Witajcie,
Piszę, bo dręczy mnie od jakiego czasu pewna myśl. Każda kobieta pragnie być w życiu swojego mężczyzny jedyną i wyjątkową. Marzymy by być jedyne w swoim rodzaju. Ja jestem wyczulona na ten sposób myślenia, czasami nawet w za dużym stopniu.
Piszę, bo nie wiem, gdzie szukać porady. Chciałabym poznać obiektywne opinie wszystkich z Was, bo może to pomoże mi odnaleźć w sobie ukojenie i uśpi żal.
Moja historia nie jest tragiczna, wręcz przeciwnie - nie ma w niej wzlotów i upadków, jest zwyczajna. Ale zwyczajność ta zaczyna mnie przytłaczać. Ale do rzeczy..
Byłam na drugim roku studiów, semestr zimowy, gdy zaczął do mnie pisać znajomy z grupy. Okolice listopada lub grudnia. Przyznam, że jestem zdystansowana do związków, nie spieszyło mi się do tego, czułam, że to jeszcze nie mój czas (może nadal nie jest?). Jednak z tym znajomym bardzo dobrze mi się rozmawiało. Był elokwentny, zabawny, miał wiedzę na wiele tematów i potrafił śmiać się z samego siebie. To cenię w mężczyznach najbardziej. Urzekło mnie to, więc po 2 miesiącach rozmów, pozwoliłam umówić się z nim na kawę. Chłopak starał się bardzo, widziałam, że chyba mu zależy. Dałam mu szansę, żebyśmy zbliżyli się do siebie. I tak trwało to kilka miesięcy. Każdego dnia starał się udowodnić, że nie jestem mu obojętna, opiekował się, chciał, bym czuła się bezpiecznie. Często przeszkadzała mi jego nadmierna uwaga, jestem typem indywidualistki, potrzebuję czasu dla siebie, trochę samotności, by czuć, że nie jestem ograniczona, a często miałam mu za złe ataki zazdrości, obrażone miny, za rozmowę z płcią przeciwną, której nie trawił.. Ja od siebie dawałam tyle ile mogłam. Troszczyłam się, martwiłam, rozmawialiśmy o wszystkim, byłam szczera. Bardzo szybko usłyszałam, co chłopak do mnie czuję, przestraszyłam się, nie dowierzałam, że można kogoś pokochać po 3 miesiącach! To było dla mnie nierealne, bo ja bardzo długo zwlekam, żeby ujawniać swoje uczucia, ciężko przychodzi mi przekonać się do kogoś i zaufać w 100%. W ciągu tych kilku miesięcy czułam się dobrze z tym mężczyzną.
Ale widocznie było zbyt dobrze, bo dowiedziałam się, że nie byłam jedyna, gdy on umawiał się ze mną na pierwsze spotkania, gdy rozmawiał ze mną godzinami na komunikatorze... Dowiedziałam się, że gdy tak bardzo zabiegał o kontakt ze mną był równocześnie zauroczony w innej dziewczynie. Zapytałam go o to, za pierwszym razem zaprzeczył. Widziałam, że kłamie.. Drugi raz zapytałam i odpowiedział, że po tym, jak zaczął ze mną rozmawiać, to zawróciła mu w głowie inna dziewczyna. Była ona zajęta, więc szybko sobie odpuścił i skupił całą swoją uwagę na mnie. I tu właśnie rodzi się problem. Zbiło mnie to z nóg. Zaufałam mu, czułam się jedyna i niepowtarzalna... A teraz okazało się, że nie było tak do końca. Gra na dwa fronty nie jest sprawiedliwa..
Wiedziałam, że ta dziewczyna jest w jego życiu jako koleżanka. Wiedziałam, że razem rozmawiają i nie miałam nic do tego. Jednak w obliczu tego, że dowiedziałam się, iż kiedyś skupiała jego uwagę bardziej niż ja, zaniepokoiło mnie to... W trakcie wakacji dostałam informację, że chłopak próbuje się umówić na kawę z tą dziewczyną... Nie mówiąc mi o tym... Nie powiedział mi, że chce się z nią spotkać... Gdyby powiedział, naprawdę nie miałabym nic przeciwko. Ale skoro chciał ukryć ten fakt, to budzi to moje podejrzenia...
