czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 71 ]

1

Temat: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Chodzi mi o to że każdy ma jakieś tam swoje grzeszki i grzechy a księża są strasznie staromodni. Mieszkam z chłopakiem bez ślubu i jak raz się z tego wyspowiadałam w Polsce to ksiądz mi nie chciał dać rozgrzeszenia. Teraz sie wybieram na Wielkanoc do kraju i znów czeka mnie spowiedź. Ale co taki ksiądz wie o życiu. Teraz to normalne, że się mieszka przed ślubem razem. Nie uważam tego za grzech osobiście, mam stałego chłopaka od 4 lat  ale wiem że księża patrzą na to dalej tendencyjnie. Co ja mam zrobić ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Heh, to nie jest tendencyjne patrzenie. To wynika z Pisma. Czasem taki ksiądz wie więcej o życiu niż niejeden świecki. Czy Kościół zawsze ma iść z duchem czasu? To my musimy dostosować się do Kościoła, my, nasza wiara, a nie Kościół do nas. Inaczej byłoby to pójście na łatwiznę. Zresztą przecież Kościół się zmienia, jego nauka społeczna ulega zmianie. Poczytaj katechizmy przed- i posoborowy - różnice są ogromne i dotyczą spraw fundamentalnych.

Idź do spowiedzi do franciszkanów, dominikanów lub znajdź stałego spowiednika, najlepiej postępowego wykładowcę z ATK lub Wydziału Filologicznego. Ja kiedyś chodziłam do takiego. Powiedział, że jeśli kocham się z moim przyszłym m`eżem, kocham się a nie rżnę czy bzykam i wiem, że zostanę jego żoną, tzn. mam 100% pewność, że za jakiś czas zwrzemy sakrament małżeństwa - to nie ma problemu. Ale to zależy od spowiednika - kwestia jego interpretacji. Wierzę, że znajdziesz kogoś takiego.

3

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Właśnie - bardzo dużo zależy od księdza. Mi też zdarzyło się trafić na dość ... surowo wszystko interpretujących. Także najlepiej mieć jakiegoś swojego i sprawdzonego bo wtedy jakoś nie boimy się spowiedzi i łatwiej nam kontrolować wszystko w naszym życiu.

4

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Nigdy nie mówię wszystkich grzechów. Część z nich w myślach ujmuję mówiąc słowa: Więcej grzechów nie pamiętam. Wierzę, że jest to moment kiedy pomyślane grzechy zostają mi też wybaczone, mimo, że nie zostały wypowiedziane na głos.
Nie wyobrażam sobie spowiadanie się księdzu z wszystkich grzechów! Musiałabym mu wtedy powiedzieć o seksie z moim chłopakiem, bo przecież to seks niemałżeński, o masturbacji, o myślach różnego rodzaju itp. No myślę, że ksiądz zrobiłby mi niezłe kazanie,  o ile by mnie nie wyrzucił z kościoła. A jestem pewna że 100% osób chodzących do kościoła nie spowiada się z uprawiania miłości, bo po co księdzu taka wiedza, po co rozbudzać jego wyobraźnię i jeszcze mieć go na sumieniu, że przez nas miał złe myśli smile Lepiej oszczędzić księżom niektórych szczegółów!

5

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Prawdę mówiąc, to też nie spowiadałam się z grzechów, które wymieniłaś. Tylko po prostu nie uważałam tego za grzech. Tyle że mnie guzik obchodzi, co sobie ksiądz pomyśli, gdy je usłyszy, bo moim zdaniem nie powinien myśleć nic. Spowiedź jest sakramentem i w nim ksiądz powinien oddzielić swoje prywatne sądy i opinie od pełnienia posługi. Wiem z doświadczenia,że niektórzy księża potrafią ochrzanić osobę spowiadająą się za coś, co nawet nie jest grzechem, ale w prywatnej opinii księdza jest czymś nagannym. Przykład: kiedyś powiedziałam, że niechcący zraniłam jednego chłopaka, nie chciałm, ale to zrobiłam, bo nie dało się inaczej.
No i usłyszałam, że my kobiety wszystkie jesteśmy takie podłe, wstrętne i wyrachowane (!) i że ona nas dobrze zna! ;D

6

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Jednak religia dopuszcza tylko seks małżeński, zaspokajanie potrzeb seksualnych tylko z udziałem stałego partnera, a wszystko to zawarte w przykazaniu: Nie cudzołóż. Samozaspakajaine też mieści się w grupie tych grzechów naruszających to przykazanie. A zatem należałoby się z obu spowiadać. Grzechem jest to co co jest niezgodne z naukami Kościoła, a nie to co my sami, prywatnie wedle naszej filozofii uważamy za grzech.

7

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Grzechem jest to, co jest niezgodne z Pismem, Ewangelią, a nie z naukami Kościoła. Nauki Kościoła zostały wymyślone po coś, wedle czyjejś interpretacji; po co? myślę, że po to, by się stado owieczek nie rozpadło wink Poza tym interpretatorzy bywają omylni, niezależnie jaki Kościół reprezentują.

Nie códzołóż - ale jeśli kocham się z facetem, którego żoną zostanę, jeżeli posiadam 100 % pewność? Co do samozaspokajania - nikomu krzywdy nie wyrządzam, samej sobie też nie, więc w czym problem?

8

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

A czy nauki Kościoła przypadkiem nie bazują na przykazaniach i Ewangelii? Na jedno wychodzi moim zdaniem, tak czy tak relgia nie popiera  seksu przedmałżeńskiego, zarówno nie godzą się  na to przykazania, jak i Biblia. Rola Kościoła polega na tym by o tym mówić na głos i pomóc ludziom zrozumieć przekazy biblijne. Chyba jednak nikt nie mówi księdzu wszystkich grzechów, no bo niektóre z nich są tak intymne i prywatne, że nie mówi się o nich neikiedy z najbliższymi osobami, czasem nie umiemy się przyznac do nich sami przed sobą, a co dopiero księdzu. Tym bardziej, że wydaje mi się iż każdy z nas z wiekeim ma coraz więcej tajemnic i coraz mniej wierzy w to, że to Bóg nie mając co robić, uszami księdza w konfesjonale słucha naszych dużych i mniejszych wykroczeń.

9

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?
Holly napisał/a:

Nigdy nie mówię wszystkich grzechów. Część z nich w myślach ujmuję mówiąc słowa: Więcej grzechów nie pamiętam. Wierzę, że jest to moment kiedy pomyślane grzechy zostają mi też wybaczone, mimo, że nie zostały wypowiedziane na głos.
Nie wyobrażam sobie spowiadanie się księdzu z wszystkich grzechów! Musiałabym mu wtedy powiedzieć o seksie z moim chłopakiem, bo przecież to seks niemałżeński, o masturbacji, o myślach różnego rodzaju itp. No myślę, że ksiądz zrobiłby mi niezłe kazanie,  o ile by mnie nie wyrzucił z kościoła. A jestem pewna że 100% osób chodzących do kościoła nie spowiada się z uprawiania miłości, bo po co księdzu taka wiedza, po co rozbudzać jego wyobraźnię i jeszcze mieć go na sumieniu, że przez nas miał złe myśli smile Lepiej oszczędzić księżom niektórych szczegółów!

Więc dlaczego tam wogóle chodzisz? Poważnie się nad tym zastanów.Czego tak naprawde oczekujesz od sakramentu spowiedzi.
To nie zeznanie podatkowe,gdzie pewne rzeczy lepiej ukryć - zalatuje kombiną.
Włącz w to Boga miłość absolutną , która nie osądza.
Twój wstyd i żal za grzech jest wystarczajacą dla ciebie karą.
   Sami zrobiliśmy ze spowiedzi przykry obowiązek kablowania na samych siebie.
Potraktuj spowiedz jako środek pomocny do samopoznania,do nabrania dystansu do samej siebie.
  Jeśli mam grzech którego się wstydzę a mam takie uwierz mi, nie potrzebuję reprymendy księdza.Dziękuję za spowiedz i odchodze. Szukaj mądrych księży,którzy właśnie poprzez twoje słabości pomogą ci spiąć się o jeden schodek wyżej w poszukiwaniu prawdy.Wtedy sama odróżnisz fałsz i wyrachowanie od prawdziwych uczuć.Nie bój się spowiedzi ona jest dla ciebie, nie ty dla niej.

