netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy warto walczyć?

41 odpowiedzi8 317 wyświetleńzałożony przez Theo, 19.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto walczyć?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1 Ostatnio edytowany przez Theo (2015-01-19 19:34:15)

Temat: Czy warto walczyć?

Witam, jestem nowy na forum. Mam problem z byłą już dziewczyną. Ja 24 lata, ona 19. Byliśmy ze sobą 2,5 roku. W okresie październik-listopad, pracowałem dosyć dużo, rzadko się widywaliśmy. Bardzo mnie denerwowało to, że jak byłem w pracy, to nic do mnie nie pisała, choćby głupiego sms'a, to też jak wychodziłem z pracy i widziałem brak wiadomości od niej, to odechciewało mi się pisać. Czasem  napisałem coś "na odwal się", poirytowany. Muszę zaznaczyć, że kiedyś się niemal rozstaliśmy z tego powodu. Siedziała w domu całe dnie, ja pracowałem, a ona milczała, ale..wyjaśniliśmy sobie, nie potrafiła mi wytłumaczyć, czemu tak było, ale powiedziała, że mnie kocha, że nic się w tej kwestii nie zmieniło, po prostu "jakoś tak wyszło". Przyszedł grudzień, jakoś sms'owaliśmy i napisała mi coś w stylu, że potrzebuje przerwy. Od razu się wystraszyłem i do niej pojechałem. Długo rozmawialiśmy. Stwierdziła, że rzadko do niej przyjeżdżam (to był fakt, zmęczony, nie chciało mi się przed pracą przyjeżdżać), ale jak pisałem wcześniej, z jej inicjatywy nic nie wychodziło również..Potwierdziła, że ona też mogła więcej zrobić, ale nie zrobiła..wywnioskowałem, że jej już nie zależy. Pojechałem do domu, ochłonąłem i spotkaliśmy się po 2/3 dniach. Wyznała, że nie kocha mnie tak, jak kiedyś i chce odpocząć ode mnie, zobaczyć, czy będzie tęsknić. Zgodziłem się. Po tygodniu do niej napisałem, co czuje, czy tęskni. Odpisała, że to nie ma sensu, że nie chce być ze mną. Pomyślałem, że powalczę, pojechałem, nie powiem, popłakałem się, pokazałem, że mi zależy, bardzo, ale niczym to nie poskutkowało. Po iluś dniach skontaktowałem się, żeby odebrać swoje rzeczy i jej oddać coś tam..ale zaznaczyłem, że oddam jej mamie. Nie chciała się zgodzić, spotkałem się z nią, oddałem jej rzeczy, pogadaliśmy "jak kumple", pożegnaliśmy się w zgodzie i tyle. Bolało bardzo i boli do tej pory..Próbowałem się z tym pogodzić. To były najgorsze święta w moim życiu. Gdy zacząłem się powoli przyzwyczajać, że nie ma jej przy mnie, napisała po świętach do mnie sms'a.. "zaczynam powoli żałować swojej decyzji", odpisałem, że dobrze postąpiła, w końcu jak się kogoś nie kocha, to się zrywa smile, a ona, że możliwe, że jej się tylko tak wydaje, że nie kocha..odpisałem jej coś jeszcze i przestała pisać..na drugi dzień, spiłem się trochę i w nerwach napisałem, czemu się nie odzywa, poczekałem jeden dzień i gdy milczała, napisałem jej sms'a, że jak już milczy, to niech milczy do końca i nie pisze już do mnie, najlepiej wykasuje numer..Rozmawiałem ostatnio z jej koleżanką i stwierdziła, że trochę przesadziłem z tym ostatnim sms'em, skoro ją kocham, zależy mi na niej i chcę z nią być. Usunąłem ją ze znajomych na fejsie, a koleżanka mi mówiła, że właśnie moja była jej coś tam o tym wspominała, czyli zagląda na mój profil, bo jak się usunie, to komunikat nie przychodzi (sprawdzałem). Kazałem się podpytać koleżance, co ona czuje, czy chciałaby wrócić, zastrzegając, że ma nie mówić, że się z nią kontaktowałem (obiecała). Gdyby nie to, że się odezwała w grudniu, to bym pewnie odpuścił, ale dała mi nadzieję i non stop teraz myślę o tym wszystkim. Z jednej strony gdyby jej zależało, to bez względu na to, że nasmarowałem jej takiego sms'a, powinna dążyć do kontaktu ze mną, a milczy..z drugiej strony, może nie chce mi już mieszać w głowie i próbuje się jakoś oswoić z tym, że nie będziemy już razem. Jest na wyciągnięcie ręki, mogę pojechać w każdej chwili, pytanie, czy to nie będzie wyglądać, jakbym się prosił, albo po prostu nie wyjdę na debila. Najpierw piszę, żeby usunęła numer, a teraz się jej proszę.. Mam nadzieję, że w miarę czytelnie napisałem i coś pomożecie..

Na pewno nikogo nie ma smile.

2

Odp: Czy warto walczyć?

Latem ubiegłego roku byłem w podobnej sytuacji i też strasznie się męczyłem więc doskonale Cię rozumiem. Uwierz, nie warto o nią walczyć. Jeśli się zejdziecie to to się powtórzy i znów będziesz cierpiał. Nie warto o nią walczyć.

3

Odp: Czy warto walczyć?

Ona sama nie wie czego chce a dodatkowo miesza Ci w glowie. Odetnij się od niej.

4

Odp: Czy warto walczyć?

Wspolczuje ale prawda jest taka ze jesli sie rozstaliscie to z jakiegos powodu i ten powod nadal gdzies tam istnieje, czy to byla rutyna czy cos innego nie wazne,  chlopie masz 22lata wszystko przed toba tysiace wspanialych dziwewczyn ktore sie beda o Ciebie zabijac i wyrywac wlosy, jasen ze teraz jest ciezko i pewnie nadal bedzie jeszcze przez chwile ale to minie zobaczysz poznasz jakas inna zakochasz sie i bedziesz sie z tego smial a ona zapomni o tobie i rowniez jej zycie potoczy sie dalej a tak wogole jest warto blagac prosic ponizac sie jak za chwile wszystko przeminie,

Pozdrawiam

5 Ostatnio edytowany przez Theo (2015-01-19 20:20:25)

Odp: Czy warto walczyć?

Byłem jej zawsze pewny, wydawało mi się, że szybciej ja od niej odejdę, niż ona. Zawsze mówiła o przyszłości, o dzieciach, naciskała na zaręczyny. Mówiła, że wtedy już będzie pewna, że będziemy do końca życia razem smile. Na szczęście nie zdążyłem się zaręczyć. Pewnie zaraz ktoś napisze, że jestem głupi, bo ona ma dopiero 19 lat, a ja 24 i swój pierwszy poważny związek, ale jak ktoś komuś mówi coś ileś czasu, to człowiekowi się potem w głowie nie mieści, że może inaczej..


Aha i nie mam zamiaru się poniżać, prosić. Po prostu myślę o odzewie do niej w jakiejś postaci, żeby się upewnić, ale nie wiem, czy to wszystko ma sens...

Czuję, że ją kocham, ale sam fakt, że ma wahania, co do tego, czy mnie kocha, już powinno przekreślić jej osobę w moich oczach, a jednak nie przekreśla...

6

Odp: Czy warto walczyć?

umysł przekresla
hormony nie ,bo sie bronią przed bólem
minie
moja rada: nie hajtaj sie, tylko badz coraz to atrakcyjniejszy
po 30stce bedziesz mial duzo wiekszy wybor i laski beda szalec, a ty ledwo co sie bedziesz zakochiwał majac duzy wybor
to co one maja od 15 roku zycia

7

Odp: Czy warto walczyć?

