netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

za duże poświęcenie dla związku?

28 odpowiedzi4 325 wyświetleńzałożony przez kwiatek62, 29.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » za duże poświęcenie dla związku?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: za duże poświęcenie dla związku?

Z góry przepraszam Was, ale muszę gdzieś napisać to co mnie męczy a mam już dość.

Mam 21 lat, chłopak starszy o 10 lat, pracujący, mieszka z rodzicami, jesteśmy razem od 7 miesięcy. Studiuję w jego miejscowości, ale że są wakacje to moim miejscem przebywania zawsze bywał dom. W tym roku jednak postanowiłam znaleźć pracę na ten okres w akademickim mieście by móc być z nim na co dzień. Niestety nie do końca wyszło jak powinno sad Od prawie miesiąca jestem sama całymi dniami, bo pracodawca ciągle przedłużał termin (od początku sierpnia miałam iść do pracy na umowę zlecenie, praca była załatwiana po znajomości, umowa podpisana) rozpoczęcia pracy z powodu braku pozwolenia na miejsce pracy. Ja naiwna ciągle łudziłam się że jego powtarzane co tydzien "w tym tygodniu"  w końcu zadziała. Wynajmuje pokój, znajomi wszyscy powyjeżdżali do swoich miejscowości, a chłopak wpada tylko wieczorami po 20 na 2 godziny.

Wiem, sama sobie zgotowałam ten los, ale trochę boli mnie postawa mojego chłopaka - jakby w ogóle nie interesował się tym co u mnie. Ot, jestem, moze wpasc wieczorem, więc jest fajnie. Niby mówi że docenia to co robię dla niego (gdyby nie on już dawno bym wróciła do domu) ale nie wiem co o tym mysleć. Przez ten cały okres nawet nie zapytał się zdziwiony czemu jeszcze nie pracuje, czy szukam czegoś innego (dopiero jak ja coś zacznę to skwituje to "przykro mi" i tyle, albo że bał się pytać), nie zapyta co robię w ciągu dnia, czy mi sie nie przykrzy że tak sama siedzę. Rano napisze że mnie kocha i tyle. Nie zapyta jak się czuje itp. Dopiero jak ja to zrobię to odwzajemni pytaniem i tez nie zawsze.  W weekendy też spotykamy się tylko późnymi popołudniami, nawet nie zaproponuje czy mógłby zostać np. na noc czy do tej 2 w nocy - zawsze po 23 wychodzi. Mówi że musi odpocząć, coś porobić, potem ma obiad itp.

Gdy przychodzi do mnie wieczorami opowiada jak ciężko w pracy itp., zero zapytania o mnie, a to może mu wymasuje plecy itp. Wiem że ma ciężki ostatni tydzień, więc chcę by się odprężył, ale zaczynam mieć dość wszystkiego. Mam spore problemy rodzinne,  gdy dzwonię do Mamy (jest w depresji, mieszka sama, Ojciec za granicą) słyszę jak jest ciężko, jakie ma problemy z Tatą, gdy dzwonię do taty w jest w drugą stronę. Martwie się też o brata który całkowicie się odciął i zamknął w sobie, nie ma pracy, studiów, widać że też ma doła - jedynie ze mną rozmawia tak w miarę normalnie. Nie mam komu o tym powiedzieć, robię do wszystkich dobrą minę. Czuję się kompletnie sama - nie chciałam wracać do domu, bo chciałam być przy chłopaku - ale po takim miesiącu moja psychika leży.

