netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Dziewczyny, pomożecie?

14 odpowiedzi2 229 wyświetleńzałożony przez jasper526, 15.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dziewczyny, pomożecie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Dziewczyny, pomożecie?

Hej!

Założyłem tutaj konto z jednego powodu, jak się pewnie domyślacie, rozstałem się z dziewczyną. Jak to każda sytuacja jest indywidualna, nasza jest również inna.

Spieprzyłem, przyznaje. Nie zrobiłem niczego niewybaczalnego; nie było zdrady, nie było oszukiwania, niczego nie ukrywałem. Po prostu w nasz związek weszła monotonia i nuda. Praca, dom, praca. Trochę głupich kłótni. Moją winą jest to, że nie starałem się o nią. Mam dużo wad; mój charakter, brak herkulesowatego wyglądu (już to zmieniam!), wymądrzanie się (oj tak!), no i jestem za bardzo opiekuńczy. Ostatnio mam mniej znajomych (może brak czasu, a może to jaki jestem) i oddaliłem się bardzo od wszelkich pasji (miałem ich mnóstwo!).

Powiedziała mi, że już nie kocha. Jakiś czas temu mówiła, że kocha. Teraz podobno nic nie czuje. Jej decyzja: musimy się rozstać. Oczywiście wszelkie prośby nic nie dają. Nie było szansy, nie próbowała nawet. Zdecydowała się i już nie jesteśmy razem. Wiem co powinienem w takiej sytuacji zrobić, podwinąć ogon i zniknąć z jej życia...

Niestety, nie w naszym przypadku. Po 9 miesięcznym związku jakiś czas temu zdecydowaliśmy się na wynajem czterech kątów, mieszkamy razem, kontrakt mamy na minimum pół roku, minął dopiero miesiąc, 5 "cudownych" przed nami. Choć staram się nie bywać w domu, zostawać dłużej w pracy, łapać następny pociąg i po prostu nie wchodzić jej w drogę, to jestem zmuszony do codziennego widywania się. Śpimy osobno (ja na kanapie), jesteśmy "przyjaciółmi" (przecież zawsze byliśmy). Ale też czasem gadamy, dużo się śmiejemy i paradoksalnie to wszystko nas jakoś bardziej zbliżyło.

Niestety, jest nieugięta. A ona przecież pachnie, wygląda, przebiera się, wydaje odgłosy i nie ukrywam, cholernie mi się podoba. Ma pełno wad, ma więcej niż ja. Pali, z rzadka nie tylko papierosy, lubi spać, często do 13, najlepiej nic by nie robiła, spędza na kanapie więcej czasu niż poza nią, obżera się słodyczami (szczególnie ostatnio), nie jest typem pani domu, wręcz odwrotnie, to ja robię więcej w domu niż ona. No i standardowo; marudzi o figurze (mimo tego wciska kolejny słoik nutelli). Ale mimo tego wszystkiego to mówiąc spokojnie, kocham ją bardzo. Jest trochę pierdołowata i boi się pająków. To ja częściej sprzątam, gotuje, wynoszę śmieci, staram się, aby to wszystko jakoś wyglądało. Wiem, że zaraz ktoś powie, że jestem pipuś-glancuć, ale ciężko żyć w nieładzie. No i życie kiedyś nauczyło, mieszkałem jakiś czas sam. Wiem, że może brakuje we mnie "byka". "Chama i prostaka". Jestem zbyt grzeczny i bardziej romantyczny niż ona.

A ona potrzebuje po prostu pierdo***ięcia.

Ale jestem też cholernie zmotywowany! Chcę to zmienić, chcę coś zrobić. Nie potrafie się poddawać. Szczególnie w takim przypadku, kiedy wkrada się poczucie bezsilności.

Dziewczyny. Co robić? Jakim być? Jak się zachowywać?

No i jak nie zwariować...