Czy mógłbym prosić o jeszcze jakieś opinie? Czekam na odpowiedź od koleżanki, może coś z niej wyciągnie, ale na razie cisza. Mam co raz większą ochotę napisać do byłej, bo bardzo tęsknie, myślę, że ona też, tyle, że nie chce mi bardziej mieszać w głowie. Marzę żeby do mnie napisała o spotkanie..

8

Odp: Czy warto walczyć?

Jeśli macie być razem to będziecie.

Rada (poparta doświadczeniem), nie pisz do niej pierwszy, nie dzwoń, nie podpytuj koleżanek (one i tak jej wypaplają). Jeśli pisze pierwsza - odpisuj zdawkowo. Strasznie trudno zrobić - wiem, ale da się, dywan gryzłam ale pierwsza nie zadzwoniłam.

Ona zerwała - i ona będzie chciała wrócić, jeśli będziesz dla niej niedostępny.

Daj sobie miesiąc czasu, nie pisz !!!!!! jeśli do tego czasu się nie odezwie, żyj własnym życiem.

A jak jesteście sobie przeznaczeni to i tak będziecie razem.

Powodzenia !!!!

9 Ostatnio edytowany przez Theo (2015-01-21 16:33:47)

Odp: Czy warto walczyć?
Labina7 napisał/a:

Jeśli macie być razem to będziecie.

Rada (poparta doświadczeniem), nie pisz do niej pierwszy, nie dzwoń, nie podpytuj koleżanek (one i tak jej wypaplają). Jeśli pisze pierwsza - odpisuj zdawkowo. Strasznie trudno zrobić - wiem, ale da się, dywan gryzłam ale pierwsza nie zadzwoniłam.

Ona zerwała - i ona będzie chciała wrócić, jeśli będziesz dla niej niedostępny.

Daj sobie miesiąc czasu, nie pisz !!!!!! jeśli do tego czasu się nie odezwie, żyj własnym życiem.

A jak jesteście sobie przeznaczeni to i tak będziecie razem.

Powodzenia !!!!

Dzięki za odpowiedź. Niestety, jak napisałem wyżej, odezwałem się do jej najlepszej i chyba jedynej koleżanki. Pomyślałem, że kto może wiedzieć coś więcej niż ja, jak nie ona, ale się chyba rozczarowałem. W sumie moja była z nią o mnie nie rozmawiała tak dłużej, tylko coś wspominała, czyli nie potrzebowała rozmowy..co jest bardzo dziwne, bo była jest taką osobą, która musi się wygadać. Jest też opcja, że o dziwo komuś innemu się wyżaliła, ale wątpię. Jak już wspominałem w innym poście, poprosiłem jej koleżankę o podpytanie, czy coś czuje, czy chce ze mną być. Zrobiłem to, bo pierwsze jej ufam, a po drugie mam wyrzuty sumienia, że napisałem jej tego sms'a, że jak milczy, to niech już tak zostanie i wykasuje najlepiej numer..mam taką sieczkę w głowie w tym momencie, że nie wiem, co robić. Sam do niej nie napiszę chyba, ale nie wiem, czy pisanie do tej koleżanki, to nie był błąd..niby jej ufam, ale może coś jej wygadać. Ja po prostu chcę wiedzieć, czy była chce ze mną być. Jeśli koleżanka powie mi, że z nią rozmawiała i nie chce ze mną być, nic nie czuje, to odcinam się, nie myślę i powoli zaczynam sobie układać życie na nowo..a jeśli jest nadzieja, to będę chciał zawalczyć. Powtarzała mi zawsze, że ona jest taka, że może ze mną zrywać, ale zawsze do mnie wróci jak ochłonie..trochę czasu już minęło i coś długo jej zajmuje to "ochłonięcie". Niecierpliwie się powoli...

10

Odp: Czy warto walczyć?

Błąd, że podpytujesz koleżanki. Postaraj się już tego nie robić.

Nie oszukuj sam siebie "Ja po prostu muszę wiedzieć" .... tak i co, jak się dowiesz (przez koleżankę), że już Cię nie kocha, to co.... nagle uwolnisz się i zaczniesz żyć na nowo.

A jak koleżance powie, że nadal coś czuje - a koleżanka na złość przekaże Ci coś innego (tylko nie pisz ona taka nie jest) dużo w życiu widziałam, kobiety są podłe.

Rada, nie mieszaj w Wasze sprawy, osób postronnych. Jeśli już na prawdę nie dajesz rady - zadzwoń do niej, nie odbierze napisz, nie odpisze..nic nie zrobisz.

Choć osobiście pozostaje przy tym abyś się nie odzywał pierwszy, ani do niej ani do jej koleżanek. Tak jakbyś zapadł się pod ziemię, nie ma Cię. Uwierz mi odezwie się pierwsza, nie za dzień to za tydzień nie za tydzień to za miesiąc ale się odezwie. A Ty jakoś żyj.

Lepiej gorzej, ale żyj ... nic więcej nie zrobisz.

11

Odp: Czy warto walczyć?
Labina7 napisał/a:

Błąd, że podpytujesz koleżanki. Postaraj się już tego nie robić.

Nie oszukuj sam siebie "Ja po prostu muszę wiedzieć" .... tak i co, jak się dowiesz (przez koleżankę), że już Cię nie kocha, to co.... nagle uwolnisz się i zaczniesz żyć na nowo.

A jak koleżance powie, że nadal coś czuje - a koleżanka na złość przekaże Ci coś innego (tylko nie pisz ona taka nie jest) dużo w życiu widziałam, kobiety są podłe.

Rada, nie mieszaj w Wasze sprawy, osób postronnych. Jeśli już na prawdę nie dajesz rady - zadzwoń do niej, nie odbierze napisz, nie odpisze..nic nie zrobisz.

Choć osobiście pozostaje przy tym abyś się nie odzywał pierwszy, ani do niej ani do jej koleżanek. Tak jakbyś zapadł się pod ziemię, nie ma Cię. Uwierz mi odezwie się pierwsza, nie za dzień to za tydzień nie za tydzień to za miesiąc ale się odezwie. A Ty jakoś żyj.

Lepiej gorzej, ale żyj ... nic więcej nie zrobisz.

Ona się już sama pierwsza odezwała po rozstaniu smile. Tylko spartaczyłem wszystko tym jednym sms'em, ale faktem jest to, że jak mnie kocha, czuje, że chce ze mną być, to napisze. Nie piszę już do jej koleżanki. Jak mi coś napisze, to podziękuje jej, że się podpytała i tyle smile. Do dziewczyny też na pewno nie napiszę pierwszy smile. Dzięki za zainteresowanie smile.

12

Odp: Czy warto walczyć?

Powodzenia. Jakoś będzie.

Może dobrze, może nie, na pewno jakoś. Napisz kiedyś jak się sytuacja rozwiązała.

Powodzenia !!!!

13

Odp: Czy warto walczyć?

jak już chcesz do niej wrócić to złotą metodą jest zerwanie kontaktu i bycie niedostępnym!
niestety, to może być długotrwała metoda i nie ma gwarancji, że skuteczna.

14

Odp: Czy warto walczyć?

Ok smile, dzięki za odpowiedzi. Jeszcze jedna sprawa mnie nurtuje, że nie dała nam szansy..rozstaliśmy się bez walki, ja chciałem powalczyć BARDZO,a ona wcale..była obojętna, jak nigdy, bez uczuć.. jestem głupi, wiem, bo jeszcze o niej myślę. Powinienem ją "kopnąć w tyłek" i się nie przejmować, ale czuję gdzieś w głębi duszy, że się pogubiła (wiek, samotność), a teraz nie chce jeszcze bardziej mi mieszać w życiu i stąd to milczenie..na razie czekam na informacje od jej koleżanki, ale nie mogę się coś doczekać..myślałem, że jak byliśmy ze sobą 2,5 roku, mimo wszystko byliśmy ze sobą zżyci, to powinna dać nam szanse..to mnie najbardziej chyba boli.

