Mam takie pytanie jestem z dziewczyna od roku i ona szukała pracy, po jakimś czasie mówi mi że coś znalazła, i jak się okazuje znalazła prace w agencji(burdelu) jako barmanka, jak mi to powiedziała to zaczęła się kłótnia. Mówiłem żeby zrezygnowała bo to przecież dość że niebezpieczna praca bo różni ludzie tam przychodzą, ale broniła się że nigdzie tyle pieniędzy nie dostanie, no więc spytałem ile to pieniędzy a ona mi mówi że 100 zł za nockę, czyli 10zl/h, no wiec wychodzi na to ze 1400 zl na miesiąc jak będzie miała to dobrze no ale w prawie każdej innej pracy tyle dostanie, nie wiem co z tym zrobić niby jest tam tylko barmanką ale te miejsce trochę mnie przeraża, a ona nie chce za nic zrezygnować i mówi że jej nie ufam i mam się z tym pogodzić i ona zdania nie zmieni więc myślicie że przesadzam i powinienem to akceptować czy co bo jednak nie uważacie że to przesada?
Podobne tematy
Barmanka czy prostytutka...
Wśród ludzi i tak pójdzie fama, że pracuje w burdelu i dla nich będzie to jednoznaczne z tym co tam robi. Nikt nie będzie dociekał jaka jest prawda, a jak w mieście opinie o człowieku wyrobią to ta lubi się ciągnąć przez lata.
Skoro dziewczynie nie zależy na własnej opinii i woli być postrzegana jako dzi.ka to niech idzie, tylko ja bym się zastanowił czy ta sprawa nie ma ukrytego dnia i czy nie zamierza ona tam pracować w inny sposób, a bycie barmanką będzie tylko przykrywką.
Mały Książę - za 1400zł, prostytutka? Ale chyba ma na to chęć, lub lubi voyeryzm i to ją kręci. Wcale nie dziwię Ci się, że nie chcesz, żeby pracowała w burdelu.
Niby burdel jest na piętrze ale dziewczyny schodzą do tego baru gdzie ona pracuje, ale niby ona twierdzi że nie wychodzi po za bar, no ale dla mnie to i tak to wszystko to jeden burdel, nie da jej się nic wytłumaczyć gadała z jakimś tam psychologiem i jej powiedział że to jest w porządku więc ja już nie rozumiem może to zemną jest coś nie tak
ja bym się zwyczajnie wstydził bujać z panną pracującą w takim miejscu...
Przepraszam bardzo za co to w ogóle za pytanie, to kto ma tam pracować ty czy ona? Moim zdaniem to JEJ życie i JEJ sprawa, JEJ wybór, ty tu możesz jedynie wypowiedzieć swoje zdanie, ona może je wziąć pod uwagę albo nie. Albo odpowiada Ci dziewczyna barmanka w agencji albo rezygnujesz. Swoja drogą, człowieku to pewnie praca nie na całe życie, tylko tymczasowa, panienką do towarzystwa nie będzie tylko zwykłą barmanką, jak znajdzie coś lepszego zrezygnuje. Chyba że masz jej do zaproponowania, lepszą prace na przykład w hotelu jako barmanka za 20zł/h wtedy to jest argument. A w tym wypadku, praca jak każda inna. Chyba lepiej za 10 nocek 1400 niż zapier... w firmie sprzątającej po 12h dziennie za najniższa krajową? Bo chyba jej się nie przelewa skoro chwyciła się pracy barmanki w tym klubie jakby miała inną lepsza pracę, to pewnie tej by nie wzięła. A ty skoro masz problem to zostaw dziewczynę, znajdź inną. Nikt nie jest do nikogo przyspawany i nikt się nie musi nikomu podporządkowywać.
Przepraszam bardzo za co to w ogóle za pytanie, to kto ma tam pracować ty czy ona? Moim zdaniem to JEJ życie i JEJ sprawa(...) A ty skoro masz problem to zostaw dziewczynę, znajdź inną. Nikt nie jest do nikogo przyspawany i nikt się nie musi nikomu podporządkowywać.
WYJĄTKOWO, pod tymi słowami Ludmiły PODPISUJĘ się obiema rękoma!
