50 twarzy Grey'a - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ŚWIAT FILMU » 50 twarzy Grey'a

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 104 ]

Temat: 50 twarzy Grey'a

Jak dziewczyny podoba Wam się ekranizacja tejże książki? Osobiście jestem trochę zawiedziona, dużo rzeczy zostało skróconych/pominiętych...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: 50 twarzy Grey'a

A mnie się w ogóle nie podoba idea promowania patologii. Bo jak inaczej nazwać związek Any i Greya?  Kiedy role dominującego i uległej wykraczają poza sprawy łóżkowe, a idea BDSM traci swoje znaczenie (bo tu wcale nie chodzi o zadawanie bólu, ale o zaufanie do partnera, że nie sprawi nam bólu, tylko czystą przyjemność), po co promować takie związki? Zwłaszcza wśród młodych nastolatek, które powielą schemat Any. W życiu to się nazywa syndrom sztokholmski, a nie pięćdziesiąt twarzy szaleństwa i film i książka byłyby o tyle fascynujące, gdyby stanowiły studium sadyzmu, a nie był czymś w rodzaju fantazji erotycznych autorki, które i tak zakończą się szczęśliwie.

Proszę usunąć moje konto. Dziękuję.

3

Odp: 50 twarzy Grey'a
Aenima napisał/a:

A mnie się w ogóle nie podoba idea promowania patologii. Bo jak inaczej nazwać związek Any i Greya?  Kiedy role dominującego i uległej wykraczają poza sprawy łóżkowe, a idea BDSM traci swoje znaczenie (bo tu wcale nie chodzi o zadawanie bólu, ale o zaufanie do partnera, że nie sprawi nam bólu, tylko czystą przyjemność), po co promować takie związki? Zwłaszcza wśród młodych nastolatek, które powielą schemat Any. W życiu to się nazywa syndrom sztokholmski, a nie pięćdziesiąt twarzy szaleństwa i film i książka byłyby o tyle fascynujące, gdyby stanowiły studium sadyzmu, a nie był czymś w rodzaju fantazji erotycznych autorki, które i tak zakończą się szczęśliwie.

Nieczego innego od tej historii nie oczekiwalam, skoro jest oparta na Zmierzchu. Tam tez zwiazek to patola taka.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

4

Odp: 50 twarzy Grey'a
Aenima napisał/a:

A mnie się w ogóle nie podoba idea promowania patologii. Bo jak inaczej nazwać związek Any i Greya?  Kiedy role dominującego i uległej wykraczają poza sprawy łóżkowe, a idea BDSM traci swoje znaczenie (bo tu wcale nie chodzi o zadawanie bólu, ale o zaufanie do partnera, że nie sprawi nam bólu, tylko czystą przyjemność), po co promować takie związki? Zwłaszcza wśród młodych nastolatek, które powielą schemat Any. W życiu to się nazywa syndrom sztokholmski, a nie pięćdziesiąt twarzy szaleństwa i film i książka byłyby o tyle fascynujące, gdyby stanowiły studium sadyzmu, a nie był czymś w rodzaju fantazji erotycznych autorki, które i tak zakończą się szczęśliwie.

Kumam o co Ci chodzi. Ale to tylko film i sztuka przez mikroskopijne s. No i dla dorosłych. Filmu nie widziałam, ale czytałam książkę i w niej było to o czym piszesz, czyli że Ana jest jednak podniecona tą całą historią.

"Jeśli coś się dzieje ze mną zawsze dzieje się na pewno, więc
to co było jest spełnione błądzę tylko w jedną stronę..."

5

Odp: 50 twarzy Grey'a
Aenima napisał/a:

A mnie się w ogóle nie podoba idea promowania patologii. Bo jak inaczej nazwać związek Any i Greya?  Kiedy role dominującego i uległej wykraczają poza sprawy łóżkowe, a idea BDSM traci swoje znaczenie (bo tu wcale nie chodzi o zadawanie bólu, ale o zaufanie do partnera, że nie sprawi nam bólu, tylko czystą przyjemność), po co promować takie związki? Zwłaszcza wśród młodych nastolatek, które powielą schemat Any. W życiu to się nazywa syndrom sztokholmski, a nie pięćdziesiąt twarzy szaleństwa i film i książka byłyby o tyle fascynujące, gdyby stanowiły studium sadyzmu, a nie był czymś w rodzaju fantazji erotycznych autorki, które i tak zakończą się szczęśliwie.

Zauważ że ona sama tego chciała, a on jej nie zmuszał do niczego. Nie uprowadził jej i nie wziął jako niewolnicy.
Ja sama lubię jak facet mną "rządzi" czy to w łóżku czy w życiu - znaczy w życiu tak trochę, nie w sensie że mówi mi co mam robić tylko że potrafi być stanowczy.

Mnie się film podobał, książka też. Lekko się to czyta, pobudza wyobraźnię, a film to już w ogóle.
I to nie jest książka ani film dla dzieci, więc o dziewczęta bym się nie bała - niech nie sięgają po to.

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

6

Odp: 50 twarzy Grey'a

Dla mnie film jest porażką. Po 10 minutach nudziłam się przeokropnie. Akcja wiele pomija, skraca. Pamiętam jak przeczytałam na filmwebie czyjąś opinię, że to film dla ambitnych. Myślałam, że spadnę z krzesła bo dla mnie ambicji w ogóle w nim nie ma. Jak poprzedniczki, patologia. Aczkolwiek na pewno znajdzie się człowiek, na którym film zrobił wrażenie. Jednak scena, w której Ana miała liczyć z nim ciosy zadawane pasem była dla mnie wstrząsająca, bo ja chyba ten pas owinęłabym mu wokół głowy.

A co jeśli tlen to trucizna?

7

Odp: 50 twarzy Grey'a

Wiadomo jaka jest książka. Chyba żaden film nie jest w stanie w naszych oczach odwzorować dobrze czy przebić naszych wyobrażeń (szczególnie takich scen). Może jest mała nadzieja, ale musiałby być to film, nie na ekrany kin. W sumie żałuję, że nie nakręcili czegoś pikantnego, czegoś pomiędzy erotykiem a ekranizacją książki. Byłoby co oglądać, bo aktualnie nie ma dobrych pornosów z historią, która by mnie zaciekawiła.

Inna rzecz mnie ciekawi. Oglądałam w "Pytanie na śniadanie" rozmowę na ten temat. Pytaniem było, czy kobiety chcą takiego typu faceta, takich relacji? Feministka tłumaczyła, że tu jest problem, niby walczymy o równouprawnienie, chcemy być w związkach na równi traktowane, po partnersku, a tu jednak w seksie dalej mówi się i pokazuje nam, jak to jest być uległą. Czy cofamy się? Ciekawe..

