Czy ktoś ma podobne odczucia?
Nie sądzę, że mam za duże wymagania, na zainteresowanie facetów też jakoś nie narzekam. Nie naciskam, nie narzucam się, ale też nie idę na pierwszym spotkaniu o łóżka. Owszem dużo pracuję, często wyjeżdżam, ale dla mnie to nie problem bo jak jestem z kimś to jestem wierna, więc nie chodzi o to, że raptem poznaję kogoś innego i tracę głowę. Jednak z czasem już boję się angażować, bo wiem jak to boli przy rozstaniach. Może już jestem aż za bardzo ostrożna? Dobija mnie jednak to jak łatwo dziś skończyć, jedno nieporozumienie, sms i koniec. Może rzeczywiście nie potrafię od pierwszych spotkań być wylewna w uczuciach a po miesiącu znajomości decydować na wspólne mieszkanie, bo wolę najpierw poznać, poprzebywać razem itd. a potem albo już facet traci do mnie cierpliwość, albo wymyśla jakieś historie że mi nie zależy albo ze zdradą w tle, bo nie odebrałam telefonu, bo nie było mnie w domu kiedy chciał przyjechać i zrobić mi niespodziankę, albo że nie mogę się spotkać bo praca, można by mnożyć. ![]()
1 2015-01-25 13:39:36 Ostatnio edytowany przez Thoris (2015-01-25 13:39:56)
Podobne tematy
Aha czyli szukasz takiego co będzie za tobą gonił a ty po paru miesiącach się określisz, przeszedł test pozytywnie czy nie? Uważasz że to jest w porządku? Każdy musi widzieć chociaż jakieś oznaki tego że ta druga osoba czuje podobnie. Znałem kiedyś kogoś podobnego, fatalna historia, nie życze nikomu a więc się nie dziwię ze ci nie wychodzi.
Aha czyli szukasz takiego co będzie za tobą gonił a ty po paru miesiącach się określisz, przeszedł test pozytywnie czy nie? Uważasz że to jest w porządku? Każdy musi widzieć chociaż jakieś oznaki tego że ta druga osoba czuje podobnie. Znałem kiedyś kogoś podobnego, fatalna historia, nie życze nikomu a więc się nie dziwię ze ci nie wychodzi.
Nie chodzi o określenie się czy jakieś testy. Wiadomo po pierwszych spotkaniach nie wyznaje się miłości, trzeba się jednak trochę poznać i nie mówię tu o miesiącach, gdzie nie wiesz o co chodzi. Chodzi raczej o hmm wyrozumiałość, cierpliwość, chęci? Po co ma czekać tydzień bo np gdzieś wyjechałam i na pewno zdradzam, albo jak zostaję dłużej w pracy i ze spotkania nici to lepiej opuścić, bo ściemnia. Lepiej w tym czasie poznać inną. Takie głupie myślenie. Tłumaczenie nic nie daje. A jak powstają kłótnie bez powodu jak dla mnie, to i na relację to rzutuje. Przecież nie będę udowadniała że nie jestem wielbłądem ![]()
Z pewnością nie popełniasz błędu, dając sobie czas na poznanie człowieka, nie decydując się na szybki seks, czy zamieszkanie razem. Nie wiem w jakim jesteś wieku, Ty i Twoi byli partnerzy. Niektórzy ludzie w wieku 30+ (kobiety nawet szybciej) zaczynają nerwowo poszukiwać partnera w celu założenia rodziny i chcieliby ten proces poznawania się skrócić do minimum, a tak się, niestety, nie da.
Przeanalizuj sytuacje o których wspomniałaś, może faktycznie trafiłaś na niewłaściwych facetów; kąpanych w gorącej wodzie, lub obarczonych traumą z poprzednich związków, a efekty skupiły się na Tobie.
