Witam ponownie,
pisałam tutaj jakiś czas temu w zupełnie innej sprawie. Teraz potrzebuję trzeźwego spojrzenia kogoś z boku. Pomimo kilku przeżyć w swoim życiu znalazłam chłopaka i jestem z nim od troche ponad 2 lat. Oboje mamy trudne charaktery - trzeba to przyznać - uparci i chcący postawić na swoim, ale mino to zakochaliśmy się w sobie i niemal świata poza soba nie widzieliśmy. Jednak od jakiegoś czasu coraz częściej pojawiają się miedzy nami spięcia. Od początku wiedziałam, że on jest typem leniwca i to dosłownie... Może cały dzień przeleżeć przed komputerem i nie ruszać się. Każdą najmniejszą czynność wykonuje "przy okazji". On sam zresztą o sobie tak mówi, że jest leń i lubi nic nie robić. Z biegiem czasu coraz bardziej mnie to irytuje.... Byliśmy na sylwestra ze znajomymi w górach, wszystko stanowiło dla niego problem, jak sie nie wyspał to ciągle marudził, że jest śpiący. Każda wycieczka dla niego była bezzensowna bo jemu nie chce się ruszać z łóżka. Podczas kiedy wszyscy już wstawali on jeszcze spał i oczekiwał śniadania do łóżka. Przstał o siebie dbać, tzn. ubierać jakoś ładnie tak aby mnie się podobać, no na każdym kroku zachowywał się jak dziecko. Strasznie mnie to męczyło i drażniło, co skutkowało spięciami, które ucichły tylko dlatego, że nie chciałam aby tego inni słuchali... Jak nie wytrzymałam i się popłakałam to usłyszałam, że nie dbam o niego i że ciągle z innym kolegą sobie chodzę a on jest zazdrosny. Totalnie mnie to zaskoczyło, bo zachowywałam się wobec niego jak wobec każdego innego, różnica polegała na tym, że ten kolega jako jedyny był bez pary.
Wiem, że to są niby takie głupie sprawy i małe kłótnie, ale ja myślałam o nim jako o przyszłym mężu a coraz bardziej się obawiam, jeśli on taki będzie. To jest męczącę i proszenie sie o każdą rzecz aby zrobił również, a on znawusz jak już za coś się bierze to zadaje mi setki pytań jak ma to zrobić... Patrząc w przyszłość o obserwując go zastanawiam się, czy jak np pojawiło by sie dziecko czy on by mi coś pomógł czy znów sama ze wszystkim...
Powiedzcie proszę, czy ja przesadzam i zaczynam fiksować czy może jednak mam trochę racji?