Mój chłopak od początku mówił że  nie pije (jedynie okazjonalnie) i nie lubi klubów itp. Zależało mi by być z kimś kto nie pije, więc gdy to usłyszałam nie miałam problemów by wejść w związek. Niestety nie umiem stolerować alkoholu przy mnie, wiem że wiedząc że mój chłopak się upił nie umiałabym nie mieć żalu i być przy kimś takim, dlatego stwierdziłam że nie mogę być z kimś kto pije. Ale po paru miesiącach związku (gdy jest się już zakochanym i być może nawet się kocha) teraz widzę że lubi wypić piwo, zwykle gdy nie jest u mnie to wiem że wypije z Ojcem, ale mi i tak tego nie powie.  Jeszcze do tego teraz ma być kawalerski na który mój chłopak ma iść - najpierw mówił że niby striptizerki itp, ale że pan młody nie chciał, że w ten dzień mam go nie widzieć lepiej (odebrałam to na żarty). Potem mówił że miało być zorganizowane w domu u jednego z zaproszonych, ale pan młody dość mocno zachorował. Ok, pomyślałam że po ptakach, nie ma co rozstrząsać tematu i mówić o swoich obawach. Tak teraz się dowiaduje że jednak wieczór jest i to w sobotę i że idą do klubu. Mówi że wolałby ze mną, ale nie zrobi tego panu młodemu... A ja znowu zostaje sama i to w weekend.. i Będę się zastanawiać czy nie skończą przy striptizerkach i czy się nie upije... bo po tym już nie umiałabym być z nim w związku.. On mówi że przecież go znam, że on nie z takich... ale z drugiej strony nigdy mi nie mówi czegoś gdy wie że się będę złościć lub martwić...

Nie wiem co mam robić, mam dość wszystkiego. Przepraszam, ale musiałam się wygadać. Mam ochotę rzucić wszystko i wrócić do domu, ale wtedy zastanie mnie smutna mina chłopaka że jak go mogę zostawić samego..  teraz zostaje nawet sam na cały tydzień (pytał się nawet czy może wpadać do mnie na obiady (niby żartem), a potem że Ojciec jego się pytał czy bym nie wprowadziła się do niego na tydzień bo na pewno patelni się nie boję.. a on gotować nie umie)

2

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

eee  a dlaczego twoj chłopak mieszka z rodzicami a nie z toba? nie chcieliscie zamieszkac razem?

3

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Może jestem ślepa, ale nie widzę większego problemu.
To, że nie masz pracy, że znajomi wyjechali i jesteś większą część dnia sama, to przecież nie wina Twojego chłopaka. A właśnie przez Twoją aktualną sytuację tak się źle czujesz.
Twój chłopak pracuje, na dodatek sama piszesz, że ma ostatnio ciężki okres (w pracy?).
Jedyny "zarzut" jaki można mu w tej sytuacji postawić, to ten, że nie interesuje się tym co u Ciebie. Jednak być może nie zdaje sobie z tego sprawy. Z jego punktu widzenia może to wyglądać tak: masz cały dzień wolny, nie masz obowiązków, nie ma teraz nauki - więc jest Ci dobrze.
O Twojej sytuacji rodzinnej też może nie mieć pojęcia skoro piszesz, że z nikim o tym nie rozmawiasz.
Może po prostu przedstaw mu swój punkt widzenia tej sytuacji? Być może on nie dostrzega, że źle się w tym czujesz?

A co do wieczoru kawalerskiego, to chyba oczywiste, że mężczyźni spotykają się tam bez kobiet? wink

4

Odp: za duże poświęcenie dla związku?
kwiatek62 napisał/a:

Z góry przepraszam Was, ale muszę gdzieś napisać to co mnie męczy a mam już dość.
Mam ochotę rzucić wszystko i wrócić do domu, ale wtedy zastanie mnie smutna mina chłopaka że jak go mogę zostawić samego..  teraz zostaje nawet sam na cały tydzień (pytał się nawet czy może wpadać do mnie na obiady (niby żartem), a potem że Ojciec jego się pytał czy bym nie wprowadziła się do niego na tydzień bo na pewno patelni się nie boję.. a on gotować nie umie)

No to rzuć i jedź, jakoś chłopak nie ma problemu z tym, że sama cały czas siedzisz wink Jak na 31 lat to coś strasznie samolubny... no tak na garach mamusi jest smile

Aha... Czyli co możesz się wprowadzić na tydzień tylko po to by mu obiadki robić?

kwiatek62 napisał/a:

Martwie się też o brata który całkowicie się odciął i zamknął w sobie, nie ma pracy, studiów, widać że też ma doła - jedynie ze mną rozmawia tak w miarę normalnie.