Po głowie krążą mi myśli, że chłopak skupił się na mnie tylko dlatego, że nie udało mu się z tą drugą dziewczyną, bo miała kogoś, z kim była szczęśliwa. Prześladuje mnie to, że gdyby było wolna, odpuściłby sobie i wybrał tamtą.. Prześladuje mnie to, że nie byłam wystarczająco atrakcyjną osobą pod względem charakteru, że nie zdołałam przekonać go do siebie, na tyle, by miał w głowie tylko mnie, że byłam tylko opcją, z którą po prostu się udało... Moje zaufanie spadło. Jestem nieufna, a znowu naiwnie wierzyłam, że wszystko było szczere. Chłopak tłumaczy się, że to tylko koleżanka, z którą ma dobry kontakt, że nigdy nie czuł nic więcej do niej, bo byłam ja... Ale dlaczego nie powiedział mi o kilku próbach spotkania? Dlaczego chciał ukryć ten fakt? Nie zrobiłabym mu wymówek, wiedział o tym, że nie byłabym zła, a tak to wymagał ode mnie uczciwości i szczerości, a sam robił zupełnie co innego... Wystarczyło powiedzieć... A tak, to wynikła z tego ogromna kłótnia. Straciłam pewność siebie i w ten związek.. Nie wiem, co robić.. Chcę przerwy. Czy jest sens w tym wszystkim? Czy można być zauroczonym w dwóch osobach? Czy taka znajomość między mężczyzną i kobietą, która kiedyś mu się podobała, jest zdrowa i normalna?
Podobne tematy
Powiem Ci czego ja doswiadczylam, ale to jest tylko przypadek moj zyciowy i sa w nim inni ludzie z innymi osobowosciami.
Ja bylam taka kolezanka. Facet byl mna ostro zauroczony, ale bylam zajeta i zaczal spotykac sie z inna, co nie zmienialo faktu, ze to ja bylam ta jedyna kobieta i tamtej nie udalo sie zajac mojego miejsca.
Byla bardzo zazdrosna, ale on nie mogl za siebie i w koncu rzucil ja dla mnie.
Ale tutaj sie zaczynaja roznice :
on jej nigdy nie wyznawal milosci
nic nie obiecywal
nie latal za nia tak jak Twoj za Toba.
Przecież na początku jest TYLKO zainteresowanie, potem ewentualnie zauroczenie, zakochanie... Jednak uważam, że zainteresowani możemy być nie tylko jedną osobą w jednym czasie. Nie panikuj tak bardzo pod tym względem.
Przecież odpuścił tamtą i starał się o Ciebie, dokonał wyboru, dobrze, że padło na Ciebie
więc tu bym nie widziała problemu. Jedyne, co mi się nie podoba, to to, że ukrył przed Tobą chęć spotkania z tamtą. Tym bardziej że, jak piszesz, doskonale wiedział, że nie robiłabyś problemów z tego powodu. Tą kwestię bym z nim chciała wyjaśnić.
Otóż to. Jego zachowanie naprawdę pozwalało mi odczuć, że bardzo się chłopak angażuje.
Ale co mam o tym wszystkim myśleć? Po prostu dziwnie się czuję, gdy zdaję sobie sprawę, że mogłam być z nim przez przypadek, bo z inną się nie udało. Prawdą jest, że na początku bardziej go odpychałam, ciężko ze mną miał, nie byłam przekonana do głębszej znajomości, wolałam zwykle rozmowy i mogę przyjąć do głowy fakt, że i on miał wątpliwości. Tylko skrywanie faktu o próbach kawy z koleżanką, by porozmawiać o wakacjach, studiach, czy czymkolwiek innym jest dla mnie mylące...
5 2014-10-23 21:40:37 Ostatnio edytowany przez piekny_nick (2014-10-23 21:43:18)
Ogólnie z twojego tematu wyziera taka arogancja, takie "co to nie ja"... Ty, wielce niezależna, dumna i wyniosła księżniczka, ah, jakież to wielkie rozczarowanie, że okazało się, że nie jesteś pępkiem świata, jak ten chłopak śmiał interesować się inną równolegle z taką wspaniałą i doskonałą tobą... Może i to nie jest prawda o tobie, jednak takie wrażenie odniosłam (troszkę może podkoloryzowane
) czytając ten post...
