Witam wszystkie net kobietki. Jestem tu pierwszy raz ale chętnie podziele sie z wami moimi obawami dotyczącymi dziecka mojego partnera, może wy mi doradzicie jak powinnam sie zachowywać. Jestem i mieszkam z miłością swojego życia od jakiegoś czasu, bardzo ale to bardzo jesteśmy w sobie zakochani i chcemy założyć rodzine, ze względu na to ze jest rozwodnikiem (4lata po rozwodzie ) , ma córkę 8 letnia.. Miedzy nami jest taka sama różnica wieku, natomiast nie sądziłam ze jego dziecko nie jest takie słodkie jak sie wydaje. Jest manipulantką która wykorzystuje i rozkazuję swojemu ojcu co ma robić, nie jest nauczona słowa proszę, dziękuje, nie sprząta po sobie, często chodzi po domu bez majtek nie chroniąc w ten sposób swojej intymności a uważam ze w tym wieku dziewczynka powinna już sie krępować, wyciera brudne ręce o ubrania, dłubie w nosie po czym gole wkłada do buzi, kłamie próbując zwrócić na siebie uwagę np. Ze ja brzuch boli bo zjadła pizzę a dowiedziała sie ze była nie dopieczona to wymyśliła sobie ze ja brzuch od razu boli, jak zesiusiala sie w łóżko i przyszła z mokra kołdra to powiedziała ze sie spocila. Ja rozumiem ze to dziecko, mogła sie wstydzić, ale mój partner nic z tym nie robi, fakt ze jestem już po rozmowie z nim i od dziś wprowadzamy nasze zasady których będzie musiała sie trzymać u nas w domu bo to dziecko za pare lat będzie postrzelone. Matka dziewczynki nie dba o jej wygląd, mała nie chce sie myć i na dodatek chodzi od czasu do czasu w brudnych ubraniach w dziurawych skarpetkach, cały czas by chciała pieniądze od mojego faceta gdzie sama nie pracuje w wieku 30 lat bo jej sie nie chce, podkreślam ze mała ma bogatych dziadków ale nikt nie będzie sponsorował ich dziecka. Pytanie do was takie : czy powinnam sie wtrącać w jej wychowanie ? Razi mnie to ze mała przychodzi do nas brudna i nie zna podstawowych zasad zachowania, a boje sie ze jak zacznę zwracać jej uwagę to będę zła i nie dobra bo zawsze tak jest ze cudze dzieci bądź macochy traktuje sie gorzej od dzieci rodzonych ..
Podobne tematy
Nie, nie powinnaś się wtrącać. Możesz (i powinnaś) ustalić zasady panujące w waszym wspólnym domu, ale nic Ci do tego jak matka wychowuje to dziecko. Co najwyżej możesz o swoich uwagach porozmawiać z partnerem.
Chcesz zwracać uwagę 8-latce, że MATKA ubrała ją w brudne ciuchy? Czy to jej wina, że ma dziurawe skarpetki?
Moja córka ma 8 lat. Nie widzi nic niewłaściwego w bieganiu po domu z gołym tyłkiem. Ja też nie widzę w tym nic niewłaściwego. Po ulicy naga nie biega.
Notorycznie wyciera brudne ręce o ubranie. Nie pomaga zwracanie uwagi. Ufaflonione ciuchy jej nie przeszkadzają. Myślę, że sama dorośnie do tego, że zechce być czysta. Dlaczego komuś ma przeszkadzać, że dziecko wytarło ręce o WŁASNE spodnie? Ja muszę te spodnie uprać, Ty zapewne nie musisz.
Dopiero niedawno zaczęła (czasami) stosować niektóre zwroty grzecznościowe. Nie zauważyłam, żeby każde 8-letnie dziecko ZAWSZE mówiło "proszę", "dziękuję" itp. Wśród dorosłych jednak większość tych zwrotów używa, co oznacza, że w końcu dzieci je sobie przyswajają.
Niewątpliwie dziecko Twojego partnera nie jest idealnie wychowywane, ale to nie Ty je wychowujesz i nie Tobie to wychowanie oceniać. Możesz wymagać stosowania zwrotów grzecznościowych w Twoim domu, odpowiedniego zwracania się do Ciebie - i...na tym Twoje możliwości się kończą.