Odp: 50 twarzy Grey'a
Lusija napisał/a:

Wiadomo jaka jest książka. Chyba żaden film nie jest w stanie w naszych oczach odwzorować dobrze czy przebić naszych wyobrażeń (szczególnie takich scen). Może jest mała nadzieja, ale musiałby być to film, nie na ekrany kin. W sumie żałuję, że nie nakręcili czegoś pikantnego, czegoś pomiędzy erotykiem a ekranizacją książki. Byłoby co oglądać, bo aktualnie nie ma dobrych pornosów z historią, która by mnie zaciekawiła.

Inna rzecz mnie ciekawi. Oglądałam w "Pytanie na śniadanie" rozmowę na ten temat. Pytaniem było, czy kobiety chcą takiego typu faceta, takich relacji? Feministka tłumaczyła, że tu jest problem, niby walczymy o równouprawnienie, chcemy być w związkach na równi traktowane, po partnersku, a tu jednak w seksie dalej mówi się i pokazuje nam, jak to jest być uległą. Czy cofamy się? Ciekawe..

Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że uległość w seksie kobiet wobec mężczyzn ma swoje podłoże w ewolucji Homo sapiens.

Hrvatska Ljubavi Te!
Wierzę w miłość od pierwszego spojrzenia,
Serca ukojenia
Non omnis moriar?

9

Odp: 50 twarzy Grey'a

No ja się z tym nie zgadzam akurat. Bo w życiu jestem w pełni zadowolona z partnerskiego związku, natomiast w bardziej intymnych sferach chciałabym dominacji. Jedno drugiego chyba nie wyklucza. Wracając do filmu obejrzę w telewizji wink

10

Odp: 50 twarzy Grey'a

Rzygam Greyem :S









Sorry, musiałam to napisać tongue big_smile

11

Odp: 50 twarzy Grey'a

@Lusija ja mam podobnie. W takich sytuacjach, gdzie mamy wybrać wspólnie, czy idziemy w prawo czy w lewo wolę, kiedy partner mówi stanowczo w prawo, zamiast mieszać się "a może w lewo, a może nie wiem, sama weź wybierz". W strefie intymnej też czasem lubię się porządzić, bez przesady oczywiście. Natomiast w ogóle mnie nie kręci bycie zdominowaną.
A co do filmu/książki. Może moja wypowiedź tutaj jest nieadekwatna, ale słyszałam już tyle o tym tworze (nie czytając go i nie interesując się nim w ogóle) że praktycznie mogę streścić fabułę. A słyszałam głównie od znajomych kobiet świeżo zamężnych (tak do 5 lat) i dzieciatych, jak i od koleżanek panien. Jak to powiedziała moja mama, która pewnie sama usłyszała opinię skądś tam - "porno dla kur domowych".
Zupełnie nie rozumiem fenomenu, fascynacji książką/filmem. Bo niby co, bo szokuje? Bo seks, bo dziwny seks, bo bdsm? Seks szokował za czasów "Seksu w wielkim mieście", dziwny seks - w wiedźminie był opis aktu na wypchanym jednorożcu ( xD ). To już nie te czasy... Teraz nawet w TVN'ie pokazują cycki w programach pokroju "Top Model".
To co, w takim razie wszystkie kobiety odkryły nagle lanie, wiązanie i ubranka z lateksu/skóry? Ja sama chętnie przywitałabym partnera w gorsecie i kozakach, ale czy odkrywam tutaj Amerykę? Czy wszystkie te kobiety są zafascynowane 50 twarzami, bo otwarcie pokazuje hardcore? Czy może dlatego, że zorientowały się, że coś takiego w ogóle istnieje? A może bały się, że za takie wyobrażenia zostałyby wyklęte ze społeczeństwa i zesłane do dzielnicy czerwonych latarni? W takim razie wybaczcie, ale witam w średniowieczu.
A może to z moją seksualnością jest coś nie tak. Może po prostu to ja jestem zboczona, bo takie scenariusze na pikantne zbliżenia, które pewne panie odkrywają po 25 roku życia, nie są mi obce od prawie 10 lat. I nie, nie afiszowałam się z nimi, nie gadałam o tym z koleżankami, ale byłam świadoma, że coś takiego istnieje.
A wiecie co mnie najbardziej wkurza w "dziełach" tego typu? Łatka "bestseller" dla książki, gdzie muszę słuchać o czymś miesiącami. A potem robią film, o którym trąbią już od roku, a po premierze trąbią dziesięć razy więcej.
Dlatego nie pójdę i nie przeczytam Greya. Bo nie, dla zasady. Bo wkurza mnie ten cały szum, że "szokujące". Wybaczcie, ale mnie kompletnie nie szokuje ani to, ani Kod Leonarda tylko dlatego, że porusza tematykę rzadko poruszaną na forum ogółu.

12

Odp: 50 twarzy Grey'a

Przepraszam, ale muszę:

http://i60.tinypic.com/29yjzi9.jpg

http://i60.tinypic.com/mjv8u1.jpg

http://i61.tinypic.com/2iuxc08.jpg

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

13

Odp: 50 twarzy Grey'a

A widzicie, ile ludzi tyle opinii.
1. Dla mnie scena z liczeniem nie byla ani odrobine wstrzasajaca. W ksiazce tez musiala liczyc, i to nie raz.
2. Panie feministki (choc sama za feministke sie uwazam, jednak niektore przesadzaja...) niech trzymaja sie od zycia orywatnego innych z daleka. Jak mi sie podoba to ze mnie facet wytarga mocno za wlosy, to pani feministce nic do tego. Niech sie zajma walka o to o co powinny - godna aborcje na przyklad.
Lunarna - moze Ciebie sam film/ksiazka nie kreci bo nie wyobrazasz sobie bycia zdominowana. Jak ktos sobie wyobraza i chce, to ma juz inaczej. Dla mnie na przyklad calkowicie aseksualna jest mysl o uleglym facecie

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

14

Odp: 50 twarzy Grey'a
Lunarna napisał/a:

A wiecie co mnie najbardziej wkurza w "dziełach" tego typu? Łatka "bestseller" dla książki, gdzie muszę słuchać o czymś miesiącami. A potem robią film, o którym trąbią już od roku, a po premierze trąbią dziesięć razy więcej.
Dlatego nie pójdę i nie przeczytam Greya. Bo nie, dla zasady. Bo wkurza mnie ten cały szum, że "szokujące". Wybaczcie, ale mnie kompletnie nie szokuje ani to, ani Kod Leonarda tylko dlatego, że porusza tematykę rzadko poruszaną na forum ogółu.

Dlaczego "łatka"? To jest bestseller. Klasyczny, wzorcowy bestseller czy ci sie to podoba, czy nie.

