netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

czy to już całkowity koniec? Pilne

11 odpowiedzi3 428 wyświetleńzałożony przez Natisz3, 28.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy to już całkowity koniec? Pilne

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: czy to już całkowity koniec? Pilne

Witam, proszę tylko o stwierdzenie czy ja jestem nie normalna, czy mój mąż.  Czy to juz całkowity koniec?
Nie rozumiem tego wszystkiego. Może zacznę od początku, w poprzednim roku w wakacje miałam wypadek samochodowy, samochód do kasacji, mąż nie mógł mi długo wybaczyć, wzięliśmy kredyt kupiliśmy a3, długo nie pojeździliśmy bo mąż stwierdził że za dużo pali i zmieniliśmy, w miedzy czasie się dużo kłóciliśmy(od naszego ślubu straciłam na tamten czas 2 ciąże, jedną w 6 miesiącu, mocno odbiło mi sie to na psychice), w miedzy czasie znowu zaszłam w ciążę i straciłam w 3 mies. Mój stan psychiczny sie o wiele pogorszył, kłóciliśmy sie coraz badziej. Zdaniem mojego męża jak coś źle zrobiłam to znaczy powiedziałam coś a zapomniałam to zrobić lub miałam do niego pretensje musiałam go przeprosić, ale słowa dla niego nic nie znaczą wiec musiałam mu kupować coś drogiego,(nie chciałam go stracić), nie pracowałam ledwo skończyłam szkołę wiec kasę pożyczałam sie od rodziców, narobiłam se długów...  Zaraz po wypadku maż stracił pracę cały czas mnie o to obwiniał że miałam do niego pretensje o byle co. na początku tego znowu zaszłam w ciąże (wpadka), dalej sie kłóciliśmy, mąż nie mugł znaleźć pracy, miał jeszcze płatnę bezrobocie, czasem zdarzyło mu sie fucha wiec mieliśmy pieniądze. Kłótnie dalej były, jak ja coś zrobiłam to były kasy oczywiście pieniężne. Nigdy nie miałam kasy żeby sobie coś kupić, udało mi sie dostać z bezrobocia dotację na firmę, otworzyłam ją na początku, przez wakacje żeby tylko jak najwięcej zarobić pracowałam(ogólnie do początku 8 mies ciąży) teraz przez okres zimowy nie mam ruchu(to terz jest powód naszych kłutni). Zawsze jak coś zawaliłam były pretensje złości i że odejdzie, nie chciałam go stracic to robiłam wszystko wiec dalej były prezenty na przeprosiny. potrafił nieraz jak sie pokłóciliśmy pojechać gdzies na cały dzien noc, ja głupia sie o niego martwiłam dzwoniłam prosiłam żeby wrucił. Urodziłam teraz we września(wcześniak), ale do konca ciaży sie bardzo kłóciliśmy nieraz nawet mi muwił że sie rozwiedzie i odbierze mi dziecko. Bywały czasem normalne dni ale nie trwały długo. Po powrocie ze szpitala myslałam że bedzie inaczej jak już jest dziecko, wszystko sie zmieni, ale nie trwało to długo i w dalszym ciągu były takie same przeprosiny. Z tego wszystkiego na mnie zostały wszystkie rachunki przekraczające moje macierzyńskie. On nigdy nie widział w tym problemu że nie mam pieniedzy skąd wziąść, twierdził że jak potrafie sie z nim kłucić(jego słowa: jak potrafie mieć morde) to potrafie miec pieniądze. Nigdy nie mogłam mu powiedziec co mi tak naprawdę siedzi itd. zaczynałam to sie kłuciliśmy. od kilku mies już mąz pracuje.
Zdaniem moich rodziców ja zabardzo koło niego skaczę a on kołomnie nigdy, żę od dłuższego czasu wo gule się nie uśmiecham. Teraz wszystko jest już na krawędzi, pokłuciliśmy sie teraz dlatego że nie dalam rady zapłacić abonamentu i dostałam list z karą za niezapłacenie, list był do męża ale zawsze jaki kolwiek list przychodził z sieci to ja tylko otwierałam bo ten nr był dla mnie. Poszło dokładnie o to że nie zapłaciłam i mu listu nie pokazałam który przyszedł dzień przed świetami. Wyszedł wziął samochód i jak zawsze tylko zadzwonił że sie chce zabić i nie wruci już do domu....
On zawsze wiedział że łatwo wpadam w depresję...   W tej chwili jestem już rozwalona i nie radze sobie z niczym....
Psycholog nam nic nie pomugł.
Nie chce go stracić wiec sie musze dowiedzieć czy widzi ktoś jeszcze dalszy ciag tego związku jakieś wyjście żebym go nie stracił czy to już całkowity koniec. 