10

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Nie wiem czy wiecie, że spowiedź była protoplastą obecnej psychologii? Na początku nie było katalogu grzechów jak w zeznaniu podatkowym. Miłość Boga dawana - przekazywana była bez kartek. Warto o tym wiedzieć i pytać własnego sumienia, czy jestem ok czy też nie, ono jest bezstronne i służy doskonale przy robieniu rachunku sumienia. Więc jeśli nie czujesz, że grzeszysz no to ja się pytam, po co chwalisz się przed obcym facetem?
Osobiście uważam, że tak właściwie nie grzeszymy, tylko popełniamy wiele błędów, które można i należy naprawić. Ale ten tok myślenia wymaga więcej wglądu, nie wystarczy średnia katecheza, często prowadzona w sposób obecnie głośno krytykowany.
kiki ma rację, że sami zrobiliśmy ze spowiedzi przykry obowiązek kablowania na samych siebie.
Pozdrawiam cieplutko i z Miłością

11

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Haniu, ja myślę, że sumienie niektórych ludzi nie jest bezstronne. Takie "czyste", niewinne sumienie mają tylko dzieci i ludzie bardzo głęboko wierzący. A my, reszta świata, codziennie dajemy manipulować swoim sumieniem. Manipulacja zewnętzrna oczywiście.

"Obcy facet" - tak, to jest bolesne, kiedy muszę coś w konfesjonale powiedzieć i mam świadomość, że zaraz dostanę opiernicz od faceta, a nie od Kogoś Kochającego, do Którego wg wszelkich teologicznych przesłanek tam przychodzę. Więc może lepsza jest spowiedź sam na sam z Nim? Tak jak jest chyba we wszystkich chrześcijańskich wyznaniach, tylko oczywiście nie u nas.

12

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Chwilę mnie nie było, czasem i ja jestem zajęta.
Co do czystości sumienia... tak Emilio, masz rację. Sumienie stoi na straży wszystkich nakazów i zakazów jakie przyjęliśmy za swoje we wczesnych latach dziecięcych.
Moje wypowiedzi są trochę ...., z perspektywy zrobienia generalnych porządków we własnym wnętrzu. Teraz na przykład wiem, że dziesięć przykazań - jak uczy nasza kultura - to dziesięć drogowskazów na drodze życia, podane w odpowiedzi na pytanie po czym poznam, że idę dobrą i właściwą drogą. Już w tym miejscu zostało przekręcone pojmowanie starożytnych. Jest wiele naciąganych dogmatów utrzymujących prowadzenie "za pomocą kija i marchewki", bo tak łatwiej jest kontrolować. Jednak nie widzę w tym nic złego, tak prowadzić dają się tylko ci którzy tego chcą. W obecnych czasach zniknęły stosy, kamienowanie i lincze. Nie ma restrykcyjnego przymusu wypełniania tych dogmatów - i tu trzeba przyznać mądrość kk. Nawet nie ma obowiązku uczestniczenia w spowiedzi czy nawet mszy - nikt cię nie potępia(przynajmniej w teorii teologii) więc i wszyscy powinniśmy przestać się potępiać .
I jeszcze jedno - o manipulacji z zewnątrz - jeśli poddaję się manipulacji to i tak jest to mój wybór i odpowiedzialność za niego. Ja zaniechałam "spychówy" odpowiedzialności na świat zewnętrzny. Jeśli podjęłam błędną decyzję, to mogę ją zmienić. To mnie na prawdę pomogło uzyskać wolność, przestać użalać się nad sobą, oczekiwać, że ktoś... kiedyś... mnie wyręczy ... marnować własną energię i czas. Jednak zaznaczam, że mnie to pomogło - nie wiem co może pomóc każdej innej osobie.
Pozdrawiam cieplutko

13

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Haniu, myślę, że to, co piszesz, jest pełne głębokiej, życiowej mądrości, szczególnie to, że "wszyscy powinniśmy przestać się potępiać". Ja tak jeszcze nie potrafię, mam nadzieję, że mi to przyjdzie "z wiekiem".

14

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Emilia, myślę, że z doświadczeniem i to każdym możesz zmieniać się tak jak uważasz za słuszne. Wiek tu niewiele ma wspólnego. Znam wiele rówieśniczek, które nawet nie zastanawiają się po co tak na prawdę żyją.
Tak sobie myślę, że istotne jest zrozumienie ... czym jest świadomość , a takie rozumienie nie zależy od wieku tylko od dojrzałości jako istoty.
Pozdrawiam cieplutko

15

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Rozważania,rozważania...przecież i tak każdy z nas zostanie rozliczony ze swojego życia tam.....tam się dowiesz jak oceniono twoje życie,ile było warte,czy było w porządku ,a grzechy to naprawdę jest nie istotne...chyba ,że zabijesz  a i za to Cię ocenią tam................ I jezeli zataisz "nieistotne grzechy" być może okaże się , że zostanie Ci to wybaczone....Poprostu żyj i pomagaj zyc innym.

16

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Saba, czy ty na pewno wiesz, że będziesz tam... rozliczna , jeśli tak to zdradź mi przez kogo, kto oceni wartość twego życia i skąd wiesz, że grzech w przeszłości nie był przypadkiem obecnego błędu. Mam nadzieję, że wiesz iż Bóg jest Istotą, nie starcem siedzącym na chmurce. A Istota jest poza ocenami i poza dogmatami.
Ja myślę, że warto zostawić dogmaty w spokoju i ... żyć Miłością, a wtedy wszystko wolno i to nie moje przekonanie tylko wskazówka mądrych ksiąg, jak Testament zarówno stary jak i nowy.
Pozdrawiam z Miłością

17

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

"żyć Miłością" no właśnie i moim zdaniem o to w chrześcijaństwie a i w innych religiach również chodzi. Żyjąc Miłością człowiek oddaje siebie innym, żyje dobrze, a czy grzeszy czy nie to jest to miom zdaniem tylko interpretacja jego zachowania. Jestem z kimś bez ślubu kościelnego, a więc wg Kościoła Katolickiego żyję w grzechu. A to że się kochamy, że mamy cudowną rodzinę, że ludzie zazdroszczą nam naszego szczęcia, to się nie liczy? Nie - jeśli się żyje miłością i nie krzywdzi się innych to nie grzeszymy.

"Nie ma przymusu religii. Prawość wyróżniła się od nieprawości. (K2:256)"

18 Ostatnio edytowany przez xibalbaa (2008-06-14 10:38:38)

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?
saba napisał/a:

Rozważania,rozważania...przecież i tak każdy z nas zostanie rozliczony ze swojego życia tam.....tam się dowiesz jak oceniono twoje życie,ile było warte,czy było w porządku ,a grzechy to naprawdę jest nie istotne...chyba ,że zabijesz  a i za to Cię ocenią tam.................

Nie dokładnie jest tak, że ktoś po prostu sobie oceni nasze życie i powie, czy było coś warte, czy nie. Jezus powiedział, że tak, jak my osądzamy, tak i nas będą osądzać. Więc tak naprawdę wszystko zależy od nas. Czy grzechy nie są istotne? Są, ale to, czy zostaną nam odpuszczone, również zależy od nas. Jeżeli np Anna, żyje ze swoim mężczyzną bez ślubu to jest to grzech. Ale jeśli potępi kiedyś kogoś w swoim życiu za to, że żyje bez ślubu, sama za to zostanie potępiona.

Jezus powiedział, że taką miarką, jaką my odmierzamy i nam odmierzać będą.