15 Ostatnio edytowany przez Lunarna (2015-02-18 13:50:32)

Odp: 50 twarzy Grey'a

@Iceni, no tak, w sumie nielogiczne tongue Powinno być bez "łatka", po prostu bestseller wink
@kammiś polecam mojego byłego, zupełnie jak Grey, nawet wiek się zgadza, tylko nie ma milionów na koncie tongue

16 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2015-02-18 13:53:22)

Odp: 50 twarzy Grey'a

Wg mnie "50 twarzy Grey'a" to taki "Zmierzch" dla dorosłych. Tylko, że zamiast wampirów jest BDSM, które swoją drogą podobno mało ma wspólnego z BDSM. tongue Ale szkielet powieści jest dokładnie ten sam. Ona - bezbronna przeciętniaczka, on - super seksowny i niebezpieczny facet. I oczywiście on zmienia się pod jej wpływem. lol

17

Odp: 50 twarzy Grey'a

Bo to j e s t "Zmierzch" dla doroslych.

Nie wiem czy wiesz, ale "50 shadows.." oryginalnie autorka pisala na blogu, jako fan fiction. Ona nie pisala tego z zamiarem wydania powiesci - to byla taka jej zabawa - pisala sobie historyjke na blogu, ktora byla jej odpowiedzia na Zmierzch. Dopiero kiedy blog zyskal setki t y s i e c y wejsc i tysiace regularnych czytelnikow postanowila to rozszerzyc, dopracowac i wydac w formie ksiazkowej.

Zasadniczo kobieta odwalila kawal dobrej roboty - wpadla na pomysl, wykonala swoj zamysl, sprzedala go i zarobila na tym grube miliony

Powiedzcie mi jaka zdrowo myslaca osoba nie skorzystalaby z takiej szansy?  big_smile

18

Odp: 50 twarzy Grey'a

Iceni, wiem, ale jak widać nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. tongue Sformułowanie "wg mnie" było odrobinę niefortunne, ponieważ coś słyszałam, że to było fun fiction.

Odpowiadając na Twoje pytanie: żadna. Jak się kasa zgadza, to trzeba korzytać. Zwłaszcza, jeśli jest to legalne. big_smile Mnie bardziej dziwi, że tyle ludzi się tym fascynuje. To naprawdę jest strasznie słabe, bardzo mało tego przeczytałam, bo nie dałam rady więcej... Język jest tak prosty i żałosny, że to koniec. Do tego liczne powtórzenia. Najbardziej podobało mi się: "moja wewnętrzna bogini" i "O święty Barnabo!". lol Dzieci w podstawówce mają lepszy styl i składnię.

19 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-02-18 14:42:33)

Odp: 50 twarzy Grey'a

Aaa.. to juz jest wina nie autorki, tylko tlumaczki. W oryginalnej wersji tego nie ma.*

Ja wlasnie czytalam te trylogie jeszcze zanim zostala przetlumaczona na polski, potem dopiero jak pojawilo sie po polsku na chomiku to sobie porownalam, i tlumaczka, ktorej to powierzono jest, sadzac po stylu, jeszcze gorsza amatorka niz autorka pisarka.

Polskie tlumaczenie jest naprawd o k r o p n e.

*Tzn. nie ma tego Barnaby, boginii jest big_smile

20 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2015-02-18 14:46:36)

Odp: 50 twarzy Grey'a

Tylko, że ludzie czytają to polskie tłumaczenie i się zachwycają jakie to wyzwolone i ogólnie cool, a tego się po prostu nie da czytać. Nie czytałam "120 dni sodomy", ale Grey to przy tym niewinny chłopiec. tongue

Czyli wersja oryginalna jest ok jeśli chodzi o taką podstawowoą rzecz jak umiejętność pisania? smile Oryginał jest wg Ciebie przeciętny czy dobry? Cały czas mam na myśli barwność opisu, składnię, styl itp.

21

Odp: 50 twarzy Grey'a

Tez jest kiepski - tez widac amatorszczyznę, ale nie jest juz tak toporny jak polskie tlumaczenie. Pierwszy tom przeczytalam, choc juz tak od polowy zaczelam przeskakiwac, drugi tom juz caly przeczytalam tylko czytajac fragmenty zeby sie orientowac w tresci, a trzeciego tomu juz nie zdzierzylam i czytalam tylko urywki, bo historia stala sie tak banalna, ze po prostu rozpacz. Do konca dotrwalam jedynie dla zasady.

Z drugiej strony tez Zmierzch czytalam czesciowo po angielsku i o ile Zmierzch jest historia rownie banalna, ale napisana dosc poprawnie, o tyle 50 shadows jest typowym czytadlem.

Jezyk nie jest barwny ani urozmaicony - dlatego tak mi dobrze szlo czytanie w oryginale big_smile Jezeli przeszlo ci przez mysl by poczytac w oryginale w celu pocwiczenia jezyka - to odradzam big_smile

( A jezeli chcialabys pocwiczyc angielski na czyms przyjemnym to polecam "Divergent" V. Roth. Trzy tomy lekkiej Sf, ktore super sie czyta. Tez pierwszy tom zostal sfilmowany.Co ciekawsze autorka miala 25 lat piszac te powiesc )

22 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2015-02-18 15:09:32)

Odp: 50 twarzy Grey'a

Ja przeczytałam trochę pierwszego tomu i żałuję straconego czasu. tongue Byłam jednak ciekawa jak się kończy ta fascynująca historia i poszperałam w internetach. Przyzam szczerze, że miałam nadzieję, że ktoś tam kogoś zabije, np. główna bohaterka tego całego Greya. Udowodniłaby tym czynem, że ma choć trochę charyzmy. A nie takie dwie memły z nich.

(Dziękuję, z pewnością poczytam o tej książce, bo lubię sf. smile Żałuję tylko, że w mojej bibliotece nie ma żadnych książek po angielsku ani po francusku. hmm Swojego czasu czytałam "rok 1984" Orwella po angielsku, na początku było ciężko, ale potem jakoś poszło. Ostatnio czytam Wiedźmina, jestem całkowicie oczarowana. smile)

23

Odp: 50 twarzy Grey'a

założę się, że nie jedna z wielce krytykujących Graya przeczytała co najmniej 2 tomy i opisy w książce Was nie demoralizowały.... czy kazda z was lubi seks w pozycji misjonarskiej ? Posiadając wiedzę o czym jest książka już można było ocenic czy warto iść na film czy nie big_smile

Prawdziwa miłość zaczyna się wtedy,
gdzy niczego w zamian nie oczekujesz.
Antoine de Saint - Exupery

24 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-19 02:14:06)

Odp: 50 twarzy Grey'a
Lunarna napisał/a:

@Iceni, no tak, w sumie nielogiczne tongue Powinno być bez "łatka", po prostu bestseller wink
@kammiś polecam mojego byłego, zupełnie jak Grey, nawet wiek się zgadza, tylko nie ma milionów na koncie tongue

Mam swojego faceta i w pelni mi odpowiada pod tym wzgledem wiec za bylego podziekuje wink ma mnie kto wytargac za wlosy i "zlac" jak trzeba big_smile (nie, nikt mnie nie katuje)