Zajmij się bratem jemu poświęć czas, bądźcie dla siebie przyjaciółmi, wtedy albo jeden, albo drugi będzie miał do kogo się odezwać w razie czego smile

5 Ostatnio edytowany przez kwiatek62 (2014-08-29 15:20:26)

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Radkka -  dla mnie trochę za wcześnie na mieszkanie razem (nie stać mnie by wynajmować całe mieszkanie, nawet płacąc na połowę), w sumie on nawet o tym nie mówi, raz może wspomniał że może się przeprowadzi kiedyś do mieszkania które wynajmują komuś  na pietrze.

luc - broń Cię Boże, nie mam pretensji do chłopaka o to w jakiej jestem sytuacji ! Boli mnie tylko że jego jakby nie obchodziło co jest u mnie... a jakbym wyjechała to zaczęłoby się że on nie może dnia beze mnie spędzić i że tęskni. Kawalerski też rozumiem że męskie grono itp. wink ale wkurza mnie ta otoczka jaką tworzy wokół, że niby nie, że on nie chce a tak naprawdę wszystko mi mówi że on nie może się aż doczekać, że mówi że się nie upije że striptiz itp, to nie on, a mam wrażenie że mówi tak bym dała mu spokój.. nie wiem może moje zaufanie leży? Trochę mi smutno że znowu będę wieczorem sama, a on nawet nie pomyśli o tym pod tym względem. Chodzi mi tylko o pomysleniu o mojej osobie, zatroszczeniu się o moje samopoczucie.. chce by szedł, ale niech to będzie normalny wieczór bez tego co mnie może ranić (upijanie się, striptizerki). A o moich problemach rodzinnych akurat wie, co coś tam mówiłam akurat tylko jemu..

6

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

1. Dlaczego nie mogliscie zamieszkac razem?
2. Rzeczywiscie jego slabe zainteresowanie est troche niepokojace. Czy on sie zmienil po przeprowadzce czy od poczatku tak bylo? Niewykluczone, ze dla niego to normalne i wynika np z przyzwyczajen z przeszlosci.
3. Wybacz, ale skad on ma wiedziec o Twojej sytuacji rodzinnej jak mu o tym nie mowisz.
4. Poszukaj sobie jakiegos zajecia, hobby, bo staniesz sie powoli bluszczem.

7 Ostatnio edytowany przez kwiatek62 (2014-08-29 15:40:41)

Odp: za duże poświęcenie dla związku?
Jacenty89 napisał/a:

1. Dlaczego nie mogliscie zamieszkac razem?
2. Rzeczywiscie jego slabe zainteresowanie est troche niepokojace. Czy on sie zmienil po przeprowadzce czy od poczatku tak bylo? Niewykluczone, ze dla niego to normalne i wynika np z przyzwyczajen z przeszlosci.
3. Wybacz, ale skad on ma wiedziec o Twojej sytuacji rodzinnej jak mu o tym nie mowisz.
4. Poszukaj sobie jakiegos zajecia, hobby, bo staniesz sie powoli bluszczem.

Ad. 1 i 3 trochę wyjaśniłam u góry w poście. Ja wynajmuje tylko pokój, ciężko w nim zamieszkać razem... Ostatnio często poruszałam temat że chyba zmienię stancję (za wysokie opłaty zaczęły być), ale nawet nie zaproponował by zacząć szukać coś razem (choćby pokój 2-osobowy)... Może szkoda mu wydawać kasę gdy ma dach pod głową za darmo - bo jest jego.