Co dręczyło mnie we śnie
Niech zachwyci mnie na jawie

19

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

xibalbaa, nie rozumie co chciałaś przekazać. Pomieszałaś kościół, nauki Jezusa i jeszcze Wielkie Prawa i zapomniałaś całkiem o tym, ze nasze grzechy są odpuszczone i to nawet bez spowiedzi.  Jakoś trudno mi zgodzić się, że małżeństwo bez ślubu jest grzechem, małżeństwo bez miłości lub nawet zdradzie to tak, jest nieetyczne i niecelowe nawet jeśli był ślub.
A jeśli idzie i OCENIANIE, to warto zrezygnować z tej maniery i to dla własnego dobra. Wszelkie oceny przynoszą więcej szkody niż pożytku.
Pozdrawiam cieplutko

20

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Nie spowiadam sie z sexu przedmałżeńskiego( mam narzyczonego, jesteśmy ze sobą 6lat a we wrześniu bierzemy ślub) ponieważ nie uważam by był to grzech.
Grzechem by było jak bym stała przy drodze i zaczepaiała tirowców, lub na dysce dawała pierwszemu lepszemu.
Jeśli jestem z kims kogo kocham, chcę spędzić reszte zycia-to chce mu dac siebie w całości, łączyć sie z nim, przezywać namiętności.
Czy to źle? nie uważam...

21

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

chodziło mi o to, że wg kościoła współżycie przedmałżeńskie jest grzechem bez względu na to, co myślimy. choć dla mnie nie jest, bo przecież tu chodzi o miłość, najwyższą wartość. Ale zawsze, co innego Kościół, co innego nasze sumienia. dlatego myślę, że należy kierować się własnym sercem i żyć w zgodzie z samym sobą.
Ja jak się spowiadam, to również z tego, co wg Kościoła jest grzechem, a co dla mnie nie. Jestem chrześcijanką, są jakieś przykazania przecież. Jak się wyspowiadam z tego, co powinnam, choć uważam inaczej, nie robię przecież niczego złego. Choć uogólniam wszystkie swoje grzechy. Ks. niech myśli swoje, nie musi wszystkiego wiedzieć ze szczegółami, od tego jest Pan Bóg.

Co dręczyło mnie we śnie
Niech zachwyci mnie na jawie

22

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

mi katechetka powiedziala kiedys ze patrzenie na kogos z pozadaniem to cudzolostwo. przeciez przechodzi sie przez pewien okres kiedy hormony buzuja i to naturalne za patrzy sie na kogos z mysla co ma pod ubraniem.. zwlaszcza mezczyzni.
nie rozumiem kosciola ;/

Świat to potwór zębaty, gotowy gryźć, gdy tylko zechce.

23

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Kościół kościołem, ale takie i inne słowa wypowiadane przez panie katechetki mogą doprowadzić nawet do odejścia z kościoła albo do kryzysu wiary u młodych ludzi. Jak ja bym takie goniła.... na 4 wiatry wink

24

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Nieodpowiedni, nikompetentni ludzie ucza katechezy, religi.Wygłaszają jakieś swoje herezję i zniechęcają młodych do kościoła, wiary, Boga- to smutne.
Sama wiem jak takie bezmyślnie wypowiedziane na lekcji słowa przez katechetke mogą zaboleć, zranić, wkurzyć itp.

25

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Ja uważam, że ksiądz jest tylko człowiekiem. Sam grzeszy, bo czyż nie jest grzechem krytykowanie i wtrącanie się w życie innych.
Dlaczego więc miałabym się wyspowiadać komuś takiemu. Dla mnie sakrament spowiedzi to tradycja a sumienie i żal za grzechy to coś bardzo istotnego. Uważam, że Bóg widzi co robimy i po to dał nam umysł żebyśmy sami potrafili ocenić co jest dobre a co złe.
A co z tajemnicą spowiedzi, wystarczy dobrze wysłuchać kazań i już wiemy, że ona nie istnieje.

Człowiek żyje po to, aby kochać. Jeśli nie kocha-to nie żyje...

26

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Istnieją księża z powołanie i księża z zawodu, nic na to się nie da poradzić...
znam dwóch księży z powołania. reszta, co znam... tylko z wiatrówki strzelać.

Co dręczyło mnie we śnie
Niech zachwyci mnie na jawie

27

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Było tu o niekompetencji... No właśnie - tajemnica spowiedzi byłaby złamana, gdyby ksiądz na kazaniu powiedział: "usłyszałem ostatnio na spowiedzi od Ani, o, popatrzcie, tam siedzi, za drugim filarem, że ...". Jeżeli w kazaniu ksiądz cytuje wypowiedź ze spowiedzi, nie podając, czyją - tajemnica spowiedzi ma się dobrze:).
A co do spowiedzi - Kościół, z polecenia Chrystusa, jest szafarzem sakramentów, więc jeśli przychodzę do spowiedzi, to nie spowiadam się z tego, co uważam za grzech, ale z tego, co faktycznie nim jest, jakkolwiek niewygodne to miałoby być dla mnie. Nauczanie Kościoła, oparte na Biblii, zna w miarę każdy, kto się przygotowywał do I spowiedzi... Jak nie wierzycie, że seks pozamałżeński i masturbacja, tudzież seks przerywany są grzechem - zapraszam do lektury Źródła:).
A jeśli tak niewygodnie Ci spowiadać się z czegoś - zastanów się, czym jest dla Ciebie spowiedź: bo na pewno ksiądz nie jest automatem do "odstukiwania" grzechów:).

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Ja zawsze mowie te same grzechy, ale nigdy nie wyspowiadalam sie np. z tego, ze kocham sie z moim chlopakiem...Jakos tak glupio o tym mowic przed ksiedzem, poza tym nie przywiazuje jakiejs szczegolnej wagi do kosciola i tez moze dlatego ukrywam ten swoj 'grzeszek' wink

"Prosiłam o wszystko by cieszyć się życiem,
Dałeś mi życie bym cieszyła się wszystkim."


<3

29

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

a ja mam właśnie taki problem.nigdy ze spowiedzią problemów nie miałam, ale właśnie zorientowaam się, ze to co juz od dawna robie to masturbacja.poszukałma w necie i mam odp na moje pytanie:to grzech.jak grzech-trzeba sie wyspowiadać.ale boję się, co ojciec(zawsze spowiadam sie u dominikanów, gdzie jest świetnie)powie.cos sobie pomyśli, że to za wcześnie(no bo pełnoletnia nie jestem)i   wogółe zacznie się jeszcze wypytywać.i pozatym głupio mi tak powiedzieć do męszczyzny"masturowałam się".no ale czuję, że muszę iść do spowiedzi bo  niezaznam spokoju, tym bardziej, że już swoje w duszy odżałowałam i przestałm to robić, jak sie dowiedziałam, ze to grzech.no ale ja się wstydzę o takich rzeczach komukolwiek mówić!a co dopiero nieznajomemu.Myślałam, czy może wypowiedzieć to w myśli gorąco żałując, ale czy to nie będzie zatajenie grzechów?poradźcie!

30

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

nie spowiadam się dla księdza, bo w księdza nie wierzę. co nie oznacza, że nie wierzę w Boga.

jeśli chcesz wiedzieć coś o mnie, to coś Ci zdradzę.
miłość dla mnie to huśtawka, która stoi w równowadze.
bo chcę Cię z każdą wadą. Nic nie zmienię.

mój narkotyku, mój tlenie. < 3

31

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?
Holly napisał/a:

Nigdy nie mówię wszystkich grzechów. Część z nich w myślach ujmuję mówiąc słowa: Więcej grzechów nie pamiętam. Wierzę, że jest to moment kiedy pomyślane grzechy zostają mi też wybaczone, mimo, że nie zostały wypowiedziane na głos.
Nie wyobrażam sobie spowiadanie się księdzu z wszystkich grzechów!