15

Odp: Czy warto walczyć?

Uwierz, że gdyby dała wam szansę to już nie byłoby to samo. Ona miałaby świadomość, że ty i tak zawsze będziesz chciał z nią być pomimo wszystko, a gdy zaczęłoby się znowu psuć, gdyby znowu doszło do rozstania, zawsze mogłaby ci powiedzieć, że przecież sam chciałeś z nią być, nalegałeś. Naprawdę będzie lepiej jeśli ruszysz dalej, bo póki co to ona zrobiła ci zamęt w głowie.
Nie tłumacz jej, że być może jej się tylko wydaje, że nie kocha. Albo się kogoś kocha albo nie. Chciałbyś z nią nadal być pomimo, że ona nie wie czy coś do ciebie czuje, że musisz prosić się o miłość, przekonywać kogoś do siebie? Chyba nie na tym polega miłość?

16

Odp: Czy warto walczyć?

Jak tam rozwój sytuacji ?

17 Ostatnio edytowany przez Theo (2015-01-23 18:23:43)

Odp: Czy warto walczyć?
Labina7 napisał/a:

Jak tam rozwój sytuacji ?

Stoję w miejscu, bez zmian. Oczywiście sam się do niej nie odezwałem. Czekam dalej na odpowiedź od jej koleżanki, widziałem ją ostatnio na facebooku, ale nic nie pisała..sam do niej nie napisałem, stwierdziłem, że nie ma sensu. Gdyby coś wiedziała, to pewnie by się odezwała, może w ogóle z nią nie rozmawiała, nie wiem. Najgorsze jest to, że pierwsze o czym myślę, gdy wstaje, jest ONA..oczy otwieram i mam w głowie Ją..w pracy non stop o niej myślę, mimo, że praca fizyczna i nie mam zbytnio czasu na rozmyślanie..muszę koniecznie poznać jakąś dziewczynę, żeby zająć głowę kimś innym, bo jeśli się to nie stanie, to zgłupieje. Boże, chłop 24 lata, pierwszy związek na poważnie, w sumie zbyt długo z nią nie byłem, bo tylko 2,5 roku, a ból jest spory. Jak tu czytam niektóre tematy, gdzie kobieta zostawia faceta po 10 latach, w dodatku zdradzając, czy coś takiego, to ja nie wiem, co bym zrobił smile. Moja sytuacja przy innych, to jest NIC, wielkie nic smile.

18

Odp: Czy warto walczyć?

Ty weź tą dupe zostaw i pracuj nad sobą. Dorosły chłop a awantury, że smsa nie dostał żadnego jak był w pracy? No cyrk.

Do tego CIĄGLE smsy, a jak nie napisze przez 1 dzień to już znów awanture robisz i książe obrażony.

Stary, zmiany w życiu zacznij od siebie, a laske odłóż na dalszy plan, bo z takim nastawieniem zdrowej relacji nie stworzysz. Panna się w tym połapała i czmychnęła. Jest bardziej dojrzała niż Ty. Chciała Cie w końcu sprawdzić, napisała, a Ty co? No własnie, nie odpisała a Ty już płaczka. Tak byc nie może.

Do tego nie wypytuj o nią nikogo. Te niby 'przyjaciółki' bardzo chętnie poinformuja o Twoich podchodach, a Ty już cały kipisz byciem potrzebującym. To lasek nie kręci.


Odetnij się. Zmień się. Wróć. Poderwij (najlepiej inną). Żyj długo i szczęśliwie

19

Odp: Czy warto walczyć?

To normalne, że cięgle o niej myślisz, ludzie nie rozumieją faktu, że jak się kogoś kocha na prawdę, nie zapomni się o tej osobie w tydzień, miesiąc, rok. 

Ja o swojej pierwszej miłości nigdy nie zapomniałam, pogodziłam się z tym, że odszedł dopiero jak ożenił się i spłodził syna.

Wchodzić od razu w nowy związek - no nie wiem, może ta nowa osoba się zaangażuje a była się odezwie i Twoje uczucia do niej powrócą..... zranisz kogoś tak jak ktoś Ciebie ..... ryzykowne.

Trzeba najpierw przeżyć rozstanie, pogodzić się z tym, pobyć samemu. By budować nowy związek bez popełniania starych błędów.

Bardzo dobrze, że się nie odzywasz. Gratulacje.

20 Ostatnio edytowany przez Theo (2015-01-24 13:45:31)

Odp: Czy warto walczyć?
Prawy napisał/a:

Ty weź tą dupe zostaw i pracuj nad sobą. Dorosły chłop a awantury, że smsa nie dostał żadnego jak był w pracy? No cyrk.

Do tego CIĄGLE smsy, a jak nie napisze przez 1 dzień to już znów awanture robisz i książe obrażony.

Stary, zmiany w życiu zacznij od siebie, a laske odłóż na dalszy plan, bo z takim nastawieniem zdrowej relacji nie stworzysz. Panna się w tym połapała i czmychnęła. Jest bardziej dojrzała niż Ty. Chciała Cie w końcu sprawdzić, napisała, a Ty co? No własnie, nie odpisała a Ty już płaczka. Tak byc nie może.

Do tego nie wypytuj o nią nikogo. Te niby 'przyjaciółki' bardzo chętnie poinformuja o Twoich podchodach, a Ty już cały kipisz byciem potrzebującym. To lasek nie kręci.


Odetnij się. Zmień się. Wróć. Poderwij (najlepiej inną). Żyj długo i szczęśliwie

Wyjaśnię coś. Naciskała na mnie cały czas, żebyśmy zamieszkali razem, jeszcze zanim skończy szkołę. Miała problemy w domu z rodzicami i bratem. Niestety nie zarabiałem na tyle dobrze, żeby wynajmować mieszkanie i utrzymywać nas obojgu, więc powiedziałem jej, żeby wytrzymała jeszcze do matury, a ja w tym czasie będę się pisał na nadgodziny, żeby odłożyć jak najwięcej kasy i mieć jakieś zabezpieczenie, np. w razie jak zamieszkamy razem, a ja, np. stracę pracę, czy ona nie będzie mogła jej znaleźć przez dłuższy czas. Jej te nadgodziny przeszkadzały, bo przez to rzadko się widywaliśmy, ale tłumaczyłem jej, że przecież jak myśli o zamieszkaniu razem, ślubie, to pieniądze są niezbędne (często mówiła o ślubie, dzieciach). Co do tych smsów, których nie pisała, bo wyszedłem na niedojrzałego nastolatka, dla którego najważniejsze są wiadomości tekstowe. Otóż nie, nie są najważniejsze, ale jeśli ja pracuję 12 h, a ona siedzi w domu i się nudzi, to jeśli kończę pracę,a ona nie wysłała choćby głupiego sms'a, jak "kocham Cię". Nie musi mi pisać, co robi, co je, ale jakiś głupi sms, który świadczyłby o tym, że myśli o mnie, to sorry..właśnie kiedyś się bardzo o to pokłóciliśmy. Rozmawiałem z nią i zapytałem wprost. Nie piszesz do mnie (choć wcześniej pisała często), bo o mnie nie myślisz? Nie chce Ci się? Nie potrafiła odpowiedzieć. Wtedy chciałem się rozstać z nią, bo uczuciowo też była mniej zaangażowana w ten związek, niż wcześniej (możliwe, że ja też), ale płakała, mówiła, że kocha i jestem dla niej wszystkim. Ona mnie przyzwyczaiła do tego, że do mnie pisze, jak byłem w pracy, a nagle przestała pisać w ogóle, więc miałem głupie myśli, stąd te kłótnie i wypytywanie, czemu nie pisze..Gdyby zawsze do mnie rzadko pisała, to tematu by nie było, bo bym się przyzwyczaił do tego smile. Później było dobrze między nami, aż nagle przyszedł październik i listopad. To był gwóźdź do trumny dla naszego związku. Pracowałem na noc (po 12h) i nie przyjeżdżałem do niej wcale. Przed pracą nie miałem siły, bo byłem po prostu zmęczony. Ona milczała, mało pisała, to też olewałem. Nie pisała, że tęskni, że musimy się częściej widywać. Sama nie wyszła z inicjatywą, żeby przyjechać do mnie, tylko na mnie liczyła..Spotykaliśmy się rzadziej, niż zwykle, ale podczas tych spotkań nie pokazywała mi, że coś jest nie tak. Nie przeprowadziła żadnej rozmowy, sugerującej, że zaczyna mnie mniej kochać. Aż któregoś dnia, wychodzę z pracy i piszę jej, że znowu mnie zlewa, nic nie pisze, nie inicjuje spotkania i liczy na mnie, a ona odpisała, że musi odpocząć, że nie wie, czy czuje coś do mnie, etc..gdy się z nią spotkałem, pierwsze, co powiedziała, to , że siedziała 2 miesiące w domu sama, ze swoimi problemami i dała sobie radę ze wszystkim, bez mojego wsparcia, pomocy..ręce mi opadły..zapytałem Ją..to ja byłem Twoim wsparciem, do tego Ci byłem potrzebny, a jak zobaczyłaś, że dałaś sobie ze wszystkim radę, to zdałaś sobie sprawę, że jestem Ci niepotrzebny? Potem stwierdziła, że źle się wyraziła, że o coś innego jej chodziło, ale racjonalnie nie potrafiła tego wytłumaczyć. Mojej winy jest sporo, bo często się tłumaczyłem ciężką pracą i brakiem siły, ale ona też mnie nie wspierała, nigdy nie rozmawiała, że trzeba coś z tym zrobić, że może ona będzie przyjeżdżać..zawsze jej mówiłem, że przed pracą nie lubię się z nią spotykać, bo potem nie chce mi się pracować, ale w ekstremalnych sytuacjach, gdy nie widzimy się 2/3 dni, to mogła coś zainicjować, ale może sobie za bardzo wzięła moje słowa do serca smile. Faktem jest to, że gdyby bardzo chciała, to by szukała bardzo kontaktu ze mną, a sama stwierdziła, że najwidoczniej nie chciała.


