netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Powrót po latach,czy to możliwe?

17 odpowiedzi4 591 wyświetleńzałożony przez wstreciuch, 09.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Powrót po latach,czy to możliwe?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1 Ostatnio edytowany przez wstreciuch (2014-11-09 03:00:15)

Temat: Powrót po latach,czy to możliwe?

Witam kobiety.Zanim zadam pytanie zacznę w ten sposób:
Pięć lat temu poznałem kobietę,miała już swoje życie ale zaprosiła mnie do swego świata i zaczęliśmy się spotykać.Na początku nie widziałem w tym ważniejszego miejsca dla siebie i odbierałem że traktuje mnie jako dodatek do jej życia,odskocznię,zabawkę,trzymałem się tego jak aktor roli ale w między czasie nie spotykałem się z innymi kobietami bo chciałem zobaczyć jak to się rozwinie i dokąd zajdzie(chyba zacząłem się jednak angażować)Spotkania były nieco utrudnione ze względu na jej życie prywatne i na odległość(niemal pół Polski-poza tym kilka spotkań było u niej w mieście kiedy ja bywałem za granią).Ale zawsze były czymś wyjątkowym.Setki kilometrów choćby po to,by wybrać się na wspólny spacer trzymając się za ręce.Porozmawiać o sprawach ważnych i tych bez większego znaczenia.To trwało ponad dwa lata.Dobrze czuliśmy się w swoim towarzystwie choć nie do końca powiedziałem jej prawdę o sobie,że miałem jeszcze na sobie wyrok.Zdecydowałem,że nie powiem jej o tym i że gdy będzie bliżej dnia,kiedy mam się poddać karze,zerwę z nią kontakt bez słowa.Trochę to okrutne ale wtedy nic innego nie przyszło mi do głowy bo nie chciałem o tym mówić.Poza tym,jak napisałem wyżej,nie miałem pewności,kim dla niej jestem.Celowo więc wywołałem kłótnie przez telefon i nie dając praktycznie możliwości rozmowy pozbyłem się własnego numeru.Teraz widzę to tak,jakbym uciekł.Po kilku dniach dostałem paczkę od niej,prezent i króciutki liścik napisany na małej,kolorowej karteczce z kilkoma słowami pełnymi ciepła i uczuć.To,co było prezentem przydało mi się tam,dokąd się wybierałem a liścik noszę przy sobie do dzisiaj.Nie chciałem po prostu zabierać jej ze sobą do tamtego świata w którym miałem się znalezć,poza tym po co jej dodatkowo przytłaczające myślenie skoro i tak miała jego pełno we własnym życiu prywatnym.I tak nie wiem,czy by to ją cokolwiek obchodziło.Minął okres dwóch lat w którym każdego dnia była w moich myślach.Nie chodziło o to,że czuję się samotny w miejscu gdzie byłem i potrzebowałem zastępować czymś myśli.Wtedy na prawdę zakochałem się choć widziałem siebie w stosunku do niej na już przegranej pozycji i widzę jak bardzo mogłem ją zranić choć to ciągłe zastanawianie się,kim naprawdę dla niej byłem?Zwykłym kochankiem?zemstą na mężu?atrakcją?próbą ułożenia na nowo życia z kimś innym,ze mną?Wróciłem do społeczeństwa.Na jakiś czas wyjechałem,choć kilka razy byłem w miejscowościach bliżej niej i nie potrafiłem przestać o niej myśleć.Nadal nie potrafię.Nie wiem,jak się jej obecnie układa,nie chcę ingerować w jej życie bo może udało jej się naprawić własne ale czuję,że jest to ta prawdziwa miłość.Czuję to po tym wszystkim co nas łączyło a co w spokoju mogłem prześledzić przez ten czas.Do dziś mam wyrzuty,że jej nie powiedziałem,że nie poznałem jej zdania,reakcji,że nie zapytałem o swoją rolę.Było we mnie wówczas jeszcze zbyt mało zaufania,którego przed nią myślę,że już dawno powinienem się wyzbyć.Zawahałem się.Dręczy mnie to bardziej niż cokolwiek innego choć wiele w życiu zrobiłem.
Moje pytanie jest takie:
Czy powinienem spróbować w jakiś sposób odnowić kontakt,spotkać się i porozmawiać?Nie chcę być natrętny ale też i nie chcę zostać z myślami,że nic nie zrobiłem.Wiem,że może mieć teraz ciekawsze,szczęśliwe życie lub wróciła do dawnego i także wszystko się ułożyło,może byłem tylko tą odskocznią i chciała przekonać się czy jednak kocha tego z którym wtedy była a o mnie po prostu zapomniała?Chciałbym upewnić się.Kolorowa karteczka z jej słowami cały czas dawała mi nadzieję,że naprawdę mnie kochała?Wiem,że kobiety są różne i ciekawe same w sobie ale do niej czuję inną więz,coś głębszego,czego już nie odnajdę w innej kobiecie i czego już nawet nie próbuję bo dla mnie sama sobą przewyższa wszystkie a ja być może sprzeniewierzyłem prawdziwą miłość i zaprzepaściłem szansę którą nam obojgu dał los.
Wiem,jak wygląda mój przypadek i wiem,że już nigdy mogę jej nie spotkać,nie zobaczyć ale poznałem kilka życiowych historii w których ludzie wracali do siebie po długich latach mimo że każde miało już własne rodziny.Nie chcę jedynie tym się karmić.Chce wiedzieć,czy powinienem spróbować odnowić znajomość by upewnić się,że byłem tylko pionkiem lub że coś znaczyłem a może nadal znaczę tylko że teraz bez możliwości naprawy i bycia razem?Dodam,że od tamtego listu,nie napisała już ani już nie wysłała kolejnego na adres domowy.Nie mam własnej rodziny,miejsca w świecie,jakiejś swojej ostoi ani żadnego większego celu przed sobą ale i tak to wszystko,nawet ja sam bez niej mało jest dla mnie ważne,bo zrozumiałem,że chęć i pragnienie życia i poświęcania się dla kogoś(w tym wypadku myślę o niej) ma większą wartość,znaczenie i przez to określa nas samych,to jacy jesteśmy.Po  latach nadal widzę w niej sens mego życia ale czy warto w mojej sytuacji choć ogień nie przestaje płonąć?