Świadome ukrywanie grzechów jest najcięższym ciosem skierowanym przeciwko sobie i Duchowi Św. To grzechy jedne z najcięższych, bo grzeszysz i świadomie i świadomie je ukrywasz ... hmm
Ostatnio podjęliśmy dyskusję z naszym księdzem na zajęciach (studiuję na katolickiej uczelni) jak to jest z tym grzechem, jeśli współżyje się ze swoim mężczyzną przed ślubem i/ lub kiedy się z nim mieszka.. Dostałyśmy konkretne wytyczne:
- nie dostaniemy NIGDY rozgrzeszenia, bo nie będzie nas postanowienia, że tego więcej nie zrobimy, ponieważ wrócimy do domu i znów popełnimy ten sam grzech (nie ma tego postanowienia poprawy)
- a jeśli nawet trafi się jakiś ksiądz, który się zlituje i da to rozgrzeszenie, to ono jest NIEWAŻNE przed Bogiem z powodu przyczyny, którą napisałam powyżej
-osoby, które mają inne zdanie na ten temat, które np. uważają, że nie jest grzechem współżycie przed ślubem ze SWOIM facetem, także grzeszą, bo mają inne zdanie niż Kościół, a co za tym idzie, jest to grzech hmm

Podjęliśmy także temat sensu samej spowiedzi.. Koleżanka opowiadała, jak będąc w klasie maturalnej w Częstochowie, poszła do spowiedzi pod sam obraz. I podczas tej spowiedzi ksiądz perfidnie grzebał sobie w nosie, nie zrażając się tym, że ludzie na niego patrzą i jest pod samym Świętym Obrazem. Jasne, to tylko człowiek, miał potrzebę, to sobie pogrzebał, ale to samo robił podczas następnej, następnej i następnej spowiedzi ... Koleżanka bardzo się zraziła wtedy, odebrała to tak, że ksiądz ją olał, nawet z nią nie porozmawiał, rzucił szybko pokutę i nara! Nasz ksiądz, kiedy to usłyszał, bardzo się śmiał, ale podkreślił, że kultura osobista księdza też jest ważna, bo od niej zależy jak penitent podejdzie do tego Sakramentu.. W konsekwencji koleżanka stopniowo odsuwała się od Kościoła, miała inne przygody i później.

"...a także ludzie pomniejsi, pasikoniki i ważki.. Lampy, puste ramy i grzechotki mają swoją wieczność.. I są raz na zawsze..."

32 Ostatnio edytowany przez Jeanne (2008-11-28 10:02:38)

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Muszę stwierdzić , że temat wątku jest bardzo ciekawy smile Osobiście mam sceptyczny stosunek do rządów obecnego Kościoła , a w szczególności jeśli chodzi o sakrament spowiedzi.Jak już ktoś tutaj wspomniał , wierze w Boga , ale nie w księży , którzy są takimi ludzmi jak  my , a czasami ( coraz więcej się o tym mówi ) gorszymi w swoim postępowaniu i myśleniu.Podoba mi się spowiedz , kiedy każdy spowiada się w myślach i w ten sposób wyznaje i żałuje za swoje grzechy przed Bogiem.Jaka jestem stara i "mądra " nie rozumiem , po co jest do tego potrzebny pośrednik.I tak grzechy odpuszcza nam Bóg , a nie ksiądz.Po co mam mu opowiadać , że uprawiam seks tak i tak , skoro oni w większości przypadków znają to z autopsji.
Do spowiedzi trzeba iść od czasu do czasu , a przynajmniej raz w roku , ale nie sądzę , żeby była taka potrzeba wyjawiania np.faktu , że się ktoś masturbował , praktykował stosunek przerywany , antykoncepcję itd , itp .Kościół uznaje to za egoizm , więc dlaczego nie można podczas spowiedzi wyznać , że zgrzeszyło się egoizmem ? Moim zdaniem nie trzeba aż stawiać kawy na ławę , można zastąpić ten sam wyraz innym.Ważne , żeby w tym czasie myśleć o tym , co tak na prawdę mamy na myśli.Z drugiej strony ksiądz , z którym miałam przygotowania przed sakramentem bierzmowania powiedział , że grzechem nie jest coś , co my w zgodzie z własnym sumieniem nie uważamy za grzech , lub nie jesteśmy tego świadomi.
Warto przeczytać TO , aż nieprawdopodobne jest , że co ksiądz, to inne spojrzenie na te sprawy smile

33

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Bardzo ciekawy artykuł smile Ciekawe co by miał do powiedzenia w sprawie współżycia bez sakramentu ślubu .. ?

"...a także ludzie pomniejsi, pasikoniki i ważki.. Lampy, puste ramy i grzechotki mają swoją wieczność.. I są raz na zawsze..."

34

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Dlaczego bezpieczny seks przedmałżeński ze stałym partnerem jest grzechem?

Kościół uważa, że seks przed ślubem jest grzechem. Istnieją oczywiście racjonalne powody takiego podejścia do sprawy, ale zwróćmy na początku uwagę, że dla wierzącego argument ?tak uczy Kościół? powinien być rozstrzygający. Kiedy bowiem uświadomimy sobie czym Kościół jest, to jego autorytet w zupełności wystarcza...

Przejdźmy do konkretnych argumentów. Trzeba sobie uświadomić, że innym imieniem miłości jest odpowiedzialność. Jeśli kocham, chcę szczęścia osoby kochanej i czuję się za nią odpowiedzialny. Jeśli ze zbliżenia pocznie się dziecko, będzie to od obojga rodziców wymagało zmiany życiowych planów: przyspieszenia decyzji o ślubie, przerwania nauki, pospiesznego poszukiwania pracy, mieszkania itp. Chłopak może od tej decyzji uciec, dziewczyna raczej nie. Nie jest miłością narażanie kochanej osoby na tego rodzaju trudności tylko dlatego, że pragnie się przyjemności czy rozładowania napięcia. To raczej wyraz egoizmu...
Jak już napisano miłość to odpowiedzialność. Może się zdarzyć, że poczniecie dziecko (stuprocentowe zabezpieczenia nie istnieją). Dojdziecie jednak do wniosku, że do siebie nie pasujecie (gorzej, gdy dojdzie do takiego wniosku tylko chłopak). Opowiadanie przed ślubem o dozgonnej miłości niewiele jest warte. Łatwo się z takich deklaracji wycofać. Jak będzie wyglądało w takiej sytuacji wychowywanie waszego dzieciaczka? Czy nie ma ono prawa do bycia wychowywanym przez oboje rodziców? Co będzie czuło, jeśli do nikogo nie będzie mogło powiedzieć ?tato?. A jeśli, dla jego dobra, jednak się pobierzecie, to jak będzie się to wasze życie układało? Czy dacie radę męczyć się przez całe życie? Czy dziecko będzie szczęśliwe, mając zgorzkniałych rodziców? A nawet jeśli podejmiecie decyzję o ślubie z radością, to kto zagwarantuje, że po kilku latach, w momencie jakiegoś małżeńskiego kryzysu, istnienie tego małego człowieka nie stanie się powodem wyrzutów wobec partnera? Warto dla chwili pospiesznej, jakby skradzionej przyjemności, narażać tego człowieczka na tego rodzaju przykrości?

Innym imieniem miłości jest odpowiedzialność. Wydaje się, iż współżycie przed ślubem jest wyrazem jej braku, gdyż naraża partnera na przeróżne przykrości, nawet jeśli do poczęcia dziecka nie dojdzie. Będzie nią, w sytuacji rozstania się, konieczność tłumaczenia przez Twoją dziewczynę jej nowemu ukochanemu tego, dlaczego nie jest dziewicą. Dla mężczyzny, wbrew pozorom, to jest ważne. Może dlatego, że podświadomie nie chce być porównywany z poprzednikiem... Jeszcze gorzej, gdy któreś z was poczuje się porzucone. Dziś być może deklarujecie, że w razie czego nie będziecie mieli do siebie żalu. Ale jeśli decyzję o rozstaniu podejmuje tylko jedna strona, to drugą zawsze bardzo to boli. Łatwiej będzie to znieść ze świadomością, że nie daliście sobie wszystkiego...
Ktoś może argumentować, że przed ślubem trzeba się ?wypróbować?. Powiedzmy jasno: osoba nie jest rzeczą. To niby oczywiste, ale ludzie nie są skłonni tego zauważać. Wypróbować można kupowane ciuchy, odtwarzacz kompaktowy albo nowy samochód. Osoba zasługuje, by traktować ją inaczej... Obawiamy się, że to nie z powodu seksu rozpadło się niejedno małżeństwo. Raczej chodziło o egoizm któregoś ze współmałżonków. Jak można powiedzieć: ?Kocham Cię pod warunkiem, że jesteś dobry w łóżku?? Miłość nie stawia warunków. Miłość daje całego siebie (nie chodzi w tym wypadku o seks). Będziecie ślubowali sobie na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie, szczęściu i nieszczęściu... Przecież będziecie partnerami, ?dopóki śmierć nas nie rozłączy?... Czy można porzucić kogoś, z kim łączy mnie wspaniała przyjaźń, piękne wspomnienia, a któremu obiecałem miłość do końca życia tylko dlatego, że nie jest dość dobry w łóżku? Czy do tego sprowadza się miłość? Warto też pamiętać, że ludzkie gusta się zmieniają. Dziś młodzi mogą sobie pod względem seksualnym odpowiadać. Ale za dziesięć lat? Jeśli jej temperament się zwiększy, a jego osłabnie, to mają się rozstać? Czy rzeczywiście na tym polega miłość? Bo bardziej kojarzy się to z egoizmem: to mnie ma być dobrze, to mnie ma być przyjemnie. A jeśli partner (partnerka) przestaje mi odpowiadać, to zmieniam go jak podarte skarpety...