Labina7 napisał/a:

To normalne, że cięgle o niej myślisz, ludzie nie rozumieją faktu, że jak się kogoś kocha na prawdę, nie zapomni się o tej osobie w tydzień, miesiąc, rok. 

Ja o swojej pierwszej miłości nigdy nie zapomniałam, pogodziłam się z tym, że odszedł dopiero jak ożenił się i spłodził syna.

Wchodzić od razu w nowy związek - no nie wiem, może ta nowa osoba się zaangażuje a była się odezwie i Twoje uczucia do niej powrócą..... zranisz kogoś tak jak ktoś Ciebie ..... ryzykowne.

Trzeba najpierw przeżyć rozstanie, pogodzić się z tym, pobyć samemu. By budować nowy związek bez popełniania starych błędów.

Bardzo dobrze, że się nie odzywasz. Gratulacje.

Nie odzywam się i tu jest problem. Może to głupio zabrzmi, ale zastanawiam się, czemu się nie odzywam. Niby ją kocham, ciągle o niej myślę, ale miała też sporo wad, które akceptowałem. I teraz często siedzę i sobie myślę, czy aby na pewno chcę do niej wrócić..gdybym ją bardzo kochał, to raczej bym nie milczał, tylko szukał z nią kontaktu, a ja czekam na jej ruch, a jak go nie będzie, to do siebie nie wrócimy, bo nie będę się prosił smile. Niby bardzo chcę, a tak naprawdę sam nie wiem. W ogóle nie wiem, czy jakbyśmy wrócili do siebie, to czy nie będę miał potem myśli, że znowu jej się odwidzi i któregoś dnia mi podziękuje. Co do spotykania się z innymi. Mam małe pole manewru ze względu na ograniczoną ilość znajomych (wolny czas spędzałem głównie z nią), więc ciężko o jakąś imprezkę, głównie chodzę do baru z 3/4 kolegami (też kawalerzy) i to tyle smile.

21

Odp: Czy warto walczyć?
Theo napisał/a:

Otóż nie, nie są najważniejsze, ale jeśli ja pracuję 12 h, a ona siedzi w domu i się nudzi, to jeśli kończę pracę,a ona nie wysłała choćby głupiego sms'a, jak "kocham Cię". Nie musi mi pisać, co robi, co je, ale jakiś głupi sms, który świadczyłby o tym, że myśli o mnie, to sorry..właśnie kiedyś się bardzo o to pokłóciliśmy. Rozmawiałem z nią i zapytałem wprost. Nie piszesz do mnie (choć wcześniej pisała często), bo o mnie nie myślisz? Nie chce Ci się? Nie potrafiła odpowiedzieć. Wtedy chciałem się rozstać z nią, bo uczuciowo też była mniej zaangażowana w ten związek, niż wcześniej (możliwe, że ja też), ale płakała, mówiła, że kocha i jestem dla niej wszystkim.Faktem jest to, że gdyby bardzo chciała, to by szukała bardzo kontaktu ze mną, a sama stwierdziła, że najwidoczniej nie chciała.

Moja miała jeszcze zainstalowany WhatsApp. I to też dało mi do myślenia. Ja wysłałem jej smsa, nie dostawałem żadnej odpowiedzi a jednoczesnie widzialem że była aktywna na WhatsApp. Czyli telefon w ręku był, z kimś sobie pisała ale jednocześnie mi nie chciała odpowiadać. Co potem - bez wywlekania tego że widziałem jej aktywność na WhatsApp tłumaczyła tym że nie miała czasu. Kłamstwo na kłamstwie a na pewno to że moja również była uczuciowo mniej zaangażowana niż ja. I podobnie jak Ty czułem się dziwnie, to był taki dziwny dysonans między tym co ja daje a co otrzymuję w zamian. I wiesz co Ci powiem? To spala człowieka, wypala go do cna. Męczy i wykańcza. Wyrwij się z tego bo źle skończysz. A wiem o czym mówię bo wiem jak się teraz czuje.

Theo napisał/a:

Nie odzywam się i tu jest problem. Może to głupio zabrzmi, ale zastanawiam się, czemu się nie odzywam. Niby ją kocham, ciągle o niej myślę, ale miała też sporo wad, które akceptowałem. I teraz często siedzę i sobie myślę, czy aby na pewno chcę do niej wrócić..gdybym ją bardzo kochał, to raczej bym nie milczał, tylko szukał z nią kontaktu, a ja czekam na jej ruch, a jak go nie będzie, to do siebie nie wrócimy, bo nie będę się prosił smile. Niby bardzo chcę, a tak naprawdę sam nie wiem. W ogóle nie wiem, czy jakbyśmy wrócili do siebie, to czy nie będę miał potem myśli, że znowu jej się odwidzi i któregoś dnia mi podziękuje. Co do spotykania się z innymi. Mam małe pole manewru ze względu na ograniczoną ilość znajomych (wolny czas spędzałem głównie z nią), więc ciężko o jakąś imprezkę, głównie chodzę do baru z 3/4 kolegami (też kawalerzy) i to tyle smile.

I to też skądś znam. Sądząc po sobie samym: nie jest tak że świadomie/podświadomie wiesz że z nią sobie życia nie ułożysz ale boisz się nowego, boisz się na nowo zaryzykować lub boisz się samotności? Bo ja dochodzę do takiego wniosku jeśli chodzi o moją osobę. Właśnie tego się boję, że zostanę sam, że już nikogo sobie nie znajdę - ale do cholery, mam się płaszczyć przed kimś dla kogo nie jestem kimś istotnym? Boje się też tego że jeśli znajdę nową kobietę to to też nie będzie to, boję się nowego.

