Jestem z chłopakiem ponad 2 lata. Ja 25 lat, on 28. On pracuje, ma dobra stałą pracę, ponad 2 tys na rękę i mieszka z rodzicami. Ja dopiero co po studiach, szukająca pracy (pracuję dorywczo w niektóre weekendy jako kelnerka na weselach).
Napisałam tutaj, bo już nie wiem czy mój facet to sknera czy ja może przesadzam. Rozliczamy sie co do złotówki, tzn. ja zawsze proponuję że zapłacę za siebie czy oddam mu za sok, ale on nigdy nie ma nic przeciwko. Nawet w barze, restauracji, na imprezie - zawsze ja płacę za siebie, on za siebie. Czasem nawet on powie mi bym wzięła my piwko czy sok (ja oczywiście przez 2 lata nie miałam odwagi powiedzieć do niego w stylu "weźmiesz mi..."), po prostu gdzie byśmy nie wyszli to zawsze wyciągam portfel. Nie używam droższych kosmetyków itd po to, abym miała pieniądze by mieć na kino itd. On nie bardzo chce spędzać czas w domu, uważa że gdy siedzi cały dzień w biurze to należy my sie, aby gdzieś wyjść. W wakacje byliśmy w górach (pieniądze na paliwo, nocleg, itd pożyczyłam od rodziców), w tym roku chce jechać na wakacje gdzieś za granicę. Powiedziałam mu, że raczej nie będzie mnie stać na taki wyjazd, a on na to, że w takim razie będziemy kisić się w domu.
Nie jestem żadną materialistką, jestem za tym by każdy płacił po połowie, ale czy czasem facet nie powinien choć raz zapłacić za swoją dziewczynę (choćby ze względu na tradycję)? Zauważyłam też, że gdy w pobliżu są jego koledzy to często wtedy on chce za mnie płacić, natomiast, gdy nikt nie widzi nie ma nic przeciwko, gdy wyciągam portfel lub gdy ja stawiam.
Mamy wielu wspólnych znajomych i wiekszość dziewczyn nie pracuje w ogole, a faceci płacą za kino, jedzenie. Mój facet uważa, że "lecą na kase".
Czy mój facet to sknera? Potrzebuje obiektywnej opinii.
Podobne tematy
Wydaje mi się że za późno na takie refleksje. Przez dwa lata taki proceder mieliście, więc jeśli teraz będziesz coś chciała zmienić (czyt. żeby on więcej płacił) to on może się zastanowić- dlaczego nagle ci się odwidziało, skoro zawsze sobie jakoś radziłaś.
Moim zdaniem kwestie jak finanse należy sobie wyjaśniać. Czy po dwóch latach jest to dla was zbyt krępujący temat by go omówić?
Rozmawialiśmy jakiś czas temu o tym, ale mówiłam tylko że nie mam nic przeciwko bym płaciła czasem za siebie i nawet nie chciałabym bym on sam za wszystko płacił. Nie mam odwagi mu powiedzieć, że chciałabym by raz na jakis czas on za coś zapłacił sam. Poczułabym się gorsza. On wie, że nie mam stałej pracy, wie ile zarabiam dorabiając jako kelnerka w weekendy.
4 2015-02-01 23:18:37 Ostatnio edytowany przez noname12_34 (2015-02-01 23:21:18)
Ale przyzwyczaiłaś go, że pieniądze jakoś zawsze masz. Może nie kokosy, ale na wyjścia masz. Zaznaczyłaś mu kiedyś że wolisz płacić za siebie: no więc tak.
Też jestem zwolenniczką płacenia za siebie, bo nie lubie poczucia że coś komuś jestem winna itd. Takie rzeczy jednak załatwia się od razu.
Ps. Nienawidzę rozliczania się co do złotówki. Czy to z chłopakiem, przyjaciółką czy bratem. To nieeleganckie.
no ja bym z takim nie byla, nie wyobrażam sobie rozliuczania się z pieniedzy.
na początku znajomości facet zawsze placi, nie spotkalam sie z czymś innym w moim przypadku. pozniej to już różnie ale ja też placę. ja lubie często wychodzić więc nie oczekuje że facet będzie placil zawsze, powiedzmy co drugie, trzecie wyjście ja placę.
nie zdarzylo mi sie powiedzieć ani oczekiwać że mi facet odda za coś kasę, szczególnie za jakąs drobnostkę jak w twoim przypadku.
ja bym z takim facetem nie była, wręcz odrzucają mnie takie typki.
Faktycznie, zalatuje sknerą
Zrezygnuj przynajmniej z płacenia za niego. Zastanawiająca jest też jego postawa w obecności kolegów. Przy nich udaje honorowego, przy Tobie nie musi? Hipokryta. Absolutnie nie uważam, że powinien zawsze płacić, ale to co robi jest żenujące.
Zastanów się jak wyglądałoby Wasze małżeństwo, gdy Ty np. nie mogłabyś pracować z powodu opieki nad maleńkim dzieckiem.
Kiepsko to widzę.