Ad. 2 . Dopiero teraz w wakacje aż tak widoczny zaczął być jego brak zainteresowania. Wcześniej się interesował, może też nie idealnie, ale się interesował, od rana pytał jak się czuję itp. Gorzej z zapytaniami jak na uczelni itp. - tego też mało, chyba że ja sama zaczęłam temat.

Ad. 4 Tutaj masz rację, inaczej będzie źle. Ale nigdy niczego mu nie zabraniałam, często go wręcz namawiałam by poszedł do kogoś czy coś.

zanetka45 - tylko nie wiem jak dojść do brata.. nie mam mozliwości być przy nim fizycznie, jedynie kontakt telefoniczny, internet.. napisze że nie chce gadać i tyle mojego pola manewru.. sad

8

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

To nie jest "chłopak" tylko dorosły facet 31 letni, mieszkający z rodzicami smile Po co on ma pytać co u Ciebie, jak jesteś dla niego dla rozrywki i pewnie w ogóle go nie ineteresuje, co u Ciebie, bo co może być? Siedzisz w domu, nudzisz się i tyle.

9

Odp: za duże poświęcenie dla związku?
Teo napisał/a:

To nie jest "chłopak" tylko dorosły facet 31 letni, mieszkający z rodzicami smile Po co on ma pytać co u Ciebie, jak jesteś dla niego dla rozrywki i pewnie w ogóle go nie ineteresuje, co u Ciebie, bo co może być? Siedzisz w domu, nudzisz się i tyle.

Mogę wiedzieć czemu uważasz że tylko dla rozrywki? Jego rodzice mnie znają, niby często wypytują, sam chciał poznać moją mamę mimo iż ja miałam opory, ale zrobiłam to dla niego.

Rozumiem że może nie interesuje go bo nic ciekawego nie ma, ale kurcze czy nie można się spytać chocby jak minął dzień? Czy coś fajnego się wydarzyło? Równie dobrze mogłabym latać po kawiarniach, basenach, szaleć po sklepach, umawiać się z kimś, i gdybym o czymś nie wspomniała to on nawet by się nie zapytał co robiłam. Albo pytanie, jak idzie szukanie innej pracy? Czy w czymś pomóc, czy ktoś się odezwał na Twoje CV? To samo jest z jego przyjaciółką, której nie znam osobiście do tej pory - do jego kolegi od razu by chciał z mną wpaść, a do niej i jej faceta zawsze jakaś wymówka.. Chyba zaczynam pękać sad Przepraszam.

Może to ja za wiele wymagam, albo po prostu to normalne że facet sam z siebie się nie zapyta, nie pomyśli.

Nie wiem co mam z tym robić.

10

Odp: za duże poświęcenie dla związku?
kwiatek62 napisał/a:

zanetka45 - tylko nie wiem jak dojść do brata.. nie mam mozliwości być przy nim fizycznie, jedynie kontakt telefoniczny, internet.. napisze że nie chce gadać i tyle mojego pola manewru.. sad

Dlatego pojedź do niego, bo takie zamknięcie w sobie jest trochę niepokojące, możesz z nim porozmawiać, pójść do kina itd nie musisz koniecznie zaczynać rozmowy od tego "co się z Tobą dzieje?". Wiesz pierw się wspólnie zabawcie, a później przejdźcie do tego nie przyjemnego tematu, niech odczuje troskę, a wyjdzie Wam to na dobre. Chociaż sama możesz zacząć mu mówić o swoich problemach w tajemnicy, też może przez to się otworzyć do Ciebie smile

11

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Jak dla mnie gosciu jest rozpieszczony, ot cały problem. Pracuje, ma 31 lat, czas sie usamodzielnic. Byc moze on sobie wyobraza ze po studiach wprowadzisz sie do jego rodzicow, warto ten temat powaznie przedyskutować.

Gotowanie we dwoje to wielka frajda, zamiast leciec do matki po obiadek to moglibyscie przygotowac cos razem.

Tylko w tym widze problem.