Prosze nie pisać o ortografi i piśmie, bo teraz mi nie jest to w głowie.

2

Odp: czy to już całkowity koniec? Pilne
Natisz3 napisał/a:

Witam, proszę tylko o stwierdzenie czy ja jestem nie normalna, czy mój mąż.

/.../
Sama odpowiesz sobie na swoje pytania po zapoznaniu się z tym wątkiem: http://www.netkobiety.pl/t17705.html

Natisz3 napisał/a:

Prosze nie pisać o ortografi i piśmie, bo teraz mi nie jest to w głowie.

Każda przeglądarka ma sprawdzanie pisowni, ta w telefonie też, tylko trzeba włączyć tą opcję...

3

Odp: czy to już całkowity koniec? Pilne

Wybacz Autorko, ale na podstawie całego opisu Waszego małżeństwa chciałbym Ci zyczyć, aby to faktycznie był koniec. Bo to nie związek, nie małżeństwo tylko jakaś farsa. Jakieś nienormalne zasady, niedojrzałe, wręcz szczeniackie zachowania z jednej strony, a z drugiej - Twojej - robienie wszystkiego (łącznie z samoupodlaniem się) by "nie stracić" cudownego małżonka. Jezu...

4

Odp: czy to już całkowity koniec? Pilne

Musisz być bardziej samodzielna i nie dać sobą tak manipulować. On od Ciebie nie odejdzie, gdyż potrzebna mu jesteś do robienia kasy, tak mu wygodniej. A zobaczył że bardzo przeżywasz wasze nieporozumienia i jedzie na tym wózku. Powiedz mu sama o tym że jak mu się coś nie podoba to może odejść, ale wcześniej niech odda pieniądze od Twoich rodziców na wasze utrzymanie i jego zachcianki. Nia dawaj sobą tak pomiatać, miej trochę własnej dumy i zastanów się czy warto inwestować dalej w ten związek.

5

Odp: czy to już całkowity koniec? Pilne

Posłuchaj w każdym wątku z Twoim udziałem winny jest tylko Twój mąż.A to że był prawiczkiem źle bo teraz chciała Byś doświadczonego.A to że pracuje od świtu do nocy z Twoim tatą i obaj mają cieżkie charaktery też źle bo Cie zaniedbuje nie pieści tak jak powinien nie przytula bla bla bla.Teraz też jest winny bo coś tam a może właśnie to Ty masz depreche po porodową i widzisz tylko same minusy.Nie będę tego oceniał ale może Twój facet też ma trochę dość bo co nie zrobi jest źle.Być może jak znajdzie pracę z dala o teścia trochę się psychicznie uspokoi i odetchnie na razie widzę,że za wiele do gadania nie ma ,wiec być może cała napinkę przenosi na Ciebie,nie wiem.

6 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-12-29 10:55:02)

Odp: czy to już całkowity koniec? Pilne

Sporo problemów na róznych plaszczyznach.Ja nawet nie wiem jak to ugryzć.Spojrz  na wszystko z boku- mąz nie okazuje uczuc, jest kłótliwy, macie spory na tle finansowym i na tle rodziny,Ty dajesz o wiele wiecej od siebie niż mąż.Czy on widzi jakis problem i czy chce cos zmienić? wątpie.dla niego jest OK,jak dla wiekszosci tego typu ludzi.Tylko jakies ostrzejsze kroki moglyby pomoc, raczej nie Twoje jojczenie.Po prostu troche odpusc,nie niancz go nie kupuj prezentow, masz dziecko, na nim się skup i obserwuj.Ewentualnie porozmawiaj ale konkretnie,bez płaczu i wyrzutów.