Przeprosiłem (może to błąd?), podobno nikogo nie poznała (na kanapie ciężko kogoś poznać)...

2

Odp: Dziewczyny, pomożecie?

Jak poznasz odpowiednią dziewczynę, to z niezaradnej, roztrzepanej, uroczej dziewczynki podjadającej nutellę, stanie się leniwym grubasem, jęczącym na swoją wagę smile

Wszystkie umowy da się rozwiązać, każde mieszkanie można wynająć. Możesz się tym zająć, ale chyba nie chcesz.

3

Odp: Dziewczyny, pomożecie?
Teo napisał/a:

Jak poznasz odpowiednią dziewczynę, to z niezaradnej, roztrzepanej, uroczej dziewczynki podjadającej nutellę, stanie się leniwym grubasem, jęczącym na swoją wagę smile

Wszystkie umowy da się rozwiązać, każde mieszkanie można wynająć. Możesz się tym zająć, ale chyba nie chcesz.

A widzisz, mimo wszystko też chcę jej dać szansę. Chyba na tym polega miłość? Niestety, ma jeszcze jedną wadę, jak twierdzi, jej decyzje są zawsze prawidłowe, no i jest nieomylna. A ja nie jestem jej pierwszym chłopakiem, który tak "kończy". Z jednym już mieszkała i sypiała jako "przyjaciółka".

4 Ostatnio edytowany przez Teo (2014-09-15 16:12:33)

Odp: Dziewczyny, pomożecie?
jasper526 napisał/a:
Teo napisał/a:

Jak poznasz odpowiednią dziewczynę, to z niezaradnej, roztrzepanej, uroczej dziewczynki podjadającej nutellę, stanie się leniwym grubasem, jęczącym na swoją wagę smile

Wszystkie umowy da się rozwiązać, każde mieszkanie można wynająć. Możesz się tym zająć, ale chyba nie chcesz.

A widzisz, mimo wszystko też chcę jej dać szansę. Chyba na tym polega miłość? Niestety, ma jeszcze jedną wadę, jak twierdzi, jej decyzje są zawsze prawidłowe, no i jest nieomylna. A ja nie jestem jej pierwszym chłopakiem, który tak "kończy". Z jednym już mieszkała i sypiała jako "przyjaciółka".

Chcesz powtórzyć jego los? Droga wolna, tylko nie wyżalaj się potem na forum.
Skoro ona uważa, ze jest nieomylna, a jej decyzje święte, to niech tak sobie uważa. Naprawdę chce Ci się o nią zabiegać?
Noale ok, niech będzie. Zobacz, ona jest przyzwyczajona do pewnego schematu - zrywa, sypia, facet za nią lata. Przełam ten schemat. Zacznij rozmawiać z nią coraz mnie, zacznij wychodzić coraz częściej, zacznij przesadniej dbać o siebie, chodz zamyślony i zadowolony. W ogóle zacznij się umawiać z dziewczynami smile Przestań być jej przyjacielem - czyli poprawiaczem jej ego. Jak narzeka, że jest gruba, to odpowiadaj, żeby przestała wpierdzielnać nutelle i pobiegała. Jak zaczyna się droczyć, to olej to i stań się obojętny.

5

Odp: Dziewczyny, pomożecie?
Teo napisał/a:

Chcesz powtórzyć jego los? Droga wolna, tylko nie wyżalaj się potem na forum.
Skoro ona uważa, ze jest nieomylna, a jej decyzje święte, to niech tak sobie uważa. Naprawdę chce Ci się o nią zabiegać?
Noale ok, niech będzie. Zobacz, ona jest przyzwyczajona do pewnego schematu - zrywa, sypia, facet za nią lata. Przełam ten schemat. Zacznij rozmawiać z nią coraz mnie, zacznij wychodzić coraz częściej, zacznij przesadniej dbać o siebie, chodz zamyślony i zadowolony. W ogóle zacznij się umawiać z dziewczynami smile Przestań być jej przyjacielem - czyli poprawiaczem jej ego. Jak narzeka, że jest gruba, to odpowiadaj, żeby przestała wpierdzielnać nutelle i pobiegała. Jak zaczyna się droczyć, to olej to i stań się obojętny.

