Cześć
Nazywam się Tomek. Potrzebuje sie wygadać i potrzebna mi pomoc od bardziej doświadczonej płci przeciwnej. Mam 20 lat, całe życie przede mna ale trafiłem parę miesięcy temu do dołka i nie wiem co dalej. Zacznę od początku. W zeszłym roku poznałem wspaniałą dziewczynę Anię. Poznaliśmy się i wszystko szło jak najlepiej do przodu. Pierwsze pięć miesięcy związku to ani jednej kłótni wszystko wręcz idealnie. Śmialiśmy się nawet, że trzeba się pokłócić. Problem który był w naszym związku to monotonia. Niestety, przyznaje ciągłe spacery zero wspólnych wyjść popsuły ten związek. W miedzy czasie pojawił się chłopak o którego byłem zazdrosny i dawałem sygnały dziewczynie, ze jestem zazdrosny(niepewny swojej pozycji w związku) ale Ania uznawała, że przeginam i to tylko kolega. Fakt, okazało sie, że to tylko kolega ale związek się rozpadł. Mimo bardzo silnej więzi zostaliśmy przyjaciółmi i relacje wyglądały jakbyśmy byli razem(seks, spotkania) ale razem nie jesteśmy. Otworzyłem się w pełni przed tą dziewczyną, pokazałem jaki jestem naprawdę a nie kogo staram się grać i było wspaniale. Ona od dłuższego czasu uważa, że nie jest Panem swoich uczuć i zwyczajnie mnie nie kocha. Ustaliliśmy po setkach rozmów, że ona nawet mnie nie kochała a była mną bardzo silnie zauroczona. Wyznała nawet, że chciała bardzo się zakochać. Uważa, że jestem najlepszą rzeczą jaka ją w życiu spotkała i nie wie czy kiedykolwiek będzie miała tak oddanego chłopaka. Zmieniłem dla niej(wiem, że robiłem to tez dla siebie ale bardziej dla niej
) podejście do nauki, ludzi i ogólnie bardzo sie zmieniłem. Nie należałem nigdy do aniołków ale przy niej się uspokoiłem i dobrze mi z tym. Zerwaliśmy w maju tego roku i do teraz jesteśmy tak zwanymi fuckfriends. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie fakt, że nie potrafię być tylko jej przyjacielem. Bardzo mocno ją pokochałem i czuje się z nią silnie związany. CHCIAŁBYM BYŚMY BYLI RAZEM. Jednak domyślam się, że tak nigdy już nie będzie. Kocham ją tak bardzo, że boje się co będzie jak kogoś pozna bo zazdrość u mnie to rzecz nieobliczalna jednak z drugiej strony będę chociaż trochę szczęśliwy jeśli ona będzie szczęśliwa. Panie, kobiety, dziewczyny... Co ja mam robić? Czy spróbować zacząć się z nią spotykać i spróbować ją "poderwać" jeszcze raz, usuwając monotonie i próbując ją zdobyć jeszcze raz czy urwać kontakt. Ciężko jest żyć mając przyjaciółkę którą się kocha i uwielbia a zarazem nienawidzi poprzez to jak bardzo boli mnie bezradność...
Z góry dziękuję, a wątek będę śledził co chwila bo tyle mi pozostało ![]()