Poza tym masz duzo wolnego czasu i niepotrzebnie skupiasz sie na jego zachowaniu, analizujesz to co mowi. Skoro nie pyta sie jak twoj dzien, to ty tez sie nie pytaj. Zajmij sie soba i swoimi przyjaciółmi, rodziną zwłaszcza ze widac ze za nimi tesknisz.

12

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Z tego co piszesz on nie traktuje Cie zbyt powaznie. Zacznij wyhamowywac z okazywaniem mu uczuc, emocji. Jak zastosujesz taki chlodnik to moze cos na niego wplyniesz. I skup sie na sobie. Poszukaj znajomych, zajec, hobby itd. Nawet wroc do domu jesli uwazasz, ze tak bedzie lepiej dla Ciebie.

13

Odp: za duże poświęcenie dla związku?
Jacenty89 napisał/a:

Z tego co piszesz on nie traktuje Cie zbyt powaznie. Zacznij wyhamowywac z okazywaniem mu uczuc, emocji. Jak zastosujesz taki chlodnik to moze cos na niego wplyniesz. I skup sie na sobie. Poszukaj znajomych, zajec, hobby itd. Nawet wroc do domu jesli uwazasz, ze tak bedzie lepiej dla Ciebie.

Takie same odniosłam wrażenie. Jesteś bo jesteś, bo fajnie mieć kogoś i tyle. A dla 31 faceta 21 latka to już jakaś zdobycz. To Cię gdzieś pokaże, przedstawi kolegom itp., pochwali się. Przyjaciółce pewnie nie chce Cię przedstawiać, bo pewnie mu wstyd przed nią, ze się z taką "siksą" zadaje i młodzieniaszka udaje zamiast wziąć się za siebie i zacząć usamodzielnianie się.

Autorko, zasada jest prosta, jak komuś na kimś zależy i interesuje go jego życie, to zapyta "co słychać" z czystej choćby grzeczności. Twój Cię nie pyta i ma to w nosie. Wnioski wyciągnij sama. I przestań wreszcie wszystko robić dla niego, bo on wyraźnie tego nie chce, więc po co się pchasz na siłę?

14

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Pierwsza zasada relacji miedzyludzkich: Nigdy nie dawaj z siebie więcej niż druga osoba, najleoiej dawaj dokladnie tyle samo, bo inaczej staniesz się niepelnowartosciowym partnerem. Nie chce byc zlym prorokiem, ale gdy znajdzie kogos bardziej odpowiedniego wiekowo itp. moze sie z Toba szybko pozegnac. Na razie wypelniasz mu pustke, ale nie traktuje Cie jako osoby z ktora chce byc do konca zycia. Co do interesowania sie zyciem to np. moja ex pyta Co u mnie slychac co kilka dni, więc nie wyobrazam sobie, zeby aktualny partner sie tym nie interesowal.

15

Odp: za duże poświęcenie dla związku?
zanetka45 napisał/a:

Dlatego pojedź do niego, bo takie zamknięcie w sobie jest trochę niepokojące, możesz z nim porozmawiać, pójść do kina itd nie musisz koniecznie zaczynać rozmowy od tego "co się z Tobą dzieje?". Wiesz pierw się wspólnie zabawcie, a później przejdźcie do tego nie przyjemnego tematu, niech odczuje troskę, a wyjdzie Wam to na dobre. Chociaż sama możesz zacząć mu mówić o swoich problemach w tajemnicy, też może przez to się otworzyć do Ciebie smile

Niestety jest za granicą u Ojca - musiał coś zadecydować co z sobą zrobi po rzuceniu studiów, a tam miał obiecaną pracę, w sumie czasem mam wrażenie że Ojciec zmanipulował go by tam pojechał (wiem, brzydko to brzmi)... Nie ma planów na życie, na każdy temat o tym umywa rozmowę, a z Ojcem trochę ciężko... W sumie nie chce albo nie widzi stanu psychicznego syna. 


