Hej, przejdę do rzeczy. Jakiś czas temu pisałam o zdradzie mojego chłopaka na tym forum, ale pod innym nickiem, zapomniałam po prostu hasła. Jestem z Nim 3 lata, w lipcu zdarzyło się właśnie TO. Może nie spali razem, całowali się, ale dla mnie to i tak zbyt wiele. Raz na dyskotece i raz się spotkali. Ja byłam za granicą. Postanowiłam wybaczyć, w emocjach człowiek nie wie co ze sobą zrobić, tak szybko to wszystko się działo...zdobyłam się na wybaczenie, chociaż zawsze zapierałam , że nigdy nie dam nikomu szansy... nigdy nie miałam zastrzeżeń do niego , nie jest żadnym kobieciarzem, zawsze każdy mówił, że jest we mnie wpatrzony..tym bardziej, że zawsze gadaliśmy, że nigdy nie dopuścimy się tego...i teraz...po tej zdradzie..nie umiem się ogarnąć wiem, że dziewczyny mają tu większe problemy, ale chcę się z tym uporać...już przestałam jakoś namiętnie wypominać mu tamtych chwil, ale zaczęłam szukać dziury w całym, widzę każdą jego najmniejszą wadę, jestem uszczypliwa..nie potrafię być sobą, potem płacze i mówię, ze przepraszam za swoje zachowanie..bo naprawdę przeginam...z pierdółki robię kłótnie, która potem są na szeroką skalę, prowokuję go..nie umiem sobie z tym poradzić...czuję się bezsilna, mało wartościowa...jakie macie doświadczenia po takich zdarzeniach? co robiłyście, by było lepiej? Jestem jak chorągiewka..śmieje się, a po chwili płacze..powie coś, co nie ubierze dobrze w słowach i ma co innego na myśli a ja już się czegoś dopatruje...jestem okropna.,dajcie jakąs radę, on jest naprawdę cierpliwy wyrozumiały rozumie całą sytuację.. chociaż widzę, że go to męczy...ja sama siebie męczę...nie chcę tak dłużej...chcę żeby był szczęśliwy i ja żebym była szczęśliwa przede wszystkim...chcę się z tym uporać..dajcie jakąkolwiek radę już jestem zrozpaczona sama siebie nie poznaje
...
Podobne tematy
Tez jestem w podobnej sytaucji, z tym, ze moj mnie chyba nie zdradził, oczywiście miałam pewne podejrzenia i po prostu po 1 jego imptezei zaczełam go o to oskarzać. Po rozmowie z nim wcale nie byłam spokojniejsza i nie jestem (jedyny jaki dowód mam na to prezerwatywa. Wiedziałam, gdzie je trzyma, i wiem ze była 1 przed tym jego wypadem na impreze, i 1 ta samabyła jak to sprawdziłam zaraz na drugi dzien) tak jak ty albo się smieje albo płacze bo tak z nim trudno, ale nie wyobrażam sobie zycia bez niego...