3 2014-09-03 14:02:48 Ostatnio edytowany przez Rainbow1201 (2014-09-03 14:06:11)
Witam, rozumiem ciebie Adela 24 jako osobe która jest w związku z partnerem który ma dziecko...moim zdaniem wprowadzenie nowych zasad do waszego domu to najlepszy pomysł tylko w każdej sytuacji Ty i Twój partner musicie być zgodni...więc jeżeli dziecko chcę słodycze a zaraz będzie obiad i Ty mówisz nie,dziecko pójdzie do taty i jego się zapyta on w takiej sytuacji powinien przyjść do Ciebie i skonsultować co Ty powiedziałaś i na odwrót....po jakims czasie dziecko się przyzwyczai tylko musicie być konsekwentni...jeżeli nie to nie i koniec choćby plakalo i kopalo....jeżeli chodzi o sluszna sprawę a nie jakies widzi mi się....a kiedy jest miedzy wami dobrze to pokazuj jej jak najwięcej milosci tylko takiej szczerej bo dziecko wszystko wyczuje...
A jeżeli chodzi o mnie i moje pytanie do Ciebie nie jesteś zazdrosna o była partnerke?
Bo ja mam podobna sytuacje tylko ze oni nie wzięli slubu ale byli 7 lat i maja syna 5 lat...od roku jesteśmy razem...zanim poznal mnie nie był z nia przez 3 lata w miedzy czasie miał tam kogos....
Dalej czuje ze on ja kocha...po prostu zwariować można...mowi jej o wszystkim co się dzieje daje przykład...dzwoni do niej i mowi nie mogę zabrać syna na sobote bo jedziemy na wakacje i nie będzie nas przez tydzień jedziemy nad morze...nastepna sytuacja nie mogę go zabrać w niedziele bo w sobote mam kawalerskie a ja panieńskie i czy możemy go zabrać w piątek na noc do soboty popołudniu...aha a za tydzień wesele wiec tez go nie będę mogl zabrać......rozumiecie o co mi chodzi...super i fajnie ze się dogadują tylko czy nie można powiedzieć nie mogę go zabrać wtedy i wtedy bo nie!!!ale za to mogę go zabrać w inny dzien....
powiedzcie szczerze czy przesadzam???
nikt nie zrozumie mojej sytuacji jeżeli nie ma partnera który ma dziecko i kontakt z była....najgorsza rzecz na swiecie i chociaż teraz możecie powiedzieć ze jest cudownie i w moim przypadku jest calkiem inaczej to zaloze się ze kazda z was przezywala podobne sytuacje....
Jestem zazdrosna i intuicja podpowiada mi ze słusznie...klocilismy się o to ze on ciagle jej mowi takie sytuacje w których ja czuje się zagrozona, ze zdradza obcej osobie nasze intymne zycie i sprawy choćby takie z wakacjami czy weselem...on na to ze jeżeli ona rozmawia z nim normalnie to on tez będzie rozmawial normalnie....wkurzylam się to mało powiedziane....bardziej zależy mu na tym żeby być z nia fair niż myslec o moich uczuciach...zrobiłam blad ze się z nim zwiazalam tylko teraz trudno odejść...zawsze się myśli może on się zmieni...guzik prawda....no ale dobrze moje pytanie czy przesadzam....czy mam prawo czuc się zagrozona i niechciala i ta druga????help
Rainbow myśle ze poniekąd każda nowa żona czy partnerka jest zazdrosna o swojego męża czy narżeczonego, ja mAm tak ze jak sobie przypominam ze mój facet miał ślub z inna ze przeżył już wszystko to co ja z nim nie przeżyłam i łączy z nią dziecko to mnie krew zalewa. Różnicy miedzy mną a nią jest taka ze ona nie pracuje, nie ma pieniędzy tzn. Nie radzi sobie, jest niezaradna, nie dba sama o siebie i cały czas bralaby od mojego kasę bo samej ciężko pójść do roboty...ha aczkolwiek wczoraj podziękowała mojemu partnerowi za to ze ładnie ja ubrałam i uczesalam do szkoły.... No właśnie... Niby nie mogę sie wtrącać ale mieszkam tu i muszę prac sprzątać gotować jej obiady, nie przeszkadza mi to bo zależy mi na niej ale uważam ze mam coś do powiedzenia jeśli nie potrafi sie zachować.. Mała sie mnie słucha, ale tylko mnie mojego faceta w ogóle, ale to nie dziwne bo dał sobie wejść na głowę. Jedyne co mnie martwi to to ze była żona będzie chciała wrócić do mojego mężczyzny i będzie chciała nam zepsuć relacje