Warto dodać, że w małżeństwie trzeba pielęgnować miłość. Niektórym wydaje się, że ślub to kres drogi. Nic bardziej błędnego. To dopiero początek. Będziecie musieli ze swoja miłością postępować jak ogrodnik postępuje z najpiękniejszym kwiatem... Możesz wobec kolegów powtórzyć także argument, że skoro nie jesteście jeszcze w tej chwili gotowi się pobrać, to nie jesteście także gotowi odpowiedzialnie rozpocząć życie seksualne.

http://zapytaj.wiara.pl/index.php?grupa … &katg=

35

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?
Jeanne napisał/a:

Warto przeczytać TO , aż nieprawdopodobne jest , że co ksiądz, to inne spojrzenie na te sprawy smile

No wreszcie ktoś w KK wypowiedział się otwarcie i tolerancyjnie; a z drugiej strony - problemy niektórych kobiet są straszne, żeby nie powiedzieć, że śmieszne. Spowiadać się z pieszczot... ael to wynika chyba w głównej mierze nie z niedoinformowania, ale z pokutującego przeświadczenia, że wg KK Bóg pozwala jedynie na seks, jedynie z ejakulacją w kobiecie i jedynie w dni niepłodne...

36

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Po prostu nie mów o tym ksiedzu.  Oni też nie są święci. Znam przypadki, że mają dzieci i "żony". Są to też normalni faceci, którzy mają potrzeby fizyczne. Ja osobiście jestem za tym, aby celibat został zniesiony.  Mieliby żony, rodziny, nie byłoby zgorszenia i plotek na ich tematy. W jakim świecie żyjemy. Pozdrawiam.

37

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Ale ksiądz nie wymyślił sobie zasad według których będzie rozgrzeszał lub nie.. To, że mają dzieci to inna sprawa. Jak pisałam wcześniej, jeśli ukrywa się grzechy świadomie, to jest jeden z najcięższych występków wobec siebie i Ducha Św.
Ja nie jestem święta, ale to co mówił nam ksiądz na zajęciach, dało nam dużo do myślenia..
Jesteśmy nieświadomi wielu rzeczy i spraw.. hmm

"...a także ludzie pomniejsi, pasikoniki i ważki.. Lampy, puste ramy i grzechotki mają swoją wieczność.. I są raz na zawsze..."

38

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

zawsze jak dotąd spowiadałam się ze wszystkich grzechów. nie wyobrażam sobie zataić coś przed Bogiem. przecież On doskonale wie co złego zrobiłam. a to czy się do tego przyznam jest właśnie odwagą poniesienia kary za zło.

a ksiądz? każdy jest inny, ale to zawsze kapłan smile

39

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Ja za czasów jak chodziłem do kościoła (sporadycznie) trafiłem na ciekawego księdza. A chodziło o to, że przyjąłem wcześniej komunię na pogrzebie mając całą tonę grzechów różnej wagi, przed przyjęciem tamtej komunii żałowałem ich tak bardzo, że aż sam się zdziwiłem, że tak można. Ksiądz mi powiedział, że dobrze zrobiłem, że nawet pomimo grzechu powinienem przyjmować komunię zawsze i wszędzie. Jeżeli naprawdę bardzo żałuję. Tak więc podejście księży do sprawy grzechu jest też różne.

I'll die alone, afraid and hated
I'll lie unwanted, unburied and godless...

40

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

U nas właśnie są rekolekcje,a co za tym idzie spowiedz.Ja tak jak któraś z Was(nie pamiętam która)kochałam się z moim chłopakiem,bo kochałam go i planowaliśmy się pobrać,robiłam to tylko z nim,w związku z tym nie uznałam tego za grzech,a poza tym jak mam powiedzieć że "żałuję i obiecuję poprawę"skoro tak nie jest?Zastanawiam się po co spowiedz,dlaczego inny człowiek ma nas osądzać?Do grzechów nie zaliczam też pieszczot z moim mężem,bo wedłóg mnie nie robię zle.Jednak z drugiej strony można powiedzieć najlepiej nie uznać za grzechy czegoś bo tak nam wygodniej.
Ale tak sobie myślę,skoro odrzucę takie seksualne grzechy to nie wiem co mi zostanie do wyspowiadania się,bo chciałabym by ta moja spowiedz wyglądała jak spowiedz osoby dorosłej a nie dziecka,które mówi zapominam o modlitwie,pokłóciłam się z mamą,nie chodzę do kościoła?????

41 Ostatnio edytowany przez Miranda (2008-12-09 00:41:01)

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Tak sobie myślę czy tak można w internecie się wypowiadać na takie tematy,tak według Boga.
Ktoś czytający to,pomyśleć może że skoro tyle z nas ukrywa swoje grzeszki to on też może nie wszystko mówić.

42

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?
Miranda napisał/a:

Tak sobie myślę czy tak można w internecie się wypowiadać na takie tematy,tak według Boga.
Ktoś czytający to,pomyśleć może że skoro tyle z nas ukrywa swoje grzeszki to on też może nie wszystko mówić.

Forum z definicji służy do tego, żeby wypowiadać się na wszelkie możliwe tematy, poznawać zdanie innych osób, dyskutować... Dla mnie to temat jak każdy inny. To po pierwsze. A po drugie - każdy z nas jest dorosły lub na tyle dojrzały, że potrafi wybrać co dla niego dobre (czyli odpowiednie). Nie sądzę, żeby ktokolwiek kierował się w życiu tym, że "tyle osób tak robi, to i ja będę". Chyba jakiś konformista jedynie.

43

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Spowiedź powinna być całkowitym oczyszczenie serca-z grzechów.Zatem powinna być prawdziwa i szczera do końca.Najlepiej u dobrego,sprawdzonego duszpasterza.A o takiego niełatwo.

44 Ostatnio edytowany przez xylanderka (2013-04-15 17:08:26)

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

staraj się żyć tak, byś nie musiał się spowiadać.  To tak, jak na przykład w zwiazku, nie rań, byś nie musiał przepraszać. A najlepiej napraw to co popsułeś tam gdzie popsułeś. To jest rozsądniejsze niż spowiedź. Ksiądz to też człowiek (czyt. grzeszny). Ja sie nie spowiadam przed księdzem...uważam to za narzucony obowiązek.

45

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Hm... u mnie to kiedyś było tak, że miałam kilka grzechów takich "standardowych". Spowiadałam się szybciutko myk myk i po kłopocie... Ale zdarzyło się że w wieku 16 lat, miałam pierwszą "prawdziwą" spowiedź. Z serca. Przez pół roku nie chodziłam w ogóle do kościoła, miałam problemy "damsko- męskie" (o ile w tym wieku można takie mieć). I poszłam do księdza, takiego "z powołania". Wyłam podczas tej spowiedzi i dobrą godzinę po niej też. Ksiądz młody, był niezwykle wyrozumiały, mówił coś w stylu że Bóg mnie kocha, że nie jestem taka zła jak siebie oceniałam... (zakochał się we mnie chłopak, który już kogoś miał). Nigdy nie zapomnę tej spowiedzi. A dzisiaj? Chodzę wtedy, gdy czuję w sercu że coś mnie tam uwiera... No i z seksu przedmałżeńskiego się spowiadam. Jestem pewna mojego przyszłego męża (jesteśmy 4 lata razem). Ale nie chodzę do księży w podeszłym wieku ;p Raz mi właśnie taki odmówił rozgrzeszenia. Byłam w takim szoku że nie wiem wink

46

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Czy ktos moglby mi wyjasnic jedno z dziesieciu przykazan mowiace " pamietaj abys dzien swiety swiecil "?