2

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?

Jeden raz już namieszałeś w jej małżeństwie. Nieważne z czyjej inicjatywy. Uważasz, że warto to robić po raz drugi?
Zwłaszcza z Twoim "bagażem" ciężkiego doświadczenią, jakim jest karna izolacja?
Przecież nawet nie zdobyłeś się na szczerość wobec niej, odchodząc z jej życia.
Na co liczyłeś, nie mówiąc prawdy?
Że nie stracisz w jej oczach, jako człowiek i mężczyzna godny zaufania?
Swoją drogą, ciekawi mnie, jaki powód zerwania jej podałeś.
Odnoszę wrażenie, że odebrała to tak, że ona była Twoją zabawką, a nie Ty dla niej.
Jeśli tak, to dałeś jej nauczkę, że romanse na boku nie popłacają, a sobie szansę na ułożenie sobie życia z inną, wolną kobietą.
Moim zdaniem, nie powinieneś się z nią więcej kontaktować, o ile pozostaje w związku z kimkolwiek.
Jeśli jest wolna, to nie masz nic do stracenia poza złudzeniami.
Tylko, jak to sprawdzisz?

Pozdrawiam.

3

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?

Następny żuczek zakochany w biednej, znudzonej mężatce...

4

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?
Excop napisał/a:

Jeden raz już namieszałeś w jej małżeństwie. Nieważne z czyjej inicjatywy. Uważasz, że warto to robić po raz drugi?
Zwłaszcza z Twoim "bagażem" ciężkiego doświadczenią, jakim jest karna izolacja?
Przecież nawet nie zdobyłeś się na szczerość wobec niej, odchodząc z jej życia.
Na co liczyłeś, nie mówiąc prawdy?
Że nie stracisz w jej oczach, jako człowiek i mężczyzna godny zaufania?
Swoją drogą, ciekawi mnie, jaki powód zerwania jej podałeś.
Odnoszę wrażenie, że odebrała to tak, że ona była Twoją zabawką, a nie Ty dla niej.
Jeśli tak, to dałeś jej nauczkę, że romanse na boku nie popłacają, a sobie szansę na ułożenie sobie życia z inną, wolną kobietą.
Moim zdaniem, nie powinieneś się z nią więcej kontaktować, o ile pozostaje w związku z kimkolwiek.
Jeśli jest wolna, to nie masz nic do stracenia poza złudzeniami.
Tylko, jak to sprawdzisz?

