Heja.
Obecnie mam 24lata, w listopadzie stuknie mi 25latek i... pusto w głowie. Uważam, że radzę sobie zazwyczaj dobrze ale czynnik X trapi mnie cały czas.
Poznałem ją 3lata temu przez internet, było cudownie i wspaniale. Byliśmy wtedy już razem, wspólnie przeżyliśmy pierwszy raz. Poznałem jej rodziców, ona moich... byliśmy na weselu kuzynki. Nigdy nie było większych spin, cieszyliśmy się wspólnym życiem, szarą codziennością... wracała później to domu, to przygotowywałem obiad i na odwrót, ot prawie jak małżeństwo. I tak było przez prawie 3lata, jednak w zeszłym roku zmieniłem pracę na nową i lepszą, miałem więcej czasu dla niej i... ona też zmieniła pracę, wpadła w towarzystwo, niemal codziennie wracała pijana do domu po pracy, a ja nie umiałem jej powstrzymywać od tego. Ale daliśmy radę.
Wyjechaliśmy na wakacje w sierpniu, miałem zakupiony pierścionek zaręczynowy i ten moment miał nastąpić, jednak ona wjechała mi z tekstem, że jestem jej pierwszym i musi spróbować czegoś innego... świat mi się zawalił, pierścionek schowałem. Po 2tygodniach się rozstaliśmy z jej strony, niby wypaliło, niby musi spróbować czegoś innego, niby to i tamto... nie wierzę w takie coś, wywalczyłem o to z całej siły i ponownie byliśmy razem na...2tyg., powiedziała jednak, że nie da rady dalej.
Oczywiście, gadanie typu, że nie jest gotowa na związki itp., jakimś dziwnym trafem skołowała drugie łózko do swojego pokoju... miała już kogoś na oku wcześniej, świat ponownie mi się zawalił. Dalej chlanie, do tego w jej pokoju pojawiły się opakowania po lekach na depresję i psychikę jakieś. Zaniedbywałem pracę, hobby i wszystko dookoła, jeszcze pewnego dnia wracając z pracy byłem tak przybity, że omal autobus mnie nie potrącił...gdyby nie kolega, nie byłoby mnie tu. Cały czas się zastanawiam, jak to się stało... NO JAK? Chyba byłem za dobry
Ale ona z tego co widzę, dalej próbuje utrzymywać ze mną kontakt, mimo braku odzewu z mojej strony bo zwyczajnie nie potrafię. Ten jej nowy chłop jest na tyle cudowny, że suczka mojej ex mu zwiała, zgadnijcie do kogo napisała pierwsza z tym problemem...
Miała też problemy ze swoimi rodzicami, matka alko, ojciec za granicą... były niezłe akcje, wytrwałem wszystko przy niej i pocieszałem na ile umiałem, ogarnęliśmy to.
Mam najlepszą pracę pod słońcem, mam hobby, zapisałem się na siłownię, szukam własnego mieszkania i... staram się o drugą pracę, żeby nie zwariować. Mija niedługo pół roku, a dalej czuję do niej to samo, tylko ona ma już kogoś innego. I nie wiem, czy potrafiłbym ponownie związać się z kimś, jakąś receptę macie na mój przypadek?