W moim przekonaniu przypadków nie ma, więc po przeczytaniu żalów na kolesia od internetowej zdrady wszedłem w to Forum
Pań" latających na miotłach". Większość wątków, jak i w życiu kręci się wokół relacji damsko- męskich w całym spektrum emocji
zwanych Miłością.
Przyjęte jest, iż miłość daje wyłączność na posiadanie innej osoby ,a z tym także prawo do decydowania co Jej wolno ,a czego nie !
Ograniczanie innych w imię naszych gorących uczuć wysysamy już podczas pierwszego posiłku, obficie racząc się z brzemiennej od
pokarmu, ciepłej piersi matki.
Każdy szczęśliwiec, czy nieszczęśliwiec obdarzony przez nas uczuciem, powinien natychmiast zapałać równie gorącą emocją w stronę naszej osoby i w tym momencie przestroić wyłącznie na naszą częstotliwość wszystkie swoje zmysły i zamysły.
Osobnik ów dozgonnie lub przynajmniej do momentu, który nam będzie pasował, powinien dobrowolnie (entuzjazm mile widziany)
zrezygnować z postrzegania świata zewnętrznego, ba powinien o nim zapomnieć, by żyć w świecie, który my mu nakreślimy
by nasza miłość pączkowała i kwitła już bez zagrażających z wokół pokus.
Jasnym jest, iż jeżeli komuś wzajemne przyjęte ograniczenia nie sprawiają żadnego cierpienia to do chwili, aż to nastąpi jest dobrze.
Co jednak gdy jedna ze stron czuje niedosyt, niezaspokojenie, dominacje czy strach itp?
Często bywa, iż oboje kiszą się we wzajemnie przyjętych/ narzuconych ograniczeniach, bo się bardzo kochają.
Kochają się ? Czy kochają siebie !
Każde ograniczenie rodzi cierpienie. Jeżeli omawiamy lub nam się odmawia usunięcia problemu cierpimy.
Czy miłość daje nam prawo do zadawania cierpienia naszym oblubieńcom/oblubienicom w imię naszej miłości ?
Czy akurat wtedy naprawdę kochamy?
Podobne tematy
Zadałeś/aś sobie tyle trudu pisząc tak przekonująco o egoizmie związkowego wampiryzmu.
Może napisz, jak w Twoim ewentualnym związku wygląda walka o własną wizję partnerstwa i niezależności uczuciowej?
Pozdrawiam
W moim przekonaniu przypadków nie ma, (...)
Co jednak gdy jedna ze stron czuje niedosyt, niezaspokojenie, dominacje czy strach itp?
Często bywa, iż oboje kiszą się we wzajemnie przyjętych/ narzuconych ograniczeniach, bo się bardzo kochają.
Kochają się ? Czy kochają siebie !
Każde ograniczenie rodzi cierpienie. Jeżeli omawiamy lub nam się odmawia usunięcia problemu cierpimy.
Czy miłość daje nam prawo do zadawania cierpienia naszym oblubieńcom/oblubienicom w imię naszej miłości ?
Czy akurat wtedy naprawdę kochamy?
W celu dalszej, konstruktywnej dyskusji może podaj własne definicje pojęć:
1. zauroczenie
2. zakochanie
3. miłość
4. zdrada
?
Są różni ludzie i różne definicje oraz sposoby postepowania. To co napisałeś jest słuszne dla statystycznie określonego procenta społeczeństwa. W tym przypadku znacznego. Można iść w dyskusje pod tym kątem a równie dobrze można szukać innych definicji miłości, innych przykładów postępowania, myślenia bo są one obecne w historii, losach ludzi, w filozofiach, postępowaniu i wtedy to co napisałeś może być zupełnie niesłuszne, ktoś inny może tego wogólne "nie czuć". Zauważ, że przecież nawet najbardziej znana chrześcijańska dosłowna definicja Miłości, jest w zupełnej sprzeczności z tym co napisałeś. Pytanie jest również takie, czy mamy "oswajać bestię" czy dążyć ku doskonałości?
Zadałeś/aś sobie tyle trudu pisząc tak przekonująco o egoizmie związkowego wampiryzmu.