Może też sama popełniasz jakieś błędy z których nie zdajesz sobie sprawy. Jeśli masz zaufaną, bliską przyjaciółkę, spytaj ją o opinię. Myślę, że opinia osoby, która dobrze Cię zna, patrzącej z boku mogłaby Ci w jakiś sposób pomóc w znalezieniu przyczyn niepowodzeń w związkach.
5 2015-01-25 15:08:51 Ostatnio edytowany przez Thoris (2015-01-25 15:11:39)
Z pewnością nie popełniasz błędu, dając sobie czas na poznanie człowieka, nie decydując się na szybki seks, czy zamieszkanie razem. Nie wiem w jakim jesteś wieku, Ty i Twoi byli partnerzy. Niektórzy ludzie w wieku 30+ (kobiety nawet szybciej) zaczynają nerwowo poszukiwać partnera w celu założenia rodziny i chcieliby ten proces poznawania się skrócić do minimum, a tak się, niestety, nie da.
Przeanalizuj sytuacje o których wspomniałaś, może faktycznie trafiłaś na niewłaściwych facetów; kąpanych w gorącej wodzie, lub obarczonych traumą z poprzednich związków, a efekty skupiły się na Tobie.
Może też sama popełniasz jakieś błędy z których nie zdajesz sobie sprawy. Jeśli masz zaufaną, bliską przyjaciółkę, spytaj ją o opinię. Myślę, że opinia osoby, która dobrze Cię zna, patrzącej z boku mogłaby Ci w jakiś sposób pomóc w znalezieniu przyczyn niepowodzeń w związkach.
Mam prawie już 30 lat ale nie szukam na siłę, wręcz przeciwnie, jestem bardziej ostrożna, bo nie chcę "marnować" kolejnych lat na związek bez przyszłości. Miałam kilka związków dłuższych, krótszych, ale nic z tego nie wszyło. A co do opinii tych co mnie znają - trafiam na nieodpowiednich mężczyzn i w sumie tyle. Ja sama się wychowałam w małej miejscowości, mam zasady wyniesione z domu, jakiś pogląd a sprawy rodzinne itd. teraz mieszkam w dużym mieście gdzie te moje poglądy, zasady jak odnoszę wrażenie są pase.
A pracę stawiam może czasem ponad związek, bo jestem odpowiedzialna i wiem że muszę liczyć głownie na siebie, bo facet teraz jest a jutro już może go nie być, może głupie myślenie ale takie życie niestety co nie raz już doświadczyłam.
Żeby zbudować coś fajnego, poważniejszego (nie mówię od razu o narzeczeństwie i małżeństwie) to nalezy poświęcić temu czas... Jak inaczej poznać co lubi druga osoba, czy jesteście kompatybilni pod względem zainteresowań, poglądów, planów na życie? No jak?
Wydaje mi się że jak facet od samego początku podejrzewa, że jak się nie odzywasz tydzień bo jesteś na delegacji lub jesteś dłużej na służbowym spotkaniu- to jest coś z nim nie tak, skoro jedyna wizja jaką on ma w głowie to wizja zdrady... On sam chyba nie ma swoich zainteresowań, jest pełen kompleksów... Wgl, być takim zazdrosnym po krótkim czasie?
Zapytam jak osoba wyżej- ciekawe kogo spotykasz na swojej drodze, ile masz lat/ ile lat mają oni. Dorośli ludzie, z pewnymi doświadczeniami, powinni wiedzieć że "co nagle to po diable". Sama to przeżyłam i mam niezłą nauczkę. Nie ma sensu się spieszyć bo można nieźle się sparzyć.
Żeby zbudować coś fajnego, poważniejszego (nie mówię od razu o narzeczeństwie i małżeństwie) to nalezy poświęcić temu czas... Jak inaczej poznać co lubi druga osoba, czy jesteście kompatybilni pod względem zainteresowań, poglądów, planów na życie? No jak?