Pozdrawiam.

Na co liczyłem?Może żeby zapewnienia weszły na inny poziom?Ale nie mogłem przecież naciskać.Kolorowa karteczka z listem?Mam okazję ją czytać,co jest dla mnie rodzajem jakiegoś fetyszu ale tylko w pewnym tego słowa znaczeniu,żeby ktoś nie pomyślał o czymś więcej i nie pokierował mnie do specjalisty.Sam też dałem kilka zapewnień,pewne sygnały od siebie i choć słuchałem jej to działało to na mnie w dwojaki sposób.Z jednej strony zaczynało to być jak najbardziej szczere,to,co wypowiadałem do niej i w co zaczynałem wierzyć a z drugiej miałem taki myśleniowy psikus,że może ona,nie dając po sobie poznać rzeczywiście chce jedynie upewnić się czy kocha tamtego,zemścić się,zabawić,wywołać zazdrość w dwóch facetach jednocześnie i to wszystko o czym nadmieniłem w wątku.Mimo to,zacząłem kochać ale nie ufałem.Na wszystko przychodzi czas a dla mnie wszystko rozwija się etapami.Nic,efekt jest jaki jest choć wizji całokształtu jeszcze nie mam.Albo to za wolno rysuje się przede mną albo świadomie pozwalam sobie na ten stan oszukując siebie lub ślepo pokładając wiarę szargany wewnątrz tym wszystkim.
Powód zerwania?Błachy,żeby nie nazwać "prostackim" lub każdym innym ujmującym.Każdy nazwie to na swój sposób lub w ogóle wzruszy ramionami.Użyłem kilku przytoczonych słów z naszych rozmów.Słuchałem,weryfikowałem,zaatakowałem.Wojna na słowa,gdzie od początku miałem wybrany już cel.Można powiedzieć premedytacja i wyrachowanie zamiast pokory i trzezwego myślenia.
Jak to sprawdzić?Jestem w kraju i możliwości mam ale chyba tylko po to,by rozwiać wątpliwość i tak jak piszesz złudzenia.Stanąć przed prawdą,ewentualnie jak już,to zamknąć pewien rozdział,otworzyć się na zmianę.Choć nadal to co czuję nie ustępuje niczemu innemu.Czas pokaże co było słuszne.

Pozdrawiam.

5

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?
assassin napisał/a:

Następny żuczek zakochany w biednej, znudzonej mężatce...

Nie ufałem jej to fakt,miała lub nadal ma męża to dwa ale stanę w jej obronie bo ani mnie ani jej nie znasz.Nie poznaliśmy się na portalu randkowym dla zaniedbywanych żon,frustratów czy samotnych.Może żadne z nas nie szło przez życie szukając fizycznego zastępstwa i chwilowego ukojenia w ramionach drugiej osoby.Ty nie wiesz tego.Nawet mając rodziny,przyjaciół,żyjąc w wielkim mieście,mając napięty harmonogram życia prywatnego i publicznego zawsze będzie rodzaj niewytłumaczalnej pustki,brak czegoś,zarys czegoś niewyraznego za czym całe życie można się oglądać i tylko wciąż mieć jakieś nieokreślone przeczucia.Zastępować jedno drugim mając przekonanie,że to wciąż nie jest to.Ona była dla mnie wypełnieniem tej pustki.Była wewnątrz mnie a nie tylko kimś,kogo można zamknąć w ramach określając jego przydatność.Jeśli nie masz czasu by poznać kogoś to przynajmniej nie klasyfikuj go.
Mógłbym pisać do przyszłorocznych świąt i nadal bym nie skończył.

6

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?
wstreciuch napisał/a:
assassin napisał/a:

Następny żuczek zakochany w biednej, znudzonej mężatce...

