Wigilia,nawet moje koty pewnie coś powiedzą ludzkim głosem a mój mąż śpi po flaszce od kilku godzin.Borykam się z alkoholizmem mojego męża od 10 lat, przedtem miałam matkę alkoholiczkę,która zmarła nagle gdy byłam w pracy,mąż wie że mam ten uraz,od lat próbuję mu to uświadomić,próbowałm się ratować,chodziłam na terapię,czasem było OK. Piszę bo mi źle i przykro, nie bije mnie, nie mamy dzieci,nie mamy kłopotów finansowych,tak w ogóle jest wszystko dobrze,a ja naprawdę nie jestem jędzą,jestem rozsądna,empatyczna,mimo wszystko go kocham.
Tak, nie bije,nie wynosi z domu,jeszcze ma pracę,ale ignoruje mnie, albo na mnie wrzeszczy,ciągle mi coś zarzuca i wymawia a ja nie mogę nawet wyjść bo jestem po operacji kolana- na którą mnie nie zawiózł bo był pijany.
Jestem teraz zdana na jego humory, wiele razy próbowałam rozmawiać-groch o ścianę- on nie jest alkoholikiem, nie potrzebuje pomocy!i Wiem,nie jestem w takiej sytuacji jak wiele kobiet prawie bez wyjścia,ale jest mi cholernie ciężko, poza nim nie mam nikogo, żadnej rodziny,on o tym doskonale wie,wykorzystuje to,psychicznie traktuje mnie jak scierkę do wytarcia butów.
Po prostu mi źle, nie oczekuję rady bo wiem że powinnam go wypieprzyć z domu jak dojdę do siebie i będę sprawna i może to zrobię ,nie wiem,jego też mi żal co robi ze swoim życiem.
Fajne święta , z kotami i komputerem co wolno chodzi- zresztą to też moja wina
Proszę o coś miłego.
Zostały mi jeszcze z nim 2 dni swiąt
Nie mam nawet choinki,opłatek od koleżanki
SUPER!!!!
Podobne tematy
Ale co miłego? Tu się nie da powiedzieć nic miłego, bo każde miłe słowo spowoduje, że dłużej będziesz tkwić w tym bagnie.
Limit na miłe słowa już wyczerpałaś - teraz pora na działanie, a nie poklepywanie pocieszycielsko po plecach.
Lepiej nie będzie...
Wiesz,ja to wszystko wiem i jak będe sprawna- bo teraz niewiele się ruszam to pewne po prostu się roztsatniemy, ale teraz swięta, niby taki rodzinne i jest mi po prostu smutno i bo nie mam nikogo, ale masz rację trzeba mi kopa w dupę żeby coś z ty zrobić, ja to wiem, smutno mi i źle
Pewnie sobie dam radę. Na pewno. Głupio chcę żeby ktoś mi powiedział -poradzisz sobie,jesteś silna,jestem z tobą
...
Pewnie sobie dam radę. Na pewno. Głupio chcę żeby ktoś mi powiedział -poradzisz sobie,jesteś silna,
Bo sobie poradzisz. Musi stać się coś, co wyrwie Ciebie z tego marazmu. Lekarstwem na tę pasywność jesteś... tylko Ty...
Witam ..
Ja odeszlam 13 lat temu od alkoholika z dwojka malutkich dzieci i bez zadnych perspektyw na dalsze zycie , bez srodkow do zycia . Nie widzialam nic . A dzisiaj po tylu latach wiem , ze to yła słuszna decyzja . Nie przelewa mi sie bo mieszkam na małej wsi , utrzymuje sie z zaliczki alimentacyjnej i zasilku rodzinnego na dzieci . Ciezko mi znalesc stała prace bo nie pracuje . Ale teraz zrobiłabym to jeszcze raz odeszła bo z alkoholikiem nieda sie zyc chociazby dla wlasnej siebie . Mam nastoletnie dzieci juz w tej chwili wiec mimo , ze niemam stałej pracy to staram sie dorobic gdzie tylko jest to mozliwe abysmy mieli . Zyjemy skromnie ale mamy spokoj cisze bez awantur . Nawet zbieram puszki na ulicy aby miec cos z nich . Do miasta pokonuje rowerem bo niemam czym jak musze jechac .
