takacisza napisał/a:Rozpatruję już kilka wyjść z tej sytuacji. Nie jest mi łatwo, bo uczucia wciąż są, ale w głowie często zapala się czerwone światełko. Obserwuję go, o ile mogę to tak nazwać, bo kontakt mamy od czasu do czasu. Telefoniczny jest częsty, a smsowy prawie codziennie. Taki kontakt jest od prawie 4 miesięcy, na razie on nie odpuszcza, choć widzę, że ma chwilówki, że nie ma sił na walkę.
Mi z kolei ciężko jest uwierzyć, nie wiem co myśleć o jego zachowaniu, nie wiem czy jego słowa są prawdziwe. Zwyczajnie boję zaufać mu na nowo, bo za dużo złego się stało. Moja rodzina w ogóle nastawiona jest anty -on, bo widzieli co przechodziłam.
Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, a ja już weszłam może z dwa i nic z tego nie było. Więc pewności, że i tym razem tak nie będzie też nie mam żadnej, choć chciałabym...
ja nie che go bronić, sama jedynie wiesz co to wszystko warte
nie patrz na rodzinę, co że anty on, dobra kawał ciula itd itp
wszystko się może człowiekowi przydarzyć, wiadomo nie każdy na to zasługuje
ja jestem z tej drugiej strony, i co mam się poddać bo rodzina jest anty ja
pieprze ich, każdy ma swoje wady, kwestia komu przeszkadzają jakie, wiadomo też ze zawsze najbliższa rodzina będzie za tobą, chyba ze sobie zasłużysz sama
ale nie podejmuj wyboru przez pryzmat rodziny i ich stosunku do niego, bo to nie oni będą z tobą reszty życia dzielić
ja się wpieprzyłem w taki właśnie układ rodzinny, i swoimi de facto błędami, uporem żony, jesteśmy razem dalej
a już kilka razy rozchodziliśmy sie i wracaliśmy do siebie,
wiesz dla mnie akurat hasło że nie wchodzi się dwa razy to tej samej rzeki, nie
mówi nic więcej, jak że rzeka płynie i się zmienia, kwestia czy woda brudniejsza czy bardziej przeźroczysta
być może jestem w błędzie, być może piernicze farmazony,
ale dopóki coś tam środku ci podpowiada że można jeszcze spróbować, próbuj
w przeciwnym wypadku, zajmij sie czymś i staraj zapomnieć, o nim,
przecież smsów nie pisze sam do siebie
odpisujesz!!!
popatrz na to dajesz mu byc może jakis znak szanse,
jeśli tego nie chcesz, to przeciez to sposób rozmowy można zmienić
jeśli naprawde ciolek zmieknie po jakimś czasie,
i to pewnie z grubsza tak wyglądać możesz
ważne co Ty tak na prawdę chcesz, tego się trzymaj, podjętej decyzji nie zmieniaj
tu nie ma mowy o wątpliwościach, a co gdyby, a czemu nie tak, a może jednak
a uwierz my z żoną próbujemy po raz ostatni, sami zdecydowaliśmy na luzie że to robimy dla nas i dla dzieci
i wiesz co wcale nei jest łatwo, jest gorzej, jest ciężej, ale wiem że to minie,
bo akurat moje batalie z żoną, uświadomiły nam jedno, że my akurat nei możemy bez siebie żyć, w pozytywnym znaczeniu tego słowa
a miałem już wniosek o separacje, zlożony, już był wnioske o rozwód złożony
mam niebieską kartę za psychiczne się znęcanie
mialem problemy z alkoholem, nie omieszkałem robic awantur itd itp
i wydaje mi się mimo teog że wiem że jeszcze długa drogą, że warto, i że może się naprawdę udać
i uwierz miodowego miesiąca też już dawno nie ma
, ale jest inaczej
budujemy to od nowa w tym gównianym kraju, i mimo braku czasu, mimo codziennej bieganiny, jednak znajdujemy czas dla siebie, i to nas zbliza
nie chce ci mącić, wiekszość tutaj robi chłodny bilans,
hajtnięci, dobra się obejdzie
dzieci, hmmmm, był dupkiem do potęgi
uciekaj
alimenty, nie trać czasu, szkoda zdrowia
itd itp
tak jest według mnie najłatwiej, pomijam przypadki że naprawdę tylko kula w łeb rozwiązała by problem
warto się nie poddawać, i warto wiedzieć czego się chce od życia, piszesz że połtora roku po rozwodzie, hm nie jestem kobietą ale jako nie dobry facet, to pewnie juz bym temat zamknął
życzę Ci decyzji która sprawi że będziesz szczęśliwa, jaka by ona nie była
pozdr