...stanę w jej obronie bo ani mnie ani jej nie znasz...żadne z nas nie szło przez życie szukając fizycznego zastępstwa i chwilowego ukojenia w ramionach drugiej osoby.Ty nie wiesz tego.Nawet mając rodziny...będzie rodzaj niewytłumaczalnej pustki,brak czegoś,zarys czegoś niewyraznego za czym całe życie można się oglądać...Zastępować jedno drugim mając przekonanie,że to wciąż nie jest to.Ona była dla mnie wypełnieniem tej pustki.Była wewnątrz mnie a nie tylko kimś,kogo można zamknąć w ramach określając jego przydatność.Jeśli nie masz czasu by poznać kogoś to przynajmniej nie klasyfikuj go.
Mógłbym pisać do przyszłorocznych świąt i nadal bym nie skończył.

...Ale wątpliwe, by komuś chciało sie takie wynurzenia czytać...
Znajdź se chłopie jakąś wolną i normalną dziewczynę.

7

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?

Twoja wiara w wyjątkowość Twojej sytuacji jest wprost....urzekająca. Ludzie wierzą w yeti, potwora z Loch Ness i krzywdy nikomu tym nie robią, więc i Ty możesz wierzyć, w co chcesz...

8

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?
kosmiczny nick napisał/a:
wstreciuch napisał/a:
assassin napisał/a:

Następny żuczek zakochany w biednej, znudzonej mężatce...

...stanę w jej obronie bo ani mnie ani jej nie znasz...żadne z nas nie szło przez życie szukając fizycznego zastępstwa i chwilowego ukojenia w ramionach drugiej osoby.Ty nie wiesz tego.Nawet mając rodziny...będzie rodzaj niewytłumaczalnej pustki,brak czegoś,zarys czegoś niewyraznego za czym całe życie można się oglądać...Zastępować jedno drugim mając przekonanie,że to wciąż nie jest to.Ona była dla mnie wypełnieniem tej pustki.Była wewnątrz mnie a nie tylko kimś,kogo można zamknąć w ramach określając jego przydatność.Jeśli nie masz czasu by poznać kogoś to przynajmniej nie klasyfikuj go.
Mógłbym pisać do przyszłorocznych świąt i nadal bym nie skończył.

...Ale wątpliwe, by komuś chciało sie takie wynurzenia czytać...
Znajdź se chłopie jakąś wolną i normalną dziewczynę.

Jak na ironię właśnie taki koncep zamierzam zastosować.Na początek jednak muszę kupić kilka poradników,żeby nie zadawać pytań a uczyć się samemu.Praktyka i na pewno spośród ponad trzy i pół miliardowej społeczności kobiet znajdę normalną dziewczynę.

9

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?

Życie to ciągłe próby, to wzloty i upadki, nierozwiane wątpliwości, pogubione myśli i żal, że sie nie spróbowało..
Mimo mojego wieku, uważam że powinno się walczyć dopóki widzi sie w tym sens.
Na Twoim miejscu spróbowałabym odezwać się, zobaczyć jej reakcje. Być może nie będzie jej wgl.a być może będzie tą ostatnią ale będziesz wiedział,ze spróbowałes a nie znów będziesz rozmyślła czy dobrze postąpiłes tak jak teraz rozmyślasz..
Dręczysz sie myślami i uczuciami, niewykorzystana szansą..
Masz okazję-wykorzystaj ją.
Nawet jeśli, Ona powie Ci,ze to KONIEC, że ma męża, rodzine będziesz miał pewność,ze próbowałes i będziesz wiedział, ze to nie była `Ta`. Napewno przez pewien okres bedzie Ci strasznie cięzko ale czas leczy rany a skoro Ona ma juz swoje życie i nie ma w nim miejsca dla Ciebie to wiesz- `Nie byliście sobie pisani`

Pozdrawiam ; )

10 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-11-10 15:52:17)

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?
Vendicativox3 napisał/a:

Życie to ciągłe próby, to wzloty i upadki, nierozwiane wątpliwości, pogubione myśli i żal, że sie nie spróbowało..
Mimo mojego wieku, uważam że powinno się walczyć dopóki widzi sie w tym sens.
Na Twoim miejscu spróbowałabym odezwać się, zobaczyć jej reakcje. Być może nie będzie jej wgl.a być może będzie tą ostatnią ale będziesz wiedział,ze spróbowałes a nie znów będziesz rozmyślła czy dobrze postąpiłes tak jak teraz rozmyślasz..
Dręczysz sie myślami i uczuciami, niewykorzystana szansą..
Masz okazję-wykorzystaj ją.
Nawet jeśli, Ona powie Ci,ze to KONIEC, że ma męża, rodzine będziesz miał pewność,ze próbowałes i będziesz wiedział, ze to nie była `Ta`. Napewno przez pewien okres bedzie Ci strasznie cięzko ale czas leczy rany a skoro Ona ma juz swoje życie i nie ma w nim miejsca dla Ciebie to wiesz- `Nie byliście sobie pisani`