Jesli chcesz popisac mozesz napisac do mnie na meila bardzo chetnie .
Mam podobny problem. Moj chlopak nie jest alkoholikiem, nie pije czesto, gdy pracuje. Tylko od piatku ma urlop i od tego czasu pije codziennie. Niby wszystko mialo byc pieknie, obiecywal, ze na Wigilie nic nie wypije. Mieli przyjsc jego koledzy, oni oczywiscie przyniesli wodke. Tylko weszli wyciagneli kieliszki i dali Jemu, nawet sie nie zawachal... Wscieklam sie i zrobilam awanture, rozplakalam sie i wyszlam. Ale On nie rozumie problemu, osmieszylam go przed kolegami- tak uwaza. Mowi mi, ze jestem niezrownowazona psychicznie i ludzie sie za mnie smieja. Ja juz sie pogubilam, to ja mam problem ze soba czy On... To najgorsze swieta w moim zyciu a na stole obok swiatecznych potraw wodka, porostu wspaniale... Mieszkamy poza Polska i ja rowniez nie mam tutaj nikogo, nikogo z kim moglabym porozmawiac, zadnej kolezanki, nikogo...
tak bronia sie alkoholicy zwalajac wine na innych . mozesz napisac do mnie
Witam ..
Ja odeszlam 13 lat temu od alkoholika z dwojka malutkich dzieci i bez zadnych perspektyw na dalsze zycie , bez srodkow do zycia . Nie widzialam nic . A dzisiaj po tylu latach wiem , ze to yła słuszna decyzja . Nie przelewa mi sie bo mieszkam na małej wsi , utrzymuje sie z zaliczki alimentacyjnej i zasilku rodzinnego na dzieci . Ciezko mi znalesc stała prace bo nie pracuje . Ale teraz zrobiłabym to jeszcze raz odeszła bo z alkoholikiem nieda sie zyc chociazby dla wlasnej siebie . Mam nastoletnie dzieci juz w tej chwili wiec mimo , ze niemam stałej pracy to staram sie dorobic gdzie tylko jest to mozliwe abysmy mieli . Zyjemy skromnie ale mamy spokoj cisze bez awantur . Nawet zbieram puszki na ulicy aby miec cos z nich . Do miasta pokonuje rowerem bo niemam czym jak musze jechac .
Jestem pełna podziwu. Bo bardzo odważną Kobietą jesteś. Bardzo dzielną. Twoje dzieci sa z pewnością z Ciebie bardzo dumne...
Napisz proszę jak duże masz dzieci. Jeśli to choćby jedna dziewczynka, to jakiego wzrostu. Pochodzę z wielodzietnej rodziny. Moje siostry obdarowywują mnie co jakiś czas ciuchami. Wszystkie chude i średniego wzrostu. Byłoby mi strasznie miło, gdyby udało się Tobie czy Twojej rodzinie móc skorzystać z tego co mam.
Twoja pracowitość... Walka o przetrwanie... Jesteś Wielka Elżbieto. I liczę, że zdajesz sobie z tego sprawę!
jestem normalna osoba takich jest wielu . mam dwoje chłopcow w wieku 16 i 15 lat . i maja 190 cm i 180 cm . sa duzi niestety mnie przerosli juz , zawsze sobie powtarzam , ze kolejny dzien bedzie lepszy od poprzedniego
jestem normalna osoba takich jest wielu . mam dwoje chłopcow w wieku 16 i 15 lat . i maja 190 cm i 180 cm . sa duzi niestety mnie przerosli juz , zawsze sobie powtarzam , ze kolejny dzien bedzie lepszy od poprzedniego
Elżbietko... Wobec tego nie pomogę chłopcom
O matko, jakie duże dzieciątka
A co z Tobą? Czy ty też taki dużutki dąbek jesteś? Ciuchy mam naprawde porządne.