Wydaje mi się że jak facet od samego początku podejrzewa, że jak się nie odzywasz tydzień bo jesteś na delegacji lub jesteś dłużej na służbowym spotkaniu- to jest coś z nim nie tak, skoro jedyna wizja jaką on ma w głowie to wizja zdrady... On sam chyba nie ma swoich zainteresowań, jest pełen kompleksów... Wgl, być takim zazdrosnym po krótkim czasie?
Zapytam jak osoba wyżej- ciekawe kogo spotykasz na swojej drodze, ile masz lat/ ile lat mają oni. Dorośli ludzie, z pewnymi doświadczeniami, powinni wiedzieć że "co nagle to po diable". Sama to przeżyłam i mam niezłą nauczkę. Nie ma sensu się spieszyć bo można nieźle się sparzyć.
Sama mam ok 30 spotykam/spotykałam zwykle mężczyzn starszych od 3 do 9 lat. Naprawdę nie wiem skąd to się bierze. Bo nawet jak jestem w delegacji to się odzywam nie za często ale zawsze, czasem wyślę jakiegoś mmsa, zdjęcie bo akurat coś fajnego zobaczyłam itd. Może ci faceci są tez przewrażliwieni że delegacja od razu = zdrada. Czasem mi się już nie chce argumentować, słuchać bo jak grochem o ścianę. Uprze się przy swoim i tyle i jeszcze próbuje we mnie wzbudzić poczucie winy. Bo nie miałam czasu, bo nie odebrałam, bo on dzwonił z czymś ważnym a ja nie miałam jak rozmawiać. Fakt faktem jestem trochę zosią samosią ale takie miałam życie że musiałam się tego nauczyć. Ogólnie odpowiedzialności i zaradności. I o ile ogólnie dobrze sobie radzę to w związkach mi nie wychodzi. Gdybym była lekkoduchem skaczącym z kwiatka na kwiatek, to pół biedy, ale ja naprawdę każdą znajomość szanuję i się staram na ile mogę i chciałabym zbudować fajny, trwały związek. Albo tak mi się wydaje i popełniam błędy z których nie zdaję sobie sprawy. ![]()
Jak dla mnie wszystko brzmi spoko, oprócz tych kolesi, którzy się obrażają za brak kontaktu, jak jesteś zajęta. Może po prostu jesteś zbyt samodzielna, samowystarczalna dla nich i oni się po prostu boją? Ale nie jest to nic, co miałabyś zmieniać dla jakiegoś mężczyzny! Wydaje mi się że jeszcze nie trafiłaś na "tego jedynego".
A czy ci mężczyzni są również ustabilizowani życiowo i finansowo? Czy są z branży, itd? Pytam bo ludzie z branży rozumieją twój tryb życia i pewnie nie obrażali by się za brak smsów z częstotliwością x/na godzinę.
"Ja sama się wychowałam w małej miejscowości, mam zasady wyniesione z domu,"
Weź pod uwagę, że nie jesteś jedyną osobą, która z małej miejscowości przeprowadziła się do dużego miasta. Są pewne uniwersalne zasady dotyczące życia ogólnie, które nie mają związku z miejscem pochodzenia człowieka, który je wyznaje.
Jak dla mnie wszystko brzmi spoko, oprócz tych kolesi, którzy się obrażają za brak kontaktu, jak jesteś zajęta. Może po prostu jesteś zbyt samodzielna, samowystarczalna dla nich i oni się po prostu boją? Ale nie jest to nic, co miałabyś zmieniać dla jakiegoś mężczyzny! Wydaje mi się że jeszcze nie trafiłaś na "tego jedynego".
A czy ci mężczyzni są również ustabilizowani życiowo i finansowo? Czy są z branży, itd? Pytam bo ludzie z branży rozumieją twój tryb życia i pewnie nie obrażali by się za brak smsów z częstotliwością x/na godzinę.
