netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

20 odpowiedzi5 667 wyświetleńzałożony przez anitanikita, 29.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Witam. Na forum pojawiam sie pierwszy raz... Niestety nie mam komu się wygadac. Od roku czasu zyjemy z moim mezem razem ale osobno. Jestesmy razem, spedzamy razem mile chwile, ale niestety bardzo czesto sie klocimy. Nasze klotnie doprowadzaja do tego, ze spimy osobno, nie rozmawiamy ze soba... Jego zachowania typu siedzenie przy laptopie do 2 w nocy, jego pasje, jego przyjemnosci, wszystko to mnie wykancza tak, ze na dzien dzisiejszy czuje sie bardziej samotna siedzac obok niego nizeli siedzac sama. Rozumiem miec pasje, miec hobby ja tez je mam. Ale we wszystkim trzeba miec umiar moim zdaniem i nie zatracac rzeczy wazniejszych. Moze ktoras z was zrozumie o czym mowie, i cos podpowie... Ja naprawde wszystko rozumiem miec pasje, miec swoje prywatne sprawy, ale dlaczego cierpi na tym nasz zwiazek? Siedzę obok na kanapie, ogladam film, on obok na laptopie. Dzien w dzien, dzien w dzien. Czy to normalne? Ponadto bardzo czesto dochodzi miedzy nami do klotni, o drobiazgi, co przeradza sie w prawdziwa masakre, ze tak powiem. On odnosi sie do mnie jakbym w ogole go nie interesowala, i zawsze powtarza ze to moja wina, ze ja mam taki podly charakter, ze ja jestem winna ja jestem zla. Ale ja uwazam ze wina zawsze lezy po obu stronach. Oczywiscie mojej winy pewnie tez w tym jest, ale czy naprawde jemu tak ciezko jest zauwazyc jego bledy? Czy zawsze musi wytykac mi to co ja robie zle, a sam nie widzi tego co on robi zle? Ostatnio zaistniala sytuacja, oznajmim mi, ze musi odpoczac i nie bedzie go na noc, po czym zapytalam czy to oznacza rozstanie, powiedzial ze nie ze mam sie zastanowic nad swoim zachowaniem, po czym odwiozl mnie do domu i wraz ze swoim kolega obgadywali jaka to by pizze nie zamowic co oni by nie zjedli, co tam na forum bla bla bla.... po czym wyszli. (po kolejnej sprzeczce) Czy to jest normale? On sie niczym nie przejmuje. Ja siedzialam w domu, plakalam myslalam analizowalam przejmowalam sie. A on ? Dla niego wazne bylo jaka zjedza dzisiaj pizze z przyjacielem... Czy ja jestem jakas dziwna? Wiem, ze z calego tego postu wynika jedno, ze predzej czy pozniej i tak sie rozstaniemy. Walcze o ten zwiazek bo bardzo go kocham, ale jednoczesnie doprowadza mnie do szalu. Nie odpowiada mi jego zachowanie. Wiem, ze on tez mnie kocha, ale czasami sama milosc nie wystarczy... Nie wiem juz co o tym wszystkim myslec. Obwiniam siebie za wszystkie te zajscia, powinnam nie powinnam nie wiem. Moze ktoras z was przezywala podobna sytuacja, moze ktoras z was mi podpowie, jak mam walczyc o nasz zwiazek, jak radzic sobie z tym wszystkim. Pozdrawiam

2 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2014-12-30 02:21:13)

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Witam ciebie jako nową kobietę która potrzebuje wsparcia i rzetelnej oceny swojej sytuacji i odpowiedzi co dalej jak dlaczego i kiedy,

To jest tylko Zbysia punk widzenia i tak zrobisz jak uważasz i co chcesz.

Facet- nieodpowiedzialny nieczuły po mojemu to nie jest grunt na stały związek, jak mamy kobietę to ją szanujemy laptopa nigdy tak nie przytulimy i nie pokochamy jak swoją miłość.
On postrzega ciebie jako przedmiot a nie partnerkę lub miłość, może jest młody, ale to go nie usprawiedliwia dla mnie to on jest głupio mądry i nie wie co traci (czyli ciebie najcenniejsze co ma).

Twój punk widzenia życia jest normalny szczery i przecież nie oczekujesz cudów tylko normalnej miłości i życia ze swoimi oczekiwaniami.