47

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

pinkpiwonia już jest taki temat na forum... wink

48 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2013-05-06 09:42:33)

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?
pinkpiwonia napisał/a:

Czy ktos moglby mi wyjasnic jedno z dziesieciu przykazan mowiace " pamietaj abys dzien swiety swiecil "?

Dlaczego pytasz o to na forum? Zapytaj księdza po niedzielnej mszy w kościele. Z pewnością odpowiedź będzie zgodna z nauką Kościoła (nie mylić z nauką Jezusa).

Lady29 napisał/a:

Zzy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Pytanie z goła nie ma sensu bo osoby wierzące spowiadają się "do końca" a nie wierzące fałszywie lub wcale.
Skierowane jest tylko do osób wierzących, które praktykują (osobiście niepraktykujących nie uważam za wierzących). Religia nakłada na nie obowiązek spowiedzi, która w momencie nie ujawnienia wszystkich grzechów staje się nie ważna czyli nie jest dopełniony warunek uczestnictwa w praktykach religijnych.

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?
Mogę się mylić ale to powinno być oczywiste, inaczej taka spowiedź jest pozbawiona sensu i nie pełna. Księdzu możesz nie mówić, ale Boga nie oszukasz, On i tak wszystko widzi smile

I znowu to generalizowanie...ręce opadają

50 Ostatnio edytowany przez kasm (2014-05-22 11:00:56)

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Zakładam że jak ktoś chce wyznawać swoje grzechy (spowiedź), to wierzy w Boga. A jak wierzy w Boga, to powinien dowiedzieć się co Bóg uważa na temat spowiedzi. Otóż wg Biblii w żadnym razie nie powinniśmy spowiadać się żadnemu człowiekowi, ale bezpośrednio Bogu. Jest wiele na to dowodów.

To jest prawdziwa spowiedź, że otwieramy serce bezpośrednio przed Bogiem, bo tylko On nas może zrozumieć i rozgrzeszyć. Spowiedź uszna księdzu jest sprzeczna z Biblią. Została wymyślona przez średniowieczny kler, po to aby Kościół miał większą kontrole i władze nad ludźmi, a nawet nad monarchami.

Tylko Bóg ma prawo do odpuszczania grzechów i żaden człowiek nie może sobie tego prawa uzurpować. Jest wiele implikacji związanych ze spowiedzią księdzu, ale nie będę teraz o tym pisał. Biblia pisze że jest tylko jeden pośrednik między Bogiem a człowiekiem Jezus Chrystus, a ci którzy czynią siebie pośrednikami (księża), są uzurpatorami i oszustami.

1Tymoteusza 2,5     Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus,

Wszyscy inni czyniący siebie pośrednikami są fałszywi.

Dlatego człowiek wierzący powinien się zastanowić komu wierzy i komu służy? Bogu czy facetom ubranym w długie sukienki?

51

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Rozpoczynając omawianie sakramentu pokuty należy w pierwszym rzędzie zwrócić uwagę na to, że sakrament ten jest pierwszym darem Chrystusa Zmartwychwstałego. Jego ustanowienie następuje w momencie pierwszego spotkania Chrystusa z Apostołami w Wieczerniku, po fakcie zmartwychwstania. Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane (J 20,19-23).
            W przytoczonym powyżej tekście św. Jana, Sobór Trydencki (1545-1563) upatruje szczególne znaczenie dla ustanowienia Sakramentu pokuty. Misja odpuszczania grzechów jest udzielona nie całemu Kościołowi, ale Kościołowi hierarchicznemu ? Apostołom, a przez nich ich następcom biskupom i kapłanom. Odpuszczenie dotyczy grzechów popełnionych po chrzcie. Władza, jaką otrzymali Apostołowie i ich następcy oznacza, że działają oni mocą Chrystusa, z Jego upoważnienia, a nie sami od siebie, ponieważ jest to akt przekraczający ludzkie siły. Tylko Bóg może odpuszczać grzechy.
            Dlatego dogmatem wiary jest, że Kościół ma władzę odpuszczania grzechów popełnionych po chrzcie (BF VII, 468), oraz że ta władza została udzielona przez Chrystusa, zgodnie z tekstem J 20,23 tak, jak on był rozumiany w świetle Tradycji (BF VII, 468)

Przy spowiedzi wyznaję wszystkie grzechy, inaczej bez sensu byłoby w ogóle podchodzic.
Zdarza się, że coś się zapomni, to wtedy można powtórzyc te grzechy na następnej spowiedzi.

Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko...