Też czasem tak myślę i ludzie mi bliscy czasem mi mówią, że faceci się mnie boją. Ogólnie jestem otwartą na nowe znajomości, towarzyską z poczuciem humoru osobą ale z drugiej strony mam swoje zasady i nie lubię być zależna od kogoś. I nie jestem. Już pomijam kwestie wyglądu i gadanie że albo się wygląda albo myśli, ale chyba jestem atrakcyjna jako kobieta - dbam o siebie, wygląd itd. Bo to też w pracy jest ważne, jakaś estetyka. Więc może mnie faceci inaczej na początku oceniają nie wiem. Ogólnie jestem ciepłą i wrażliwą osobą i mam czyste intencje. Choć wiadomo jak ktoś nadepnie na odcisk to potrafię być niemiła, a raczej sarkastyczna.
"Ja sama się wychowałam w małej miejscowości, mam zasady wyniesione z domu,"
Weź pod uwagę, że nie jesteś jedyną osobą, która z małej miejscowości przeprowadziła się do dużego miasta. Są pewne uniwersalne zasady dotyczące życia ogólnie, które nie mają związku z miejscem pochodzenia człowieka, który je wyznaje.
Zgadzam się, ale jednak jak zaobserwowałam gdzieś mają większe gdzieś mniejsze zaczenie, wręcz żadne.
Dobrze robisz, ze odrazu nie mieszkasz z facetem.ja zamieszkalem z kobieta za wczesnie i zle na tym wyszedlem. Lepeij sie poznac, pospotykac bez deklaracji.
Sam czesto mam wyjazdy sluzbowe i wiem co to znaczy.Kolesie ktorzy tego nie rozumieja nie wiedza ze praca na wyjazfach jesy bardziej wymagajaca i meczaca niz w biurze...
Moze masz za wysokie wymagania, chcesz miec lalusia, a on chce zaciagnac cie jak najszybciej do lozka. Ty chcesz ksiecia na bialym rumaku, niestety jego rumak jest zbut narowisty.
Daj facetowi wiecej sygnalow ze ci zalezy, ja nie mysli tylko o lozku to zrozumie.
aha i nie zadawaj sie z golodupcami i omijaj skapcow.
13 2015-01-25 16:47:50 Ostatnio edytowany przez Thoris (2015-01-25 16:53:16)
Dobrze robisz, ze odrazu nie mieszkasz z facetem.ja zamieszkalem z kobieta za wczesnie i zle na tym wyszedlem. Lepeij sie poznac, pospotykac bez deklaracji.
Sam czesto mam wyjazdy sluzbowe i wiem co to znaczy.Kolesie ktorzy tego nie rozumieja nie wiedza ze praca na wyjazfach jesy bardziej wymagajaca i meczaca niz w biurze...
Moze masz za wysokie wymagania, chcesz miec lalusia, a on chce zaciagnac cie jak najszybciej do lozka. Ty chcesz ksiecia na bialym rumaku, niestety jego rumak jest zbut narowisty.
Daj facetowi wiecej sygnalow ze ci zalezy, ja nie mysli tylko o lozku to zrozumie.
aha i nie zadawaj sie z golodupcami i omijaj skapcow.
Dokładnie też tak myślę. To już chyba ten wiek że jest się bardziej pewnych rzeczy świadomym i bardziej odpowiedzialnym. Choć kobietom się często przyprawia łatkę że szuka zdesperowanie, bo już czas. Zgadzam się też co do wyjazdów służbowych - nie dość że inne środowisko zwykle i język to i praca. Ci którzy tego nie znają albo mylą z imprezami integracyjnymi tego nie zrozumieją.
A co do Twoich rad.. myślę że nie zadaję się z gołodupcami, a czy skąpcami tez trudno nazwać.. bo nie lubię jak się za mnie wszędzie płaci itd.
Co do wymagań trudno powiedzieć, na pewno jakieś mam. każdy chyba ma, ale czy wygórowane? Czy ja wiem...
To moze ty mi poradzisz w moim poscie teraz...
"...nie lubię być zależna od kogoś"
A może tu jest pies pogrzebany?
"A pracę stawiam może czasem ponad związek, bo jestem odpowiedzialna i wiem że muszę liczyć głownie na siebie, bo facet teraz jest a jutro już może go nie być" To oczywiste.