A ogólnie jako Zbyś.
Zostaw go, jest mniej wart jak kuż za meblami w naszym domu, rozpocznij nowe życie z kimś kto zauwarzy że nie laptop kolega ale ty jesteś najważniejsza w całym jego życiu.

Możesz zacząć już dzisiaj rozpocząć i to bez żadnej obawy, że życie z facetem przestanie istnieć, jego już dawno nie było,natomiast to co miałaś, to tylko codzienność, która nic nie ma wspólnego z miłoscią szczerością czy normalnym życiem.

Masz tylko jedno życie jedno istnienie i nie marnój na kogoś kto nie jest ciebie wart ani twoich uczuć.  Zbyś.

                      / Kelly Familie - An Angel / the righteous brothers - unchained melody /

3

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Napisałaś mi ,że jestem mądrą kobietą.Więc podzielę się z Tobą moją mądrością.Widzisz, która jest godzina?! To efekt walki o małżeństwo,nie mogę spać ,śpie jak zając na miedzy.
Przykro mi to mówić,bo sama chciałam byćprzykładem ,że warto walczyć,niestety.

Twoja połowa Cię nie szanuje!!

Woli swój świat,niż świat pod nazwą MY!

Zachowuje się jak smarkacz,a nie osoba ,która chce ponosić odpowiedzialność za drugą osobę.

4

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Ja poświęciłam swój czas,dałam szansę lecz nie zostało to docenione.
Mój m myślał też tylko o sobie i nie chciał wziąść odpowiedzialności ,aby zadbać o to aby zamiast ja,ty było MY.
Moje małżeństwo nie istnieje jest tylko na papierze.

Moją winą było,że za często przypominałam mu o odpowiefzialności za to co robi.
To miał być układ nie małżeństwo.
Ty bądź dla mnie miła ,a ja na boku będę robił co chcę,bo nic ci nie obiecywałem.
Uwierz mi tak się nie da żyć.
Cokolwiek teraz robisz, a on tego nie docenia nie licz na cud.
On widzi tylko siebie,a za wszystko będzie obwiniał.ciebie.
Jak patrzę na mojego 47 letniego m to jest mi żal go.
Nie wie czego chce
Zachowuje się jak nastolatek,a nie jak głowa rodziny.
Wszelkie wartości dla niego nie istnieją.
Nie ma sxacunku do mnie i naszego małżeństwa.
To ja jestem tą złą,a u siebie nic nie widzi.
Słowo mąż,żona porównuje do znajomego ,którego zmienia się jak się znudzi i zacznoe mówić prawdę,bo dla niego to nie wygodne.
Choć robisz wszystko żeby było dobrze i tak mu niie dogodzisz,bo chce swój świat bez zobowiązań.
Dziś jestem papierową żoną.
Nadal mieszkam z m
Osobno każdy ,ale to nie jest życie
Czemu razem,bo mam nieuregulowane problemy finansowe to raz,a dwa prawnik stwiierdził

5

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Prawnik stwierdził,że na ten moment mwm wstrzymać się z rozwodem,bo mam większe możliwości,a rozwód na papierze nic mi nie da tylko formalnie rozwiąże małżeństwo.

I tak zostałam doceniona
Nie ma szarpaniny,ale życiie obok jest straszne!
Nie ma rozmów ,czułości,nie ma nic.
Jest ON,a po drugiej stronie ja i dzieci.
Tyle jeest z bycia z człowiiekiem,który nie patrzy w tą samą stronę co Ty.
Ja walczę terax o siebie,zawalcz i Ty !!!!!

6

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Ja poświęciłam swój czas,dałam szansę lecz nie zostało to docenione.
Mój m myślał też tylko o sobie i nie chciał wziąść odpowiedzialności ,aby zadbać o to aby zamiast ja,ty było MY.
Moje małżeństwo nie istnieje jest tylko na papierze.