Nie napieram, ale ja po prostu potrzebuje czuć, że jestem potrzebna... wyszukuje we wszystkim sensu, dlaczego... po co jestem.
No tak. To znaczy, ze nawet w butach na obcasie ( a noszę wysokie choć nigdy nie mierzyłam) musiałabym zadrzeć głowe ku górze ![]()
Witam ..
Ja odeszlam 13 lat temu od alkoholika z dwojka malutkich dzieci i bez zadnych perspektyw na dalsze zycie , bez srodkow do zycia . Nie widzialam nic . A dzisiaj po tylu latach wiem , ze to yła słuszna decyzja . Nie przelewa mi sie bo mieszkam na małej wsi , utrzymuje sie z zaliczki alimentacyjnej i zasilku rodzinnego na dzieci . Ciezko mi znalesc stała prace bo nie pracuje . Ale teraz zrobiłabym to jeszcze raz odeszła bo z alkoholikiem nieda sie zyc chociazby dla wlasnej siebie . Mam nastoletnie dzieci juz w tej chwili wiec mimo , ze niemam stałej pracy to staram sie dorobic gdzie tylko jest to mozliwe abysmy mieli . Zyjemy skromnie ale mamy spokoj cisze bez awantur . Nawet zbieram puszki na ulicy aby miec cos z nich . Do miasta pokonuje rowerem bo niemam czym jak musze jechac .Jesli chcesz popisac mozesz napisac do mnie na meila bardzo chetnie .
Podziwiam że miałaś odwagę to zrobić, podziwiam że byłaś taka silna i dzielna. Zresztą nadal jesteś. I mam nadzieję że mimo innych kłopotów nasz ciepłe i radosne święta.
Mam podobny problem. Moj chlopak nie jest alkoholikiem, nie pije czesto, gdy pracuje. Tylko od piatku ma urlop i od tego czasu pije codziennie. Niby wszystko mialo byc pieknie, obiecywal, ze na Wigilie nic nie wypije. Mieli przyjsc jego koledzy, oni oczywiscie przyniesli wodke. Tylko weszli wyciagneli kieliszki i dali Jemu, nawet sie nie zawachal... Wscieklam sie i zrobilam awanture, rozplakalam sie i wyszlam. Ale On nie rozumie problemu, osmieszylam go przed kolegami- tak uwaza. Mowi mi, ze jestem niezrownowazona psychicznie i ludzie sie za mnie smieja. Ja juz sie pogubilam, to ja mam problem ze soba czy On... To najgorsze swieta w moim zyciu a na stole obok swiatecznych potraw wodka, porostu wspaniale... Mieszkamy poza Polska i ja rowniez nie mam tutaj nikogo, nikogo z kim moglabym porozmawiac, zadnej kolezanki, nikogo...
Nie masz problemu ze sobą to on ma problem,im szybciej to zrozumie tym lepiej. Ale to jego problem,możesz próbować z nim spokojnie rozmawiać,jeśli to nic nie da daj sobie z nim spokój, Wykończysz się próbując u pomóc i angażując sie w to emocjonalnie,to cię zniszczy. Mówię to z własnego doświadczenia i wiem jak to się na mnie odbija. Wiem jak Ci wczoraj było smutno i przykro,wiem jakie to paskudne uczucie bezsilnosci i beznadziejności,złosci. Jestem z Tobą , czuję to samo,nie jesteś sama.Pisz, będzie Ci lzej jak to wyrzucisz.