Masz coś lepszego - dawaj... gwarantuję, że dziewczę nie odmówi. Każdy WOLI lepsze... Ale "jak się nie ma co się lubi..." ![]()
8 2014-12-07 12:02:09 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-07 12:03:28)
Ludmiłaa napisał/a:Przepraszam bardzo za co to w ogóle za pytanie, to kto ma tam pracować ty czy ona? Moim zdaniem to JEJ życie i JEJ sprawa(...) A ty skoro masz problem to zostaw dziewczynę, znajdź inną. Nikt nie jest do nikogo przyspawany i nikt się nie musi nikomu podporządkowywać.
WYJĄTKOWO, pod tymi słowami Ludmiły PODPISUJĘ się obiema rękoma!
Masz coś lepszego - dawaj... gwarantuję, że dziewczę nie odmówi. Każdy WOLI lepsze... Ale "jak się nie ma co się lubi..."
A ja sie tu nie zgodzę...
Z równym powodzeniem miast zatrudniac sie jako ta "barmanka" mogła przecież ...z braku ofert podjąć pracę jednej z tamtejszych dziewczyn, za jeszcze większą kasę. Nie dziwię sie Autorowi, bo podchodzi do problemu jako jej partner (no, moze za duze tu jeszcze słowo). Nawet gdyby traktować to zajecie jako tymczasowe (miesiąc, tydzień czy nawet jeden dzień nim znajdzie sie inna pracę) - jest to juz jakieś ...skażenie, które uniemożliwi patrzenie na nią jak wcześniej. Jest tu wątek na Forum, w którym jakiś chłopak rozpacza porzucenie przez dziewczynę, bo wstąpił "z ciekawości" wraz z kolegami do burdelu. Ponoć tylko wszedł zobaczyć - nie korzystał... Zachowanie dziewczyny tamtego jest zrozumiałe - facet przegiął i stał się "skażonym" ![]()
Tu jest cos podobnego i nawet chwilowa "przygoda" z pracą w takim miejscu w jakis sposób rzuca negatywne światło i zniechęca... Są chyba jakies granice i bariery, których nie powinno sie przekraczać?
Pomysł z takim miejscem moze być - i jest - powodem do rozstania, bo z pewnoscią Auto zacznie doszukiwać sie w tym czegos wiecej, przestanie czuć sie pewnym...
Swoją drogą Autorze, czy Ty pracujesz? Czy nie jesteś w stanie w jakiś sposób "pomóc" tej dziewczynie by nie była zmuszona (?) w takim miejscu pracować, a dalej szukać jakiejś ...normalniejszej (ze wzgledu na miejsce) pracy?
to w burdelach mają bar?
Ludmiłaa napisał/a:Przepraszam bardzo za co to w ogóle za pytanie, to kto ma tam pracować ty czy ona? Moim zdaniem to JEJ życie i JEJ sprawa(...) A ty skoro masz problem to zostaw dziewczynę, znajdź inną. Nikt nie jest do nikogo przyspawany i nikt się nie musi nikomu podporządkowywać.
WYJĄTKOWO, pod tymi słowami Ludmiły PODPISUJĘ się obiema rękoma!
Masz coś lepszego - dawaj... gwarantuję, że dziewczę nie odmówi. Każdy WOLI lepsze... Ale "jak się nie ma co się lubi..."
No raczej się nie zgodzę, bo jak dziewczyna uznała, że nigdzie indziej nie dostanie tyle co tam, a tam wcale tak dobrze nie płacą, to raczej nie będzie szukać niczego innego. Albo jest jej wszystko jedno, albo jest tępa i do niczego innego się nie nadaje. Ale oczywiście jej życie, więc niech robi, co chce. Na miejscu Autora jednak bym się wycofała.
Powiedziano tutaj już chyba wszystko. Od siebie tylko dodam, że kolejni pracodawcy mogą zapytać, w którym barze pracowała jako barmanka (jeśli wpisze sobie to w CV, a nie poda nazwy), a jeśli w ogóle tej pracy nie wymieni, to mogą zapytać, co robiła w tym czasie... Tak czy siak, krępujące pytanie. Chwalenie się taką pracą też jej raczej nie pomoże przy rekrutacji, aczkolwiek to zależy wszystko od jej ambicji.