Moją winą było,że za często przypominałam mu o odpowiefzialności za to co robi.
To miał być układ nie małżeństwo.
Ty bądź dla mnie miła ,a ja na boku będę robił co chcę,bo nic ci nie obiecywałem.
Uwierz mi tak się nie da żyć.
Cokolwiek teraz robisz, a on tego nie docenia nie licz na cud.
On widzi tylko siebie,a za wszystko będzie obwiniał.ciebie.
Jak patrzę na mojego 47 letniego m to jest mi żal go.
Nie wie czego chce
Zachowuje się jak nastolatek,a nie jak głowa rodziny.
Wszelkie wartości dla niego nie istnieją.
Nie ma sxacunku do mnie i naszego małżeństwa.
To ja jestem tą złą,a u siebie nic nie widzi.
Słowo mąż,żona porównuje do znajomego ,którego zmienia się jak się znudzi i zacznoe mówić prawdę,bo dla niego to nie wygodne.
Choć robisz wszystko żeby było dobrze i tak mu niie dogodzisz,bo chce swój świat bez zobowiązań.
Dziś jestem papierową żoną.
Nadal mieszkam z m
Osobno każdy ,ale to nie jest życie
Czemu razem,bo mam nieuregulowane problemy finansowe to raz,a dwa prawnik stwiierdził

7

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

kPrawnik stwietdził,że mam więcj możliwości kontroli nad tym co mamy.Niech tylko wyjdę z teggo bagna finansowego.Bo po co mi mąż,który nie jest już mężem,jest nie wiadmo kim,bo nawet nie można nazwacć go przyjacielem,bo nie zasługuje na to.

8

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Przepraszam,ale internet spłatał figla .
A tak na marginesie
Dopiero teraz w Święta całkowicie odcięłam pępowinę łączącą mnie z m.
Długo to trwało więc nie marnujmy czasu na tych ,którzy nie zasługują na nas !!!!

9

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Przyznam, że spodziewałam się takich ocen. I podswiadomie wiem co powinnam zrobic, wiem, ze powinnam odejsc, zostawic go bo nigdy nie pokocha mnie tak jak ja kocham jego. Dodam, że to on jest duzo starszy ode mnie. Ja przy nim jestem mloda kobieta dotychczas bez pracy, bez perspektyw, wrocilam dla niego z wielkiego miasta do miasta rodzinnego, gdzie nie ma prespektyw na prace, na zycie. Mialam nadzieje, ze bedzie to milosc do konca zycia, jednak z biegiem czasu przez 3 lata bo tyle jestesmy po slubie jestem sama w tym wszystkim. On obwinia mnie ja jego, dzis jest dobrze, 4 dni zle, znow jeden dzien dobrze i znow 4 dni zle.... To kompletnie bez sensu. Kiedys bylam bardzo pewna siebie kobieta ktora wiedziala czego chce od zycia, wiedziala co chce robic w zyciu, cieszylam sie zyciem. Teraz jestem szara myszka, ktora nie lubi wychodzic z domu, (wszystko przez to, ze spotykamy sie tylko z jego znajomymi), zatracilam wszelkie przyjaznie, odwrocilam sie od przyjaciolki, ktora podobno miała się do mojego męża. Chociaz teraz myślę, że mogło być zupełnie inaczej. Tak wiec kiedys bylam soba, jednak zupelnie zatracilam w tym wszystkim siebie. Jestem w jednej wielkiej kropce, nie wiem co robic w zyciu, nie wiem co chce w zyciu robic. Znalazlam pracę, nie jest to praca moich marzen, ale przeciez od czegos trzeba zaczac. Wydaje mi się, że to jest wlasnie ten krok do przodku ktory powinien pociagnac mnie do przodu. Na dzien dzisiejszy moja głowa jest wrakiem człowieka pod tym wzgledem. Nie spodziewam się cudów, jednak przewaza strach. Co bedzie, czy sobie poradze, czy nie bede zalowala, a co jesli reszte zycia bede zalowala tego ze odeszlam? Tak jak wspominalam mętlik w głowie....

10

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Lena.

