Potrzebuję pomocy błagam Was!!!!
Cześć Wam wszystkim.Mam 28 lat mieszkam w UK ze swoją dziewczyną ogólnie jesteśmy razem 3 lata nie mówię ze zawsze było kolorowo ale miłość była tak wielka że nawet jak zostaliśmy bezdomni to ona mogła mieszkać w ośrodku ale jednak mnie nie zostawiła i spaliśmy razem na ulicy. Biorąc pod uwagę że byłem jej pierwszą miłością jakoś nie umiałem sobie wyobrazić tego że by mogło się to wszystko skończyć,ale los tak chciał że nasz związek się zakończył 2 dni temu-powód ona nie ma już siły. Nie umiem tego zrozumieć!!!!! Masze życie jest już całkiem dobre mamy odłożone trochę kasy i wszystko wydawało się ku dobremu,wiem że czasem nie miałem na nic sił po pracy po prostu siedziałem i np nie pomagałem jej ale to wszystko poprawiłem już pół roku temu. Moja EX wyprowadziła się i zostałem sam jak palec,nie mam nawet znajomych nic mi się nie chce,nie mam z kim porozmawiać została mi tylko praca w której wiem że muszę sobie jakoś dać radę. Moje życie jest wielką tragedią ponieważ 6 lat temu miałem dziewczynę która zmarła na moich oczach to mnie boli też teraz jeszcze bardziej niż na początku,szok był nie do opisania tym bardziej że mieliśmy się pobrać za 23 dni. Jak dalej mam żyć??? A może to już koniec moich szczęśliwych dni,może limit już wykorzystałem proszę tylko o pomoc zostaliście tylko Wy.Dziekuję!!!
Podobne tematy
Miłek, można by pisać wiele... O czasie leczącym rany i tym podobne. Ja jednak napiszę Ci krótko. To tak odnośnie tych szczęśliwych chwil i ich "limicie". Szczęśliwych chwil możemy mieć w życiu tyle ile tylko zechcemy. Sęk w tym, że trzeba sobie dać szansę na ich przeżycie.
Im więcej swojego życia poświęcimy na zamartwianie się, na rozmienianie na drobne naszej przeszłości, tego co się dzieje, tym mniej czasu zostaje na szczęśliwe chwile. Dlatego nie wmawiaj sobie tego, że wyczerpałeś jakiś "limit". Nie zadręczaj się tym, że kiedyś czegoś nie zrobiłeś, nie miałeś na coś czasu. Zajmij się tym co jest teraz. Dziewczynie daj trochę czasu, może ochłonie, przemyśli sprawę i jeszcze zmieni zdanie. Rób swoje, bądź taki abyś nie miał sobie nic do zarzucenia. Jeśli nie wyjdzie, to będziesz wiedział że przecież próbowałeś. Jednak nikogo do niczego się nie da zmusić, a już na pewno nie do uczuć.
Jeszcze przyjdą szczęśliwe chwile, i zapewniam Cię ze nawet nie jedna i nie dwie, a o wiele wiele więcej. Głowa do góry!!
Miłek, można by pisać wiele... O czasie leczącym rany i tym podobne. Ja jednak napiszę Ci krótko. To tak odnośnie tych szczęśliwych chwil i ich "limicie". Szczęśliwych chwil możemy mieć w życiu tyle ile tylko zechcemy. Sęk w tym, że trzeba sobie dać szansę na ich przeżycie.
Im więcej swojego życia poświęcimy na zamartwianie się, na rozmienianie na drobne naszej przeszłości, tego co się dzieje, tym mniej czasu zostaje na szczęśliwe chwile. Dlatego nie wmawiaj sobie tego, że wyczerpałeś jakiś "limit". Nie zadręczaj się tym, że kiedyś czegoś nie zrobiłeś, nie miałeś na coś czasu. Zajmij się tym co jest teraz. Dziewczynie daj trochę czasu, może ochłonie, przemyśli sprawę i jeszcze zmieni zdanie. Rób swoje, bądź taki abyś nie miał sobie nic do zarzucenia. Jeśli nie wyjdzie, to będziesz wiedział że przecież próbowałeś. Jednak nikogo do niczego się nie da zmusić, a już na pewno nie do uczuć.
Margolinka za dużo mnie to wszystko teraz kosztuje nie umiałbym już jej wybaczyć tego co zrobiła, wydaje mi się że czas nie leczy rany lecz przyzwyczaja mnie do bólu.Boję się usłyszeć prawdy szczerej prawdy jaka była przyczyna przecież cały czas mówiła że jestem jej wielkim szczęściem całym światem i tak było aż po ostatni nasz dzień.Zawsze starałem się być godnym partnerem by miała wszystko wiem że uczuć się nie kupi ale każda koleżanka jej mówiła że znalazła super chłopaka. Jak zrozumieć coś na co nie znam odpowiedzi i dlaczego teraz nie mam nawet koleżanki by nawet napisać,porozmawiać dostać jakieś wskazówki itp nie umiem żyć sam nie mam nawet do kogo ust otworzyć po prostu oddałem całe swoje życie dla niej i za to dostałem taką nagrodę za tyle walki dlaczego!!??