Te dwie kwestie, które poruszyłaś, nie muszą wykluczać się nawzajem. Praca, kariera, jak najbardziej, osobiście nie rozumiem kobiet, które na własne życzenie, czy też pod presją męża, w ogóle rezygnują z pracy zawodowej.
Może zbyt akcentujesz swoją niezależność, przecież życie to nie tylko praca. Pisałaś, że "jestem trochę zosią samosią", no właśnie, może czasami warto dać szansę mężczyźnie żeby się wykazał, zaopiekował, poczuł się ważny i przydatny:) Pomijam oczywiście tych panów w Twoim życiu, dla których wizja domniemanej zdrady niszczyła związek.
Może warto czasami być niewiastą, zgodnie ze starym dowcipem (czym się różni niewiasta od wiedźmy? niewiasta - nic nie wie, wiedźma - wie wszystko) ![]()
To moze ty mi poradzisz w moim poscie teraz...
No przeczytałam, może nie wszystkie komentarze dokładnie, ale twojemu związkowi nic dobrego niestety nie wróżę. Ty za dobry, ona za wygodnicka.. Gdzie uczucie? Jakby brak...
17 2015-01-25 17:49:33 Ostatnio edytowany przez Thoris (2015-01-25 17:53:30)
"...nie lubię być zależna od kogoś"
A może tu jest pies pogrzebany?
"A pracę stawiam może czasem ponad związek, bo jestem odpowiedzialna i wiem że muszę liczyć głownie na siebie, bo facet teraz jest a jutro już może go nie być" To oczywiste.
Te dwie kwestie, które poruszyłaś, nie muszą wykluczać się nawzajem. Praca, kariera, jak najbardziej, osobiście nie rozumiem kobiet, które na własne życzenie, czy też pod presją męża, w ogóle rezygnują z pracy zawodowej.
Może zbyt akcentujesz swoją niezależność, przecież życie to nie tylko praca. Pisałaś, że "jestem trochę zosią samosią", no właśnie, może czasami warto dać szansę mężczyźnie żeby się wykazał, zaopiekował, poczuł się ważny i przydatny:) Pomijam oczywiście tych panów w Twoim życiu, dla których wizja domniemanej zdrady niszczyła związek.
Może warto czasami być niewiastą, zgodnie ze starym dowcipem (czym się różni niewiasta od wiedźmy? niewiasta - nic nie wie, wiedźma - wie wszystko)
Coś w tym jest, ale też nie narzucam i obnoszę się ze swoją niezależnością. Wręcz bardzo lubię jak ktoś mnie w czymś wyręczy, jednak rzadko proszę. Wręcz nawet spotykałam mężczyzn którzy są na wyższych stanowiskach itp. no ale oni by chyba woleli bym była zależna niestety...bo to oni mogą imponować. Mój tata zawsze mówi poszukaj faceta ze swoich stron - tyle że ja nie mam z nimi o czym rozmawiać - z całym szacunkiem, ale doświadczenia, świadomość itd. nie mogłabym być z kimś takim...nawet rozmowa męczy...
Może widzą w Tobie kobietę zamkniętą w sobie, która swoją postawą pokazuje, że tak naprawdę nie potrzebuje faceta. Trzymasz dystans, może brak przy tym chemii i stwierdzają, że jesteś kolejną "która nie wie sama czego chce", albo traktuje spotykanie się z nimi jako formę darmowej rozrywki. Nie widzą progresu to wycofują się (a założę się, że mając ponad 30 lat, niejeden raz spotykali się z tego typu zachowaniami i dlatego wolą urwać kontakt, niż tracić czas i energię nadaremno). Nasze obecne nastawienie buduje również doświadczenie z przeszłości, postrzegają Cię przez pryzmat doświadczeń i dlatego jesteś odsyłana tam skąd przyszłaś.
