postanowilam opowiedziec wam swoja historie ,bo to podobno pomaga opowiesc jest troche dluga wiec bedzie w czesciach.
poznalismy sie trzy lata temu,byla to troche smieszna znajomosc bo przez tel. 6lat temu roztalam sie z mezem po 3 latach troche mialam dosyc samotnosci wiec napisalam do jakiegos flirciku przez tel, poznawalam tam ciekawychi mniej ciekawych ludzi,nigdy sie z nimi nie spotykalam bo uwazalam ze to troche dziecinne takie randki,tak tylko gadalismy sobie,do dnia w ktorym napisal On (nazwijmy go pan X) , polubilam go po paru sms-ach,rozmawialam z nim jakbysmy znali sie jakies 100lat, pozniej zakochalam sie w jego sms-ach,o innej milosci nawet nie snilam ponieważ mieszkaliśmy bardzo daleko od siebie.szczescie w nie szczęściu sypalo mu sie malzenstwo, a ze niedaleko mnie mieszka jego ciotka u ktorej spedzil polowe dziecinstwa, umowilismy sie ze przyjedzie wypijemy razem kawe i pojedzie do tej ciotki,niestety do ciotki juz nie pojechal, zostal ze mna bo nie kochalam juz smsow ale jego,trzasnelo mnie na tym dworcu nie ziemsko,
spedzilismy razem tydzien ,tyle mial urlopu,to byl cudowny tydzien od nie pamietnych czasow bylam naprawde szczeliwa. niestety urlop sie skonczyl i mosial wyjechac, zylismy znowu przez tel,ale bylo juz latwiej bo nie mieszkal juz z zona o moglam pisac i dzwonic kiedy chcialam, minelo pare tygodni i kolejny urlop, kolejny wspanialy tydzien,X byl taki kochany ,opiekunczy z pracy do domu frunelam zeby byc szybciej,wszystko robilismy razem,ale tydzien sie skonczyl, odprowadzilam go na dworzec i w jego oczach zobaczylam cos co powiedzialo mi ze wiecej go nie zobacze,ze lzami w oczach zapytalam ,zaprzeczyl powiedzial ze kocha inigdy mnie nie zostawi.o pojechal
na drugi dzien napisal ze mial rozmowe z zonai ze zagrozila ze odbierze mu prawa do dzieci jezeli nie wroci.zakomunikowal mi ze nie moze stracic dzieci wiec wraca do niej. bylam zla ale tak bardzo kochalam ze probowalam zrozumiec,nadeszly dla mnie okropne dni,nie moglam przestac o nim myslec,nie radzilam sobie z tym, na domiar zlego okazalo sie ze jestem w ciazy,to byl szok!zadzwonilam do niego zeby mu powiedziec,pierwsza zgodna mysl- USUNAC- ale gdy emocje opadly poinformowalam go ze nie moge tego zrobic ze urodze,ale ze ma sie nie martwic bo nic od niego nie chce zeby mu nie psuć malzenstwa, i tak zostalo.X stanol na wysokosci zadania,dzwonil i pytal jak sie czujemy itp.bylam na niego zla ale jednoczesnie pokochalam jeszcze mocniej , az tu kolejne nieszczescie! w pracy mialam wypadek poronilam. wiecej sie nie odezwal,
Po paru miesiacach zadzwonila jego zona ,w tel znalazla jakies stare sms-y , i myslala ze to dalej trwa,uspokoilam ja ze od dnia gdy do nich wrocil to skonczone,tyle ze przy okazi naszej rozmowy wyszlo ze Ona doniczego go nie zmuszala wrocil bo sam tak chcial- czulam sie podle,
i tal wegetowalam pare kolejnych miesiecy nie przestajac kochac mimo wszystko, kturjs nocy obudzol mnie sms.to byl X pytal czy dalej go kocham bo On TAK,ze powrot do zony okazal sie polylko ze nic w ich zwiazku sie nie zmienilo i czy moze przyjechac,
przeciez kochalam i tesknilam jak glupia ,wiec bez jakich kolwiek pytan dlaczego wtedy sklamal, itp.zgodzilam sie. po 12godz byl u mnie z calym swoim bagażem, nie macie pojecia jaka znowu bylam szczesliwa
teraz ide spac dokoncze jak wstane nocna zmiana robi swoje ,