netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem...

10 odpowiedzi2 551 wyświetleńzałożony przez mozzarella, 28.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem...

Chciałabym żebyście poznali moją historię, jest banalna a zarazem dla mnie tak trudna, że naprawdę nie wiem co dalej zrobić.
Jestem w związku od 5 lat a 9 miesięcy temu urodziło się nam dziecko. Nie zrozumcie mnie źle kocham moją córeczkę ponad życie, ale wydaje mi się, że natłok obowiązków sprawił, że wszystko legło w gruzach.
Patrząc z perspektywy czasu wydaje mi się, że nigdy nie byliśmy szczególnie szczęśliwi razem. Jednak bardzo się kochaliśmy, dużo się kłóciliśmy spieraliśmy, ale zawsze wychodziło nam to na dobre.
Teraz jest inaczej... Od kiedy pojawiła się na świecie nasza córka nawet nie rozmawiamy tylko ciągle się kłócimy, na tyle że czasem dość ostro wrzeszczymy. Jakieś 3 miesiące temu mięliśmy taki kryzys, że wyprowadziłyśmy się z małą do mojego rodzinnego domu. W międzyczasie okazało się, że mój partner ma "koleżankę" która pod naszą nieobecność pojawiała się w naszym mieszkaniu. Poniżyłam się na tyle, że zrobiłam "dochodzenie" okazało się, że do tej koleżanki pisał, że ma dziecko z kobietą której nie kocha, że wysyła jej kwiaty (ja dostaję jednego na walentynki i na dzień kobiet), że pisze jej że to ją kocha. Natomiast dziewczyna przytomnie to zakończyła, ale wiem że mają dalej kontakt ze sobą. Jak się o tym dowiedziałam nie wytrzymałam, on twierdzi że do niczego nie doszło ( nawet mu wierzę) ale teraz mam non stop wątpliwości czy nie ma jakiejś innej koleżanki. Nie układa nam się już nawet w łóżku, to ja o to zabiegam a i tak kończy się na niczym.
Kiedy wzięłam rzeczy i się wyprowadziłyśmy Partner się ocknął, że jednak nas kocha i chce z nami tworzyć rodzinę, że się będzie starał. Byłam na tyle naiwna, że wróciłyśmy. Nie wiem czy ta sielanka trwała tydzień... Znowu jest tak samo, mało się nie pozabijamy. On wraca z pracy i jest zmęczony (rozumiem to) siada przed telefonem albo komputerem i się wyłącza. Dodam, że siedzę z małą w domu, a on pracuje. Wiem, że jest mu ciężko bo jest zmęczony tylko, że on nie zwraca uwagi na to, że to ja od 9 miesięcy nie przespałam nocy, że czasem nie mam czasu się wykąpać. Niestety nie mam nikogo kto mógłby się przez chwile zająć córką, wszyscy znajomi prowadzą swoje bujne życie, więc jestem skazana na siebie i nawet nie mam z kim porozmawiać. Kiedyś nawet usłyszałam od partnera, że nic nie robię. Ostatnio żebym poszła się zabić... nic mnie tak nie zabolało w życiu. Najgorsze jest to, że go kocham, tak mi się wydaje... Nie wiem czy on jeszcze coś czuje czy kogoś ma. Ciągle nie ma czasu ze mną porozmawiać poważnie, nasze życie toczy się wokół jego pracy, fakt nie jesteśmy w super sytuacji materialnej ale źle nie jest. Nie wiem co mam zrobić czy znowu przyznać się do swojej porażki życiowej i wrócić do rodziców z podkulonym ogonem czy mieć nadzieje, że będzie lepiej, że mnie kocha... Niestety mam tylko te dwa wyjścia bo sama w większym mieście z córką nie dam rady się utrzymać...
Proszę powiedzcie mi co byście zrobili w mojej sytuacji bo ja już sama nie wiem czy lepiej żyć razem dla córki, żeby miała pełną rodzinę czy się rozstać...

2

Odp: Nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem...