Odetnij się i zapomnij o niej. To jedyne skuteczne lekarstwo. I nie piszę tego tylko dlatego żeby i sobie po raz kolejny uświadomić że decyzja jaką podjąłem jest słuszna.

Jeżeli nie czujesz z jej strony wsparcia, tego że myśli o Tobie i jest z Tobą - a tak brzmi to co opisujesz to po co Ci to? To nie jest Ta właściwa.

22 Ostatnio edytowany przez Theo (2015-01-26 15:01:42)

Odp: Czy warto walczyć?
adam79 napisał/a:
Theo napisał/a:

Otóż nie, nie są najważniejsze, ale jeśli ja pracuję 12 h, a ona siedzi w domu i się nudzi, to jeśli kończę pracę,a ona nie wysłała choćby głupiego sms'a, jak "kocham Cię". Nie musi mi pisać, co robi, co je, ale jakiś głupi sms, który świadczyłby o tym, że myśli o mnie, to sorry..właśnie kiedyś się bardzo o to pokłóciliśmy. Rozmawiałem z nią i zapytałem wprost. Nie piszesz do mnie (choć wcześniej pisała często), bo o mnie nie myślisz? Nie chce Ci się? Nie potrafiła odpowiedzieć. Wtedy chciałem się rozstać z nią, bo uczuciowo też była mniej zaangażowana w ten związek, niż wcześniej (możliwe, że ja też), ale płakała, mówiła, że kocha i jestem dla niej wszystkim.Faktem jest to, że gdyby bardzo chciała, to by szukała bardzo kontaktu ze mną, a sama stwierdziła, że najwidoczniej nie chciała.

Moja miała jeszcze zainstalowany WhatsApp. I to też dało mi do myślenia. Ja wysłałem jej smsa, nie dostawałem żadnej odpowiedzi a jednoczesnie widzialem że była aktywna na WhatsApp. Czyli telefon w ręku był, z kimś sobie pisała ale jednocześnie mi nie chciała odpowiadać. Co potem - bez wywlekania tego że widziałem jej aktywność na WhatsApp tłumaczyła tym że nie miała czasu. Kłamstwo na kłamstwie a na pewno to że moja również była uczuciowo mniej zaangażowana niż ja. I podobnie jak Ty czułem się dziwnie, to był taki dziwny dysonans między tym co ja daje a co otrzymuję w zamian. I wiesz co Ci powiem? To spala człowieka, wypala go do cna. Męczy i wykańcza. Wyrwij się z tego bo źle skończysz. A wiem o czym mówię bo wiem jak się teraz czuje.

Theo napisał/a:

Nie odzywam się i tu jest problem. Może to głupio zabrzmi, ale zastanawiam się, czemu się nie odzywam. Niby ją kocham, ciągle o niej myślę, ale miała też sporo wad, które akceptowałem. I teraz często siedzę i sobie myślę, czy aby na pewno chcę do niej wrócić..gdybym ją bardzo kochał, to raczej bym nie milczał, tylko szukał z nią kontaktu, a ja czekam na jej ruch, a jak go nie będzie, to do siebie nie wrócimy, bo nie będę się prosił smile. Niby bardzo chcę, a tak naprawdę sam nie wiem. W ogóle nie wiem, czy jakbyśmy wrócili do siebie, to czy nie będę miał potem myśli, że znowu jej się odwidzi i któregoś dnia mi podziękuje. Co do spotykania się z innymi. Mam małe pole manewru ze względu na ograniczoną ilość znajomych (wolny czas spędzałem głównie z nią), więc ciężko o jakąś imprezkę, głównie chodzę do baru z 3/4 kolegami (też kawalerzy) i to tyle smile.

I to też skądś znam. Sądząc po sobie samym: nie jest tak że świadomie/podświadomie wiesz że z nią sobie życia nie ułożysz ale boisz się nowego, boisz się na nowo zaryzykować lub boisz się samotności? Bo ja dochodzę do takiego wniosku jeśli chodzi o moją osobę. Właśnie tego się boję, że zostanę sam, że już nikogo sobie nie znajdę - ale do cholery, mam się płaszczyć przed kimś dla kogo nie jestem kimś istotnym? Boje się też tego że jeśli znajdę nową kobietę to to też nie będzie to, boję się nowego.

Odetnij się i zapomnij o niej. To jedyne skuteczne lekarstwo. I nie piszę tego tylko dlatego żeby i sobie po raz kolejny uświadomić że decyzja jaką podjąłem jest słuszna.

Jeżeli nie czujesz z jej strony wsparcia, tego że myśli o Tobie i jest z Tobą - a tak brzmi to co opisujesz to po co Ci to? To nie jest Ta właściwa.

Moja była RACZEJ z nikim nie pisała, aczkolwiek teraz już jej nie wierzę. Nie napisałem jeszcze o jednej sytuacji. Gdy już się psuło i stwierdziła, że chce odpocząć, napisała, że jedzie do koleżanki na noc (inne miasto). Zgodziłem się, nie miałem wyjścia, w sumie zawsze się do mnie odzywała, jak była u jakiejś koleżanki, ale tamtej nocy nic nie pisała. Na drugi dzień coś mnie natknęło i napiłem do tej koleżanki z zapytaniem, co tam mówiła była, etc, a ona zdziwiona smile. Napisała, że ostatni raz się z nią widziała pod domkami (jak byliśmy wspólnie latem). No i od razu gorąco mi się zrobiło. Napisała, że faktycznie nie była u niej, tylko u znajomych w innym mieście. Pytam ją, po co kłamała. Gdyby powiedziała, że jest u innych znajomych, to nic by to nie zmieniło, bo i tak bym się zgodził..nie potrafiła odpowiedzieć. Napisała, że nie zdradziła, gdy ją o to zapytałem..W sumie nie mam powodów żeby nie wierzyć, tylko pytanie, po co kłamała..Przez internet też mogła z kimś pisać, bo cały czas w domu siedziała (sprawdzone, rozmawiałem z niedoszła teściową, sama wyszła z inicjatywą o rozmowę, bo się o córkę martwiła, że cały czas w domu siedzi i gra). Wychodzi, więc na to, że nie ma nikogo innego, po prostu mnie przestała kochać. Ja sobie nie wyobrażam tak kogoś przestać kogoś, kiedy się niedawno komuś mówiło o ślubie, dzieciach, przyszłości..2 miesiące pracy i rzadkie spotkania sprawiły, że przestała kochać. Ciekawe, co by było jakbym wyjechał za granicę do pracy smile.

Co do innych dziewczyn, to faktycznie boję się, że nikogo nie znajdę, albo inaczej. Wyjątkowej..bo dziewczyn jest pełno. Była może nie była moim ideałem, jeśli chodzi o wygląd, ale miała to coś, dobre serce..Niczego nie wykluczam, pewnie wszystko zależy od tego z jaką determinacją będę szukał, bo przez siedzenie w domu nic się na pewno nie urodzi smile. Znowu mi się wczoraj śniła, jak dostaję sms'a, to od razu mam w głowie byłą, że to może od niej..Jej koleżanka nic się nie odzywa i tak sobie zacząłem myśleć, że może była już się z kimś spotyka i powiedziała, żeby do mnie nie pisała. Obiecała, że się podpyta, a minęło 10 dni..chodzą razem do klasy..sam pierwszy nie napiszę, bo trzeba być mądrym..kusi, ale nie..na jej fejsa też sobie obiecałem, że nie wejdę, szkoda nerwów smile, ale kusi smile. Konsekwencja mnie może tylko uratować. Trzeba zacząć się powoli ogarniać, bo człowiek totalnie zgłupieje. Ja ciągle o niej myślę, nawet jak nie chcę, a ona może ma mnie gdzieś smile, choć liczę w głębi duszy, że tak nie jest..nadzieja umiera ostatnia smile.