Josz właśnie tego się boję. Mamy znajomą młodą parę, która ma małe dziecko. Dziewczyna nie pracuje, bo nie może (wiadomo dlaczego, dziecko ma 4 miesiące, ktoś musi się nim opiekować), chłopak pracuje, często wychodzi na piwo, codziennie na siłownie itd. Dziewczyna siedzi w domu. Raz chciałam się z nią spotkac by oderwała sie na godzinę od życia codziennego, a mój facet, że ciekawe za co ona wyjdzie i czy znajdzie czas. Trochę mnie to zniesmaczyło. Tłumaczyłam mu, że przecież jak kobieta urodzi dziecko to nie może pracować i też ma prawo mieć czas dla siebie, a nie tylko facet może sobie pozwolić na siłownię itd, bo On pracuje. Niby przyznał mi rację, ale potem cały wieczór był jakiś obrażony.
Wydaje mi sie, że mój facet jest dojrzałym mężczyzną (28 lat), ale czasem zdarzają się takie sytuacje, gdy w to wątpie. Ale nikt nie jest idealny.
Tak jak pisałam, nie przeszkadza mi to, że ja płacę za siebie, uważam że jak często się wychodzi to powinno płacić sie po połowie. Ale właśnie najbardziej martwi mnie to jakby było po ślubie, gdybym np przez jakiś czas nie mogła pracować.
Wydaje mi się, że dużo wynosi się z domu. On mieszka z rodzicami i rozliczają się ze wszystkiego co do złotówki. Rozliczają się ze wszystkich zakupów, z każdego rachunku.
Nie chce byście źle mnie zrozumieli. Nie jestem żadną materialistką. Jestem nawet za tym, że facet nie powinien płacić za wszystko, ale trochę mnie to męczy, takie rozliczanie się ze wszystkiego.
8 2015-02-02 11:40:59 Ostatnio edytowany przez kropka_90 (2015-02-02 11:46:03)
Ostatnio byliśmy w kinie i szukałam w portfelu pieniędzy na bilet, a on czekał aż uzbieram całe 20 zł. Josz.. wracając do kolegów to, gdy daję mu kasę to bierze ją wtedy, gdy koledzy tego nie widzą, a jak siedzimy przy jednym stoliku i gdy wyciągam portfel to on wtedy każe mi go schować. I mam wrażenie, że jego koledzy myślą, że za wszystko płaci on, ponieważ często przy mnie opowiada im, że mnie gdzieś zabrał, że cos zamówił, że coś kupił. Ale wtedy ja często go zaraz poprawiam i mówię, że przecież razem coś kupiliśmy, razem zamówiliśmy. Pytałam go czemu tak czasem mówi, że on kupił, on zamówił itd jak zawsze wszystko płacimy równo po połowie to on odpowiada, że się czepiam szczegółów.
To mój pierwszy poważny facet. Czy to normalne? Jak to jest u Was?
Nie wiem, czy to jest nienormalne ale nie wydaje się standardowe.
Moja siostra, kiedy studiowała i jeszcze nie pracowała zaczęła się spotykać z chłopakiem straszym i już samodzielnym finansowo. I przykładowo on proponował, że "pojedźmy w góry" to ona mu szczerze odpowiadała, że np. ona może przeznać niewielkie pieniądze na wyjazd i nie stać jej by z nim jechać. On wówczas zaproponował, że pokryje większość kosztów. Wydaje się to rozsądne. Na pewno bardziej niż zapożyczanie się na wakacje na które nas nie stać.
Ostatnio byliśmy w kinie i szukałam w portfelu pieniędzy na bilet, a on czekał aż uzbieram całe 20 zł. Josz.. wracając do kolegów to, gdy daję mu kasę to bierze ją wtedy, gdy koledzy tego nie widzą, a jak siedzimy przy jednym stoliku i gdy wyciągam portfel to on wtedy każe mi go schować. I mam wrażenie, że jego koledzy myślą, że za wszystko płaci on, ponieważ często przy mnie opowiada im, że mnie gdzieś zabrał, że cos zamówił, że coś kupił. Ale wtedy ja często go zaraz poprawiam i mówię, że przecież razem coś kupiliśmy, razem zamówiliśmy. Pytałam go czemu tak czasem mówi, że on kupił, on zamówił itd jak zawsze wszystko płacimy równo po połowie to on odpowiada, że się czepiam szczegółów.
To mój pierwszy poważny facet. Czy to normalne? Jak to jest u Was?
Nie, no to jest lekka przesada żeby czekać aż dziewczyna wyskrobie pieniądze z portfela.
Jeżeli myślisz o przyszłości z nim to miej świadomość, że nic się nie zmieni, a będzie jeszcze gorzej.
A nie możesz żartem do niego typu... No dziś to chyba możesz zapłacić za mnie'? albo "tym razem chyba możesz za mnie zapłacić" albo "skoro ja płacę to wymagam-decyduje, jak ty bedziesz płacić to będziesz decydować"
żartem, żartem i jeszcze raz żartem oczywiście żart wypowiedziany z uśmieszkiem
chłop przyzwyczaił się, mieszka z rodzicami to ma na "gotowe" więc wiesz.... my kobiety musimy ich niestety uczyć obcowania z nami.
Powodzenia!