Daenerys - to ze ktos lubi byc zdominowanym nie znaczy ze nie ma charyzmy.
Heh, mnie az smieszy ze niektorym tak ciezko pojac ze kogos moze totalnie nie ruszac "rzadzenie" facetem.
I to nie chodzi o pozycje (wredotka wink ). Misjonarska moze byc fajna jezeli facet sobie tak zazyczy i nie bedzie sie z kibieta cackal tongue

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

25 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-02-19 02:29:01)

Odp: 50 twarzy Grey'a

A mnie ciekawi, która konkretnie scena seksu zahacza w tych książkach o BDSM? Tzn. może jakieś bardzo, bardzo delikatne, ale nie wiem dlaczego ta książka wywołała taką burzę i zainteresowanie. Tam nie ma niczego odkrywczego ani kontrowersyjnego. A jedyną atrakcyjną rzeczą w samym Greyu są jego miliony. Gdyby to była książka o przeciętnym facecie zarabiającym 4-5 tys., to cała magia książki by prysła.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

26

Odp: 50 twarzy Grey'a
cslady napisał/a:

A mnie ciekawi, która konkretnie scena seksu zahacza w tych książkach o BDSM? Tzn. może jakieś bardzo, bardzo delikatne, ale nie wiem dlaczego ta książka wywołała taką burzę i zainteresowanie. Tam nie ma niczego odkrywczego ani kontrowersyjnego. A jedyną atrakcyjną rzeczą w samym Greyu są jego miliony. Gdyby to była książka o przeciętnym facecie zarabiającym 4-5 tys., to cała magia książki by prysła.

Przystojny byl wink
Facet ma byc przystojny smile

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

27 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-02-19 02:48:02)

Odp: 50 twarzy Grey'a

Ale w książkach każdy jest piękny i przystojny. smile Aktor grający Greya tak obiektywnie też jest przystojny, ale nie w moim typie. Jakoś bardziej pasowałby mi mroczny brunet.

A co do dominacji, to lubię zarówno męską dominację, jak i moją własną. Tylko to tak naprawdę się ze sobą wiążę. Lubię czasami zdominować mojego partnera, ale to jest pociągające właśnie dlatego, że on jest silny i dominujący. Taka perspektywa nie byłaby wcale fajna, gdyby był w łóżku jakimś pieszczochowatym misiem. Poza tym to liczy się całokształt: silny charakter na co dzień, zaradność, zdecydowanie, umiejętność brania siłą tego, czego się chce, trochę zarozumiałość i pewna arogancja itp. Bo jak taki przeciętny, grzeczny facet powymachuje sobie w łóżku pejczykiem i da kilka klapsów, to jakoś nie wydaje mi się sexy. A pozycja misjonarska jest bardzo fajna. Tylko ja ją bardziej traktuję jako celebrowanie bliskości, bo gdybym miała ją tak codziennie, to raczej mało ciekawa perspektywa. Lubię jej prostotę i stosowanie jej jako przerywnika między bardziej intensywnymi rodzajami seksu.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

28 Ostatnio edytowany przez osobliwy nick (2015-02-19 04:19:46)

Odp: 50 twarzy Grey'a

Czyli, żeby być zdominowanym przez kobietę w łóżku trzeba być mężczyzną o silnym charakterze, być może trochę zarozumiałym. I żeby dominować nad kobietą w łóżku też trzeba być mężczyzną o silnym charakterze, być może wręcz zarozumiałym. Cóż, wcale niezarozumiale muszę przyznać, że właśnie taki jestem.

Książki nie czytałem i nie zamierzam, ale film może obejrzę. Tylko czy warto? Zauważyłem, że pełno dziewczyn ściąga na to do kin i wychodzą jakby chciały więcej. Także może warto się przejść i coś ustrzelić, bo co te bidule poczną po filmie same w domu?

Cokolwiek cyniczny kontestator rzeczywistości, ze specyficznym poczuciem humoru. Racjonalista światopoglądowy, libertarianin, ateista, antynatalista, nihilista egzystencjalny, meninista.

29

Odp: 50 twarzy Grey'a

Nie wiem czy trzeba. Piszę tylko o moich preferencjach. Może niektóre kobiety lubią zdominować "słabych" mężczyzn, ale dla mnie nie ma w tym żadnej frajdy.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

30

Odp: 50 twarzy Grey'a
kammiś napisał/a:

Daenerys - to ze ktos lubi byc zdominowanym nie znaczy ze nie ma charyzmy.

A gdzie napisałam, że jak ktoś lubi być zdominowany (w domyśle: w łóżku), to znaczy, że nie ma charyzmy? Miałam na myśli pozałóżkowe "dokonania" głównej bohaterki. M. in. potykanie się o własne nogi i pąsowienie do potęgi. Bella Swan - reaktywacja. lol Ogólnie jest to mało interesująca postać, podobnie jak Grey. Jak ktoś czyta więcej, to zauważy, że kartka papieru jest bardziej skomplikowana od tych kochanków. tongue

31

Odp: 50 twarzy Grey'a

Bardzo chciałabym przeczytać książkę w stylu 50 twarzy Greya, ale żeby właśnie bohaterowie byli inteligentni i mieli jakąś osobowość. To byłoby naprawdę ciekawe.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

32

Odp: 50 twarzy Grey'a

Może chodzi o to, że u nas jako w kraju katolickim pewne rzeczy są nie do wyobrażenia? Nie wiem jak wy, ale ja pół roku po ślubie nadal chciałabym spowiadać się z seksu, bo jak można przez całe życie uważać to za grzech, a niby po ślubie rzucić wszelkie wariactwa wciskane do głowy i kochać się na legalu ze spokojną głową? Może tu jest taka bariera, trochę wychowania, trochę sumienia? Gdyby nie książki to pewnie nie dowiedziałabym się co można robić i jak się to robi yikes i że to nie tylko do prokreacji. Nie chcę oskarżać tutaj Kościoła, ale czasami czuję się zagubiona pomiędzy dwoma światami...

Swoją drogą ostatnio oglądałam jakiś film (komedię chyba), gdzie dziewczyna w wieku, gdy miała wybierać uczelnię zaszła w ciąże. Chłopak od niej odszedł, ona w sumie kochała swojego przyjaciela. Przyjaciel wyjechał, wyszła za mąż za innego, ten inny ją zdradził i na koniec zeszła się z przyjacielem, do którego należało jej serce. Czujecie coś takiego w Polsce? I zastanawiam się, czy w innych krajach też tak jest? Czy to wszystko ograniczenia katolickiego kraju, bo wychowanie, bo ludzie, bo sąsiedzi? Zeszłam z tematu, ale poniosło mnie smile przepraszam

33 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-02-22 21:06:46)

Odp: 50 twarzy Grey'a
cslady napisał/a:

Bardzo chciałabym przeczytać książkę w stylu 50 twarzy Greya, ale żeby właśnie bohaterowie byli inteligentni i mieli jakąś osobowość. To byłoby naprawdę ciekawe.