Powiem ci jak to wuglada z jego perspektywy.Otoz on boi sie odpowiedzialnosci i czuje ze juz nigdy nie bedzie najwazniejszy dla ciebie a ty dla niego.Bo teraz jest dziecko pod ktore trzeba ulozyc swiat a nie jest tak latwo z miejca przewartoscowac swoje zycie.On czuje ze traci na zawsze wolnosc i boi sie tego jak szczur.Znam to z autopsji.Tamta kobieta jest pewnie tylko ucieczka proba udowodnienia sobie ze jeszcze moze byc jak kiedys.Ty mozesz nim jedynie mocno potrzasnac.Pokazac mu ze ci zalezy ze jestes gotowa walczyc o niego o rodzine.Ale to on musi spojrzec w lustro i powiedziec sobie "stary nie mozesz ich krzywdzic pora wydoroslec i wziasc odpowiedzialnosc za swoje czyny"

3

Odp: Nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem...

A co za różnica, kim dla niego była ta kobieta? tongue Ważne że zdradzając Cię z nią pokazał, kim jesteś dla niego. Gdyby Cię rzeczywiście kochał nie zrobiłby czegoś takiego, nie ma tutaj dla tego czynu żadnych usprawiedliwiających okoliczności. Trzeba było pozostać w domu rodzinnym, nie wiem po co do niego wracałaś. Po Twoim powrocie przekonałaś się sama na czym mu naprawdę zależy-na jego wygodzie. Moim zdaniem jedyna sensowna rzecz jaką możesz teraz zrobić, to nie dawać się mu dłużej wykorzystywać jako przyjemna bezpieczna przystań, i zakończyć to. Najlepiej najpierw wyprowadzić się z powrotem do rodziców, ale tym razem konsekwentnie tam pozostać, i złożyć pozew rozwodowy.
Może niezbyt optymistycznie to brzmi, ale nie o optymizm tu chodzi, tylko m.in o spojrzenie prawdzie w oczy i wyciągnięcie wniosków, które zapoczątkują realne zmiany na lepsze.

4

Odp: Nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem...
mohic napisał/a:

A co za różnica, kim dla niego była ta kobieta? tongue Ważne że zdradzając Cię z nią pokazał, kim jesteś dla niego. Gdyby Cię rzeczywiście kochał nie zrobiłby czegoś takiego, nie ma tutaj dla tego czynu żadnych usprawiedliwiających okoliczności. Trzeba było pozostać w domu rodzinnym, nie wiem po co do niego wracałaś. Po Twoim powrocie przekonałaś się sama na czym mu naprawdę zależy-na jego wygodzie. Moim zdaniem jedyna sensowna rzecz jaką możesz teraz zrobić, to nie dawać się mu dłużej wykorzystywać jako przyjemna bezpieczna przystań, i zakończyć to. Najlepiej najpierw wyprowadzić się z powrotem do rodziców, ale tym razem konsekwentnie tam pozostać, i złożyć pozew rozwodowy.
Może niezbyt optymistycznie to brzmi, ale nie o optymizm tu chodzi, tylko m.in o spojrzenie prawdzie w oczy i wyciągnięcie wniosków, które zapoczątkują realne zmiany na lepsze.

Ona nie napisala ze ja zdradzil tylko ze mu wierzy iz tego nie zrobil to raz.A dwa malzenstwa przchodza kryzysy i gdyby wszyscy od razu sie zostawiali to coz by znaczyly przyrzeczenia?Ludzie nie takie rzeczy sobie wybaczaja ale trzeba dac sobie szanse nie kazdy jest odrazu idealem.Ja bardzo cierpie ale wiem ze trzeba w zyciu buc odpowiedzialnym szczegolnie gdy sa dzieci.Przez ciebie chyba przemawia zolc i idealne filmowe zwiazki.

5

Odp: Nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem...

Być może moja odpowiedź będzie nie na miejscu z racji tego że aktualnie sama się żalę.
A być może będzie właśnie tam, gdzie trzeba.
Byłam w podobnej sytuacji, mój już eks pierwszą "przyjaciółkę" znalazł sobie też po około 4-5 latach.
Tylko on jak je poznawał, to nie mówił im, że ja istnieję.
I miał, i ja walczyłam, wierzyłam, kłóciłam się, prosiłam.
cały wachlarz zachowań.
A on obiecywał.
I się poprawiał.
Na tydzień, na miesiąc. Na dłużej.
Ale potem znowu miał.

A dzisiaj jestem sama. Bo on znowu miał i mnie zostawił.
Tyle że trwało to jeszcze parę lat, taka huśtawka.

Także dziś, z perspektywy czasu i znajomości zakończenia tej historii wiem, że nie było warto.