52

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Powoływanie się na słowa Chrystusa: "Którym odpuścicie grzechy, będą im
odpuszczone; a którym zatrzymacie, będą im zatrzymane" jako na dowód ustanowienia sakramentu pokuty i
nadania apostołom - i ich następcom - władzy kapłańskiego rozgrzeszania jest pozornie przekonywające. Jednakże
bliższe przeanalizowanie zagadnienia, - zwłaszcza rozpatrzenie go w świetle całokształtu wypowiedzi
Chrystusa i apostołów, oraz ustroju nowotestamentowego Kościoła wykazuje, że słowa te dotyczyły okoliczności
nie mających nic wspólnego z katolicką instytucją spowiedzi usznej. Ponieważ stanowią one argument
powszechnie przytaczany przez teologów rzymskich na rzecz sakramentu pokuty, co dla nie uświadomionych
posiada moc prawdy najczystszej i stwarza złudzenie "boskich" uprawnień kapłanów, należy poświęcić im więcej
uwagi, tym bardziej że chodzi tu o prawdę obiektywną, a nie pozory. Zgodnie z regułami hermeneutyki biblijnej,
żadnej wypowiedzi Pisma św. nie można i nie należy rozpatrywać bez uwzględnienia bliższego i dalszego kontekstu
(dotyczy to zresztą wszystkich dyscyplin naukowych). Wypada więc omówić najpierw zagadnienie w świetle
racji logiczno-rozumowych, aby przejść następnie do pozytywnej nauki Pisma św. w tym względzie.
Otóż załóżmy, że Chrystus ustanowił w powyższych słowach spowiedź uszną, udzielając apostołom i ich
następcom prawa odpuszczania i zatrzymywania wszystkich, bez wyjątku, grzechów popełnionych słowem,
myślą lub uczynkiem, skierowanych przeciw komukolwiek na niebie i ziemi, Jakie wypływają stąd wnioski?
Przede wszystkim nasuwa się pytanie: dlaczego apostołowie, skoro otrzymali władzę spowiadania i rozgrzeszania
wyznawców Chrystusa, którzy po chrzcie popadli w grzech, nie korzystali z tych uprawnień?
Dlaczego nie nawoływali do usznej spowiedzi, nie spowiadali i nie udzielali absolucji? Okazji nie brakowało.
Dlaczego np. apostoł Piotr, uchodzący w pojęciu Kościoła katolickiego za "Księcia Apostołów", nie egzekwował
tej władzy w odniesieniu do Szymona, o którym wspominają Dzieje Apostolskie, jako o wielkim grzeszniku? Szymon,
widząc, jak apostołowie udzielali Ducha Świętego przez wkładanie rąk, przyniósł im pieniądze i rzekł: "Dajcie
i mnie tę władzę, aby każdy, na kogo włożę rękę, otrzymał Ducha Świętego". Nie trzeba dowodzić, że
Szymon, będąc chrześcijaninem, popełnił śmiertelny grzech, nazwany potem jego imieniem jako grzech symonii.
Jak zareagował na to wykroczenie Apostoł Piotr? Sprawozdanie mówi:
"Lecz Piotr odparł mu: "Niech pieniądze te przepadną, a ty z nimi, skoro myślałeś, że za pieniądze można
kupić dar Boży. Nie masz żadnego udziału ni prawa do tego, bo serce twe nie jest prawe wobec Boga. Pokutuj
zatem i odwróć się od tej złości swojej, i błagaj Pana, a może dostąpisz odpuszczenia tego, czegoś pożądał w
swym sercu. Widzę bowiem, że pogrążyłeś się w gorzkiej żółci i w więzach nieprawości".
Nie czytamy, by Apostoł Piotr wezwał Szymona do spowiedzi i by na mocy swej kapłańskiej władzy - rozgrzeszył
go. Apostoł Piotr udzielił mu braterskiego upomnienia i pouczył, w jaki Sposób ma pojednać się z Bogiem.
Zwrócił uwagę na potrzebę skierowania błagalnej prośby do Boga: "Błagaj Pana, a może dostąpisz
odpuszczenia" . Gdyby Chrystus Pan upoważnił apostołów do słuchania spowiedzi i udzielania absolucji, Apostoł
Piotr niewątpliwie skorzystałby z tego i postąpiłby zgodnie z zaleceniem Mistrza. Widocznie Jezus władzy takiej
nie ustanowił.
Nasuwa się również inne zagadnienie: skoro spowiedź uszną ustanowił Jezus Chrystus, jaki był sens ustanowienia
jej dopiero na IV soborze laterańskim w roku 1215? W katechizmie czytamy:
"Trzecie przykazanie kościelne zobowiązuje nas do przystępowania przynajmniej raz w roku do spowiedzi.
Prawo to zostało ustanowione przez czwarty Sobór Laterański w r. 1215. Karą za niestosowanie się do tego
nakazu jest wykluczenie grzesznika z Kościoła?.
Sobór Laterański postanowił:
"Każdy wierny bez względu na płeć, skoro doszedł do lat rozeznania, winien się sam dobrze wyspowiadać
ze wszystkich grzechów przynajmniej raz na rok przed własnym kapłanem i starać się odprawić wedle możności
zadaną sobie pokutę... w przeciwnym razie należy za życia odmówić mu wstępu do kościoła, a po śmierci
pozbawić go chrześcijańskiego pogrzebu".
Czyżby po upływie dwunastu stuleci Pan Jezus zmienił nagle warunki zbawienia, grożąc wyklęciem z Kościoła
wszystkich ignorujących tę formę spowiedzi? W Słowie Bożym czytamy, że Jezus nie zmienia swych
postanowień. "Jezus Chrystus pozostaje ten sam wczoraj i dzisiaj, ten sam i na wieki". Ustanowienie spowiedzi
w XIII wieku świadczy o tym, że spowiedzi tej nie ustanowił Jezus.
Następnie kwestja uprawnień Bożych. Jeżeli Pan Jezus upoważnił apostołów do odpuszczania wszystkich
bez wyjątku grzechów, bez względu na rodzaj i sposób ich popełnienia, a więc również i takich, które
stanowią obrazę majestatu Bożego, to przez fakt ten pozbawił Ojca przysługujących Mu dotąd uprawnień.
Wiadomo przecież, że w Starym Testamencie spowiadano się Bogu, Jemu wyznawano grzechy i od Niego
oczekiwano odpuszczenia. Gdyby Jezus kompetencje te przęniósł na apostołów - i ich następców ? dopuściłby się ciężkiej zniewagi Ojca. Każdy rozumie, że nic takiego zaistnieć nie mogło; nie do pomyślenia więc jest ustanowienie
władzy kapłańskiego rozgrzeszenia.
Interesująca jest także sprawa aktualności Modlitwy Pańskiej "Ojcze Nasz". Jeśli Chrystus ustanowił
sakramentalne " i kapłańskie rozgrzeszenie w myśl zasady, "których odpuścicie grzechy są im odpuszczone",
wówczas zanoszenie prośby do Boga przez grzesznika w słowach: "i odpuść nam grzechy nasze", jest
całkowicie zbędne. Rozumie się, że skoro kapłan ma prawo udzielać absolucji, grzechy faktycznie zostają odpuszczone;
nie zachodzi zatem potrzeba ponownego zwracania się - i w ogóle zwracania się - do Boga z prośbą
o "odpuszczenie grzechów". Taka procedura byłaby powtarzaniem identycznej czynności, a przecież dogmat
spowiedzi usznej nie warunkuje kapłańskiego rozgrzeszania - absolucją Bożą. Ustanowienie spowiedzi usznej
byłoby dezawuowaniem Modlitwy Pańskiej, gdyż rozgrzeszenie kapłańskie wyłącza rozgrzeszenie Boże. I na
odwrót, ustanowienie Modlitwy Pańskiej i zawarcie w niej postanowienia o spowiedzi w słowach: "i odpuść nam
grzechy nasze" wyklucza istnienie spowiedzi w pojęciu katolickim.
Wreszcie, gdyby Jezus udzielił kapłanom władzy rozgrzeszania, równałoby się to z uzależnieniem tak
ważnej czynności, jaką jest odpuszczanie grzechów, od ludzkich słabości. Ostatecznie wiadomo, że często o
rozgrzeszeniu lub nierozgrzeszeniu penitenta decydują nastroje spowiednika. Niekiedy zdarza się, że gdy jeden
spowiednik nie udzieli absolucji, udzieli jej inny.
Powyższe fakty zaprzeczają twierdzeniu, jakoby Jezus ustanowił spowiedź uszną, nadając jej formę i treść
w zrozumieniu Kościoła katolickiego. Do Chrystusa odnieść można jedynie spowiedź serca i spowiedź pojednania.
Przypisywanie Jezusowi spowiedzi usznej z kapłańskim rozgrzeszeniem sakramentalnym mija się z prawdą.