A tą książkę znasz? Podobno lepsza niż "50 twarzy...", ale oceną też nie powala.
[niedozwolony link]

34

Odp: 50 twarzy Grey'a

Nie słyszałam o tej książce, ale chętnie poczytam do poduszki, dziękuję. Nie wiem jak to jest z katolikami, bo sama zostałam ateistką na długo zanim zaczęłam uprawiać seks. Ale  w sumie ciężko mi spotkać takich tradycyjnych katolików, którzy zgadzają się z Kościołem w poglądach na seks. Moi wierzący znajomi raczej sobie to interpretują po swojemu i nie spowiadają się z seksu przedmałżeńskiego.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

35

Odp: 50 twarzy Grey'a
cslady napisał/a:

Nie słyszałam o tej książce, ale chętnie poczytam do poduszki, dziękuję. Nie wiem jak to jest z katolikami, bo sama zostałam ateistką na długo zanim zaczęłam uprawiać seks. Ale  w sumie ciężko mi spotkać takich tradycyjnych katolików, którzy zgadzają się z Kościołem w poglądach na seks. Moi wierzący znajomi raczej sobie to interpretują po swojemu i nie spowiadają się z seksu przedmałżeńskiego.

To chyba jestem bardziej religijna niż przypuszczałam yikes

36

Odp: 50 twarzy Grey'a

Ja akurat nie pochwalam takiego wybierania sobie z religii, co się podoba. Tzn. jeśli ktoś się nie chce spowiadać z seksu, to niech tego nie robi, ja to rozumiem, ale pójście wtedy do komunii jak gdyby nigdy nic jest dla mnie niesmaczne, a religijna nie jestem. Zgadzać się nie trzeba, ale do komunii iść też nie trzeba. W końcu warunkiem przystąpienia do niej jest szczere wyspowiadanie się i otrzymanie rozgrzeszenia. Nie rozumiem jaką wartość ma wtedy komunia dla takich ludzi, skoro i tak ona jest nieważna. Tyle tylko, że pokaże się znajomym i rodzinie jakim to się jest świętym. Tak samo jak np. pseudoateiści biorą ślub kościelny pomijając spowiedź, a potem maszerują do komunii. Strasznie to słabe. No ale to nie moja religia i nie moja sprawa. Mnie po prostu brzydzą hipokryci, niezależnie od wyznania.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

37

Odp: 50 twarzy Grey'a
daenerys7 napisał/a:
kammiś napisał/a:

Daenerys - to ze ktos lubi byc zdominowanym nie znaczy ze nie ma charyzmy.

A gdzie napisałam, że jak ktoś lubi być zdominowany (w domyśle: w łóżku), to znaczy, że nie ma charyzmy? Miałam na myśli pozałóżkowe "dokonania" głównej bohaterki. M. in. potykanie się o własne nogi i pąsowienie do potęgi. Bella Swan - reaktywacja. lol Ogólnie jest to mało interesująca postać, podobnie jak Grey. Jak ktoś czyta więcej, to zauważy, że kartka papieru jest bardziej skomplikowana od tych kochanków. tongue

Jak ktos mysli ze to sie czyta dla fabuly to sie myli.
Ja czytalam Greya, Pokolenie Ikea (chociaz tam scen nie. Ylo, ale raczej przemyslenia narratora) czy inne polecane z fb "co czytac po Greyu" dla nastroju. Po prostu mnie nie biora jakies romantyczne powiesci wiktorianskie, meloddamaty, komedie romantyczne itd. Akurat dorastalam w czasach kiedy seks byl doslownie WSZEDZIE i potrzebuje mocniejszego bodzca zeby sie "rozmarzyc" o facecie idealnym. I predzej to juz bylby Grey niz np. pan Darcy (J. Austen).
A aktor? Podoba mi sie jak nie ma zarostu. Niecierpie zarostu.

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

38

Odp: 50 twarzy Grey'a
Lusija napisał/a:

Może chodzi o to, że u nas jako w kraju katolickim pewne rzeczy są nie do wyobrażenia? Nie wiem jak wy, ale ja pół roku po ślubie nadal chciałabym spowiadać się z seksu, bo jak można przez całe życie uważać to za grzech, a niby po ślubie rzucić wszelkie wariactwa wciskane do głowy i kochać się na legalu ze spokojną głową? Może tu jest taka bariera, trochę wychowania, trochę sumienia? Gdyby nie książki to pewnie nie dowiedziałabym się co można robić i jak się to robi yikes i że to nie tylko do prokreacji. Nie chcę oskarżać tutaj Kościoła, ale czasami czuję się zagubiona pomiędzy dwoma światami...

Swoją drogą ostatnio oglądałam jakiś film (komedię chyba), gdzie dziewczyna w wieku, gdy miała wybierać uczelnię zaszła w ciąże. Chłopak od niej odszedł, ona w sumie kochała swojego przyjaciela. Przyjaciel wyjechał, wyszła za mąż za innego, ten inny ją zdradził i na koniec zeszła się z przyjacielem, do którego należało jej serce. Czujecie coś takiego w Polsce? I zastanawiam się, czy w innych krajach też tak jest? Czy to wszystko ograniczenia katolickiego kraju, bo wychowanie, bo ludzie, bo sąsiedzi? Zeszłam z tematu, ale poniosło mnie smile przepraszam

Eeee...
Jak my?
No ja nie mam slubu seks uprawiam wlasciwie codziennie i nie czuje potrzeby wyspowiadania sie.
Nigdy nie uwazalam ze to cos zlego.
Nie z ksiazek dowiedzialam sie ze mozna byc szarpnieta za wlosy w lozku czy dostac po tylku bo najpierw dostalam a pozniej czytalam.
Cale szczescie nie trafilam ani na katolika ani na konserwatyste smile
Spoko, nie przepraszaj. Ja niecierpie katolickiej moralnosci w sferze publicznej. Co kto sam praktykuje nie moja sprawa. Ja nie chodze i nie mowie na okolo ze powinno sie uprawiac seks przed slubem (chociaz uwazam ze sie powinno) to nie zycze sobie sluchania o tym ze nie wolno bo mi wolno.
Naprawde jakby nie ksiazki nie wiedzialabys ze to nie tylki dla prokreacji???? Zatkalo mnie. Nie wiem, moj facet sie nie moze rozmnazac bo jest bezplodny a jakos nie przyszlo mi do glowy ze moglibysmy tego nie robic.
To dla czegos innego na p - dla przyjemnosci tongue
Mhm, ja sie nie czuje zagubiona. W sumie im bardziej kosciol bedzie krzyczal zeby czegos nie robic to tymbardziej to zrobie tongue "Lolite" zaczelam czytac tylko dlatego ze byla swojego czasu ksiazka zakazana przez panow w sukienkach. Spodobala mi sie smile

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

39

Odp: 50 twarzy Grey'a

a przed Greyem sexu nie było wink
o matko ...