Pozdrawiam ; )

Bardzo górnolotnie to napisałaś... Szkoda, że akurat w takim wątku o takich "dylematach".
A czytałaś w ogóle jego pierwszy post ...dokładnie? I wiesz o co tu biega?
Jezu: "...jeśli, Ona powie Ci,ze to KONIEC, że ma męża, rodzine będziesz miał pewność,ze próbowałes i będziesz wiedział, ze to nie była `Ta`. Napewno przez pewien okres bedzie Ci strasznie cięzko ale czas leczy rany a skoro Ona ma juz swoje życie..."
Ona JUŻ MIAŁA I MĘŻA I SWOJE ŻYCIE. A Autor był odskocznią i rozrywka dla znuzonej mężatki. Czyli co? Wielka miłość? A może coś bardziej przyziemnego...? Takimi wpisami tylko zachęcasz do ...walki o dalsze du...e na boku, za plecami męża?
Pisani "dla siebie"? Ha ha ha...
Tak na marginesie: Autor chyba "się ogarnął" i sprawia wrażenie ostatnim wpisem, że odpuścił sobie tą czyjąś niewierną małżonkę...
Pozytywna decyzja.

11

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?
kosmiczny nick napisał/a:
Vendicativox3 napisał/a:

Życie to ciągłe próby, to wzloty i upadki, nierozwiane wątpliwości, pogubione myśli i żal, że sie nie spróbowało..
Mimo mojego wieku, uważam że powinno się walczyć dopóki widzi sie w tym sens.
Na Twoim miejscu spróbowałabym odezwać się, zobaczyć jej reakcje. Być może nie będzie jej wgl.a być może będzie tą ostatnią ale będziesz wiedział,ze spróbowałes a nie znów będziesz rozmyślła czy dobrze postąpiłes tak jak teraz rozmyślasz..
Dręczysz sie myślami i uczuciami, niewykorzystana szansą..
Masz okazję-wykorzystaj ją.
Nawet jeśli, Ona powie Ci,ze to KONIEC, że ma męża, rodzine będziesz miał pewność,ze próbowałes i będziesz wiedział, ze to nie była `Ta`. Napewno przez pewien okres bedzie Ci strasznie cięzko ale czas leczy rany a skoro Ona ma juz swoje życie i nie ma w nim miejsca dla Ciebie to wiesz- `Nie byliście sobie pisani`

Pozdrawiam ; )

Bardzo górnolotnie to napisałaś... Szkoda, że akurat w takim wątku o takich "dylematach".
A czytałaś w ogóle jego pierwszy post ...dokładnie? I wiesz o co tu biega?
Jezu: "...jeśli, Ona powie Ci,ze to KONIEC, że ma męża, rodzine będziesz miał pewność,ze próbowałes i będziesz wiedział, ze to nie była `Ta`. Napewno przez pewien okres bedzie Ci strasznie cięzko ale czas leczy rany a skoro Ona ma juz swoje życie..."
Ona JUŻ MIAŁA I MĘŻA I SWOJE ŻYCIE. A Autor był odskocznią i rozrywka dla znuzonej mężatki. Czyli co? Wielka miłość? A może coś bardziej przyziemnego...? Takimi wpisami tylko zachęcasz do ...walki o dalsze du...e na boku, za plecami męża?
Pisani "dla siebie"? Ha ha ha...
Tak na marginesie: Autor chyba "się ogarnął" i sprawia wrażenie ostatnim wpisem, że odpuścił sobie tą czyjąś niewierną małżonkę...
Pozytywna decyzja.

