netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Tak nie moze byc

8 odpowiedzi2 421 wyświetleńzałożony przez Czas leczy rany, 26.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Tak nie moze byc

Witam i prosze o szczere rady. Mam chlopaka z którym jestem od prawie 3 lat wspólne mieszkanie . Układało nam sie rożnie wiadomo jak to w zawiązku kłótnie przeprosiny zazdrość .ale do czego zmierzam .a wiec moj chlopak 5 lat temu przeżył szok.jego życie wywróciło sie do góry nogami ponieważ jest sprawca wypadku w którym zgineła jego narzeczona w 6 miesiącu ciazy. Od tego momentu jak sie domyślacie jest załamany zrozpaczony .dlatego ta cała sytuacja odbija sie na mnie .caly czas o tym myśli ma leki a nawet w nocy płacze .nagle coś sie zmieniło o wszystko ma do mnie problem i stwierdził ze musimy sie rozstać bo nie chce mnie ranić żebym przeżywała to razem z nim . Nie chce żebym przez niego zmarnowała sobie życie ze chce byc sam . Ten wypadek ciagle wraca wszystko mu sie przypomina .robie wszystko zeby był szczęśliwy jednak to na nic . Ale jest problem w tym ze ja go kocham i nie chce go zostawiać samego . Cały czas powtarza mi ze znajdę sobie kogoś innego z kim ułożę sobie życie bo z nim szczęśliwa nie bede .prosilam zeby poszedł do psychologa to twierdzi ze jest wszystko ok.co ja mam w takiej sytuacji robic . Ludzie pomóżcie mi prosze . Przeciez ja go kocham jest dla mnie wszystkim.

2

Odp: Tak nie moze byc

On zdecydowanie potrzebuje pomocy psychologa. Na Twoim miejscu nie zostawiałabym go, tylko robiłabym WSZYSTKO, żeby mu pomóc. 3 lata związku to dużo, warto walczyć, jeśli go kochasz.

3

Odp: Tak nie moze byc

Kocham go i to bardzo chce mu pomoc prosiłam tyle razy zeby poszedł do psychologa ale twierdzi ze sobie poradzi .sa dni ze cierpię razem z nim . Nie wiem jak do niego dotrzeć

4

Odp: Tak nie moze byc
Czas leczy rany napisał/a:

Kocham go i to bardzo chce mu pomoc prosiłam tyle razy zeby poszedł do psychologa ale twierdzi ze sobie poradzi .sa dni ze cierpię razem z nim . Nie wiem jak do niego dotrzeć

Widzisz problem jest trudny bo podsuwasz mu jakis srodek rozwiazania, pomocy (nie bede dyskutowal czy dobry czy zly ale ktos tu pisale ze to powinien byc terapeuta - psycholog a nie sam psycholog) a on to odrzuca!!!! Czujes sie wiec i jestes bezsilna. Jednak sytuacja miala miejsce wiele lat temu. Jest to wiec tez kwestia braku wybaczenia sobie winy chlopaka przez niezrozumienie pewnych "faktow" (dlatego w "" bo to sa dla mnie fakty ale dla niego moga takimi nie byc). Otoz,

1. Kazdy jest czlowiekiem, i kazdy moze popelnic blad. Skutki tego samego bledu moga byc rozne. I tak z glupoty podrzucaja komus skorke od banana mozemy doprowadzic do niczego, do upadku, do zlamania nogi, reki, do udzerzenia w wyniku upadku i smierci. Sam wiec aspekt przyczyny sie nie zmienia, zmienia sie skutek. I tak w wiekszosci wypadkow juz po kilki dniach bysmy sie nad tym co zrobilismy nie zastanawiali, gdyby nie okreslony skutek. Do tego wiec trzeba podjesci logiczne ze kazdy moze przejawic nieodpowiadzialne zachowania, tutaj statystycznie ten skutek akurat trafil na niego.

2. Kwestia zycia i smierci. Nie bylo to dzialanie zlosliwe, smierc byla skutkiem wypadku. Poza tym osoby ktore zginely zyja, tylko ze w innym swiecie, tak gdzie wiekszosc idzie po smierci, nie mowiac juz o kwestii kolejnej inkarnacji czy istnienia planu zycia, ktory byc moze zakladal zaistnienie takiego wypadku. Jesli wiec ktos wierzy w zycie po smierci to nie powinien rozpaczac.