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

40

Odp: 50 twarzy Grey'a

Kazda proba wyzwolenia spoleczenstwa z tego durnego klechowskiego belkotu jest moim zdaniem dobra i tyle. Czy to przez legalizacje aborcji, czy to przez doplaty do in vitro, czy to przez Greya

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

41

Odp: 50 twarzy Grey'a
kammiś napisał/a:

Jak ktos mysli ze to sie czyta dla fabuly to sie myli.
Ja czytalam Greya, Pokolenie Ikea (chociaz tam scen nie. Ylo, ale raczej przemyslenia narratora) czy inne polecane z fb "co czytac po Greyu" dla nastroju. Po prostu mnie nie biora jakies romantyczne powiesci wiktorianskie, meloddamaty, komedie romantyczne itd. Akurat dorastalam w czasach kiedy seks byl doslownie WSZEDZIE i potrzebuje mocniejszego bodzca zeby sie "rozmarzyc" o facecie idealnym. I predzej to juz bylby Grey niz np. pan Darcy (J. Austen).
A aktor? Podoba mi sie jak nie ma zarostu. Niecierpie zarostu.

A nie masz już tego faceta idealnego? smile Ja w sumie rozumiem mniej więcej o co Ci chodzi. Pan Darcy wydawał mi się atrakcyjny, gdy byłam nastolatką. Teraz ważniejszy jest dla mnie ten element seksu, a wtedy nie był istotny. Tylko akurat mnie ten seks w Greyu znudził, bo brak mi było między nimi jakiejś namiętności i pasji, chociaż tutaj pewnie większość osób się nie zgodzi. Ja jednak wymagam w seksie dużo więcej i jeśli oceniać po tej książce Greya jako kochanka, to nie byłby dla mnie wystarczający. Trochę to przerost formy nad treścią.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

42 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2015-02-21 00:58:25)

Odp: 50 twarzy Grey'a
kammiś napisał/a:

Po prostu mnie nie biora jakies romantyczne powiesci wiktorianskie, meloddamaty, komedie romantyczne itd. Akurat dorastalam w czasach kiedy seks byl doslownie WSZEDZIE i potrzebuje mocniejszego bodzca zeby sie "rozmarzyc" o facecie idealnym. I predzej to juz bylby Grey niz np. pan Darcy (J. Austen).

Mnie też nie biorą. wink Nie wiem czemu, ale właśnie odnoszę wrażenie, że Pisiont Twarzy Greya jest bóstwem dla romantyczek, które gustują w tanich harlequinach. Właśnie, Grey jest "idealny" i to sprawia, że totalnie nie ma charakteru, nie jest dla mnie seksowny. To nie jest człowiek, to tylko manekin z pejczem w ręce. Ale to tylko moja skromna opinia...

Pana Darcy'ego nie musisz mi przedstawiać, podkochiwałam się w nim w gimnazjum. wink

Odp: 50 twarzy Grey'a
daenerys7 napisał/a:
kammiś napisał/a:

Po prostu mnie nie biora jakies romantyczne powiesci wiktorianskie, meloddamaty, komedie romantyczne itd. Akurat dorastalam w czasach kiedy seks byl doslownie WSZEDZIE i potrzebuje mocniejszego bodzca zeby sie "rozmarzyc" o facecie idealnym. I predzej to juz bylby Grey niz np. pan Darcy (J. Austen).

Mnie też nie biorą. wink Nie wiem czemu, ale właśnie odnoszę wrażenie, że Pisiont Twarzy Greya jest bóstwem dla romantyczek, które gustują w tanich harlequinach. Właśnie, Grey jest "idealny" i to sprawia, że totalnie nie ma charakteru, nie jest dla mnie seksowny. To nie jest człowiek, to tylko manekin z pejczem w ręce. Ale to tylko moja skromna opinia...

Pana Darcy'ego nie musisz mi przedstawiać, podkochiwałam się w nim w gimnazjum. wink

Spoglądam na to zagadnienie z innego kierunku smile Uważam, że BDSM (również w najdelikatniejszych formach i treściach) wyklucza romantyzm i wszelką miłość w takowych odcieniach. Miłość romantyczna to długie, delikatne i namiętne pocałunki. Oglądanie obrazu świata oczami ukochanej/ukochanego. Wspólnota serc i Dusz zakochanych. Idąc tym tropem, w tym rodzaju miłości nie ma miejsca na jakiekolwiek BDSM. Zupełnie inne klimaty emocjonalne.

Hrvatska Ljubavi Te!
Wierzę w miłość od pierwszego spojrzenia,
Serca ukojenia
Non omnis moriar?

44

Odp: 50 twarzy Grey'a
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:
daenerys7 napisał/a:
kammiś napisał/a:

Po prostu mnie nie biora jakies romantyczne powiesci wiktorianskie, meloddamaty, komedie romantyczne itd. Akurat dorastalam w czasach kiedy seks byl doslownie WSZEDZIE i potrzebuje mocniejszego bodzca zeby sie "rozmarzyc" o facecie idealnym. I predzej to juz bylby Grey niz np. pan Darcy (J. Austen).

Mnie też nie biorą. wink Nie wiem czemu, ale właśnie odnoszę wrażenie, że Pisiont Twarzy Greya jest bóstwem dla romantyczek, które gustują w tanich harlequinach. Właśnie, Grey jest "idealny" i to sprawia, że totalnie nie ma charakteru, nie jest dla mnie seksowny. To nie jest człowiek, to tylko manekin z pejczem w ręce. Ale to tylko moja skromna opinia...

Pana Darcy'ego nie musisz mi przedstawiać, podkochiwałam się w nim w gimnazjum. wink

Spoglądam na to zagadnienie z innego kierunku smile Uważam, że BDSM (również w najdelikatniejszych formach i treściach) wyklucza romantyzm i wszelką miłość w takowych odcieniach. Miłość romantyczna to długie, delikatne i namiętne pocałunki. Oglądanie obrazu świata oczami ukochanej/ukochanego. Wspólnota serc i Dusz zakochanych. Idąc tym tropem, w tym rodzaju miłości nie ma miejsca na jakiekolwiek BDSM. Zupełnie inne klimaty emocjonalne.

Noooo....niekoniecznie. Light BDSM jest bardzo okej, wprowadza odrobinę pikanterii do sypialni, a jednocześnie nie pozostawia siniaków, ran, blizn i czegokolwiek, bo bazuje na wyostrzonym zmyśle dotyku. Taka scena z piórkiem na przykład, albo ze szpicruta była jak najbardziej light BDSM, a miała wiele uroku. Co nie zmienia faktu, że role dom-sub nie powinny wykraczać poza łózko, no chyba, ze ktoś ma takie upodobania.

Proszę usunąć moje konto. Dziękuję.

