Jak rozplanowujecie tydzień z obiadami? Chodzi mi o to, że nie dość, że nie mam pomysłów na obiady (jestem kiepską kucharką) to mam uczucie, że marnuję produkty. Np. zostaje mi coś z jednego obiadu i już nie umiem wykorzystać tych produktów. Jak wygląda u was planowanie obiadów na cały tydzień, czy w ogóle tak robicie? Może macie jakąś ulubioną listę dań na każdy dzień, gdzie wykorzystujecie tak różne składniki, żeby ich nie marnować?
Podobne tematy
Ja, co sie da - zamrazam. Co sie nie da - albo wyrzucam, albo probuje przetrzymac.
Obiadow nie planuje, ale spontanicznie wymyslam co ugotuje kiedy wracam z pracy - przypominam sobie co mam w domu i co dokupic zeby scalic to w obiad (na przyklad jezeli z piprzedniego dnia zostala mi miseczka ryzu, to na drugi dzien nie wymyslam makaronu, ale cos z tym ryzem)
No i sie kreci karuzela ![]()
Miałam kiedyś podobny problem. Mięso dzielę na porcje i zamrażam. Z zupami jest gorzej, bo nie lubię odgrzewanych. Wywar na zupy najwyżej dzielę na dwie części, z których tę jutrzejszą umieszczam w lodówce. Wolę jednak użyć tyle, ile potrzeba, żeby nie przechowywać. Jarzynę taką, jak buraczki czy gotowaną marchewkę pakuję do słoika, jeśli mi zostanie za dużo.
Mamy ten problem od lat. Zawsze coś zostaje i nie wiadomo co z tym zrobić. Czasami jak zostaje dużo a można odgrzać to jemy drugiego dnia to samo. Bywa, że odgrzewamy na kolacje ale (wstyd się przyznać) często wyrzucamy ![]()