To przykre jakie przykrosci musza dotknac kobiete, by zrozumiala, ze to nie jest warte zachodu. W takiej sytuacji, jak Ty nigdy nie bylam, aczkolwiek moj maz tez kiedys mial "pewna sytuacje" z ktorej podobno nic nie bylo. kilka smsow, nic wiecej wiec, moge sobie tylko wyobrazic co przezywasz. Jednak dla mnie jestes silna kobieta, podjelas decyzje o odejsciu, wiec masz ta sile. U mnie przewaza lek i obawy czy sobie poradze, czy nie bede tesknic czy dam rade, bo przeciez bardzo go kocham. A co jesli bede zalowala tego, ze odeszlam i znowu ta mysl przeciez bardzo go kocham.  Zawsze wydawalo mi sie, ze jestesmy dla siebie, jednak od czasu kiedy miał "tę sytuację" te kilka smsów, nie wierzę mu, zrobilam się dociekliwa, złośliwa, wnikliwa. Nie poradzilam sobie z ciezarem. Nie wierzę mu w jego tlumaczenia, pracuje bardzo daleko wiec nie mialam kontroli nad jego zyciem, dzwonil raz na dzien i to tyle. Sama doszlam do tego, ze cos jest nie tak. Zauwazylam jego zdjecie na jednej z tamtejszych dyskotek, po czym odkrylam wiadomosci. To jest nic do tego co przezywalas Ty, wiem jednak dla mnie to juz jest duzo, to juz jest cos co nie powinno sie wydarzyc. Jesli ktos kogos kocha, to po co angazuje sie w jakies dziwne dwuznaczne rozmowy? Po co z dala od domu bez zadnej konsultacji wychodzi na imprezy z kolegami? Dla mnie to nie logiczne i swiadczace tylko o tym, ze nie doros do tego, zeby ustatkowac sie i zyc tak jak ja chce. Ja nie chce duzo, chce tylko normalnosci. W Twoim przypadku tak jak mowisz, nie ma juz innego wyjscia. Mam nadzieje, ze odnajdziesz spokoj umyslowy po odejsciu i ze bedziesz szczesliwsza, bo duzo za duzo w zyciu przeszlas. Takie sytuacje wykanczaja, wyobrazam sobie tylko jak masz go dosyc, jak masz dosyc waszego zycia. Przykro, ze istnieja tacy faceci. Mąż powinien byc wsparciem, inspiracją, milością, przyjaźnią w jednym. Moze to naprawde nie ten? Moze trzeba zaczac wierzyc, ze ten jedyny jeszcze sie pojawi....

11 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2014-12-30 10:50:51)

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Czy potraficie rozmawiać ze sobą bez kłótni, na spokojnie?
Czy sygnalizowałaś mężowi, że czujesz, że oddalacie się od siebie?

Czasem ciężko jest rozmawiać, zwłaszcza gdy jest w nas tyle negatywnych emocji (głównie żalu, rozczarowania). Jeśli na razie nie potraficie spokojnie rozmawiać, może warto byłoby gdybyś napisała do męża list?

Ewidentnie oddalacie się od siebie, nie spędzacie czasu razem tylko obok siebie. Być może dobrym rozwiązaniem byłoby gdybyś Ty przez godzinę dziennie spróbowała rozrywek męża (razem z nim), a on przez następną godzinę - Twoich (razem z Tobą). Może lepiej poznalibyście swoje dwa światy i spróbowali stworzyć most pomiędzy nimi.

Mój mąż też sporo czasu spędza na laptopie, zwłaszcza grając w World of Tanks (Świat Czołgów). Więc założyłam sobie konto i jeżdżę z nim big_smile Wprawdzie nie mogę odżałować, że w grze nie ma opcji sprzedawania hot-dogów czołgistom (lubię w grach prowadzić jakiś mały biznes, ale cóż...), no i zazwyczaj jestem pierwsza do odstrzału, ale dzięki grze "wkręciłam" się nieco w świat mojego męża smile Próbowałam też innych jego gier - byłam leczącym biskupem, krasnoludką-kowalką, statkiem podwodnym, i łuczniczką smile Poznałam jego znajomych z forum gier. Zaproponował mi nawet wspólny wypad na zjazd fanów. A mąż chodzi ze mną na zakupy (i ani razu nie zdarzyło mu się narzekać, że za długo je robię), wyszukuje mi rozmiary ubrań które wpadną mi w oko, ogląda ze mną filmy na komputerze smile

12

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

"jak mam walczyc o nasz związek"

Na początek radze odciąć internet np. uszkadzając kabel lub laptopa.