Może widzą w Tobie kobietę zamkniętą w sobie, która swoją postawą pokazuje, że tak naprawdę nie potrzebuje faceta. Trzymasz dystans, może brak przy tym chemii i stwierdzają, że jesteś kolejną "która nie wie sama czego chce", albo traktuje spotykanie się z nimi jako formę darmowej rozrywki. Nie widzą progresu to wycofują się (a założę się, że mając ponad 30 lat, niejeden raz spotykali się z tego typu zachowaniami i dlatego wolą urwać kontakt, niż tracić czas i energię nadaremno). Nasze obecne nastawienie buduje również doświadczenie z przeszłości, postrzegają Cię przez pryzmat doświadczeń i dlatego jesteś odsyłana tam skąd przyszłaś.
Również przychylam się do tej wypowiedzi.
aha i nie zadawaj sie z golodupcami i omijaj skapcow.
pomijasz najważniejsze - książę musi być koniecznie na białym koniu
Niestety wymarzony ksiaze na bialym koniu okazuje sie czesto nic nie wartym lajdakiem a jego bialy kon jest bardzo narowistym rumakiem, ktory bedzie szybko na jedna noc;))
nickelback napisał/a:To moze ty mi poradzisz w moim poscie teraz...
No przeczytałam, może nie wszystkie komentarze dokładnie, ale twojemu związkowi nic dobrego niestety nie wróżę. Ty za dobry, ona za wygodnicka.. Gdzie uczucie? Jakby brak...
no ale co mi radzisz, bo czuje ze jestem na zakrecie...
Thoris napisał/a:nickelback napisał/a:To moze ty mi poradzisz w moim poscie teraz...
No przeczytałam, może nie wszystkie komentarze dokładnie, ale twojemu związkowi nic dobrego niestety nie wróżę. Ty za dobry, ona za wygodnicka.. Gdzie uczucie? Jakby brak...
no ale co mi radzisz, bo czuje ze jestem na zakrecie...
Dopiero zauważyłam, że Twój wątek ma już rok a Ty dalej stoisz w miejscu. Boisz się odejść, boisz się że będziesz sam? Czekasz aż ona odejdzie jak zacznie lepiej zarabiać, albo pozna innego? Wolisz żyć obok i tłumaczyć sobie że tak to powinno wyglądać?
W sumie nie wiem na co czekasz...
mrbart napisał/a:Może widzą w Tobie kobietę zamkniętą w sobie, która swoją postawą pokazuje, że tak naprawdę nie potrzebuje faceta. Trzymasz dystans, może brak przy tym chemii i stwierdzają, że jesteś kolejną "która nie wie sama czego chce", albo traktuje spotykanie się z nimi jako formę darmowej rozrywki. Nie widzą progresu to wycofują się (a założę się, że mając ponad 30 lat, niejeden raz spotykali się z tego typu zachowaniami i dlatego wolą urwać kontakt, niż tracić czas i energię nadaremno). Nasze obecne nastawienie buduje również doświadczenie z przeszłości, postrzegają Cię przez pryzmat doświadczeń i dlatego jesteś odsyłana tam skąd przyszłaś.
Również przychylam się do tej wypowiedzi.
hmmm... chyba coś w tym jest.
Chemia raczej zawsze była, to się czuje, ale fakt na początku jestem zamknięta w sobie, zdystansowana co można odebrać za brak chęci do bliższej relacji. No i praca. Nawet jak zaczynało być fajnie a spotkania częstsze jak miałam lżejszy okres, to potem wyjazdy, brak czasu itd. Potem wracam ktoś inny nie ma czasu i relacje się ochładzają, pojawiają pretensje, podejrzenia, niedomówienia. Ostatnio z facetem tak się mijaliśmy, że po wakacjach spotkania były chyba średnio 2 razy w miesiącu. Ale to nie tylko moja wina, bo i on sporo pracuje, a że nie mieszkaliśmy razem a odległość spora tak to wyglądało. Niby razem a osobno i w końcu się rozpadło. ![]()