Wyluzuj, świat się nie kręci wokół ciebie, na samym początku znajomości chłopak jeszcze nie wiedział, czy z tobą będzie coś poważniejszego czy nie, nie miał żadnych zobowiązań wobec ciebie i miał prawo szukać szczęścia na różnych frontach... bo to nie była żadna nielojalność, gdyż na tamtym etapie jeszcze nie było z tobą nic pewnego... teraz chłopak okazuje ci, że zależy mu na tobie, a ty się zamartwiasz, że wtedy próbował startować do innej? Tak to już jest na świecie, że ludzie próbują szukać szczęścia w różnych miejscach, nie uda im się w jednym, szukają innego.
P.S. brutalne, ale prawdziwe: nie ma ludzi niezastąpionych i nie ma jednej jedynej "połówki jabłuszka"... Może pasować do nas wielu różnych ludzi, więc nawet, jeśli tamta mu bardzo odpowiadała, to nie znaczy, że ty jesteś jakaś gorsza. Bo na swój sposób też możesz mu odpowiadać. Ale bardzo rzadko się zdarza, byś była dla faceta "niezastąpiona", "wyjątkowa", więc lepiej się z tym pogodzić, bo to jak dla mnie trochę nadmierny idealizm...
Dziękuję za odpowiedź. Rzeczywiście dość podkoloryzowane. Nie jestem bez wad, zdaję sobie o nich sprawę.
Jednak która dziewczyna nie byłaby urażona, gdyby facet od początku wmawiał jej, że jest naprawdę wspaniała, niepowtarzalna, a potem okazywałoby się, że w tym samym czasie mówił to samo tylko, że do innej? Chyba każda czułaby zawód.
Wiem, że zawsze na początku są wątpliwości, ja również je miałam. Dlatego to staram się rozumieć. Ale skoro facet po kryjomu próbuje się z nią umawiać, to chyba nie jest w porządku...
7 2014-10-24 15:25:07 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2014-10-24 15:25:26)
Po pierwsze co ma zachowanie czy zainteresowanie chlopaka z Twoim poczuciem wartosci? Kazdy czlowiek jest wyjatkowy, niepowtarzalny i w wiekszosci wartosciowy. Bo tu jest najwieksze niebezpieczesntwo u Ciebie!!!!. Jesli tak bedziesz bazowac na innych, na ich zdaniu i zainteresowaniu to nie tylko sie od tego uzaleznisz ale rowniez dasz sie bardzo krzywdzic w przyszlosci.
A co do chłopaka to naprawde trudno cos powiedziec. Jest tyle sytuacji, tyle mozliwosci a prawda, ktora z tego wynika, nie zawsze determinuje jednoznacznie przyszlosc. Ja to widze ale Ci tego nie napisze. Czuje ze sama musisz sie o tym przekonac.
To prawda, boję się o siebie. Nie byłam z nikim innym nigdy tak blisko, dlatego jestem przewrażliwiona... Boli mnie to, że dałam z siebie tyle, a mimo to, zostałam w jakimś stopniu oszukana. Wiem, że ludzie mają większe problemy, wiem, że to co tutaj przedstawiam jest absurdalne.. Ale mimo wszystko nie umiem podjąć decyzji, nie ma mi, kto pomóc, a tu jest anonimowo i obiektywnie.
Witajcie,
Piszę, bo dręczy mnie od jakiego czasu pewna myśl. Każda kobieta pragnie być w życiu swojego mężczyzny jedyną i wyjątkową. Marzymy by być jedyne w swoim rodzaju. Ja jestem wyczulona na ten sposób myślenia
No to masz problem, bo tak nie jest.Tego kwiatu jest pół światu, a wyjątkowa to możesz być co najwyżej w swoim mniemaniu.
