Hej
Mam w planach spotkanie z doradcą, adwokatem, ale na razie liczę na waszą pomoc...
Jestem w 31 tygodniu ciąży. Rozstałam się z partnerem, wyprowadziłam się od niego. Miałam dosyć braku szacunku, poniżania, kilkakrotnie mnie popchnął, gdy byłam już w ciąży (twierdził, że broni się przede mną, bo jestem nieobliczalna). Wystraszyłam się, że on już nigdy się nie opanuje, ciągle dawałam nam szansę bez skutku, było coraz gorzej, ciągłe kłótnie a raczej awantury, przede wszystkim jego chamstwo i wyzwiska. Puknęłam się w końcu w głowę, że narażam też dziecko na niepotrzebny stres i wyprowadziłam do rodziców 70km od niego. On mieszka sam, pracuje, studiuje zaocznie na tej samej uczelni co ja.
Po mojej wyprowadzce, on stwierdził, że skoro tego chciałam i wszystko zniszczyłam to mam radzić sobie sama. Olewałam ubliżające mi smsy. Zajęłam się sobą, kompletowaniem wyprawki, układaniem sobie wszystkie w głowie na nowo, planowaniem, przede wszystkim odżyłam. Po miesiącu postanowiłam, dać nam szansę... spotkaliśmy się, porozmawialiśmy. Uznaliśmy, że musimy się opanować, nabrać do siebie szacunku i dla dobra małej ułożyć znów życie razem. Taka sielanka trwała tydzień, weekend spędzony razem, telefony, ale wystarczyło to, że nie odpisałam na sms wieczorem (zasnęłam), on ubzdurał sobie, że go olewam i znów wojna. Ubliżanie mi, wywalanie starych brudów. Nic miłego. Postanowiłam, że to była ostatnia szansa jaka była kiedykolwiek dla nas. Pomijając to, że straciłam do siebie szacunek po raz kolejny dając szansę gnojkowi. On przez wszystkich w swojej rodzinie jest postrzegany bardzo dobrze, jako rozsądny chłopak, a fakt jest taki, że połowa rzeczy jest zmyślona, a połowa podkoloryzowana, ja nigdy się nie odzywałam w tej sprawie, uważałam, że to jego sprawa jak traktuje swoją rodzinę. Jego mama do tej pory nie wie, że się wyprowadziłam. On ją łudzi i okłamuje, że miedzy nami wszystko jest dobrze.
Meritum: Chcę się odciąć od niego, nie chce odbierać telefonów i czytać smsów, odpisywać tym bardziej. Mam już dosyć jego. Postanowiłam, że wyślę mu listę rzeczy na e-mail z datą do kiedy ma je kupić, jeżeli nie kupi, kupię je sama. (kiedy byliśmy w miarę pogodzeni, powiedział, że kupi wózek i mam wysłać mu listę rzeczy, których jeszcze nie mam i on je kupi. Jak na razie na dziecko nie dał ani grosza)
Złożę pozew o alimenty - to na pewno. Jednak nie chcę, żeby wykorzystał w sądzie to, że on próbował się kontaktować ze mną a ja nie obierałam telefonów. Wiem, że będzie się bronił w sądzie jak tylko będzie mógł. Jest skąpy i zaślepiony pieniędzmi, będzie walczył o jak najniższe alimenty. Czy jeżeli napiszę mu mail, aby kontaktował się w sprawie dziecka tylko tą drogą to będzie to słuszne rozwiązanie? W razie czego będę miała wiadomości udokumentowane o jakich sprawach pisaliśmy. Dobrze myślę?