Może napisz, jak w Twoim ewentualnym związku wygląda walka o własną wizję partnerstwa i niezależności uczuciowej?Pozdrawiam
Trud to był niewielki, a w związku kultywujemy absolutną wolność wyboru, oczywiście z pełną gotowością poniesienia konsekwencji.
Pozdrowienia.
Rom napisał/a:W moim przekonaniu przypadków nie ma, (...)
Co jednak gdy jedna ze stron czuje niedosyt, niezaspokojenie, dominacje czy strach itp?
Często bywa, iż oboje kiszą się we wzajemnie przyjętych/ narzuconych ograniczeniach, bo się bardzo kochają.
Kochają się ? Czy kochają siebie !
Każde ograniczenie rodzi cierpienie. Jeżeli omawiamy lub nam się odmawia usunięcia problemu cierpimy.
Czy miłość daje nam prawo do zadawania cierpienia naszym oblubieńcom/oblubienicom w imię naszej miłości ?
Czy akurat wtedy naprawdę kochamy?W celu dalszej, konstruktywnej dyskusji może podaj własne definicje pojęć:
1. zauroczenie
2. zakochanie
3. miłość
4. zdrada
?
Wszystko ma takie znaczenie, jakie mu nadajemy więc u jednych zauroczenie będzie emocjonalnie równe czemuś co kto inny uzna za miłość. Zdrada dla kochającego prawdziwą miłością nie istnieje, podczas gdy kochającemu "normalnie" świat na głowę się wali.
Są różni ludzie i różne definicje oraz sposoby postepowania. To co napisałeś jest słuszne dla statystycznie określonego procenta społeczeństwa. W tym przypadku znacznego. Można iść w dyskusje pod tym kątem a równie dobrze można szukać innych definicji miłości, innych przykładów postępowania, myślenia bo są one obecne w historii, losach ludzi, w filozofiach, postępowaniu i wtedy to co napisałeś może być zupełnie niesłuszne, ktoś inny może tego wogólne "nie czuć". Zauważ, że przecież nawet najbardziej znana chrześcijańska dosłowna definicja Miłości, jest w zupełnej sprzeczności z tym co napisałeś. Pytanie jest również takie, czy mamy "oswajać bestię" czy dążyć ku doskonałości?
Religie nie opierają się na miłości lecz na lęku i jako takie mnie nie interesują.
Zakończyłeś myślę, że retorycznym pytaniem, ponieważ nawet oswajanie poprowadzi do doskonałości i taki jest sens naszego
istnienia.
Czy naprawdę kochamy i kogo ? Wymarzony wizerunek, siebie ?
Dziewczyna jest dumna ,iż zwrócił na nią uwagę miejscowy "Gieroj" znajomość się przedłuża, a temperatura wzrasta.
Chłopak lubi wypić i się zabawić. No wiadomo "Gieroj". Rodzinie się podoba ma mocną głowę i silne pięści, no wiadomo chłop nie może pozwolić" sobie w kaszę dmuchać". Po ślubie STOP! Nowe porządki! Z pracy do domu! Poszedł na piwo z kolegami- pijaczyna ! Dał komuś w zęby- bandzior! Z "Gieroja" ma być przykładny pantoflarz.Chłopakowi ziemia się z pod nóg usuwa.Po roku rozwód, albo zdrada z tą ,która podziwia, nie ogranicza !
Nikt nie ma prawa nikogo ograniczać, niczego zabraniać w imię swojej miłości, ponieważ MIŁOŚĆ to WOLNOŚĆ, nie kajdany.
Przyznaję, że te kajdany może sobie nałożyć osoba kochająca, nie będzie lekko ale i nie nudno. Nikt nie każe trwać w związku, który nam nie odpowiada, gdyż każde postępowanie rodzi konsekwencje rzutujące na przyszłość.
Powiedziane jest: mimo,iż wszystko jest postanowione, pozostają nam możliwości wyboru".
Jest wybór: by dzieci wychowywać w szacunku do starszych, w szacunku do innych, w szacunku do samych siebie !
Jak to zrobić, gdy dzieci mają dzieci ?