45

Odp: 50 twarzy Grey'a

Wszystko to kwestia preferencji. Ja akurat bardzo lubię BDSM. Oczywiście to nie jest rodzaj seksu, który ktokolwiek określiłby jako romantyczny, bo nie o to w tym chodzi. Delikatne i długie pocałunki nie działają na mnie. Są fajne po seksie. Siniaki mam bardzo często, ale nie dlatego, że partner mnie bije, tylko po prostu nie da się ich uniknąć, kiedy zostanę np. mocniej złapana za rękę. Partner za to czasami chodzi podrapany, ale blizn jeszcze się nie dorobił. W ogóle rany i blizny to chyba niewiele mają wspólnego z BDSM, chyba, że partnerzy są niedoświadczeni i nie umieją tego robić. Doświadczony partner wie jak coś zrobić, żeby nie było potem blizn. Samo lubienie przez partnerów BDSM nie wiąże się z brakiem romantyzmu, bo nie zawsze podczas seksu trzeba się głaskać i czule patrzeć sobie w oczy, a takie formy też lubię, tylko nie ciągle. Rozumiem, jeśli kogoś to nie kręci, bo to chyba nie są zbyt popularne preferencje, ale dla mnie to daje większą bliskość niż długie migdalenie się i patrzenie sobie w oczy przez godzinę.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

46

Odp: 50 twarzy Grey'a

Hehe... niektórym się wydaje, że jak dadzą się przypiąć kajdankami do łózka to się w BDSM bawią ;P...

47 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-21 22:35:07)

Odp: 50 twarzy Grey'a

Jak ktoś ma siniaki OD WSZYSTKIEGO (tak, mam od wszystkiego, zwłaszcza na nogach i rękach, bo tylko o coś zahaczę i już) od dziecka, to naprawdę nie wie czy ma je od seksu czy nie.

Daenerys - to zależy jak się to czyta. Ja to czytałam nie skupiając się na ogóle tylko na... szczegółach tongue

BDSM wyklucza romantyzm i bardzo dobrze, bo nie na wszystkich romantyzm działa.
Ja (jeszcze??) nie gustuję w BDSM ale nie wyobrażam sobie żeby wszystko miało być romantyczne i delikatne, bo bym zasnęła.
Chociaż jeżeli scena z piórkiem to light BDSM, to może gustuję, ale przecież ciężko wyznaczyć granicę.
W każdym razie nie wyobrażam sobie żebym to ja miała nad facetem dominować, także w życiu. Tylko kurde nie wiem jak to wyjaśnić - owszem, ja i tak zrobię po swojemu, podejmę decyzje itd. ale facet nie może się ze mną nawet na co dzień "cackać", bo po prostu byłabym tym zmęczona.
Dam taki przykład - najgorsze co facet mógłby zrobić na początku znajomości to np. stać z kwiatami pod uczelnią.
Nawet nie na początku znajomości. W ogóle! Przegoniłabym. A widziałam takich delikwentów, z różami pod wydziałem jak Jurand ze Spychowa big_smile
Ba, sama znam takiego co 400 km jechał do PRAWIE OBCEJ laski (widzianej raz na weselu) z różami do jej pracy, bo ona nie chciała z nim rozmawiać. Oczywiście po tym dalej nie chciała. Idealny materiał na faceta który będzie uległy z charakteru na co dzień.
Pamiętam jak się miałam spotkać ze swoim obecnym facetem na 2 randkę i wpadłam na głupi pomysł udawania że nie mam czasu, niech on się dostosuje. Podał mi 5 terminów, a ja dalej mówiłam że mi nie pasuje. I co zrobiłby miękki facet? Dostosowałby się albo prosił? I czym by to skutkowało? Że przestałby mnie pociągać, zwłaszcza jakby prosił albo z czegoś własnego zrezygnował. A on powiedział: trudno, to się jeszcze kiedyś zdzwonimy, muszę kończyć, cześć. Całkowicie spokojnie i bez cienia zawodu w głosie.

Poza tym czy naprawdę wszystko co czytamy musi być na poziomie? Albo co oglądamy?
Kiedyś mój facet powiedział coś pod czym i ja mogę się podpisać:
jak człowiek ma chwilę po 14 godzinach pracy umysłowej to ostatnie na co ma ochotę to film na którym trzeba się skupić albo ambitna książka.
Mam to samo - jak miałam ciężki egzamin - prawie 700 stron słowo w słowo na pamięć - to naprawdę ostatnią rzeczą jaką bym zrobiła to sięgnięcie po ambitną książkę.
Kolega z medycyny ma to samo - nie czyta ambitnej literatury, bo wystarczą mu jego podręczniki.
I ja to widzę i po sobie, i po swoim facecie. Im więcej nauki/pisania/czytania "studenckiego/zawodowego nudziarstwa" wink/ pracy, tym książki/filmy coraz bardziej ogłupiające wink
Ostatni boski tekst mojego faceta, jak przeglądałam DVD: "włącz Kac Vegas, muszę się odmóżdżyć".

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

48

Odp: 50 twarzy Grey'a
Iceni napisał/a:

Hehe... niektórym się wydaje, że jak dadzą się przypiąć kajdankami do łózka to się w BDSM bawią ;P...

No właśnie. Dla mnie w Greyu w ogóle nie ma BDSM. Nie istnieje coś takiego jak light BDSM. Zabawy piórkiem to też nie BDSM (przynajmniej nie to, co było w Greyu). Grey jest kreowany jako książka, która porusza taki temat, co jest zupełnym przekłamaniem. A potem kobietom będzie się wydawało, że jak dadzą się skuć kajdankami z futerkiem albo pozwolą sobie na klapsa czy pociągnięcie za włosy, to już uprawiają BDSM.

A co do siniaków, to mnie nie robią się od byle czego. O ile mocno się gdzieś nie uderzę, to wiem od czego je mam. Poza tym to raczej trudno nie rozpoznać.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

49

Odp: 50 twarzy Grey'a
cslady napisał/a:
Iceni napisał/a:

Hehe... niektórym się wydaje, że jak dadzą się przypiąć kajdankami do łózka to się w BDSM bawią ;P...

No właśnie. Dla mnie w Greyu w ogóle nie ma BDSM. Nie istnieje coś takiego jak light BDSM. Zabawy piórkiem to też nie BDSM (przynajmniej nie to, co było w Greyu). Grey jest kreowany jako książka, która porusza taki temat, co jest zupełnym przekłamaniem. A potem kobietom będzie się wydawało, że jak dadzą się skuć kajdankami z futerkiem albo pozwolą sobie na klapsa czy pociągnięcie za włosy, to już uprawiają BDSM.

A co do siniaków, to mnie nie robią się od byle czego. O ile mocno się gdzieś nie uderzę, to wiem od czego je mam. Poza tym to raczej trudno nie rozpoznać.

