hej wszystkim ![]()
Poznalam niedawno swietnego faceta - zauroczenie z obu stron
znamy sie dosc krotko, ale jest mieta.
Ja jednak jestem po trudnym zwiazku (on to wie). Ostatnio, kiedy doszlo miedzy nami do zblizenia zaproponowal seks. Nie czuje sie, jednak gotowa na to jeszcze mimo ze bardzo mnie pociaga.
Mysle, ze on to zrozumie, bo troche rozmawialismy o tym. Problem tkwi w tym na ile moge sobie pozwolic w zblizeniach z nim, zeby nie doszlo do sytuacji, w ktorej on bedzie rozpalony, a ja powiem 'sorry, ale mowilam,ze nie jestem jeszcze gotowa'.
wolalabym nie wysylac falszywych sygnalow w tym kierunku, ale wlasciwie nie wiem, jak sie zachowywac.. Mam go nie calowac namietnie, nie dotykac? Bo tego bardzo pragne, ale to chyba nie jest w porzadku wobec niego, jesli chce sie wstrzymac z decyzja o seksie.
Nie chce tez, zeby pomyslal, ze jestem oziebla... Moja niegotowosc wynika z tego, ze znamy sie krotko, troche tez z tego, ze moj poprzedni zwiaxek zakonczyl sie niedlugo przed tym zanim go poznalam (ale nie chce wracac do ex, to nie o to chodzi).
Nie bardzo wiem, jak to wyposrodkowac, ile powinnam 'mu z siebie dawac'... Glupio to brzmi, wiem:)
Poza tym nie widzielismy sie trzy tyg, musialam wyjechac z polski na swieta, bardxo tesknilismy za soba i spotkanie bedzie kolejnym sposobem do uniesien.
Co o tym myslicie? Licze na zdanie panow, a moze ktoras z was netkobiety miala podobny problem?