Witam,
bardzo martwię się o swojego prawie 40letniego syna. Od zawsze był trudnym dzieckiem. Nie umiał nawiązywać relacji koleżeńskich, w szkole szło mu topornie, czego rezultatem była zawodówka, oblane egzaminy wstępne na studia i koniec konców płatne zaoczne. Kierunek też wybrał nietrafionyy, ale siedzieliśmy z mężem cicho i tylko w duchu mieliśmy nadzieję, że nie skończy po nich jako dyrektor kina objazdowego. Cudem udało się, że w miarę wyszedł na ludzi, w czym niemała zasługa także jego przyszłych tesciów. Umówilismy się, że zatrudnią go w ich rodzinnym biznesie. I kiedy już wydawało się nam, że najgorsze mamy za sobą, odezwały się u syna uśpione demony. Zaczęły się zdrady małżeńskie, włacznie z nieślubnym potomstwem, jakieś konta na serwisach erotycznych, o których donosili anonimowi "życzliwi", a ostatnio (tzn. od jakiś 6 miesiecy), po kolejnej kłótni z małżonką zaległ u nas na kanapie z laptopem na kolanach i ani myśli ogarnąć się. Wczoraj kiedy wyszedł do toalety przyuważyłam, że bombarduje jakieś kobiety z przeszłosci wiadomościami mailowymi. Jedna z nich odgrażała mu się, że skoro blokada na Facebooku nie pomogła to powiadomi policję o nękaniu, inna kazała mu "spadać i zajać się swoim małżeństwem". Nie wytrzymałam i nawrzeszczałam na niego, ale to nie pomogło. Czy jest jakiś sposób, żeby wpłynąć na postępowanie syna?
Podobne tematy
Tak, wywalić go z domu, jak się weźmie do roboty, głupoty mu ze łba wylecą.
Dorosły koń, a traktowany przez wszystkich jak dzieciak.
Wystawić walizki za drzwi i niech radzi sobie sam.
Tak, wywalić go z domu, jak się weźmie do roboty, głupoty mu ze łba wylecą.
Wstyd mi o tym pisać, ale mam świadomość, że to straszny nygus, co po części jest też naszą wychowawczą porażką.
Co do wyrzucenia go z domu, to choćby ze względu na wiek ciążko nam będzie fizycznie mocowaźć się bądź co bądź z człowiekiem w sile wieku, a wzywanie policji to znowu wstyd na całą naszą wioskę.
Nirvanka87 napisał/a:Tak, wywalić go z domu, jak się weźmie do roboty, głupoty mu ze łba wylecą.
Wstyd mi o tym pisać, ale mam świadomość, że to straszny nygus, co po części jest też naszą wychowawczą porażką.
Co do wyrzucenia go z domu, to choćby ze względu na wiek ciążko nam będzie fizycznie mocowaźć się bądź co bądź z człowiekiem w sile wieku, a wzywanie policji to znowu wstyd na całą naszą wioskę.
No to co dalej? Tego nie, tamtego nie.
To podaj mu obiad pod nos, skoro już dajesz się traktować jak służąca...
A mąż niech mu mieszkanie znajdzie, czynsz opłaci i pracę załatwi. A może niech jeszcze za niego do pracy idzie.
Witam,
bardzo martwię się o swojego prawie 40letniego syna. Od zawsze był trudnym dzieckiem. Nie umiał nawiązywać relacji koleżeńskich, w szkole szło mu topornie, czego rezultatem była zawodówka, oblane egzaminy wstępne na studia i koniec konców płatne zaoczne. Kierunek też wybrał nietrafionyy, ale siedzieliśmy z mężem cicho i tylko w duchu mieliśmy nadzieję, że nie skończy po nich jako dyrektor kina objazdowego. Cudem udało się, że w miarę wyszedł na ludzi, w czym niemała zasługa także jego przyszłych tesciów. Umówilismy się, że zatrudnią go w ich rodzinnym biznesie. I kiedy już wydawało się nam, że najgorsze mamy za sobą, odezwały się u syna uśpione demony. Zaczęły się zdrady małżeńskie, włacznie z nieślubnym potomstwem, jakieś konta na serwisach erotycznych, o których donosili anonimowi "życzliwi", a ostatnio (tzn. od jakiś 6 miesiecy), po kolejnej kłótni z małżonką zaległ u nas na kanapie z laptopem na kolanach i ani myśli ogarnąć się. Wczoraj kiedy wyszedł do toalety przyuważyłam, że bombarduje jakieś kobiety z przeszłosci wiadomościami mailowymi. Jedna z nich odgrażała mu się, że skoro blokada na Facebooku nie pomogła to powiadomi policję o nękaniu, inna kazała mu "spadać i zajać się swoim małżeństwem". Nie wytrzymałam i nawrzeszczałam na niego, ale to nie pomogło. Czy jest jakiś sposób, żeby wpłynąć na postępowanie syna?