23 Ostatnio edytowany przez Theo (2015-02-04 13:43:29)

Odp: Czy warto walczyć?

Sorry, że odgrzebuję, ale muszę się komuś wygadać, a kolegom, czy rodzinie nie będę truł tyłka za przeproszeniem..Mam lekki kryzys spowodowany kilkudniową absencją w pracy, co za tym idzie dużo czasu do przemyśleń...była ma w dodatku ferie i ciągle gdzieś w głębi duszy mam nadzieję, że przemyśli i napisze...myślałem, że im dłużej będziemy osobno,tym szybciej o niej zapomnę, a ja ciągle mam ją w głowie..niby sobie przemawiam do głowy, że nie była warta, że znajdę lepszą, a jak dostaję sms'a, wchodzę na fejsbuka, to mam nadzieję, że od niej dostałem wiadomość.. Tęsknie za jej uśmiechem, dotykiem, jak i głupimi zachowaniami, czy sprzeczkami.. Ja tak naprawdę ją bardzo kocham i bardzo chciałbym z nią być, tylko sytuacja sprawia, że wmawiam sobie różne rzeczy, żeby mniej cierpieć. Przyczynia się też do tego rodzina, która zawsze mówiła, że to nie dla mnie dziewczyna. Zbyt tęga i nic z tym nie robiąca, mało ambitna, etc..Mi gdzieś to w głębi duszy też przeszkadzało, ale wiem, że ją bardzo kochałem i kocham i chcę z nią być..krótko z nią byłem w porównaniu do innych historii na forum, a jak boli..niedługo miną 2 miesiące odkąd "oficjalnie" zerwaliśmy, a u mnie ten sam stan..praca, siłka, basen, piłka, tenis, spotkania z kumplami w weekend, a i tak znajduję czas na myśleniu o niej..

24

Odp: Czy warto walczyć?

Jestem w podobnej sytuacji jeżeli chodzi o rozpamiętywanie ( nie chodzi mi o koniec związku oraz jego położenie oraz plany przyszłościowe ). TEz staram sie zajmować jakoś wolny czas, jednak wchodzac na FB lub dostajac wiadomość mam nadzieje, że to ona, pomimo tego, że w głowie myślenie z czasem również mi się zmienia. U mnie też mineło mało czasu ( ok 3 miesięcy ) od mojej wyprowadzki. Nie ma dnia, żebym nie wracał do tego myślami. Pamiętam jak na początku pisałem tak samo jak ty, ze ja kocham ponad zycie, ze chce z nia dalej byc itd itd...teraz chyba przechodze już w stan żalu do niej za to co zrobiła. Jestem dalej zakochany i najbardziej obawiam się wpadnięcia na nia gdzieś na żywo ( unikam wspolnych miejsc jak tylko się da ). Najgorsze w tym jest to wlasnie rozmyslanie co przyszlosc przyniesie, czy przyniesie jeszcze jakąś wspólną drogę itd. To jest złe, ale sam nie potrafię przestać się nad tym zastanawiać. Nie ma chyba na to dobrej recepty. Sam jednak nie możesz robić nic w jej kierunku. Odcięcie się i czas to chyba najlepsze lekarstwo lub sposób ( zwał, jak zwał ) na ten stan.
pozdrawiam

25

Odp: Czy warto walczyć?

Theo rozumiem Cię doskonale. Myśli się nie pozbędziesz i uczucia z dnia na dzień też nie. Niestety musimy czekać, aż samo przestanie nam dokuczać. Pytałam znajomej, która długo trwała w takim zawieszeniu pomiędzy byciem a nie byciem z facetem, którego strasznie kochała kiedy jej przeszło i jak to zrobiła. Mówi, że nic nie zrobiła. Żyła tymi złymi i dobrymi chwilami. Jak jej się chciało to płakała, mówiła o tym, przeżywała te emocje, aż było tego coraz mniej i przeszło zupełnie. Trwało to długo, ale wyszła z tego. Więc i my wyjdziemy:) U mnie też wszyscy powtarzali, że to najlepsze co mnie spotkało to rozstanie bo ten facet nie był dla mnie, ale serce nie sługa:)

26

Odp: Czy warto walczyć?

Spotkanie na żywo to najgorsze co może być i rujnuje wszystko co udało nam się powolutku pozbierać. Ja niestety wczoraj musiałam spotkać się z moim ex po miesiącu od ostatniego spotkania-formalności po wspólnym mieszkaniu). Posypało się całe 1,5miesiąca mojej ciężkiej pracy od zerwania. Ale liczę, że kilka dni będzie kryzys a potem znowu wrócę do "normy" czyli stanu, że widzę światełko w tunelu:) Nie można się łudzić, że drogi się jeszcze zejdą bo karmimy nadzieję co powoduje, że dłużej nas trzyma. Mój były wczoraj szybko streścił mi, że jest szczęśliwy ze swoją dziewczyną (zdradzał mnie z nią) i że chyba ją kocha itd. itp. Kolejny policzek od serca, ale w ten sposób przestałam w ogóle już patrzeć, że kiedyś nasze drogi się zejdą. Trzeba patrzeć trzeźwo- nie zejdą się, trzeba nauczyć się żyć samemu, a jak nam przejdzie poznamy kogoś wspaniałego:)

27

Odp: Czy warto walczyć?
lilianna90 napisał/a:

Spotkanie na żywo to najgorsze co może być i rujnuje wszystko co udało nam się powolutku pozbierać. Ja niestety wczoraj musiałam spotkać się z moim ex po miesiącu od ostatniego spotkania-formalności po wspólnym mieszkaniu). Posypało się całe 1,5miesiąca mojej ciężkiej pracy od zerwania. Ale liczę, że kilka dni będzie kryzys a potem znowu wrócę do "normy" czyli stanu, że widzę światełko w tunelu:) Nie można się łudzić, że drogi się jeszcze zejdą bo karmimy nadzieję co powoduje, że dłużej nas trzyma. Mój były wczoraj szybko streścił mi, że jest szczęśliwy ze swoją dziewczyną (zdradzał mnie z nią) i że chyba ją kocha itd. itp. Kolejny policzek od serca, ale w ten sposób przestałam w ogóle już patrzeć, że kiedyś nasze drogi się zejdą. Trzeba patrzeć trzeźwo- nie zejdą się, trzeba nauczyć się żyć samemu, a jak nam przejdzie poznamy kogoś wspaniałego:)

Dlatego tego unikam jak ognia. Być może kiedys przyjdzie czas ( mam nadzieje, że szybko ), ze widzac ja nawet nie bedzie mi sie chcialo powiedziec zwyklego czesc ( w sumie na to zasluzyla ).

Z tym łudzeniem się...ja to dobrze rozumiem. Napisałem w poprzednim poscie ze to złe, jednak w podświadomości na tym etapie "żałoby" chcąc niechcąc to robie i nie jest to wymuszane a raczej działa samoczynnnie.

28

Odp: Czy warto walczyć?

Czyli jestem głupi, bo chciałbym ją zobaczyć. Jak nie raz jestem w okolicach jej miejsca zamieszkania, to się rozglądam..w sklepach tak samo..Nie wiem, może mam nadzieję, że jak mnie zobaczy, to zatęskni.. Zawsze mi mówiła, że nawet jak ze mną zerwie, to na pewno do mnie po czasie wróci, więc nadzieję mam, tyle, że już trochę czasu minęło..nawet jak się rozstawaliśmy, to pytała, czy jest opcja, jak się ogarnie z myślami, żeby wrócić po jakimś czasie, ale powiedziałem, że ja mam swoje życie, które wiecznie trwać nie będzie i na nią nie będę wiecznie czekał..wiadomo, co w głębi duszy myślałem..I tak jestem z siebie dumny, bo jej zdjęć nie oglądam, na profil na fb nie wchodzę..jestem pod tym względem konsekwentny, ale chciałbym ją zobaczyć, tak przez przypadek..ciekawe, co by powiedziała..