Ja mam zaburzenia krzepliwości, więc mam od wszystkiego wink
Od razu powiedziałam facetowi, żeby wszystkie ewentualne siniaki miał w głębokim poważaniu smile

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

50

Odp: 50 twarzy Grey'a

Książka przepotworny gniot,nie da się tego czytać.
Więc dlaczego niby film miałby być dobry?
Jeszcze nie słyszałam by na podstawie gniota powstał świetny film.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

51

Odp: 50 twarzy Grey'a
gojka102 napisał/a:

Książka przepotworny gniot,nie da się tego czytać.
Więc dlaczego niby film miałby być dobry?
Jeszcze nie słyszałam by na podstawie gniota powstał świetny film.

Ale jak ktoś chce się odmóżdżyć to dobrze poczytać coś co nie jest ambitne wink

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

52 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-02-22 01:48:02)

Odp: 50 twarzy Grey'a

Nie czytałam Greya i w sumie nie ciągnie mnie na film. Lubię lekkie książki, filmy, czytam czasem romanse, takie komedie romantyczne, no ale jak przeczytałam parę cytatów z Greya to... No faktycznie język kiepski bardzo jak na książkę. Nie wymagam wiele, ale patrzcie podam przykłady, co znalazłam i podobno cała książka w podobnym tonie (chyba): "Idę do kuchni zdenerwowana, a chmary motyli przypuszczają atak na mój brzuch. Zupełnie jakbym miała w salonie całkowicie nieprzewidywalną drapieżną panterę albo lwa górskiego?*

albo: "Zgadzam się co do fistingu, ale naprawdę chciałbym Ci się dobrać do tyłeczka, Anastasio. Ale z tym poczekamy, zresztą w tym przypadku nie możemy od razu skoczyć na głęboką wodę. Twój tyłek będzie musiał przejść szkolenie?

No i parę innych tongue

Lubię rozrywkowe książki, wiele nie wymagam, ale tutaj dorośli ludzie, a bardzo infantylne słownictwo, więc chyba jednak przesada. No, ale może kiedyś przejrzę, ale kiedyś, bo dużo książek czytam i dużo też jest w kolejce, więc do Greya mi się nie śpieszy, zwłaszcza po takch cytatach.

No i ok, nie pracuję jeszcze na stałe, nie studiuję, więc w sumie nie mam po czym się relaksować, owszem, ale i tak lubię rozrywkowe książki, jednak chyba prawie wszystkie z nich co czytałam nie miały takiego odpychającego języka jak w cytatach. Np czytałam Susan Elizabeth Philipsh "Z miłości" też schematyczne, o miłości, wygląda jak Harlequin, ale to taki romans po prostu i raczej od typowego Harleqina mimo przewidywalności lepszy. Zabawny, postacie nawet fajne. No i tam też były sceny erotyczne, no i one na mnie działały, to nie było BDSM, ale takie droczenie się, zmysłowe nawet bohaterów. Nie też jakieś wyżyny erotyzmu, jasne, ale fajne jako takie lekkie i fajnie się czytało, a tutaj jakbym czytała cytaty takie jak tu, to raczej tak dobrze by mi się nie czytało i zamiast pobudzać efekt odwrotny. To mówię dużo lepiej w tym romansie było smile No i akurat po dalsze książki tej autorki sięgnę, lekkie i przyjemne.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

53

Odp: 50 twarzy Grey'a
gojka102 napisał/a:

Książka przepotworny gniot,nie da się tego czytać.
Więc dlaczego niby film miałby być dobry?
Jeszcze nie słyszałam by na podstawie gniota powstał świetny film.

Fakt, to raczej nierealne ale... np. ekranizacja  takiego "Nigdy  w życiu" to w mojej ocenie, prawdziwe cacko w porównaniu z książką... wink

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

54

Odp: 50 twarzy Grey'a
kammiś napisał/a:

Kazda proba wyzwolenia spoleczenstwa z tego durnego klechowskiego belkotu jest moim zdaniem dobra i tyle. Czy to przez legalizacje aborcji, czy to przez doplaty do in vitro, czy to przez Greya

Hmm widzę że podobnie myślimy ;-)

Ale ogólnie powiem ze powinno sie lepsze książki realizować na wielkim ekranie. Serie Orły Imperium czy Wespazjan  aż się proszą chociażby ;-). Czy inne jeszcze...

"Chaos nie jest czeluścią, to drabina, wielu wspinających się spada by już nigdy się nie podnieść nie przeżywają upadku. Niektórzy dostają szansę ale nie chcą się wspinać, bo wierzą w królestwo, bogów, miłość... w iluzję. Prawdziwa jest tylko drabina, a My musimy się wspinać..."
Petyr "Littlefinger" Baelish Pieśń Lodu i Ognia

55 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-02-22 20:12:36)

Odp: 50 twarzy Grey'a

Ej ludzie tak szczerze co Wam się w tym całym Greyu podoba?! Przecież to jest tak głupie i beznadziejne, że wręcz tragiczne.
W sumie kilka osób było z którymi rozmawiałam i jakoś bez rewelacji. Ja przeczytałam fragmenty książki, u kogoś, zupełnie nie dla mnie, same bzdury, naprawdę szkoda oczu lol przeczytałam fragment

,,Pejcz? hmm. Chyba jestem zaszokowana. Moja podświadomość dała drapaka, sparaliżowało ją albo po prostu wyzionęła ducha. Ja też jestem jak sparaliżowana. Jestem w stanie obserwować i chłonąć nowe informacje, ale nie mówić, co w związku z tym czuję. Jak się powinno zareagować na wieść, że twój potencjalny kochanek to pokręcony sadysta lub masochista? Strach? tak? to uczucie jest chyba nadrzędne. Teraz je rozpoznaję. I dziwne, ale nie strach przed nim ? nie sądzę, aby zrobił mi krzywdę, no, przynajmniej nie bez mojej zgody. Tyle pytań przebiega mi przez głowę. Dlaczego? Jak? Kiedy? Jak często? Kto? Podchodzę do łóżka i przesuwam dłonią po jednej z ozdobnie rzeźbionych kolumienek. Jest solidna i niezwykle piękna.

? Powiedz coś ? nakazuje Christian. Głos ma łagodny, ale to tylko pozory.

? Ty robisz to ludziom czy oni tobie?

Kąciki jego ust unoszą się. Jest albo rozbawiony, albo czuje ulgę........''

Dalej jeszcze większe bzdury.....
Naprawdę co Wy w tym widzicie fajnego, śmiesznego, ciekawego, podniecającego....
Bo gdyby seks i związki miały tak wyglądać to ja odpadam!
Powiem więcej to kpina z seksu, ten cały Grey, bardzo zniechęca do współżycia. Po cholerę to czytać i oglądać, żeby mieć koszmary w nocy?!

Posty [ 1 do 55 z 104 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ŚWIAT FILMU » 50 twarzy Grey'a

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018