Mam podobny problem. Moj chlopak nie jest alkoholikiem, nie pije czesto, gdy pracuje. Tylko od piatku ma urlop i od tego czasu pije codziennie. Niby wszystko mialo byc pieknie, obiecywal, ze na Wigilie nic nie wypije. Mieli przyjsc jego koledzy, oni oczywiscie przyniesli wodke. Tylko weszli wyciagneli kieliszki i dali Jemu, nawet sie nie zawachal... Wscieklam sie i zrobilam awanture, rozplakalam sie i wyszlam. Ale On nie rozumie problemu, osmieszylam go przed kolegami- tak uwaza. Mowi mi, ze jestem niezrownowazona psychicznie i ludzie sie za mnie smieja. Ja juz sie pogubilam, to ja mam problem ze soba czy On... To najgorsze swieta w moim zyciu a na stole obok swiatecznych potraw wodka, porostu wspaniale... Mieszkamy poza Polska i ja rowniez nie mam tutaj nikogo, nikogo z kim moglabym porozmawiac, zadnej kolezanki, nikogo...
Jest alkoholikiem. Nie ma powodu, żebyś się oszukiwała i bała nazwać prawdę po imieniu. Alkoholik to nie jest ktoś, kto pije często, tylko ktoś, kto traci kontrolę nad swoim piciem. Alkoholikiem można być pijąc raz do roku.
_________
Tak naprawdę nie potrzebujecie wsparcia dziewczyny, tak naprawdę potrzebujecie, żeby wasz alkoholik dokopał wam tak bardzo, żebyście w końcu umiały jemu, a przede wszystkim SOBIE powiedzieć "dość". Od niego już nic nie zależy - teraz wszystko, co w waszym życiu się stanie zależy OD WAS.
"Nie masz problemu ze sobą to on ma problem,im szybciej to zrozumie tym lepiej. Ale to jego problem,możesz próbować z nim spokojnie rozmawiać,jeśli to nic nie da daj sobie z nim spokój, Wykończysz się próbując u pomóc i angażując sie w to emocjonalnie,to cię zniszczy. Mówię to z własnego doświadczenia i wiem jak to się na mnie odbija. Wiem jak Ci wczoraj było smutno i przykro,wiem jakie to paskudne uczucie bezsilnosci i beznadziejności,złosci. Jestem z Tobą , czuję to samo,nie jesteś sama.Pisz, będzie Ci lzej jak to wyrzucisz."
Probowalam rozmawiac, ale rozmowa nie ma sensu gdy On nie widzi zadnego problemu, tylko ze mna. Cala noc powtarzal mi tylko jedno "Renata debil". Przed chwila wstal, nie odezwal sie ani slowem, czeka az Go przeprosze, poniewaz wedlug Niego to ja zachowalam sie zle, popsulam Mu Wigilie, swoimi humorkami... I robieniem awantury o nic.
elzbieta47 napisał/a:jestem normalna osoba takich jest wielu . mam dwoje chłopcow w wieku 16 i 15 lat . i maja 190 cm i 180 cm . sa duzi niestety mnie przerosli juz , zawsze sobie powtarzam , ze kolejny dzien bedzie lepszy od poprzedniego
Elżbietko... Wobec tego nie pomogę chłopcom
O matko, jakie duże dzieciątka
![]()
A co z Tobą? Czy ty też taki dużutki dąbek jesteś? Ciuchy mam naprawde porządne.