53 Ostatnio edytowany przez kasm (2014-05-24 18:27:33)

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Jakie jest wobec tego znaczenie słów Jezusa o "związywaniu i rozwiązywaniu", "odpuszczaniu i zatrzymywaniu"
grzechów, skoro absurdem jest nauka o boskim pochodzeniu spowiedzi usznej i kapłańskiej władzy rozgrzeszania?
Odpowiedzi szukać należy w nauce Chrystusa i apostołów. Wynika z niej, że Jezus - jako założyciel
Kościoła nowotestamentowego nie tylko zdefiniował zasady pojednania człowieka z Bogiem i ludzi między sobą,
lecz także ustalił reguły postępowania wobec błądzących, tj. naruszających obowiązujące w społeczności kościelnej
normy współżycia i wiary. Mówiąc inaczej, ustalił zasady, zmierzające do pojednania błądzących z Kościołem,
jako żywą spólnotę wiernych, zespolonych jedną wiarą, nauką i ustrojem. Zasady te określone bywają
zwykle mianem zasad dyscypliny lub karności kościelnej, albo postępowania upominawczego wobec błądzących.
Stosunek do błądzących należy do najżywotniejszych problemów Kościoła Chrystusowego. W Starym Testamencie
poświęcano mu wiele uwagi. Nie można sobie wyobrazić, aby Jezus nie uwzględnił tego zagadnienia
w ustroju nowotestamentowej Społeczności. Jaki zakres uprawnień nadał Chrystus Kościołowi w związku z
postępowaniem wobec błądzących? Oto pytanie czekające na odpowiedź. Czy - była nim władza kapłańskiego
rozgrzeszenia sakramentalnego?
W pierwszym rzędzie Jezus przedstawił stanowisko Ojca niebieskiego wobec błądzących w przepięknej
przypowieści o zgubionej owcy:
"Jak wam się wydaje? Jeżeli kto ma sto owiec, a jedna z nich zabłądzi, czyż nie zostawi w górach
dziewięćdziesięciu dziewięciu owiec i nie pójdzie szukać tej, która zabłądziła? A jeśli uda mu się ją odnaleźć -
zaprawdę powiadam wam, że więcej z niej się cieszy niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu, które nie zeszły na
bezdroża. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebiesiech, aby choć jeden z najmniejszych miał
zginąć".
Następnie pouczył, jak naśladowcy Chrystusa winni postępować z błądzącymi i jaka jest powinność Kościoła:
"Jeżeli brat twój zgrzeszył przeciwko tobie, to idź i upomnij go w cztery oczy. Gdy cię usłucha, pozyskałeś
brata swego. Jeżeli zaś cię nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jedną lub dwie inne osoby, żeby na podstawie zeznania
dwóch lub trzech świadków cała sprawa została rozstrzygnięta. Jeżeli ich także nie chce usłuchać,
powiedz to Kościołowi, a jeśli nawet Kościoła usłuchać nie chce, niech ci będzie jako poganin i celnik. Zaprawdę
powiadam wam, wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebiesiech; a wszystko, co rozwiążecie
na ziemi, będzie rozwiązane w niebiesiech".
Po zmartwychwstaniu Jezus upoważnił apostołów, jako reprezentantów Kościoła, do realizowania
powyższych uprawnień w słowach: "? Pokój wam! Jak Ojciec mnie posłał, tak i ja was posyłam". Mówiąc to tchnął
na nich i rzekł im: "Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, będą im odpuszczone; a których
zatrzymacie, będą im zatrzymane".
Wedle pouczeń Chrystusa, wobec błądzących należało zastosować trój stopniowe "upomnienie braterskie",
mające na celu odwrócenie grzesznika od błędnej drogi i przywrócenie go społeczności. Nie było tu mowy
o spowiedzi usznej. Chrześcijanin, który zauważył uchybienie bliźniego, miał moralny obowiązek napomnieć go
"w cztery oczy", kierując się duchem miłości. Zasada ta znana była w Starym Testamencie i wyrażała się normą:
"? strofować będziesz bliźniego twego, a nie ścierpisz przy nim grzechu". Za stan duchowy wyznawców
odpowiedzialny jest cały Kościół. Jest to wzniosła zasada solidaryzmu chrześcijańskiego, przedstawiająca
duchowe zespolenie wiernych w mistycznym ciele Chrystusa.
Po odrzuceniu pierwszego napomnienia, następowało napomnienie drugie - w obecności świadków, po
czym sprawę kierowano do rozstrzygnięcia Kościoła, czyli ogółu wiernych danej gminy, jako najwyższego autorytetu
w sprawach karności kościelnej. Greckie słowo Kościół (ekklesia) oznacza "zgromadzenie", tj. zorganizowaną
gminę chrześcijańską, obejmującą ogół wiernych - zwierzchność kościelną i wierzący lud. Trzecie
napominanie dokonywane więc było przez Kościół. Praktycznie odbywało się ono w czasie zebrania, pod przewodnictwem
zwierzchności kościelnej, w obecności wiernych.
Gdy grzesznik nadal jawnie naruszał przykazania Boże ściągając hańbę na Kościół, dawał niezaprzeczalny
i widoczny dowód swego uporu i niechęci do nawrócenia, nie mógł przeto pozostawać jego członkiem.
Prawem i obowiązkiem Kościoła, odpowiedzialnego za czystość wiary i obyczajów, było formalne "rozwiązanie"
stosunku braterskiego z błądzącym. Dokonywano tego również na zebraniu w obecności wiernych. Ponieważ
błądzący nie uznał swego przewinienia, ciążyło ono na jego duszy, było "zatrzymane".
Jeżeli przyjął napomnienie zgromadzenia, przeprosił Boga i Kościół za swe postępowanie przyrzekając
poprawę, zgromadzenie darowało mu jego wykroczenia i wszystko szło w niepamięć. Przewinienia były mu "odpuszczane".
Zdarzało się, iż grzesznik wykluczony ze społeczności Chrystusowej nawrócił się i zapragnął
ponownej łączności z Kościołem. Wówczas po stwierdzeniu odnowy życia zgromadzenie przyjmowało go do
swego grona. Dawne grzechy jego i tym razem rzucano w niepamięć; stosunek braterski "zawiązywano"
ponownie, a konwertyta stawał się pełnoprawnym członkiem Kościoła. Nikt nie wspominał przewinień, wszystko
co zaszło należało do przeszłości. Kościół darowywał mu przestępstwa i więcej do nich nie wracał. Decyzje -
podejmowane w oparciu o Słowo Boże - były i są respektowane przez niebo. Cokolwiek w ten sposób zostało
"rozwiązane" lub "zawiązane" przez Kościół albo "odpuszczone" lub "zatrzymane" - było zatwierdzone w
"niebiesiech". Jak widać chodziło o względy natury porządkowej.
W czasie postępowania upominawczego obowiązywała zasada wyrozumiałości, taktu oraz bratniej miłości
połączonej z cierpliwością. "Bracia - mówi Apostoł Paweł - jeżeli ktoś niebacznie dopuści się wykroczenia,
przyprowadźcie go do porządku w duchu łagodności, jako ludzie duchem kierowani". "Prosimy was też, bracia,
upominajcie krnąbrnych, pocieszajcie bojaźliwych, podtrzymujcie słabych, a cierpliwi bądźcie dla wszystkich".

Postępowanie upominawczo-dyscyplinarne, ustanowione przez Chrystusa w celu ochrony czystości życia i
wiary Kościoła, nie posiadało charakteru sakramentu pokuty, nie było realizowane w drodze spowiedzi usznej,
ani kapłańskiego rozgrzeszenia sakramentalnego. Dotyczyło przewinień wyłącznie jawnych, szkodzących reputacji
Kościoła i będących obrazą Boga; nie naruszało kompetencji Bożych, a dla spowiedzi serca, jako osobistego
przywileju człowieka, pozostawiało należne jej miejsce. Ograniczało się do urzeczywistnienia ogólnego
dozoru nad sprawami Kościoła. Katolicki sakrament pokuty natomiast obejmuje swym zasięgiem wszystkie
grzechy, bez względu na sposób ich popełnienia, osobę pokrzywdzonego oraz naruszone dobro, nie pozostawiając
tym samym miejsca na spowiedź serca ani Boskie rozgrzeszenie. Różnica jest oczywista.
Podobnie uprawnienia kościelne w zakresie postępowania wobec błądzących nie stanowiły władzy rozgrzeszania
na wzór kapłańskiej absolucji sakramentalnej. Prawo "związywania i rozwiązywania" oraz "odpuszczanie
grzechów i zatrzymywanie ich" nie przysługiwało jednostce czy nawet samej zwierzchności
kościelnej, lecz było prawem ogółu wiernych

54

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Istnieje spowiedź powszechna - "spowiadam się Bogu wszechmogącemu i wam bracia i siostry, że bardzo zgrzeszyłem"...itd. A faceci w sukienkach, sami mają tyle grzechów, że spowiadanie się im uważam za jakąś farsę! Pan Bóg jest wszędzie i w każdym miejscu na ziemi mogę do Niego BEZPOŚREDNIO się modlić. Tacy pośrednicy jak są dzisiejsi księża, nie są mi potrzebni!

Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne

55

Odp: czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Świadome zatajenie grzechu/ów jest grzechem ciężkim. Inaczej spowiedź jest świętokradzka i zaciąga się kolejny poważny grzech .


Nie można tak sobie wyznać kilku grzechów, a resztę ciężkich pominąć albo ubrać w regułkę: "więcej grzechów nie pamiętam".
Poczytajcie o tym na internecie. Jest dużo informacji. (wpiszcie w google ZATAJANIE GRZECHU NA SPOWIEDZI)

Jeśli robiłyście tak w przeszłości, najlepiej powiedzieć o tym spowiednikowi. Powiedzieć, że zatajałyście grzechy, powiedzieć jakie grzechy zatajałyście i zapytać co w waszej sytuacji macie robić. Spowiednik Wami pokieruje.


Nie bójcie się. Warto zebrac się na odwagę i wyznać to, czego się wstydzicie. Trzeba wyzbać WSZYSTKIE CIĘŻKIE grzechy jakie się pamięta a nie tylko część.



Jeżeli zatajałyście grzechy ciężkie,MUSICIE powiedzieć o tym spowiednikowi, wasze spowiedzi mogły być ŚWIĘTOKRADZKIE.

"Jeśli ktoś nie wyznaje grzechu ciężkiego, zwanego śmiertelnym, ten udaje tylko szczere nawrócenie, świadome zatajenie grzechu ciężkiego powoduje nieważność sakramentu pokuty i popełnienie ŚWIĘTOKRADZTWA. Dopuszczenie się tego grzechu wymaga naprawienia, czyli wyznania popełnionego świadomie i dobrowolnie, a zatajonego ciężkiego grzechu oraz ponownego wyspowiadania się ze śmiertelnych grzechów wyznanych w czasie spowiedzi świętokradzkich." (źródło; teologia.pl)


Warto przezwyciężyć swój wstyd, żeby oczyścić się z grzechów!

Posty [ 1 do 55 z 71 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » czy jak się spowiadacie mówicie księdzu wszystkie grzechy ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018