Licytujemy się ? Każdy tu ma swoje zdanie. Ja uważam, że dopóki widzi sie sens powinno sie walczyc i próbować. Albo wyjdzie albo nie. `Ona JUŻ MIAŁA I MĘŻA I SWOJE ŻYCIE.` Czy to oznacza,ze człowiek już nic nie może w swoim zyciu zmienić ? Mąż i dziecko ma oznaczac koniec ? ma oznaczac trawnie tylko przy nich i zycie tylko z nimi ? Daj spokój. Życie sie toczy, codziennie nas zaskakuje. Mamy prawo zmieniac jego bieg. Ludzie sie `zakochuja i odkochują`.
Oczywiście, masz racje że może była to czysta odskocznia ale ile jest par na świecie, którzy dzięki takiej odskoczni teraz są szcześliwi z tymi`kochankami` a tamto, poprzednie życie potrafia pogodzić z obecnym..( mam tu na mysli np.dzieci z poprzednego małżeństwa i ich akceptacja szczęscia mamy/ojca z nowy/nową wybranką) Jasne,ze jest ryzyko, że to może być chwilowe ale .. "kto nie ryzykuje-ten nie zyskuje" My możemy sie tu spierać kto ma z nas racje ? i którą `radą` autor powienien sie kierować. Ale to są tylko nasze zdania,sugestie a Jego serce i Jego rozum obierze mu drogę działania.

Pozdrawiam ; )

12

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?

Vendicativo jakby tsk mialo byc to ona dawno by zostawila meza, ale widocznie tego nie chce.

13

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?
Jacenty89 napisał/a:

Vendicativo jakby tsk mialo byc to ona dawno by zostawila meza, ale widocznie tego nie chce.

Jacenty89- być może tak.. Nie wiemy co tak naprawde w jej głowie, sercu tkwiło? może tkwi nadal.
Po prostu uważam,ze ` Niewykorzystana szansa boli bardziej niż gdyby nie było jej wcale`. ; )


Pozdrawiam ; ))

14

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?
kosmiczny nick napisał/a:
Vendicativox3 napisał/a:

Życie to ciągłe próby, to wzloty i upadki, nierozwiane wątpliwości, pogubione myśli i żal, że sie nie spróbowało..
Mimo mojego wieku, uważam że powinno się walczyć dopóki widzi sie w tym sens.
Na Twoim miejscu spróbowałabym odezwać się, zobaczyć jej reakcje. Być może nie będzie jej wgl.a być może będzie tą ostatnią ale będziesz wiedział,ze spróbowałes a nie znów będziesz rozmyślła czy dobrze postąpiłes tak jak teraz rozmyślasz..
Dręczysz sie myślami i uczuciami, niewykorzystana szansą..
Masz okazję-wykorzystaj ją.
Nawet jeśli, Ona powie Ci,ze to KONIEC, że ma męża, rodzine będziesz miał pewność,ze próbowałes i będziesz wiedział, ze to nie była `Ta`. Napewno przez pewien okres bedzie Ci strasznie cięzko ale czas leczy rany a skoro Ona ma juz swoje życie i nie ma w nim miejsca dla Ciebie to wiesz- `Nie byliście sobie pisani`

Pozdrawiam ; )

Bardzo górnolotnie to napisałaś... Szkoda, że akurat w takim wątku o takich "dylematach".
A czytałaś w ogóle jego pierwszy post ...dokładnie? I wiesz o co tu biega?
Jezu: "...jeśli, Ona powie Ci,ze to KONIEC, że ma męża, rodzine będziesz miał pewność,ze próbowałes i będziesz wiedział, ze to nie była `Ta`. Napewno przez pewien okres bedzie Ci strasznie cięzko ale czas leczy rany a skoro Ona ma juz swoje życie..."
Ona JUŻ MIAŁA I MĘŻA I SWOJE ŻYCIE. A Autor był odskocznią i rozrywka dla znuzonej mężatki. Czyli co? Wielka miłość? A może coś bardziej przyziemnego...? Takimi wpisami tylko zachęcasz do ...walki o dalsze du...e na boku, za plecami męża?
Pisani "dla siebie"? Ha ha ha...
Tak na marginesie: Autor chyba "się ogarnął" i sprawia wrażenie ostatnim wpisem, że odpuścił sobie tą czyjąś niewierną małżonkę...
Pozytywna decyzja.

