Hej, jestem tu nowa dlatego chciałam założyć nowy wątek, bo nie wiem do jakiego "tematu" będę się nadawać
Od razu mówię nie potrzebuję osądzania, "ziania jadem" itp. tylko zwykłej rady..
A mianowicie..
Rok temu przeprowadziłam się do innego miasta. Wszystko układało się dobrze, miałam pracę, mieszkanie wynajmowałam sama więc w miarę możliwości sobie radziłam. Przed przeprowadzką byłam z chłopakiem ponad rok czasu, później się rozstaliśmy i po przeprowadzce znów zaczęliśmy spotykać. Zaszłam w ciążę. I wszystko było pięknie.. Aż do momentu kiedy nasze dziecko umarło przy porodzie.. Miałam depresję, chodziłam do lekarza.. Wiem, że nigdy o tym nie zapomnę to zawsze będzie ze mną, we mnie (część mnie też umarła). Ale czy to zle, że chce się z tym wszystkim uporać? Że chce zacząć jakoś żyć na nowo?
Właśnie się zaręczyliśmy, planujemy za rok ślub. Jeździmy na cmentarz, nasza córeczka jest w naszych sercach cały czas, a ja czuję, że robię coś źle..
Poza tym mam pretensje do faceta, że często nie ma go w domu, ostatnio zaczęliśmy się coraz częściej kłócić.. Ja pracuję w domu także może dlatego też jestem taka jakby to powiedzieć.. marudna, czepliwa..
Generalnie potrzebuje rady starszej "koleżanki".. Mam 24 lata, ale sporo przeżyłam więc nie jestem taka jak dzisiejsza "młodzież"..
Podobne tematy
Ale w zasadzie co jest Twoim głównym problemem? Kłótnie z narzeczonym? Nie jesteś pewna czy go kochasz? Nie radzisz sobie po stracie dziecka? Opisałaś swoją historię, ale nie jakiej rady oczekujesz:)