29 Ostatnio edytowany przez lilianna90 (2015-02-04 14:43:25)

Odp: Czy warto walczyć?

Wiem, że to normalne nie znam osoby po porzuceniu, która w ten sposób nie myślała:) Ale te myśli lepiej lekko przeinaczyć:) Np. że już jesteśmy "zdrowi", kompletnie nie rusza nas ta osoba, może jesteśmy w nowym związku i nasz były partner przychodzi z podkulonym ogonem, prosi o szansę, a my mówimy bez żadnej emocji na twarzy NIE:) Takie scenariusze według mnie są najlepsze bo dają nauczkę byłym. Tylko problem jest taki, że jak rzeczywiście się wyleczymy to będziemy mieli gdzieś czy oni przyjdą czy nie. No ale pofantazjować można:D

Theo nie chcesz jej spotkać uwierz mi. To Cię rozbije na kawałki tym bardziej jak zachowa się inaczej niż to sobie wyobrażasz. Dla niej to nic nie będzie znaczyć, a Ty się załamiesz. Unikaj takich miejsc!! Mówię z doświadczenia:)

30

Odp: Czy warto walczyć?
lilianna90 napisał/a:

Ale te myśli lepiej lekko przeinaczyć:) Np. że już jesteśmy "zdrowi", kompletnie nie rusza nas ta osoba, może jesteśmy w nowym związku i nasz były partner przychodzi z podkulonym ogonem, prosi o szansę, a my mówimy bez żadnej emocji na twarzy NIE:)

Wlasnie dlatego obawiam sie spotkania oraz SZCZERZE jak jeszcze do niedawna czekałem na kontakt od niej, to teraz sie powoli zaczynam obawiać, ponieważ boję się ( co może sie nigdy nie wydarzyć oczywiscie ), że podkuli ogon a ja głupi będę myślał nad przyjęciem jej znowu. Mam nadzieje, że czas szybko przekształci moje podejście w głowie, że w ogole nie będę się nad tym zastanawiał.

31

Odp: Czy warto walczyć?

Jak by się odezwała w Twoim obecnym stanie i troszkę "powalczyła" daję Ci gwarant, że być ją przyjął- to też przerabiałam. Niestety potem było 100 razy gorzej. Najlepiej dla takich zranionych serc jak druga strona się w ogóle nie odzywa. Na początku to boli, ale taki kontakt niestety ciągle sprowadza nas na początek drogi. Nie warto w kółko przez to przechodzić.

32

Odp: Czy warto walczyć?

Ja to wszystko wiem, dlatego pisze że powoli zaczynam się w obecnym stanie obawiac, że zacznie się odzywać. My juz raz do siebie wracaliśmy, bylo dużo lepiej niż za pierwszym razem, dojrzalej itd...jednak i tak sie rozwaliło.

33 Ostatnio edytowany przez Theo (2015-02-04 19:25:34)

Odp: Czy warto walczyć?

Z tym spotkaniem, to bardzo możliwe, że nie chcę. Ja w tym momencie chyba sam nie wiem czego chcę..i tu leży mój problem.


Chciałbym, żeby ktoś mi wytłumaczył jeszcze jedną kwestię. Po co mówiła ( z 3 razy ) przy rozstaniu, że będzie tego na pewno żałować ?? Skoro się wie, że się będzie żałować, to się nie zrywa tylko walczy..

34

Odp: Czy warto walczyć?
dantezg napisał/a:
lilianna90 napisał/a:

Spotkanie na żywo to najgorsze co może być i rujnuje wszystko co udało nam się powolutku pozbierać. Ja niestety wczoraj musiałam spotkać się z moim ex po miesiącu od ostatniego spotkania-formalności po wspólnym mieszkaniu). Posypało się całe 1,5miesiąca mojej ciężkiej pracy od zerwania. Ale liczę, że kilka dni będzie kryzys a potem znowu wrócę do "normy" czyli stanu, że widzę światełko w tunelu:) Nie można się łudzić, że drogi się jeszcze zejdą bo karmimy nadzieję co powoduje, że dłużej nas trzyma. Mój były wczoraj szybko streścił mi, że jest szczęśliwy ze swoją dziewczyną (zdradzał mnie z nią) i że chyba ją kocha itd. itp. Kolejny policzek od serca, ale w ten sposób przestałam w ogóle już patrzeć, że kiedyś nasze drogi się zejdą. Trzeba patrzeć trzeźwo- nie zejdą się, trzeba nauczyć się żyć samemu, a jak nam przejdzie poznamy kogoś wspaniałego:)

Dlatego tego unikam jak ognia. Być może kiedys przyjdzie czas ( mam nadzieje, że szybko ), ze widzac ja nawet nie bedzie mi sie chcialo powiedziec zwyklego czesc ( w sumie na to zasluzyla ).

Z tym łudzeniem się...ja to dobrze rozumiem. Napisałem w poprzednim poscie ze to złe, jednak w podświadomości na tym etapie "żałoby" chcąc niechcąc to robie i nie jest to wymuszane a raczej działa samoczynnnie.

Właśnie z tym spotkaniem na zywo to i tak macie dobrze dobrze. Ja widuje się z byłą dosyć często, nawet kilka razy w tygodniu. Jak ją słyszę....ból,gorąco itp.Fatalnie ale walczę z tym na różne sposoby. Dantezg odezwij się na priv jak dasz radę wink

35

Odp: Czy warto walczyć?
Theo napisał/a:

Z tym spotkaniem, to bardzo możliwe, że nie chcę. Ja w tym momencie chyba sam nie wiem czego chcę..i tu leży mój problem.


Chciałbym, żeby ktoś mi wytłumaczył jeszcze jedną kwestię. Po co mówiła ( z 3 razy ) przy rozstaniu, że będzie tego na pewno żałować ?? Skoro się wie, że się będzie żałować, to się nie zrywa tylko walczy..

A po co moja przy rozstaniu mówiła że jeszcze chciałaby spróbować za jakiś czas? To nieistotne, liczy się tu i teraz, stan bieżący. Bo to co ona mówi jest nieistotne, istotne jest to co robi.

36

Odp: Czy warto walczyć?
adam79 napisał/a:
Theo napisał/a:

Z tym spotkaniem, to bardzo możliwe, że nie chcę. Ja w tym momencie chyba sam nie wiem czego chcę..i tu leży mój problem.


Chciałbym, żeby ktoś mi wytłumaczył jeszcze jedną kwestię. Po co mówiła ( z 3 razy ) przy rozstaniu, że będzie tego na pewno żałować ?? Skoro się wie, że się będzie żałować, to się nie zrywa tylko walczy..

A po co moja przy rozstaniu mówiła że jeszcze chciałaby spróbować za jakiś czas? To nieistotne, liczy się tu i teraz, stan bieżący. Bo to co ona mówi jest nieistotne, istotne jest to co robi.

Fakt,ale dla mnie nie jest to logiczne. Jeśli uwazalbym,że jak zerwe ze swoją połówką,to będę tego żałował,to nie robilbym tego (przynajmniej nie od razu),tylko probowalbym naprawić to,co zostało zaniedbane,zepsute,etc. A ona odchodzi i rzuca tego typu teksty,ktore chodzą mi później po głowie. Podczas 3 rozmów,wypowiedziała to kilka razy,to nie był pojedynczo rzucony tekst.

Ogólnie to byłem pewny,że po moim smsie,szybko się do mnie odezwie,a jak się mylilem,to teraz nie mogę się z tym pogodzić i się wkurzam. Hm,a może ma już innego,a ja się ludzę gdzies w głębi duszy,że da znac,ale na fejsa nie chce wejść i..się trochę boję.