13

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Aeryn probowalam. Probowalam z nim rozmawiac na spokojnie, lecz sie nie da. Kazda rozmowa ktora zaczynam na spokojnie konczy sie wielka awantura po ktorej ktores z nas wychodzi z domu. Nie da sie po prostu sie nie da. Zaczynam rozmowe, on odpowiada drazniacym tonem typu " skonczy juz" "znowu zaczynasz " " boze daj mi spokoj" " to twoja wina" albo " znowu Ci odpieprza? " to po co ciagnac temat? Nie wykazuje zadnej inicjatywy, zeby porozmawiac na spokojnie o problemach. Kiedys rozmawialismy o wszystkim, teraz ewidentnie odcial sie ode mnie i nie docieraja do niego moje sygnaly. Po takich slowach z jego ust ja zazwyczaj dalej proboje ciagnac temat tlumaczac mu co mi lezy na sercu po czym on wychyla glowe zza laptopa i syczy, ze ma dosyc moich ciaglych awantur moich pretensji, ze mam dac mu spokoj, ze wystarczajaco duzo nerwow ma w pracy, ze mam sie wyprowadzic jak mi nie pasuje, ze dla mnie zawsze jest zle. Tyle, ze ja mu nic nie robie, sa to zazwyczaj pytania typu " czy moglbys sie w koncu mna zainteresowac, albo dlaczego jest w naszym zwiazku tak jak jest, albo co sie stalo z naszym zwiazkiem ze tak sie od siebie oddalilismy" To chyba nie sa pytania na ktore odpowiada sie tak jak odpowiada mi on. Ja zazwyczaj po takich jego slowac odpowiadam jakims glupstwem typu " to sie wyprowadze bo z Toba sie nie da zyc" po czym on odpowiada i ja i on.... i tak wybucha awantura. to nie jes normalne, wiem. Probowalismy juz chyba wszystkiego. Moj maz nie gra w gry, raczej czyta fora, przeglada rozne strony zwiazane ze swoja pasja wiec ciezko jest mi sie " wbic" w jego pasje, w jego zainteresowania w to co robi na komputerze. I odpowiadam Maniek, ze probowalam. Kiedys "zepsul nam sie ruter" jednak jak nie ma internetu zawsze jets telewizja... sa ksiazki ktore czyta... nie ma w tym wszystkim mnie. I on mi sie kaze zastanowic nad soba? To chyba on powinien zastanowic sie nad tym czy chce mnie w swoim zyciu jeszcze, zmienic podejscie, zmienic stosunek do mnie... Tak mi sie wydaje.

14

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Mój Boże, jakbym czytała o początkach mojego małżeństwa, które teraz wisi na włosku.
Tez usłyszałam, ze jestem ta najgorsza, wredna, zła i wszystkiemu, ale to absolutnie wszystkiemu winna.
To nieprawda, ze wina leży zawsze po obu stronach. zawsze, kiedy wybucha miedzy nami awantura winna jestem wg mojego meza ja, choćbym nie miała z dana rzeczą absolutnie nic wspólnego! Niedawno obwinił mnie o to, ze zapłacił mandat, chociaż mnie nawet w samochodzie nie było, ale to moja wina, bo trzeba było wziąć taksówkę, no, paranoja!

Nie pozwól sobą manipulować, nie daj sie wpędzić w poczucie winy, jesteś młoda, zdrowa, uciekaj,
Oni sie nie zmieniają, przeczytaj moj wątek, jeśli chcesz, tak, ku przestrodze.

Nie obchodzą go twoje odczucia, on je pizzę z kolegami, skąd ja to znam...
Będzie tylko gorzej i gorzej.
Zrobi Ci takie pranie mózgu, ze nie będziesz wiedziała, jak sie nazywasz i co jest dobre, a co złe.

Ja jestem rozgoryczona, smutna, ale sama sobie winna!
Tak wybrałam, nie odeszłam w porę, już wyssał ze mnie wszystkie siły.

On chce dzisiaj rozmawiać, udaje zalamanego, chorego, leży, jęczy, znowu mną manipuluje.

Uciekaj, proszę!

15

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Jeśli wyjeżdża z domu nic nie mówiąc...uciekaj
Jeśli woli kolegów od bycia z Tobą(oczywiście istnieje możliwość pogodzenia wszystkiego)...uciekaj
Jeśli obwinia Cię za wszystko nic nie robiąc przy tym(może tak ułożyć plan,że coś będzie częścią wspólną)...uciekaj
Jeśli gaśniesz przy nim ....uciekaj
Przemyśl co straciłaś,a co zyskałaś !
Czy w takim związku chcesz trwać !
Czy tak wygląda miłość????

16

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Dorula, czytalam Twoja historie, u mnie jest troche inaczej.  Mam problem z tym, ze on dla siebie sam wystarcza. Nie potrzebuje mnie do szczęscia, aczkolwiek twierdzi, ze jest inaczej. Jednak to czyn pokazuje jaki jest czlowiek a to ewidentnie pokazuje że lepiej czuje sie sam w swoim towarzystwie niz u mojego boku.
U nas sa klotnie, sa awantury, ale nie dochodzi do rekoczynow, nigdy nie podniosl na mnie reki. Tylko raz w zyciu natomiast nie przeprosil. On nigdy nie czuje sie winny, nigdy nie przeprasza, zawsze znajdzie wymowke, ze to ja sie czepiam, ze to przeze mnie tak zrobil bo ja czegos tam chcialam, albo cos... Tak to wlasnie jest. Jestesmy razem 4 lata, a 3 lata jest miedzy nami jak jest.