Nie wiem jak to działa. To co napisałaś; ja to wszystko wiem, dokładnie to co jest zawarte w tym tekście. A mimo wszystko chciałbym, żeby było jak dawniej.

Ale chyba dzisiaj się przekonałem. Jak po "co-rannym" przytuleniu się (tak! dotyka mnie!) stwierdziła, że "szkoda, że nie jestem pedałem, bo byłoby nam łatwiej". I chyba coś we mnie pękło i się zmieniło...

Masz zupełną rację, chyba pora być konsekwentnym. Zagubił mnie fakt traktowania mnie jako tego najbardziej winnego sytuacji, no i poczucie bycia "chujowym"...

6

Odp: Dziewczyny, pomożecie?
jasper526 napisał/a:
Teo napisał/a:

Chcesz powtórzyć jego los? Droga wolna, tylko nie wyżalaj się potem na forum.
Skoro ona uważa, ze jest nieomylna, a jej decyzje święte, to niech tak sobie uważa. Naprawdę chce Ci się o nią zabiegać?
Noale ok, niech będzie. Zobacz, ona jest przyzwyczajona do pewnego schematu - zrywa, sypia, facet za nią lata. Przełam ten schemat. Zacznij rozmawiać z nią coraz mnie, zacznij wychodzić coraz częściej, zacznij przesadniej dbać o siebie, chodz zamyślony i zadowolony. W ogóle zacznij się umawiać z dziewczynami smile Przestań być jej przyjacielem - czyli poprawiaczem jej ego. Jak narzeka, że jest gruba, to odpowiadaj, żeby przestała wpierdzielnać nutelle i pobiegała. Jak zaczyna się droczyć, to olej to i stań się obojętny.

Nie wiem jak to działa. To co napisałaś; ja to wszystko wiem, dokładnie to co jest zawarte w tym tekście. A mimo wszystko chciałbym, żeby było jak dawniej.

Ale chyba dzisiaj się przekonałem. Jak po "co-rannym" przytuleniu się (tak! dotyka mnie!) stwierdziła, że "szkoda, że nie jestem pedałem, bo byłoby nam łatwiej". I chyba coś we mnie pękło i się zmieniło...

Masz zupełną rację, chyba pora być konsekwentnym. Zagubił mnie fakt traktowania mnie jako tego najbardziej winnego sytuacji, no i poczucie bycia "chujowym"...

Zawsze możesz jej trochę podeptać to ego i na takie teksty odpowiadać - Ty za to świetnie pasujesz na lesbijkę, figurą zwłaszcza i nawykami żywieniowymi XD

7

Odp: Dziewczyny, pomożecie?
Teo napisał/a:

Zawsze możesz jej trochę podeptać to ego i na takie teksty odpowiadać - Ty za to świetnie pasujesz na lesbijkę, figurą zwłaszcza i nawykami żywieniowymi XD

Oczywiście, że mógłbym. Tylko widzisz, dlaczego zamieniać najpiękniejsze i najnormalniejsze uczucie w zestaw chamstwa i złośliwości?

Właśnie najgorsze w tym wszystkim jest to, że jest pełno instrukcji co należy w takim przypadku robić. Należy olać, zająć się sobą, poprawić i najlepiej jeszcze znaleźć kobiety, żeby obracać się w ich towarzystwie.

Tylko szkoda, że zamienia się wtedy miłość, coś co było dla nas ideałem, na głupią grę z zasadami.

I co z tego, że ona wróci? Skoro to już nie będzie niewinne?

Ale masz rację, inaczej się nie da...