37

Odp: Czy warto walczyć?
Theo napisał/a:

Fakt,ale dla mnie nie jest to logiczne. Jeśli uwazalbym,że jak zerwe ze swoją połówką,to będę tego żałował,to nie robilbym tego (przynajmniej nie od razu),tylko probowalbym naprawić to,co zostało zaniedbane,zepsute,etc. A ona odchodzi i rzuca tego typu teksty,ktore chodzą mi później po głowie. Podczas 3 rozmów,wypowiedziała to kilka razy,to nie był pojedynczo rzucony tekst.

Ogólnie to byłem pewny,że po moim smsie,szybko się do mnie odezwie,a jak się mylilem,to teraz nie mogę się z tym pogodzić i się wkurzam. Hm,a może ma już innego,a ja się ludzę gdzies w głębi duszy,że da znac,ale na fejsa nie chce wejść i..się trochę boję.

Dla mnie to też było nielogiczne ale cóż...
Może nie chce Cię dobijać - myśli że jak Ci tak powie to jakoś poczujesz się lepiej, może chce z tego wyjść z twarzą.
Nieistotne, nie rozkminiaj - sam widzisz ze miesza Ci to w głowie.

38 Ostatnio edytowany przez Theo (2015-02-04 21:56:46)

Odp: Czy warto walczyć?

Ano,miesza. Jeszcze trochę i pewnie będę nienawidził była za to,że odeszła,choć w głębi duszy pewnie tak jest smile. Za duzo wolnego i człowiek za dużo rozkminia smile

39

Odp: Czy warto walczyć?
lord991 napisał/a:

Właśnie z tym spotkaniem na zywo to i tak macie dobrze dobrze. Ja widuje się z byłą dosyć często, nawet kilka razy w tygodniu. Jak ją słyszę....ból,gorąco itp.Fatalnie ale walczę z tym na różne sposoby. Dantezg odezwij się na priv jak dasz radę wink

Lord wyslalem Ci maila.

40 Ostatnio edytowany przez dantezg (2015-02-04 23:59:38)

Odp: Czy warto walczyć?
Theo napisał/a:
adam79 napisał/a:
Theo napisał/a:

Z tym spotkaniem, to bardzo możliwe, że nie chcę. Ja w tym momencie chyba sam nie wiem czego chcę..i tu leży mój problem.


Chciałbym, żeby ktoś mi wytłumaczył jeszcze jedną kwestię. Po co mówiła ( z 3 razy ) przy rozstaniu, że będzie tego na pewno żałować ?? Skoro się wie, że się będzie żałować, to się nie zrywa tylko walczy..

A po co moja przy rozstaniu mówiła że jeszcze chciałaby spróbować za jakiś czas? To nieistotne, liczy się tu i teraz, stan bieżący. Bo to co ona mówi jest nieistotne, istotne jest to co robi.

Fakt,ale dla mnie nie jest to logiczne. Jeśli uwazalbym,że jak zerwe ze swoją połówką,to będę tego żałował,to nie robilbym tego (przynajmniej nie od razu),tylko probowalbym naprawić to,co zostało zaniedbane,zepsute,etc. A ona odchodzi i rzuca tego typu teksty,ktore chodzą mi później po głowie. Podczas 3 rozmów,wypowiedziała to kilka razy,to nie był pojedynczo rzucony tekst.

Ogólnie to byłem pewny,że po moim smsie,szybko się do mnie odezwie,a jak się mylilem,to teraz nie mogę się z tym pogodzić i się wkurzam. Hm,a może ma już innego,a ja się ludzę gdzies w głębi duszy,że da znac,ale na fejsa nie chce wejść i..się trochę boję.

Theo. JA slyszalem od swojej, ze potrzebuje przerwy, ze byc moze bedzie zalowala tej decyzji i jak zateskni to sie odezwie, tylko zebym nie czekal specjalnie na cos, co moze sie nie wydarzyc. Ze chce pobyc chwile sama, poukladac sobie swoje sprawy itd. Bylem po****y, że w te brednie wierzyłem. 2 dni po tym jak mnie wypieprzyła z domu widzialem jakiegos faceta wychodzacego z NASZEGO mieszkania w godzinach raczej nie na spotkanie na kawe. Taki to chciala czas na przemyslenia. Szybko "przemyslala". To co te typy kobiet mowia, a mysla to calkiem 2 inne sprawy. Nie analizuj kazdego slowa. Ja to robilem z poczatku i zle na tym wyszedlem. Powoli sie zbieram ( przynajmniej tak mi sie wydaje ). Slucham duzo pozytywnej muzyki ( nie zadne techno czy rapy.. ) staram sie chodzic na silownie ( w tym tyg od poniedzialku codziennie ), odzywam sie do ludzi, odswiezam stare znajomosci, unikam jak ognia.

41

Odp: Czy warto walczyć?
dantezg napisał/a:
Theo napisał/a:
adam79 napisał/a:

A po co moja przy rozstaniu mówiła że jeszcze chciałaby spróbować za jakiś czas? To nieistotne, liczy się tu i teraz, stan bieżący. Bo to co ona mówi jest nieistotne, istotne jest to co robi.

Fakt,ale dla mnie nie jest to logiczne. Jeśli uwazalbym,że jak zerwe ze swoją połówką,to będę tego żałował,to nie robilbym tego (przynajmniej nie od razu),tylko probowalbym naprawić to,co zostało zaniedbane,zepsute,etc. A ona odchodzi i rzuca tego typu teksty,ktore chodzą mi później po głowie. Podczas 3 rozmów,wypowiedziała to kilka razy,to nie był pojedynczo rzucony tekst.

Ogólnie to byłem pewny,że po moim smsie,szybko się do mnie odezwie,a jak się mylilem,to teraz nie mogę się z tym pogodzić i się wkurzam. Hm,a może ma już innego,a ja się ludzę gdzies w głębi duszy,że da znac,ale na fejsa nie chce wejść i..się trochę boję.

Theo. JA slyszalem od swojej, ze potrzebuje przerwy, ze byc moze bedzie zalowala tej decyzji i jak zateskni to sie odezwie, tylko zebym nie czekal specjalnie na cos, co moze sie nie wydarzyc. Ze chce pobyc chwile sama, poukladac sobie swoje sprawy itd. Bylem po****y, że w te brednie wierzyłem. 2 dni po tym jak mnie wypieprzyła z domu widzialem jakiegos faceta wychodzacego z NASZEGO mieszkania w godzinach raczej nie na spotkanie na kawe. Taki to chciala czas na przemyslenia. Szybko "przemyslala". To co te typy kobiet mowia, a mysla to calkiem 2 inne sprawy. Nie analizuj kazdego slowa. Ja to robilem z poczatku i zle na tym wyszedlem. Powoli sie zbieram ( przynajmniej tak mi sie wydaje ). Slucham duzo pozytywnej muzyki ( nie zadne techno czy rapy.. ) staram sie chodzic na silownie ( w tym tyg od poniedzialku codziennie ), odzywam sie do ludzi, odswiezam stare znajomosci, unikam jak ognia.

Możliwe,że moja była też coś krecila na boku. Do czasu rozstania byłem jej pewny w 100%,teraz już nie. I tak się prawdy nie dowiem. Wierzę,że powodem zerwania nie był ktoś inny,tylko "zabladzila" ( wiem,fajnie sobie to tłumacze smile ). Nie bede dochodził, jakoś nie czekam,ale nadzieję w głębi duszy mam. Wiem,że ludzie czasem popełniają błędy. Może być tak,że okazywalem jej za mało miłości,czasu i to był czas i powód jakiś żeby zerwać i zobaczyć,jak jej się będzie żyło beze mnie. Czy bedzie tęsknić,etc. Jeśli tak jest,a nie zdradziła,to pewnie bym chciał do niej wrócić. Ludzie robią gorsze rzeczy i wracają do siebie,a ona z tego,co wiem,nic mi złego nie zrobiła. Czuję,ze ja bardzo kocham...

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto walczyć?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026