Owszem, konwencja wymaga, by sprzedawać babom kity o ich zajebistości, a prawda jest taka, że nawet idąc na randkę z mega super laską- spotkam na ulicy kilka lepszych, ładniejszych itp.Z którymi umówiłbym się zapominając o tamtej, gdyby była opcja się umówienia.
Jak w ekonomii- prawo konkurencji.
A Twoje durne księżniczkowanie, mniej lub bardziej świadome próby przymuszenia faceta żeby się ''starał'' bardzo sprzyjają takim zachowaniom.
Sama go namawiasz, żeby kręcił większą ilość.
Życie jest krótkie i trzeba być debilem, by marnować długie miesiące na jedną tylko opcję.
Moim zdaniem takie myślenie nie pomaga w życiu. Co więcej zmusza do poszukiwania innego i lepszego, co nie sprzyja wierności.
Może i jestem naiwna, może i żyję w idealnej sferze, ale ja nie będę zgadzała się ze zdaniem, które mówi o tym, że zawsze znajdzie się ktoś lepszy. Mi w związku chodzi przede wszystkim o szczerość i uczciwość. Nie muszę być wysławiana, komplementowana! nie oczekuję tego! Dlatego jeśli facet od początku kręci na dwa fronty, a potem umawia się po kryjomu na kawki z pierwszą opcją, to mi się to nie podoba, bo ja nawet o tym bym nie pomyślała, żeby ukrywać takie fakty. Zwłaszcza jeśli byłaby to tylko rozmowa z kolegą/ koleżanką (jak twierdzi chłopak, z którym jestem (?!))
Po co ktoś miałby to skrywać? Czy to rzeczywiście takie normalne? Nie wydaje mi się...
Myślę, że facet (nie urażając Ciebie) wolał wróbla w garści niż gołębia na dachu. oczywiście używam tego porównania tylko żeby oddać to z jego punktu widzenia, który wcale nie jest tożsamy z obiektywną oceną.
Czekałam, aż ktoś to tak ujmie. Koleżanka w końcu i tak była zajęta, a ja wolna, więc wybrał "łatwiejszy bój". Nie chcę tak myśleć.
Facet w tym momencie odstawia dramatyczne sceny, żebym dała mu szansę, że tamto nic nie znaczyło, czy dziewczyna to tylko dobra koleżanka, że po krótkim czasie zrozumiał, że ja jestem najważniejsza, że nie może mnie stracić. Ale intuicja mówi co innego. A te frazesy w tym momencie i tak nie poprawiają jego sytuacji.
13 2014-10-27 20:55:33 Ostatnio edytowany przez JA_skółka (2014-10-27 21:01:26)
Czekałam, aż ktoś to tak ujmie. Koleżanka w końcu i tak była zajęta, a ja wolna, więc wybrał "łatwiejszy bój". Nie chcę tak myśleć.
Facet w tym momencie odstawia dramatyczne sceny, żebym dała mu szansę, że tamto nic nie znaczyło, czy dziewczyna to tylko dobra koleżanka, że po krótkim czasie zrozumiał, że ja jestem najważniejsza, że nie może mnie stracić. Ale intuicja mówi co innego. A te frazesy w tym momencie i tak nie poprawiają jego sytuacji.
Czekałaś na potwierdzenie Twojej teorii - to po pierwsze.
Nie chcesz tak myśleć, a sobie to jednak usilnie wmawiasz i oczekujesz potwierdzenia tego u innych - to po drugie.
Jego starania i zabiegi nazywasz frazesami - to po trzecie.
Współczuję mu teraz trochę, gania, lata, prosi, przekonuje, a Ty masz to gdzieś, bo jesteś wielce urażona, że wybrał Ciebie (?).
Wiesz co się w końcu stanie? Znudzi mu się. Będziesz dalej urażoną księżniczką, jemu zabraknie sił i odejdzie, a Ty wtedy przylecisz tutaj i założysz temat o tym, jak to zrozumiałaś co czujesz dopiero po stracie ![]()
Edit: Ahh jeszcze to, co pisał Pitagoras to prawda. To nie jest tak, że jesteśmy niezastąpione, jedyne i najwspanialsze. Zawsze znajdzie się ładniejsza, mądrzejsza, zgrabniejsza od nas. I nie, nie powoduje to tego, że szukamy lepszych cały czas i zdradzamy. Powinno nas to zmuszać do pracy nad sobą, a nie osiadaniu na laurach. To nie jest tak, że zdobyłaś i już go masz, teraz on tylko musi skakać wokół Ciebie.