Wiesz dlaczego taki jest?
Bo może.
Wiesz dlaczego taki jest?
Bo mu na to się pozwala.
Skoro lubi takie życie, to proszę bardzo, puścić go wolno w świat, ma prawo żyć wg swoich schematów ale wraz ze wszystkim konsekwencjami.
Facet, który ma lat 40 a zachowuje się jak dorastający chłoptaś.
Jest jeden sposób, żeby na niego wpłynąć.
Życie na własny rachunek, może się w końcu ocknie jak poczuje konsekwencje własnych czynów. Innej metody nie ma, bo chyba mu tak dobrze, to po co ma się zmieniać?
Przyzwalaniem (biernym) robicie mu krzywdę. Tu gadanie, zrzędzenie nic nie pomoże. Potrzebny jest zimny prysznic.
Witam,
bardzo martwię się o swojego prawie 40letniego syna. Od zawsze był trudnym dzieckiem. Nie umiał nawiązywać relacji koleżeńskich, w szkole szło mu topornie, czego rezultatem była zawodówka, oblane egzaminy wstępne na studia i koniec konców płatne zaoczne. Kierunek też wybrał nietrafionyy, ale siedzieliśmy z mężem cicho i tylko w duchu mieliśmy nadzieję, że nie skończy po nich jako dyrektor kina objazdowego. Cudem udało się, że w miarę wyszedł na ludzi, w czym niemała zasługa także jego przyszłych tesciów. Umówilismy się, że zatrudnią go w ich rodzinnym biznesie. I kiedy już wydawało się nam, że najgorsze mamy za sobą, odezwały się u syna uśpione demony. Zaczęły się zdrady małżeńskie, włacznie z nieślubnym potomstwem, jakieś konta na serwisach erotycznych, o których donosili anonimowi "życzliwi", a ostatnio (tzn. od jakiś 6 miesiecy), po kolejnej kłótni z małżonką zaległ u nas na kanapie z laptopem na kolanach i ani myśli ogarnąć się. Wczoraj kiedy wyszedł do toalety przyuważyłam, że bombarduje jakieś kobiety z przeszłosci wiadomościami mailowymi. Jedna z nich odgrażała mu się, że skoro blokada na Facebooku nie pomogła to powiadomi policję o nękaniu, inna kazała mu "spadać i zajać się swoim małżeństwem". Nie wytrzymałam i nawrzeszczałam na niego, ale to nie pomogło. Czy jest jakiś sposób, żeby wpłynąć na postępowanie syna?
Serce boli ,syna zal,ale tylko konsekwentne dzialanie moze go postawic do pionu.Wy teraz robicie mu krzywde tolerujac jego zachowanie,to ze mieszka w waszym domu i nic nie robi i jeszcze neka obce kobiety.
Porozmawiaj z mezem i podejmijcie decyzje,ze on musi sie wyprowadzic,a to juz nie wasza sprawa gdzie.Nie musisz z nim sie szarpac ,syn gdzies wychodzi,wiec jak go nie bedzie w domu szybka decyzja i torby przed drzwi,zmiana zamka.
Uwiez mi to bedzie najlepsza lekcja dla niego,zeby w koncu zrozumial,ze jest doroslem czlowiekiem ,ktory ma dzieci i musi ulozyc sobie zycie sam,bez Waszej pomocy.
Pobłażaliście synowi, to teraz macie. Złe do was wróciło i będziecie musieli sobie z tym poradzić, a już zacieraliście ręce, że sprzedany/zaklepany. Wstydzicie się, że mundurowi was odwiedzą, a za wybryki syna, to wam nie wstyd? Wychowaliście niezłe ziółko, jeśli teraz stanowczo nie będziecie postępować, to kto wie, co będzie za parę lat.