8

Odp: Dziewczyny, pomożecie?
jasper526 napisał/a:
Teo napisał/a:

Zawsze możesz jej trochę podeptać to ego i na takie teksty odpowiadać - Ty za to świetnie pasujesz na lesbijkę, figurą zwłaszcza i nawykami żywieniowymi XD

Oczywiście, że mógłbym. Tylko widzisz, dlaczego zamieniać najpiękniejsze i najnormalniejsze uczucie w zestaw chamstwa i złośliwości?

Właśnie najgorsze w tym wszystkim jest to, że jest pełno instrukcji co należy w takim przypadku robić. Należy olać, zająć się sobą, poprawić i najlepiej jeszcze znaleźć kobiety, żeby obracać się w ich towarzystwie.

Tylko szkoda, że zamienia się wtedy miłość, coś co było dla nas ideałem, na głupią grę z zasadami.

I co z tego, że ona wróci? Skoro to już nie będzie niewinne?

Ale masz rację, inaczej się nie da...

Tyle, że miłość to głupia gra z dość jasno określonymi zasadami. Albo pociągasz swoją wybrankę, albo nie. Miałem niemal identyczny przypadek co Ty. I skończyłem tak samo jak Ty. Ona się znudziła i wdała się w romans ze swoim byłym - prymitywnym acz przebiegłym psychopatą - a po pół roku mnie zostawiła. Taka bezinteresowna, bezgraniczna miłość gdzie bezrefleksyjnie akceptujesz wszystko u kobiety jak leci to frajerstwo. Zwłaszcza jeśli ona ma do Ciebie zastrzeżenia.

Gdzieś tutaj jest topic "czy miły facet ma szansę na związek". Poczytaj.

Co do mieszkania - zaproponujcie że znajdziecie kogoś na swoje miejsce. W ogóle dziwię się, że ludzie podpisują takie umowy. Co jakby się okazało, że sąsiadem jest pijak który codziennie chleje, drze się po nocy i lata z siekierą...?

9 Ostatnio edytowany przez jasper526 (2014-09-15 18:10:25)

Odp: Dziewczyny, pomożecie?
MaciekM napisał/a:

Co do mieszkania - zaproponujcie że znajdziecie kogoś na swoje miejsce. W ogóle dziwię się, że ludzie podpisują takie umowy. Co jakby się okazało, że sąsiadem jest pijak który codziennie chleje, drze się po nocy i lata z siekierą...?

Dlaczego taka umowa? Mieszkamy za granicą, tutaj są tylko takie umowy. W innym przypadku nie wynajmiesz mieszkania.

A co do kogoś na moje miejsce; nie da się, to jeden pokój z salonem.

Jedynym wyjściem jest, albo mieszkać i się pozabijać, ew. znowu pokochać. Albo wyprowadze się ja i przez pół roku będę rzygał finansowo, bo trzeba swoją część zapłacić.

Nie rozumiem tylko faktu, że w ogóle zdecydowała się na mieszkanie ze mną tak niedawno temu, przecież nic się nie dzieje z dnia na dzień?...

10

Odp: Dziewczyny, pomożecie?
jasper526 napisał/a:
MaciekM napisał/a:

Co do mieszkania - zaproponujcie że znajdziecie kogoś na swoje miejsce. W ogóle dziwię się, że ludzie podpisują takie umowy. Co jakby się okazało, że sąsiadem jest pijak który codziennie chleje, drze się po nocy i lata z siekierą...?

Dlaczego taka umowa? Mieszkamy za granicą, tutaj są tylko takie umowy. W innym przypadku nie wynajmiesz mieszkania.

A co do kogoś na moje miejsce; nie da się, to jeden pokój z salonem.

Jedynym wyjściem jest, albo mieszkać i się pozabijać, ew. znowu pokochać. Albo wyprowadze się ja i przez pół roku będę rzygał finansowo, bo trzeba swoją część zapłacić.

Nie rozumiem tylko faktu, że w ogóle zdecydowała się na mieszkanie ze mną tak niedawno temu, przecież nic się nie dzieje z dnia na dzień?...