I tu wlasnie to co jest rozpacza paralizuje czlowieka. Wyniszcza.

A moze celowosc? Zadac sobie pytanie po co zyje? Czy moze narzeczona nie zyczylaby sobie zeby zyl i byl szczesliwy. Rozpaczajac dalej robi krzywde jej bo nie umie wyjsc z marazmu, nie potrafi zyc dalej nawet dla Niej zeby po smierci spotkac sie Nia i ew. dzieckiem (tu nie musisz byc zazdrosna, tam nie ma malzenstw) z punktu widzenia czlowieka, ktory dobrze zrealizowal swoje zycie, a nie je zmarnowal. Czy w tym drugim przypadku nie byloby mu przed Nia wstyd?

Moze powiedz mu co nieco z tego co tutaj napisalem, co uwazasz za sluszne. Moze to cos zmieni?

5

Odp: Tak nie moze byc

Ja z nim cały czas rozmawiam tłumacze ze tak musialo byc pan Bóg najwidoczniej stwierdził ze beda mu potrzebne i tam beda miały lepiej niż tutaj co by było gdyby to wszystko sie wydarzyło 2 lata po narodzinach widział by je bawił przytulał to stwierdził zeby tego nie przeżył odszedł razem z nimi .powtarza mi ze wolał by zginać w tamtej chwili niż teraz tak żyć ze życie nie ma sensu .jeszcze jest jedno znajomi tej dziewczyny ciagle piszą do niego i go obwiniają a przeciez nie zrobił tego specjalnie czy ludzie naprawdę sa tacy niewyrozumiali przeciez on tez z tego powodu cierpi . Brak słów na to wszystko .strasznie mu za przeproszeniem ryja psyche

6

Odp: Tak nie moze byc
Czas leczy rany napisał/a:

Ja z nim cały czas rozmawiam tłumacze ze tak musialo byc pan Bóg najwidoczniej stwierdził ze beda mu potrzebne i tam beda miały lepiej niż tutaj co by było gdyby to wszystko sie wydarzyło 2 lata po narodzinach widział by je bawił przytulał to stwierdził zeby tego nie przeżył odszedł razem z nimi .powtarza mi ze wolał by zginać w tamtej chwili niż teraz tak żyć ze życie nie ma sensu .jeszcze jest jedno znajomi tej dziewczyny ciagle piszą do niego i go obwiniają a przeciez nie zrobił tego specjalnie czy ludzie naprawdę sa tacy niewyrozumiali przeciez on tez z tego powodu cierpi . Brak słów na to wszystko .strasznie mu za przeproszeniem ryja psyche

Ludzie sa okrutni, w taki sposób zaczerniają swoje własne winy, czuja się "lepiej" kosztem kogos innego. W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego jak zerwac z tym środowiskiem, zmienić numer tel., email i miejsce zamieszkania.

I tak jak napisałem. Niech się zastanowi, ze skoro one nie zyja, ale na pewno patrza się na jego zycie, czy chce żeby patrzyly na to jak sam sobie marnuje zycie?

7

Odp: Tak nie moze byc

Nie wiem jak do niego dotrzeć ale jakoś bede musiała

8

Odp: Tak nie moze byc
Czas leczy rany napisał/a:

Nie wiem jak do niego dotrzeć ale jakoś bede musiała

To jak to opisałaś wskazuje na to, że on nie zamknął jeszcze za sobą żałoby po poprzednim związku. Dodatkowym czynnikiem trwania w tym stanie jest obwinianie się za wypadek. Dla niego ten etap zakończy się dopiero wtedy, gdy zaakceptuje wszystko to co się wydarzyło i się z tym pogodzi, a tym samym zechce iść do przodu. Nie poradzisz sobie sama z jego stanem. Jeżeli zależy Wam na sobie, uda Ci się namówić go na terapię. Bez specjalisty, sama nie poradzisz sobie. Bądź dla niego wyrozumiała, ale największą prace musi wykonać on sam... Wytrwałości życzę...

9

Odp: Tak nie moze byc

On jest uparty wiec nie chce go naciskać i na sile wyslac na terapie .zobaczymy co bedzie dalej .ile lat trwa takie zamknięcie rozdziału

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026