7

Odp: czy to już całkowity koniec? Pilne

Natisz
mąż nie mógł Ci wybaczyć wypadku? Super mąż nie ma co, powinien się cieszyć, ze cało wyszłaś. I jeszcze te prezenty. Czy on Cię kocha? Wątpię...

8

Odp: czy to już całkowity koniec? Pilne

W zachowaniu Twojego męża Natisz nie moge dostrzec ani miłości, ani szacunku, ani troski o Ciebie.

9 Ostatnio edytowany przez Renata2014 (2014-12-29 18:59:41)

Odp: czy to już całkowity koniec? Pilne

WITAM..


Trudna sytuacja... Uważam ze, przede wszystkim powinnas skupic się na dziecku.. I sprobowac ( choć wiem , ze to trudne) nie dac sprowokować  się do żadnej klótni.
Może wyprować się na jakiś czas do rodzicow.. odpocznijcie od siebie.Odpuśc sobie kupowanie mężowi prezentów.. Pozwol mu zawalczyć o Was, jak tego nie zrobi , pozostanie Wam tylko się rozstać..

10 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2014-12-30 10:25:33)

Odp: czy to już całkowity koniec? Pilne

Mąż domaga się prezentów na zgodę? Aż się zastanawiam jaki to przedział wiekowy... Obstawiam tak do pięciu lat, sześciolatkom już się raczej da wytłumaczyć na czym polegają przeprosiny.

Jeśli chcesz ratować swoje małżeństwo to pierwszym krokiem powinno być ZERO prezentów. Święta już dawno się skończyły, no chyba że planujesz zapuścić białą brodę i przenieść się do Laponii? smile
Napisałaś, że psycholog nie pomógł. Czy mąż zaangażował się w terapię czy siedział tylko obok Ciebie, bo obiecałaś coś mu kupić?

Czy mąż mówi Ci w ogóle, że Cię kocha? Rozmawiacie (spokojnie, nie w kłótniach) o swoich uczuciach?

11

Odp: czy to już całkowity koniec? Pilne

Długo nie pisała bo chciałam już samo o tym wszystkim pomyśleć. Dziękuje wszystkim za odpowiedzi
Po tej całej kłótni mieliśmy długą rozmowę, zrozumiał że sobie nie radze, stwierdził ze pomoże mi płacić...
Powiedział co ode mnie oczekuje a ja żeby bardziej sie mną interesował to będzie ok.
Zaczęłam się po tym wszystkim więcej starać żeby zobaczyć czy mną zacznie sie interesować.
Kupił 2 quada i pojeździli trochę ze szwagrem, wiedziałam że wróci prze szczęśliwy i tak też było, myślałam chociaż sie mną zajmie ale on twierdził że ja zawaliłam to ja mam sie nim zajmować(tak było też wcześniej) wiec sie wkurzyłam powiedziałam co myślę i poszłam spać.
Na drugi dzień, wcześnie rano obudził mnie i sie zajął(przemyślał). Miałam zapłacić ratę z kary, zrobiłam to w terminie nie mówiąc mu nic, chciałam zobaczyć co zrobi, jak zaczął o tym mówić to powiedziałam, był bardzo zdziwiony i stwierdził że się zmieniłam i zmądrzałam.
Mniej sie na mnie złości bo więcej czasu spędza na quadzie i sie wyszalej.  Na razie jest nawet dobrze bo sie nie kłócimy zobaczymy na jak długo... czekam tyko kiedy sie będzie mną interesował....

na to czy mnie kocha to zawsze tak było że ja mu powiedziałam że go kocham a on że mnie też tak sie kończyło, ostatnio mi stwierdził jak był zły że mnie nienawidzi, nie biorę tego do siebie bo twierdze że mu przejdzie po nowych zabawkach.

Cały czas zastanawiam sie czy może trzeba jeszcze raz spróbować z psychologiem tylko innym. czy to dobry pomysł? (sama sie trochę opieram bo ciężko mi sie rozmawia o swoich problemach na żywo)
z poprzednim było tak zę ja byłam 2 razy potem on raz i znowu miał iść to wysłał mnie, a jak mieliśmy pójść razem to nie poszedł bo twierdził że go wkurza, podobnoć stwierdziła mu żeby się ze mną rozwiódł, czy to możliwe?

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy to już całkowity koniec? Pilne

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026