Nadal jest mi ciężko pomimo upływu czasu.Mój ostatni wpis miał wydzwięk sarkastyczny.Trochę było to nie na miejscu z mojej strony.Przeglądałem to forum już od pewnego czasu i wiem,że niektóre kobiety w odpowiedziach potrafią być jak hycle.Bez urazy ale czasem zamiast nadać jakiś tor wątkowi obracają temat w stronę samego autora marginesując.Zdaję również sobie sprawę,że może wszedłem w czyjeś życie z butami a może zrządzeniem losu zostałem zaproszony bo ktoś mnie zaczął pragnąć naprawdę prawdziwie sobą?Mąż o nas wiedział.Nawet z nim rozmawiałem i możliwe,że w odpowiednim czasie nie podjąłem najważniejszych decyzji.Z tym żyję do dziś.Poczyniłem pewne kroki by nawiązać kontakt i porozmawiać mimo upływu lat,może nawet mimo tego,że faktycznie moja rola sprowadzała się do roli zabawki.Przynajmniej coś to rozwieje i być może sprawi,że uniknę jakichś obsesji i ciągłego zastanawiania się i zadręczania,choć nie wiem,czy przyniesie ukojenie na tej najgłębszej ranie.Miałem czas i tylko czas by spojrzeć na to z każdej możliwej strony.Być może kiedyś zaistnieje sytuacja,że moja historia,jakkolwiek się skończy,będzie dla kogoś malutką wskazówką.Choć ostateczne decyzje podejmujemy my sami.
Dziękuję za każdą napisaną odpowiedz.
Pozdrawiam.

15

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?

Jeśli ta kobieta zaprosiła Cię do swojego życia to  zaręczam , że nie byłeś dla niej zabawką . Erotycznym gadżetem dla sfrustrowanych mężatek nie jest się z aż takim poświęceniem . Mówię tu o tym, że z jej strony było więcej starań o spotkania z racji istniejącego jej legalnego świata. I mało tego przez dwa  lata zadawała sobie pytanie co w niej jest takiego , że nie zasłużyła na prawdę. Aż tak ją kochałeś  ? Czy tak nie wierzyłeś w jej uczucia że wolałeś zniknąć bez słowa ? Ale mleko się rozlało, więc nawet jakby Cię tu wszyscy biczowali i tak przeszłości nie zmienisz . A dopóki się z nią nie spotkasz będziesz się dręczył i czytał te poradniki .A takie spotkanie pomoże i Tobie i zakładam że i jej .Tylko nie pisz jej sms ,albo nie zadzwoń po to żeby nacisnęła czerwoną słuchawkę zanim wypowiesz pierwsze zdanie . Jeśli jest szczęśliwa powie Ci o tym, jeśli nie jest też  Ci powie .Teraz tylko mądrze obmyśl strategię . Jak potrzebujesz wsparcia starszej Pani , która w swoim życiu trochę nabałaganiła . Daj znać tu na forum .

16

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?

`A dopóki się z nią nie spotkasz będziesz się dręczył i czytał te poradniki .A takie spotkanie pomoże i Tobie i zakładam że i jej. Tylko nie pisz jej sms ,albo nie zadzwoń po to żeby nacisnęła czerwoną słuchawkę zanim wypowiesz pierwsze zdanie . Jeśli jest szczęśliwa powie Ci o tym, jeśli nie jest też  Ci powie .Teraz tylko mądrze obmyśl strategię . `


Uważam tak samo.

Pozdrawiam wink)

17

Odp: Powrót po latach,czy to możliwe?
wstreciuch napisał/a:

...Mąż o nas wiedział.Nawet z nim rozmawiałem...

Myślę, że wystarczy tych Waszych zachęt do dalszej zabawy czyims kosztem... I nie Autora kosztem - bynajmniej...
Jeśli już ma wrócić do tej CUDOWNEJ przeszłości, to proponuję, aby Autor spotkał sie najpierw z MAŁZONKIEM tej kobiety i oznajmił mu, ze ma zamiar wrócić do tamtej ...dogłębnej "przyjaźni" smile Wszak ponoć małżonek wiedział. Czy o takiej akurat "przyjaźni" - w to wątpię... Pewnie tamta kobieta Autora nazywała swoim znajomym, "przyjacielem" smile
Autorze - do dzieła, spotkaj sie z tamtym facetem i szczerze powiedz co chcesz od jego małżonki...
Walcz o tą wielką miłość.
smile

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Powrót po latach,czy to możliwe?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026