Jest u was zameldowany? Jeśli tak, to wymeldujcie go administracyjnie, w przeciwnym wypadku wystarczy, że wezwie Policję, a ci zgodnie z prawem umożliwią mu powrót do zajmowanego lokalu. Niech wreszcie poczuje skutki swojego idiotycznego postępowania.
Nienalezy pozwalac mieszkac synowi u siebie skoro zaczal zycie na wlasna reke. To chory czlowiek lub czlowiek bezkarny a powinien ponosic konsekwencje swojego postepowania. W taki sposob jak postepujecie na pewno mu nie pomorzecie. Przede wszystkim niszczy on zycie innych ludzi. Chcecie ladowac w tym worku rowniez, wasza sprawa. Ale to was wyniszczy. Po co wam to. Sam widze podobne rzeczy w swoim otoczeniu a dotyczy to syna sasiadow ktory jest alkoholikiem. Na poczatku z tym walczyli a teraz za kazdym razem dzwonia na policje i syn laduje w izbie. Ci ludzie sa juz po 70tce a syn ma 50 lat. Maja sie z nim szarpac? Jak ich rozumiem chociaz przeszkadza mi jak wyje na podworzu.
Witam!
Ty już dałaś synowi ile mogłaś. Pewnie dbałaś o niego, pokazywałaś właściwe kierunki. Teraz jak jest już dorosły sam za siebie odpowiada. Sam mając rozum powinien nad sobą i własnym życiem pracować.
Czasami mimo naszych najwiekszych starań nie mamy wpływu na to co nasze dzieci robią.
Próbuj z nim romawiać. To nie zaszkodzi a może pomoże. I nie dziwne, że Ci nerwy puszczają.
Ale mieszkanie u Was na wasz rachunek to nie jest dobre. Z drugiej strony możesz z nim rozmawiać. Ale nie może trwać to wiecznie.
Trudne to wszystko, ja sama drżę o moich synów (mam ich 4). Co przyszłość przyniesie? Staram się, ale jakimi będą ludźmi? Nie wiem. Tyle jest różnych czynników, które mają wpływ na rozwój dziecka.
A ja się tylko zastanawiam jak on to zrobił, że po zawodówce na studia startował...?
A ja się tylko zastanawiam jak on to zrobił, że po zawodówce na studia startował...?
No i to dwa razy
Ja wietrzę podstęp bo Maryś tak ładnie pisze, że nie brzmi jak zagubiona matka starego cwaniaka
Podpuściła nas????
13 2014-10-15 15:20:56 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-10-15 15:21:46)
Jest u was zameldowany? Jeśli tak, to wymeldujcie go administracyjnie, w przeciwnym wypadku wystarczy, że wezwie Policję, a ci zgodnie z prawem umożliwią mu powrót do zajmowanego lokalu. Niech wreszcie poczuje skutki swojego idiotycznego postępowania.
Nie masz racji. Meldunek jest czynnością administracyjną i nie ma związku z prawem do przebywania w lokalu. Natomiast nikt nikogo administracyjnie nie wymelduje jeśli ta osoba faktycznie w mieszkaniu na co dzień przebywa.
chaber05 napisał/a:Jest u was zameldowany? Jeśli tak, to wymeldujcie go administracyjnie, w przeciwnym wypadku wystarczy, że wezwie Policję, a ci zgodnie z prawem umożliwią mu powrót do zajmowanego lokalu. Niech wreszcie poczuje skutki swojego idiotycznego postępowania.
Nie masz racji. Meldunek jest czynnością administracyjną i nie ma związku z prawem do przebywania w lokalu. Natomiast nikt nikogo administracyjnie nie wymelduje jeśli ta osoba faktycznie w mieszkaniu na co dzień przebywa.
Masz rację Marcjano, wprowadziłam autorkę i forum w błąd. Jak mniemam pozostaje droga sądowa.
Chyba faktycznie to jakaś podpucha.
Niestety. Jeśli nie opuści mieszkania dobrowolnie to tylko sąd i nakaz eksmisji. Natomiast jeśli rodzice przypadkiem by go z domu wyrzucili (np. zmienili zamki jak gdzieś wyjdzie) to pod eskortą policji też nie wejdzie, bo tu również musi być wyrok sądu o przywrócenie posiadania.
A ja się tylko zastanawiam jak on to zrobił, że po zawodówce na studia startował...?
Również rzuciło mi się to w oczy ![]()