Nie, oboje pracujcie nad sobą i nad związkiem, inaczej on pójdzie do tej lepszej, mądrzejszej, zgrabniejszej, ewentualnie Ty znajdziesz przystojniejszego, mądrzejszego, tego "bardziej"...
Nie opiszę tutaj tego jaka jestem naprawdę, bo i tak można by uznać, że próbuję się wybielić.
Jednak to ja zawsze uważałam w tym związku, że trzeba nad sobą pracować, starać się, a nie spoczywać na laurach. To ja nie chciałam by w co drugim zdaniu opisywał, jaka to jestem "śliczna i mądra". Zawsze do tego typu słów miałam dystans.
Od kilku dni facet manipuluje mną i mówi, że sobie zrobi krzywdę, że beze mnie to nie ma sensu i tego typu zdania.
Martwię się o niego oczywiście, ale zdaję sobie sprawę, że robi to tylko by mnie zatrzymać. Co chwilę do mnie pisze i uświadamia mi, że jak mu nie dam szansy, to rzuci studia i popełni samobójstwo. I uważam, że jest to najgorszy sposób by mnie lub kogokolwiek innego zatrzymać.
15 2014-10-28 15:21:58 Ostatnio edytowany przez sQuare (2014-10-28 15:34:30)
Jednak która dziewczyna nie byłaby urażona, gdyby facet od początku wmawiał jej, że jest naprawdę wspaniała, niepowtarzalna, a potem okazywałoby się, że w tym samym czasie mówił to samo tylko, że do innej? Chyba każda czułaby zawód.
Wiem, że zawsze na początku są wątpliwości, ja również je miałam. Dlatego to staram się rozumieć. Ale skoro facet po kryjomu próbuje się z nią umawiać, to chyba nie jest w porządku...
Tu się zdecyduj, bo z Twojego pierwszego postu można wyczytać, że po prostu się dowiedział, że tamta ma kogoś i sobie odpuścił, nie wyznawał jej miłości, nie mówił, że jest wspaniała. Wiesz o tym, że tak jej mówił, czy nie i po prostu chcesz znaleźć powód, by go wywalić ze swojego życia?
Każdy facet ma na początku wątpliwości, bo to jest normalne.
Niestety, "księżniczkowanie" ziejące z tego tematu jest zauważalne. Dostajesz z 6 odpowiedzi, jedna jest po Twojej myśli, ale jakaż ulga wybija się z tego,że ktoś napisał to, co do czego sama jesteś święcie przekonana.
Masz gościa za dziwkarza, który zostawiłby Cię dla pierwszej lepszej, gdyby ta mu się spodobała. I kij w to, że rzeczywistość, jak można wyczytać z pierwszej wiadomości, jest inna. Kij w to, że lata za Tobą jak głupi, stara się, oddał Ci cały czas i uczucia. To wszystko nie jest ważne, bo nie powiedział Ci, że na początku (już z rok temu? WTF?) miał inną opcję? Z takim nastawieniem nikt Ci nigdy nie dogodzi, bo facet dał Ci wszystko, teraz chce się zabić przez to rozstanie, a Ty nadal masz go daleko gdzieś.
Kochałaś go? Dawałaś mu odczuć, że jest dla Ciebie ważny? Zrobiłaś tę przerwę, bo chcesz to uratować, czy po prostu nie chcesz mu jeszcze powiedzieć prosto w oczy, że to jest koniec, bo boisz się reakcji?
Jakoś wszyscy przemilczają fakt, że facet TERAZ kręcił i ukrywał "kawki" z dziewczyną, w której był zakochany!
Nie obchodzi mnie to, czy kiedyś miał wątpliwości. Każdy je ma. Nawet ja miałam i to przez cały czas.
