Witam mam 24 lata. z P. zaczelam chodzic w liceum, masza historia jest bardzo długa i tak porąbana ze sama się zastanawoam dlaczego to nadal ciagne. Bylam z nim okolo 4 lat, ale w już od roku nie funkcjonujemy jako para. Oczywiscie poczatki byly piekne, wszystko takie rozowe. W koncu po jakims czasie zaczelo sie sypac. Moja zazdrosc, jego zazdrosc, klotnie, brak wsparcia, brak dogadywania sie, obwinianie, oklamywanie, oddalanie sie od siebie. Jednak stwierdzilismy ze postaramy sie to naprawic. Byly oswiadczyny, zgodzilam sie. zycie potoczylo sie tak ze podjelismy decyzje o wspolnym zamieszkaniu i znowu ten sam schemat, poczatki okej, a potem znowu klotnie. Klotnie o byle co o najmniejsze pierdoly. Jednak dalej uwazalismy ze sie kochamy, on chcial byc ze mna a ja z nim. Powiem szczerze ze miedzy bylo miedzy nami dobrze, nikt nie narzekal. Dodam tez ze seks z nim byl niebianski. Do czego daze... w nasz zwiazek wkradla sie nuda, ehh i te ciagle klotnie. No i sie zaczelo, zdradzilismy, oboje. Rozstalismy sie i wyprowadzilismy sie, jednak to nie koniec bo chyba za soba tesknilismy. Czarna rozpacz ogarnela moja dusze ale to dopiero po jakichs 2 moze 3 miesiacach i znow do siebie wrocilismy. Oczywiscie oboje przyrzekalismy mocne postanowienie poprawy, ale co z tego? moze jakies dwa tygodnie bylo dobrze, a potem znow klotnie. Mimo to jakby na sile chcielismy oboje byc dalej ze soba. Czy to z powodu seksu, czy ze strachu ze nie spotkamy juz nikogo odpowiedniego dla siebie? Przecież tyle o sobie wiemy, tak dobrrze sie znamy, nie trzeba bedzie sie uczyc wszystkiego od nowa. To takie chore wiem rozstawalismy sie i wracalismy do siebie tak jeszcze ze 2 razy, az w doncu nadszedl ten ostatni. Podjelismy decyzje ze to juz ostatecznie.
Na poczatku myslalam ze wracam do niego bo brak mi faceta, ale to nie to, w przerwach spotykalam sie z innymi, nie brak mi bylo wiec ani seksu ani ramienia mezczyzny.
Dziś ciągle spotykam sie z P. ale zawsze jednorazowo. I wiem ze to chore ale dogaduje sie z nim tylko gdy nie jestesmy para, wtedy swietnie sie rozumiemy, smiejemy sie, rozmawiamy o wszystkim, seks jest jeszcze piiekniejszy, a wspolne chwile cudowne. Jak zaczac zyc bez niego? Jak sie od niego odseparowac?
Podobne tematy
Niestety czasem tak jest że choćby nie wiadomo jakby się chciało... to i tak nie można być razem.
Najwidoczniej może łączyć was tylko i wyłącznie przyjaźń.. bo skoro tyle razy się rozstawaliście a potem do siebie wracaliście- obiecaliście poprawę a wychodziło na to samo co zawsze .. To raczej nie widzę w tym przyszłości w 'zgodzie' i 'spokoju' .. Tylko dalej będziecie się męczyć oboje..
Coś niestety o tym wiem..
Pozdrawiam