Nie napieram, ale ja po prostu potrzebuje czuć, że jestem potrzebna... wyszukuje we wszystkim sensu, dlaczego... po co jestem.No tak. To znaczy, ze nawet w butach na obcasie ( a noszę wysokie choć nigdy nie mierzyłam) musiałabym zadrzeć głowe ku górze
nie ja mam tylko 165 cm , niejestem wysoka . niewiem czemu ci moi chlopcy sa tacy wysocy zawsze smieje sie , ze stałam na gorce jak bog dawal wzrost i jak zeszlam to zostałam niska . nie nazucasz sie ja zawsze chetnie przyjme rzeczy . Bo sama nie wyzucam tylko oddaje tym ktorym moga sie przydac
"Nie masz problemu ze sobą to on ma problem,im szybciej to zrozumie tym lepiej. Ale to jego problem,możesz próbować z nim spokojnie rozmawiać,jeśli to nic nie da daj sobie z nim spokój, Wykończysz się próbując u pomóc i angażując sie w to emocjonalnie,to cię zniszczy. Mówię to z własnego doświadczenia i wiem jak to się na mnie odbija. Wiem jak Ci wczoraj było smutno i przykro,wiem jakie to paskudne uczucie bezsilnosci i beznadziejności,złosci. Jestem z Tobą , czuję to samo,nie jesteś sama.Pisz, będzie Ci lzej jak to wyrzucisz."
Probowalam rozmawiac, ale rozmowa nie ma sensu gdy On nie widzi zadnego problemu, tylko ze mna. Cala noc powtarzal mi tylko jedno "Renata debil". Przed chwila wstal, nie odezwal sie ani slowem, czeka az Go przeprosze, poniewaz wedlug Niego to ja zachowalam sie zle, popsulam Mu Wigilie, swoimi humorkami... I robieniem awantury o nic.
Poczytaj sobie o współuzaleznieniu. Myślę, że pozwoli ci to zrozumieć pewne swoje zachowania.
zaden alkoholik nieprzyzna sie do tego , ze jest alkoholikiem . A ty niedasz rady mu pomoc jesli sam niebedzie tego chcial i sam zauwazy swoja chorobe i bedzie chcial sie zmienic .
A alkoholik ma to w domenie , ze potrafi umiejszyc wartosc drugiej osoby aby ona poczuła sie nikim i bezwartosci . Boi sie , ze odejdzie a aby tego ta osoba niezrobila to musi ja uzaleznic od siebie .
My jestesmy tu i ozesz liczyc na nas
renatar92 napisał/a:Mam podobny problem. Moj chlopak nie jest alkoholikiem, nie pije czesto, gdy pracuje. Tylko od piatku ma urlop i od tego czasu pije codziennie. Niby wszystko mialo byc pieknie, obiecywal, ze na Wigilie nic nie wypije. Mieli przyjsc jego koledzy, oni oczywiscie przyniesli wodke. Tylko weszli wyciagneli kieliszki i dali Jemu, nawet sie nie zawachal... Wscieklam sie i zrobilam awanture, rozplakalam sie i wyszlam. Ale On nie rozumie problemu, osmieszylam go przed kolegami- tak uwaza. Mowi mi, ze jestem niezrownowazona psychicznie i ludzie sie za mnie smieja. Ja juz sie pogubilam, to ja mam problem ze soba czy On... To najgorsze swieta w moim zyciu a na stole obok swiatecznych potraw wodka, porostu wspaniale... Mieszkamy poza Polska i ja rowniez nie mam tutaj nikogo, nikogo z kim moglabym porozmawiac, zadnej kolezanki, nikogo...
Nie masz problemu ze sobą to on ma problem,im szybciej to zrozumie tym lepiej. Ale to jego problem,możesz próbować z nim spokojnie rozmawiać,jeśli to nic nie da daj sobie z nim spokój, Wykończysz się próbując u pomóc i angażując sie w to emocjonalnie,to cię zniszczy. Mówię to z własnego doświadczenia i wiem jak to się na mnie odbija. Wiem jak Ci wczoraj było smutno i przykro,wiem jakie to paskudne uczucie bezsilnosci i beznadziejności,złosci. Jestem z Tobą , czuję to samo,nie jesteś sama.Pisz, będzie Ci lzej jak to wyrzucisz.