5 2014-09-08 23:03:01 Ostatnio edytowany przez bbl (2014-09-08 23:10:13)
tak miało być, mnie też mówiono że byliśmy taką fajną parą i wogóle pasowaliśmy do siebie jak nie wiem co. I niestety nadszedł ten czas że się skończyło tak jak i u Ciebie. Jak ktoś chce zerwać i skończyć związek to zawsze się znajdzie byle powód do tego.... ehh najgorsze jest to wspominanie, a przecież ile było w tym czasie kłótni i ile nieporozumień. Naprawdę były momenty że było ciężko i nie dało się na to nic poradzić. Wiesz jak ja myślę, życzę swojej ostatniej ex aby trafiła na takiego prawdziwego sk***yna teraz, i żeby jej związek rozpadł się jak mogiła w krótkim czasie, właśnie przez jej ciężki charakter, który ja nauczyłem sie akceptować przez tyle lat. Ot co, żeby zobaczyła co to są prawdziwe problemy w związku, i ta jej pewnosc siebie... zero jakiej kolwiek tesknoty z jej strony, jakich kolwiek uczuć, wszystko się rozsypało właśnie przez ten jej ciężki uparty charakter. I jak tak myślę to właśnie to mi pomaga....... może chamskie podejście, ale to co ona mi zrobiła jest 10x bardziej chamskie .
a za tym że czas leczy rany zgadzam się w 100%. Z moją poprzednią z którą byłem prawie 5 lat, teraz czyli 3-4 lata po naszym rozstaniu mógłbym usiąść pić piwo i żartować na luzie, pomimo tego że też darzyłem ją uczuciem i zaufaniem, to teraz nie czuję nic totalnie do niej, a od czasu do czasu spotykamy się gdzieś na jakiejś imprezie z jej narzeczonym. Współczuje facetowi tylko, no ale cóż......
Myślę, że powinieneś przeczekać kilka dni i odezwać się do niej. Zapytać jaki jest prawdziwy powód jej odejścia...
Myślę że łatwiejsze jest już ta nie wiadoma wiadomość niż szczera prawda i tak to nic nie zmieni. Pogodzić się z tym mogę w czasie ale jak dalej mam żyć,co robić,jakie kroki mam robić następne????
Myślę że łatwiejsze jest już ta nie wiadoma wiadomość niż szczera prawda i tak to nic nie zmieni. Pogodzić się z tym mogę w czasie ale jak dalej mam żyć,co robić,jakie kroki mam robić następne????
Minęło już sporo czasu, nie napisałes nic o tym co się działo. Jednak napiszę jeszcze coś od siebie.
Miłku a jakie miały by być kolejne kroki? Sam piszesz, że łatwiejsza niewiedza niż szczera prawda i że to i tak niczego nie zmieni. Masz rację, prawda niczego by tu nie zmieniła, skoro i tak nie masz już sił i ochoty w to brnąć a i wybaczyć nie miałbyś również sił. Po prostu żyj swoim życiem. Będzie ciężko ale to nie jest niemożliwe. Każde rozstanie boli, jaki by nie był jego powód. Jednak z czasem ból minie i odetchniesz z ulgą, że już po wszystkim i jesteś wolny.
milek1987 napisał/a:Myślę że łatwiejsze jest już ta nie wiadoma wiadomość niż szczera prawda i tak to nic nie zmieni. Pogodzić się z tym mogę w czasie ale jak dalej mam żyć,co robić,jakie kroki mam robić następne????
Minęło już sporo czasu, nie napisałes nic o tym co się działo. Jednak napiszę jeszcze coś od siebie.
Miłku a jakie miały by być kolejne kroki? Sam piszesz, że łatwiejsza niewiedza niż szczera prawda i że to i tak niczego nie zmieni. Masz rację, prawda niczego by tu nie zmieniła, skoro i tak nie masz już sił i ochoty w to brnąć a i wybaczyć nie miałbyś również sił. Po prostu żyj swoim życiem. Będzie ciężko ale to nie jest niemożliwe. Każde rozstanie boli, jaki by nie był jego powód. Jednak z czasem ból minie i odetchniesz z ulgą, że już po wszystkim i jesteś wolny.
Nikt czasu nie cofnie,czas nie ustanie z tym się żyje i żyć trzeba co by nie było a co będzie,wszystko ma swój początek i koniec odpowiedzi nie ma tu żadnej są tylko rady silnych osób którzy żyją spokojnie ale każdy z nas nie wie co będzie jutro,ale każdego może spotkać coś podobnego i wtedy zrozumie sens rady a sens poczucia czegoś na własnej skórze, nie znane są ścieżki naszego Pana. Pozdrawiam