witam Was,
mój problem jest złożony...
otóż jestem z chłopakiem rok, ostatnio wspominał, że do końca roku chce sie zaręczyć (nie w tym problem, bo go kocham i chcę z nim być)
chodzi o to, że u nich jest bardzo dziwna hierarchia, podejście do wszystkiego itd....
mój chłopak ma firmę z bratem (wszyscy bracia to wolni kawalerzy-tylko mój ma dziewczynę) po śmierci ich ojc mieli po nim ogromne długi i mieli kase wspólną-ale długi zostały spłacone a kasę wciąż mają wspólną (więc co jak się zaręczy to będzie mi głupio wziąść pierścionek - bo tak jakby był w połowie sponsorowany z brata keiszeni) my nie jezdzimy czesto na imprezy do kina itd on co tydz traci 100-200zl na imprezach. moj na wszystkim sobie oszczedza. w dodatku utrzymuja matke. ich matka niestety z tego co juz zauwazylam jest bardzo leniwa-po prostu nie dba o czystosc w domu(nie chodzi mi o jej higiene czy smrod,ale jest balagan) w dodatku mysli chyba ze tam po slubie bedziemy-ale ja zawsze jej mowie ze NIE MA TAKIEJ OPCJI, chce swoje ciasne ale wlasne. ostatnio nie wytrzymalam i powiedzialam mojemu chlopakowi ze nie jest dobrze u niego w rodzinie i nigdy do niczego nie dojdziemy jak nie zaczniemy o sobie myslec, to stwierdzil ze za rok cos wynajmiemy i bedziemy odkladac kase na dom. nie chodzi mi o jego kase, bo jestem samowystarczalna pod tym wzgledem i nie jestem materialistka....ale otwarcie widac ze go wykorzystuja... przeciez moglby sie dzielic po polowie zarobionej kasy iles dawac matce na zycie(ale ma46lat-wiec moze isc do pracy,to nie...bo maja gospodarke,mieli dac w dzierzawe,to nie bo nie moga sie dogadac,no i oczywiscie moj tam najwiecej zapiernicza, chociaz mial ten drugi bo nie chcial oddac ziemi w dzierzawe...aha no i matka jeszcze ma rente na najmlodszego syna) a reszte niech kazdy robi co chce-odklada albo przepieprza... ogolnie mam dobre stosunki z cala jego rodzina-wiem ze mnie lubia, ja tez osobiscie nic do nich nie mam... ale jednak nie rozumiem tego. co zrobic, bo nie chce mu rzadzic, ale dusze sie w takiej sytuacji ze zazwyczaj jak jakas decyzja zawsze musi sie brata doradzac pytac i w ogole... jak male dziecko,a to on firme zakladal... on najwiecej robi a nie maja do niego szacunku za grosz(bo brat bardzo lubi mu dogryzac) zal mi go bardzo, bardzo go kocham, ale nie chce juz dluzej na to patrzec... no i co z tym idzie mamy coraz mniej czasu dla siebie... prosze o mądre porady.
1 2014-10-14 12:55:09 Ostatnio edytowany przez jakajakaja014 (2014-10-14 12:58:55)
Podobne tematy
przeczytaj to co napisałaś w swoim poście, idź do swojego chłopaka i mu powiedz ![]()
Twojemu partnerowi trafiła się wspaniała kobieta
Widzisz, tak to już jest, że niektórzy chcą unikać konfliktów i za cenę własnych interesów angażują się bardziej niż powinni. Prawdopodobie dzieje się już tak od dłuższego czasu a on dzielnie trwa w swoich działaniach skoro pozwalają sobie na drwiny.
Widzisz, że jest dobrym człowiekiem i to ważne. Może powinnaś porozmawiać z jego bratem i zapytać się czy uważa, że zachowuje się fair w obec Twojego partnera. Czasem taka niewielka ingerencja potrafi przemówić do rozumu.
No i przede wszystkim kluczem do rozwiązania problemu jest to aby Twój facet wziął sprawy w swoje ręce i uświadomił im jak powinno funkcjonować a jak na prawdę funkcjonuje. Ciężko zdobyć się na taką rozmowę i bądź cierpliwa przekonując go. Z resztą sam na pewno to widzi. ![]()
Wydaje mi się że odzielenie się finansowo od brata to ważny krok do samodzielności. W końcu ma jeszcze Ciebie i gdybyście mieli spotkać się na ślubnym kobiercu to obecna sytuacja bardzo by wszystko komplikowała
Powodzenia ![]()