócej mogę
rok temu rozpocząłem studia w innym mieście, studia mgr na tych studiach poznałem dziewczynę, od razu mi się spodobała zagadałem ale jeszcze wtedy nie brałem jej w ogóle pod uwagę jeśli chodzi o ewentualne związki i tak dalej... W tamtym okresie kręciłem z inna kobieta która przyjechała na Erasmusa nic z tego i tak koniec końców nie wyszło bo wyjechała a ja jestem wolny w tych sprawach:P no ale mniejsza o to
Gdy przyszła wiosna jakoś tak zaczęliśmy koło siebie częściej siadać na wykładach i tak dalej rozmawiać, zbliżać się do siebie...
Przyszła raz i mówi nie możemy ze sobą wieczorem pisać bo śniłeś mi się później hahaha taka była moja odp:P (chociaż od tego czasu jakby mój stosunek do niej się zmienił) później zaprosiłem ja gdzieś na spacer pogadać, później ona gdzieś tam mnie do siebie na mieszkanie żeby pooglądać jakiś film i tak rozmawialiśmy dużo o sobie wiemy (ze miała ciężkie dzieciństwo ze ojciec odszedł i tak dalej )
Tak minęło kilka miesięcy i w październiku poszliśmy na impreze, po imprezie siedzieliśmy jeszcze w lokalu i gadaliśmy o różnych sprawach i doszło to tego że mówiła mi o swoich byłych i tak dalej, ilu to nie miała jak ich zdradzał i tak dalej, może dlatego że powiedziałem jej ze udaje tylko taka twardą a naprawdę jest wrażliwa.... Zapytałem więc jaki ma stosunek do mnie czy ma wyjebane tak jak na resztę ludzi tak jak ona twierdzi... Powiedziała mi tak ze ma wyjebane to ja wstałem i wyszedłem... jak odchodziłem od stolika mówiła mi że żartuje ja nie wróciłem... i tak gniewaliśmy się do końcówki stycznia...
Wtedy nastąpił przełom bo mieliśmy oddac jakas tam prace na zal i ona sama zapropnowała że mi wyśle pomoc żeby to zrobić ok myślałem ze tylko tak mowi a nie wyśle, a tu jednak miła niespodzianka i jednak wysłala. Mysle wyciąga reke na zgode (mimo ze wcześniej dostało mi się ze mnie nienawidzi, że dobrze że ze sobą nie gadamy że mój czas się skończył i dobrze jej z tym- to akurat koleżanka mi powiedziała mimo że nigdy nie pytałem postronnych ludzi o nią )
Robiłem impreze urodzinową, zaprosiłem ja jako ostatnią dzień przed w ogóle nie spodziewałem się ze przyjdzie a tu jednak pojawiła się i kupiła mi fajny prezent związany z sportem który uprawiam, nie taki prezent na odpierdol tylko pomyślała postarała się, nie wydając dużo kasy...
Do sedna, kilka dni po imprezie dopijaliśmy jeszcze resztki z nią i kolezanakmi, dziwczyny się ładnie wstawiły i odprowadziliśmy jej na mieszkania.... ja wtedy nic nie pilem... w drodze powrotnej szliśmy sobie za ręce przytuleni... miałem odprowadzić na autobus, później pod blok a skończyło się ze spałem z nią... spała mi jak dziecko ja klacie przytuleni jak małżeństwo... gadaliśmy sobie i tak dalej... następnego dnia napisałem jej sms że ślicznie wygląda jak śpi dlatego nie budziłem a ona mi tekst ze takie teksty zostaw dla kogoś innego ;/ to ja spoko nic nie pisałem obróciłem żart (ogólnie staram się ograniczać pisanie, jak coś to już dzownie i proponuje spotkanie) kilka dni po tym tak się złożyło że byłe u niej wieczorem i czułem ze musze już wyjść zaczałem szukac autobusu powrotenego ale nic jej nie mówiłem a ona sama ze już jest godzina xx xx to ja mowie wiem i spadama, jak się ubierałem to jej wspólokatorka do mnie a co Ty nie zostajesz a ona że tak ciekawe z kim będzie spał
Trochę się wkurzyłem ale dobra
Za kilka dni pisze mi środku nocy czy jestem w mieście odp dopiero rano, kilka dni póxniej czy nie pójde tam gdzieś z nia po coś, akurat pracowałem nie moglem... nie mieliśmy 2 tyg kontaktu, wczoraj się widzieliśmy na uczelni była miła, wypytywala co robiłem przez ten czas i tak dalej...
Pytanie do was co ja mam o tym wszystkim myśleć czy ona wtedy jak spała ze mną chciała po prostu się do kogos przytulic obojętnie do kogo, mieć czyjąś uwagę i ma mnie w dupie czy jednak mam jakieś szanse na rozwój tej znajomości... ???