To nie jest prawda. Masz problem z sobą i im prędzej to zrozumiesz i zaczniesz szukać pomocy dla siebie tym lepiej
Kamika napisał/a:renatar92 napisał/a:Mam podobny problem. Moj chlopak nie jest alkoholikiem, nie pije czesto, gdy pracuje. Tylko od piatku ma urlop i od tego czasu pije codziennie. Niby wszystko mialo byc pieknie, obiecywal, ze na Wigilie nic nie wypije. Mieli przyjsc jego koledzy, oni oczywiscie przyniesli wodke. Tylko weszli wyciagneli kieliszki i dali Jemu, nawet sie nie zawachal... Wscieklam sie i zrobilam awanture, rozplakalam sie i wyszlam. Ale On nie rozumie problemu, osmieszylam go przed kolegami- tak uwaza. Mowi mi, ze jestem niezrownowazona psychicznie i ludzie sie za mnie smieja. Ja juz sie pogubilam, to ja mam problem ze soba czy On... To najgorsze swieta w moim zyciu a na stole obok swiatecznych potraw wodka, porostu wspaniale... Mieszkamy poza Polska i ja rowniez nie mam tutaj nikogo, nikogo z kim moglabym porozmawiac, zadnej kolezanki, nikogo...
Nie masz problemu ze sobą to on ma problem,im szybciej to zrozumie tym lepiej. Ale to jego problem,możesz próbować z nim spokojnie rozmawiać,jeśli to nic nie da daj sobie z nim spokój, Wykończysz się próbując u pomóc i angażując sie w to emocjonalnie,to cię zniszczy. Mówię to z własnego doświadczenia i wiem jak to się na mnie odbija. Wiem jak Ci wczoraj było smutno i przykro,wiem jakie to paskudne uczucie bezsilnosci i beznadziejności,złosci. Jestem z Tobą , czuję to samo,nie jesteś sama.Pisz, będzie Ci lzej jak to wyrzucisz.
To nie jest prawda. Masz problem z sobą i im prędzej to zrozumiesz i zaczniesz szukać pomocy dla siebie tym lepiej
Jaki mam problem ze soba?
Warto pomyslec o tym aby zmienic cos w swym zyciu .
a dasz rade kobiety sa silne . Niedac sie całkowicie zniewolic
Sponiewierana napisał/a:elzbieta47 napisał/a:jestem normalna osoba takich jest wielu . mam dwoje chłopcow w wieku 16 i 15 lat . i maja 190 cm i 180 cm . sa duzi niestety mnie przerosli juz , zawsze sobie powtarzam , ze kolejny dzien bedzie lepszy od poprzedniego
Elżbietko... Wobec tego nie pomogę chłopcom
O matko, jakie duże dzieciątka
![]()
A co z Tobą? Czy ty też taki dużutki dąbek jesteś? Ciuchy mam naprawde porządne.
Nie napieram, ale ja po prostu potrzebuje czuć, że jestem potrzebna... wyszukuje we wszystkim sensu, dlaczego... po co jestem.No tak. To znaczy, ze nawet w butach na obcasie ( a noszę wysokie choć nigdy nie mierzyłam) musiałabym zadrzeć głowe ku górze
nie ja mam tylko 165 cm , niejestem wysoka . niewiem czemu ci moi chlopcy sa tacy wysocy zawsze smieje sie , ze stałam na gorce jak bog dawal wzrost i jak zeszlam to zostałam niska . nie nazucasz sie ja zawsze chetnie przyjme rzeczy . Bo sama nie wyzucam tylko oddaje tym ktorym moga sie przydac
Jeśli ważysz w okolicy 50 kg, chętnie sie z Tobą podzielę
Wprawdzie jesteś 5 cm wyższa, ale coś dla Ciebie wybiorę. Jeśli znajdziesz chwilkę, podaj mi swój adres na emaila. Po świętach zorganizuję paczuszkę dla Ciebie!