Wymagał ode mnie szczerości i uczciwości, był zaborczy, zazdrosny, co przeradzało się w jego obsesję! A sam robił co innego! To jest chore! Teraz sądzi, że zatrzyma mnie grożąc, że zrobi sobie krzywdę. To nienormalne! Zniechęca do siebie takim zachowaniem, psuje wszystko, co było między nami. Naprawdę od stycznia chciałam zacząć z nim od początku, powoli. Nie wiem, z jakim skutkiem to by się skończyło, zdystansować się przez ten czas, ochłonąć. Ale teraz?! Po takim zachowaniu, gdzie boję się nie tylko o niego, żeby nie zrobił sobie krzywdy, ale i o samą siebie, bo nie wiem, czy nie zacznie znęcać się psychicznie nade mną w jeszcze gorszy sposób. Jego obecne zachowanie jest haniebne! Jak można kogoś obarczać samobójstwem, żalić się rodzinie i wysyłać mamę jako pośrednika? Na kogo ja wychodzę? Na potwora, ponieważ odgrywałam księżniczkę, której nie podobało się, że facet wielokrotnie próbował umówić się z niedoszłą dziewczyną..
17 2014-10-28 19:56:24 Ostatnio edytowany przez sQuare (2014-10-28 19:57:35)
Jakoś wszyscy przemilczają fakt, że facet TERAZ kręcił i ukrywał "kawki" z dziewczyną, w której był zakochany!
Nie zakochany, tylko z tego co piszesz zainteresowany. W dodatku przez krótką chwilę. Zakochany był i jest w Tobie, o czym świadczy jego zachowanie.
Zejdź na Ziemię dziewczyno, bo w tej chwili naprawdę gościa zniszczyłaś.
A ja widzę to nieco inaczej.
19 2014-10-28 20:18:30 Ostatnio edytowany przez maskotek00 (2014-10-28 20:36:38)
niepoprawna- zgadzam się z Tobą, oraz dziwię się innym, że wypowiadają się negatywnie o twoim zachowaniu. Nie do końca się z tym zgadzam.
Są kobiety, które poradziłyby sobie z Twoją historią i postawiłyby sobie faceta do pionu
a tamtą wysłały na księżyc..., nie zaprzeczam, ale są tez i takie, które najpierw rzucą facetowi niejedną kłodę pod nogi, by go sprawdzić czy to ten jedyny. Wiem, że to trwa, facet może się zniechęcić, szukać gdzieś indziej, ale jeśli przejdzie przez mękę i nadal będzie Cię kochać, to tak, to ten jedyny Ci pisany.
i nie nazwałabym to "księzniczkowaniem" tylko jak najnormalniejszym podejściem do spraw związków. ( w sumie każdy sposób jest odpowiedni, zależy on tylko od kobiety i jej wrażliwości, oraz nerwów i wytrwałości)
a wracając do tego gagatka, o którym wspominasz ( na początku znajomości gdybym wiedziała o tym ).. no .. hm.. jeśli miałabym wykopać kogoś na księżyc bez biletu powrotnego, to bym postawiła na niego.
po pierwsze- nie rozumiem, skoro facet wyznaje ci uczucia, to czego chce od tej drugiej, która mu sie też podoba??
kobietki- wyobraźcie sobie swojego aktualnego faceta, który najzwyczajniej w świecie idzie sobie na kawę ze swoja eks. lub z koleżanka, która im się bardzo podoba ( i wiecie o tym). byłybyście spokojne? Większość par stawia tu granicę. i to taki wysoki mur, którego żadna eks nie jest w stanie przeskoczyć. a przy jego granicach - stado przyjaciół którzy wszystko doniosą
jeśli po odpuszczeniu sobie znajomości z tą koleżanką, było już dobrze z Wami, to odpuściłabym sobie wypominanie jemu tego wątku z początku Waszej znajomości. było, minęło. Popsuje to tylko wszystko. No ale, jeśli nie jesteś jego pewna , czy nie było czegoś więcej, przez dłuższy czas ( moje przypuszczenia), to tylko szczera rozmowa z nim to rozwiąże. żadne kary typu- rozłąka tymczasowa, - nie polepszą niczego.
Dziękuję za komentarz. Widać stanowisko zależy od człowieka. Jednych takie sytuacje mniej dotykają, a drugich zwalają z nóg...