Nie jestem kompetentną osobą do udzielania rad, więc żadnej nie udzielę.
Ale moim zdaniem nie warto walczyć.
Miłość to nie wojna.
A nieodpowiedzialny facet rzadko staje się odpowiedzialnym i dojrzałym tak nagle.

6

Odp: Nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem...

Dzięki Wam za wypowiedź, to naprawdę dla mnie wiele znaczy.
Ja się chyba boję samotności tzn. braku partnera to takie prawie uzależnienie, boję się że sobie nie poradzę, że na tym wszystkim ucierpi nasza córka, która nie będzie miała taty... teraz jeszcze tego nie rozumie, ale gdy wybiorę żeby odejść to kiedyś się mnie zapyta czemu tatuś i mamusia nie są razem... boję się jak cholera sad

7

Odp: Nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem...

Ja też się bałam samotności.
Dalej się boję.
Ale minął miesiąc i okazało się, ze jednak żyję.
że świat nie zatrzymał się w miejscu tylko dlatego, że jego nie ma.
Ale my nie mieliśmy wspólnych dzieci.

Więc to też inaczej. Pewnie łatwiej.

Jakąkolwiek decyzję podejmiesz, to życzę Ci aby Cię ta decyzja po prostu uszczęśliwiła.

smile

8

Odp: Nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem...
mozzarella napisał/a:

Ja się chyba boję samotności tzn. braku partnera to takie prawie uzależnienie, boję się że sobie nie poradzę

To trzeba nad tymi lękami popracować, i uporać się z nimi. Tym bardziej że są zupełnie nieuzasadnione. Dlaczego miałabyś sobie nie poradzić? Teraz i tak nie masz od niego wsparcia, nie ma z jego strony starań o związek ani zaangażowania w obowiązki. Jesteś tzw samotną partnerką i samotną matką w związku. Skoro więc teraz mimo to sobie radzisz, to żyjąc sama też sobie poradzisz, to jest o tyle lepsze, że jest to sytuacja bardziej jasna, konsekwentna i mniej krzywdząca.
W każdym razie decyzja powinna być świadoma, a nie podjęta pod wpływem strachu.
Jeśli dziecko będzie miało dobrą relację z rodzicami, to tak czy siak będzie się dobrze rozwijało. Rozstanie rodziców może być dla niego trudnym okresem, ale to przejściowe, znacznie lepsze niż udawanie przed nim że jesteście razem szczęśliwi gdy jest zupełnie inaczej. Chyba nie chcesz żeby potem w podobny sposób żyło, jak będzie dorosłe.

9 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-01-29 14:01:55)

Odp: Nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem...

Moim zdaniem powinnas wrocic do rodzicow, na razie zyjecie obok siebie, ew. pozniej znalezc prace, ktora mozna pogodzic ze zlobkiem lub przedszkolem. W zwiazku jest raczej pozamiatane, nie widac konstruktywnych dzialana na rozwiazanie sytuacji. Czy corka jest dla meza wazna? Moze zaangazowac go w zajmowanie sie Nia. Wyglada na to ze nie ma z jego strony uczucia. To uczucie musialoby sie narodzic. Musialabys byc dla niego atrakcyjna, autorytetem. A skoro macie dobra syt. materialna to i ew. alimenty nie powinny byc male (bedzie Cie stac na zlobek/przedszkole).

10

Odp: Nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem...
maniek_z_maniek napisał/a:

Moim zdaniem powinnas wrocic do rodzicow, na razie zyjecie obok siebie, ew. pozniej znalezc prace, ktora mozna pogodzic ze zlobkiem lub przedszkolem. W zwiazku jest raczej pozamiatane, nie widac konstruktywnych dzialana na rozwiazanie sytuacji. Czy corka jest dla meza wazna? Moze zaangazowac go w zajmowanie sie Nia. Wyglada na to ze nie ma z jego strony uczucia. To uczucie musialoby sie narodzic. Musialabys byc dla niego atrakcyjna, autorytetem. A skoro macie dobra syt. materialna to i ew. alimenty nie powinny byc male (bedzie Cie stac na zlobek/przedszkole).

popieram... wróć do rodziców, znajdź pracę, wtedy ewentualnie będzie dziecko w żłobku. To chyba najrozsądniejsza decyzja.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026