Ty masz chociaż rower ![]()
tak rowerek mam i to jedyny pojazd ktorym sie poruszam . moj meil ... jolanta-wroblewska20@wp.pl
tak rowerek mam i to jedyny pojazd ktorym sie poruszam . moj meil ... jolanta-wroblewska20@wp.pl
Napisałam... Zerknij na pocztę ![]()
odpisałam kochana jestes wielka
odpisałam kochana jestes wielka
Nie. Nie jestem wielka... Jestem zaledwie pyłkiem
Tu na forum jest mnóstwo Wielkich ![]()
Jozefina napisał/a:Kamika napisał/a:Nie masz problemu ze sobą to on ma problem,im szybciej to zrozumie tym lepiej. Ale to jego problem,możesz próbować z nim spokojnie rozmawiać,jeśli to nic nie da daj sobie z nim spokój, Wykończysz się próbując u pomóc i angażując sie w to emocjonalnie,to cię zniszczy. Mówię to z własnego doświadczenia i wiem jak to się na mnie odbija. Wiem jak Ci wczoraj było smutno i przykro,wiem jakie to paskudne uczucie bezsilnosci i beznadziejności,złosci. Jestem z Tobą , czuję to samo,nie jesteś sama.Pisz, będzie Ci lzej jak to wyrzucisz.
To nie jest prawda. Masz problem z sobą i im prędzej to zrozumiesz i zaczniesz szukać pomocy dla siebie tym lepiej
Jaki mam problem ze soba?
Chodziło mi o to że to nieprawda co uważa Twój chłopak że to Ty masz problem a nie on. A Twój problem jest taki że jesteś współuzależniona,to prawda-poczytaj o tym- zresztą tak jak ja. Wiem o tym od dawna,czasem radzę sobie , ale jak widać nie za bardzo. Teoretycznie wiem wszystko. Gorzej z działaniem. Nie możesz być za niego odpowidzialna, za jego picie,zachowanie. On to on, to jego życie,a Ty masz swoje i Ty jesyeś najważniejsza dla siebie. Nie ON czy WY- nie za wszelką cenę.
Witam ..
Ja odeszlam 13 lat temu od alkoholika z dwojka malutkich dzieci i bez zadnych perspektyw na dalsze zycie , bez srodkow do zycia . Nie widzialam nic . A dzisiaj po tylu latach wiem , ze to yła słuszna decyzja . Nie przelewa mi sie bo mieszkam na małej wsi , utrzymuje sie z zaliczki alimentacyjnej i zasilku rodzinnego na dzieci . Ciezko mi znalesc stała prace bo nie pracuje . Ale teraz zrobiłabym to jeszcze raz odeszła bo z alkoholikiem nieda sie zyc chociazby dla wlasnej siebie . Mam nastoletnie dzieci juz w tej chwili wiec mimo , ze niemam stałej pracy to staram sie dorobic gdzie tylko jest to mozliwe abysmy mieli . Zyjemy skromnie ale mamy spokoj cisze bez awantur . Nawet zbieram puszki na ulicy aby miec cos z nich . Do miasta pokonuje rowerem bo niemam czym jak musze jechac .Jesli chcesz popisac mozesz napisac do mnie na meila bardzo chetnie .
Wyślij adres na maila,jak stanę trochę na nogi i zacznę wychodzić z domu to coś Ci podeślę- jeśli oczywiście zechcesz
28 2014-12-25 14:55:40 Ostatnio edytowany przez elzbieta47 (2014-12-25 14:57:18)
tak rowerek mam i to jedyny pojazd ktorym sie poruszam . moj meil ... jolanta-wroblewska20@wp.pl
Kamiko z checia przyjme
Chciałam napisac Ci na meila ale niejest udostepniony
elzbieta47 napisał/a:tak rowerek mam i to jedyny pojazd ktorym sie poruszam . moj meil ... jolanta-wroblewska20@wp.pl
Kamiko z checia przyjme
Chciałam napisac Ci na meila ale niejest udostepniony
Napisałam do ciebie, odebrałaś?
odpisałam
Dobrze że jest komputer, telewizja i koty ,można z nimi pogadać
tak to prawda jest chociaz z kim pogadac .