17

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Autorko, może spróbuj w takim razie napisać do męża list. Papier jest cierpliwy.
Proponuję Ci żebyś podzieliła go na dwie części - w pierwszej pisząc o tym jak było kiedyś, i co w tym "kiedyś" było dla Ciebie ważne. I druga część - o tym co jest teraz, czym "teraz" różni się od "kiedyś" i co Cię w tym boli.

Być może przez ten czas który dzieli "kiedyś" od "teraz" zmieniły się Wasze potrzeby?
Zastanów się jak zmieniły się Twoje potrzeby. Zapytaj w liście męża, jak jego się zmieniły.

18

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Może to i dobry pomysł, przemyślę to wszystko na spokojnie Aeryn. Natomiast mam pytanie, czy ktokolwiek z was byl w poradni malzenskiej z partnerem? Co myslicie o tym? Czy warto zawracac sobie czyms takim glowe?

19

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Kochanie, u mnie tez nie ma rękoczynów, nie ma pijackich awantur, ja mu tez do szczęścia nie jestem potrzebna, ma inne priorytety.
I powoli staje sie dla mnie obcym człowiekiem, który wszystko obróci przeciwko mnie, zawsze ma racje i nigdy nie stanie w mojej obronie, i woli umrzeć, niż mnie przeprosić...
Próbowałam wszystkiego były listy, prośby, łzy, groźby, pełne obsługa, albo wręcz przeciwnie - radz sobie sam, no nie wiem, co jeszcze mozna wymyślić. Były rozmowy do rana, wyjazdy, spacery, które polegały na tym, ze ja szlam, aon z kimś esemesowal.
Uwierz mi, proszę, oni nie nadają sie na mężów, taki typ, nic nie zrobisz, zony potrzebują od czasu do czasu, jak im sie znudzi, każdy pretekst dobry, żaby uciec, mieć spokój, a potem wrócić i o co chodzi??? Bo to przez ciebie, to twoja wina, ja nic nie zrobiłem, nie mam sobie nic do zarzucenia, to jego słowa...

Chcesz tak żyć???

Terapia? Moze, nie wiem, ja proponuję operację na otwartym mózgu.
Albo daj mu spokój, żyj swoim życiem, czas pokaże, co będzie, ale cienko to widzę, bo moj maz
Na taka propozycje nie przystał, ba, był wręcz oburzony, to chorzy ludzie i nie poradnia tu pomoże, a dobry psychiatra.

Moze przesadzam, moze uprawiam czarnowidztwo, ale znam trochę zycie i podobne pseudomalzenstwa.

Jeśli masz jeszcze siły, próbuj, wytłumacz, ze razem jest łatwiej, ze moze być fajnie, gdy sie razem postaracie, na początku mojego małżeństwa pomagało to na krótka metę, a ja żyłam zludzeniami przez miesiąc i tak dostałam w łeb ( nie dosłownie ), ze nie mogłam wyjść z szoku przez tydzień. Straszne...

Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę mądrych decyzji.

20

Odp: Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?
anitanikita napisał/a:

Może to i dobry pomysł, przemyślę to wszystko na spokojnie Aeryn. Natomiast mam pytanie, czy ktokolwiek z was byl w poradni malzenskiej z partnerem? Co myslicie o tym? Czy warto zawracac sobie czyms takim glowe?

Ja chodzę z mężem na taką terapię, ale byliśmy dopiero na 3 spotkaniach. Pamiętaj jednak, że chęć podjęcia terapii musi być z obu stron. Nie jest to gwarancja naprawy związku, ale na pewno pozwala zajrzeć w głąb pewnych problemów, spojrzeć na nie pod innym kątem. Były też pewne problemy, których ani ja ani mój mąż nie byliśmy w stanie nazwać, zrobił to dopiero terapeuta, i nieco lepiej (pewniej) czuję się w małżeństwie widząc związki przyczynowo-skutkowe, których wcześniej nie zauważałam.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mętlik w głowie. Rozstanie, ciągłe kłótnie. Cz bedzie jak "kiedys"?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026