Jak cieszyć się szczęściem i nie myśleć o nieciekawych początkach?
Początek mojego związku(4 miesiące znajomości) wyglądał tak jakby chłopak się mną bawił. Nie potrafił się zaangażować. Były świetnie spędzone razem tygodnie i takie, kiedy prawie wcale się mną nie interesował. Widziałam, że nie zależy mu tak jak powinno. Średnio co dwa dni myślałam o tym, że to nie to i nie mogę się dawać tak traktować. Wiele nocy przepłakałam. Kiedy miałam już dość, chciałam zerwać. Przestraszył się, mówił, że mu ciężko się angażować, ale że chce tego związku, potem szczerze mnie przeprosił. Postanowiłam dać ostatnią szansę. Od tamtego czasu(lipiec) jest cudownie... Nagle całkowite zaangażowanie, okazywanie uczuć, staranie się... Dziwne nie? ![]()
A ja nadal mam problem, bo ciężko mi zapomnieć o tym co było. Zamiast się cieszyć tym co jest, ciągle myślę czy to nie wróci, dlaczego wtedy taki był... Nie chcę mu wypominać i ciągle do tego wracać, bo teraz jest świetnie, ale to ciągle we mnie siedzi.