Czemu Ty masz się wyprowadzać? Ona zerwała, to ona ma problem. Ja coś wyczuwam wyrachowanie w jej działaniu i jakiś głebszy plan...

11

Odp: Dziewczyny, pomożecie?
Teo napisał/a:

Czemu Ty masz się wyprowadzać? Ona zerwała, to ona ma problem. Ja coś wyczuwam wyrachowanie w jej działaniu i jakiś głebszy plan...

No niestety jeszcze chamstwo nie jest karane i dlatego to ja musiałbym się wyprowadzić, ona nie ma takiego obowiązku. Mogę jej kazać, mogę wytargać za włosy, tylko po co?

Szkoda tego wszystkiego. Ale trzeba zacisnąć zęby...

12

Odp: Dziewczyny, pomożecie?

Nie musisz używać przemocy, możesz po prostu powiedzieć "w tej sytuacji nie możemy mieszkać razem, wyprowadzamy się".
Chyba, że liczysz, że Wasza "nagła poprawa" relacji wynika z dalszego mieszkania razem i bardziej opłaca Ci się tam zostać niż wyprowadzić.

13

Odp: Dziewczyny, pomożecie?
jasper526 napisał/a:
Teo napisał/a:

Czemu Ty masz się wyprowadzać? Ona zerwała, to ona ma problem. Ja coś wyczuwam wyrachowanie w jej działaniu i jakiś głebszy plan...

No niestety jeszcze chamstwo nie jest karane i dlatego to ja musiałbym się wyprowadzić, ona nie ma takiego obowiązku. Mogę jej kazać, mogę wytargać za włosy, tylko po co?

Szkoda tego wszystkiego. Ale trzeba zacisnąć zęby...

Ale dlaczego, bo nie rozumiem... Ona jest tam zameldowana? To jej mieszkanie? Ona ma tam obowiązek mieszkać? Z tego, co się orientuję oboje macie takie same prawa i obowiązki, więc nie wiem, czemu to Ty, a nie ona miałbyś się wyprowadzać...

14 Ostatnio edytowany przez jasper526 (2014-09-16 11:29:49)

Odp: Dziewczyny, pomożecie?
Teo napisał/a:

Ale dlaczego, bo nie rozumiem... Ona jest tam zameldowana? To jej mieszkanie? Ona ma tam obowiązek mieszkać? Z tego, co się orientuję oboje macie takie same prawa i obowiązki, więc nie wiem, czemu to Ty, a nie ona miałbyś się wyprowadzać...

Zgoda, masz rację. Ale ona się nie wyprowadzi, bo wiem, że chce tutaj mieszkać. A ja jej siłą nie smuszę, zresztą nie chcę jej zmuszać. Trzeba będzie zacisnąć zęby i jakoś przez to przejść. Jak nie dam rady to ja się wyprowadze.

Wczoraj zacisnąłem. Postawiłem na swoim i była potężna afera. Oczywiście, ona grała świętą, ale chyba wygrałem, skoro przyszła do mnie i jak gdyby nic chciała to wszystko uspokoić, w jakiś sposób naprawić. Teraz muszę zająć się mocno sobą i przez to przejść. Ale plan jest, to najważniejsze.

Dzisiaj rano wstała wcześniej, gdzieś wyszła. Nawet łóżko posłała, czego raczej nigdy nie robiła bo po co...

I tak jak napisał kolega powyżej. Ja mimo wszystko chciałbym to jakoś móc odbudować. Kiedyś byliśmy mega w sobie zakochani i to wszystko było bardzo prawdziwe. W życiu nie przeżyłem takiej miłości. Może jestem naiwny, nie wiem. Ale to nie oznacza, że się teraz nie zmienie. Oj bardzo się zmienie... Wiem, że dała mi gigantyczną motywację.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dziewczyny, pomożecie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026