Radkka napisał/a:

Gotowanie we dwoje to wielka frajda, zamiast leciec do matki po obiadek to moglibyscie przygotowac cos razem.

Mówiłam, że w sumie możemy razem gotować przez ten okres, ale mówił że on nie umie i że ma 2 lewe ręce.. On chyba nie chce się nauczyć gotować.

Radkka napisał/a:

Byc moze on sobie wyobraza ze po studiach wprowadzisz sie do jego rodzicow, warto ten temat powaznie przedyskutować.

chciałby pewnie zamieszkać w mieszkaniu u góry (cała kamienica jest ich), bo przecież nie musi płacić, a po co komuś płacić jak ma się swoje. Ja nie wiem czy wyobrażam sobie mieszkać tak blisko jego rodziców, ale chyba za wcześnie na takie rozmowy skoro związek ma dopiero 7 mies.?

Jecenty89 i Teo - nie rozumiem go w takim razie, po co mówi ciągle że kocha, że tęskni że myśli (kilka razy dziennie!), przytula skoro ma mnie gdzieś i nie traktuje poważnie. Sam ciągle mówi że jestem najważniejsza itp., że nigdzie beze mnie nie idzie nigdy (chociaż do przyjaciółki i jej faceta już nie ma skrupułów by iść samemu. Kiedyś mówił że bardzo chciałaby mnie poznac, teraz już tak nie mówi... W sumie z przyjaciółką też jest sporo wątków, ale zamęczyłabym Was tym.. Jakby jednak coś ich lączyło albo wolał jej się zwierzać niż mnie, gdy coś się dzieje u Nas złego i jej się radzić zamiast przyjść i ze mną o tym pogadać.

Teo, tylko w sumie co ja takiego robię na siłe? Dla mnie to było coś normalnego, że chcę być przy chłopaku, zamiast ponad 150 km od niego, skoro ciągle mówi że tęskni itp. albo zrobić coś dla 2. osoby  na czym jej zalezy by się lepiej czuła, choćby kosztem czegoś (zapoznanie z moją Mamą np.)..

16

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Teo i Jacenty - zupełnie nie wiem skąd takie Wasze wnioski, że facet nie jest zainteresowany poważnie, że Autorka tylko mu wypełnia pustkę etc.
Być może tak jest, ale na podstawie relacji Autorki tego się wyczytać nie da. Nadinterpretujecie wink
Nawet to, że się nie interesuje co u niej się działo w ciągu dnia o tym nie świadczy. Bo w ciągu dnia u Autorki nic się nie dzieje.

17

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Jak dla mnie co innego gdyby był to wstep do zwiazku i chłopak w ogole sie nie interesuje, nie 'stroszy piórek', nie chce zaimponować dziewczynie .. wtedy można powiedziec ze mu nie zalezy. Ale ten zwiazkem ma juz pol roku, watpie ze kwiatek wytrzymałaby z kims kto sie nie interesuje nia przez 7 miesiecy. Po prostu facet ją zdobył i wie ze nie musi sie juz tak bardzo starac jak na poczatku. Nie znaczy ze jej nie kocha i ze mu nie zalezy.

Mówiłam, że w sumie możemy razem gotować przez ten okres, ale mówił że on nie umie i że ma 2 lewe ręce.. On chyba nie chce się nauczyć gotować.

Znam to smile Bo to jest typ mamisynka, nad ktorym trzeba ciagle pracować. Po prostu go przycisnij ze bedziecie cos robic na zmiane, albo umowcie sie ze ty gotujesz, on zmywa. W kazdym razie jak sie jest w zwiazku to naturalne ze budzisz sie z druga osoba, jesz wspolnie i spedzasz czas razem.

Ja nie wiem czy wyobrażam sobie mieszkać tak blisko jego rodziców, ale chyba za wcześnie na takie rozmowy skoro związek ma dopiero 7 mies.?

Jesli myslisz na poważnie o przyszłosci z nim to tak.. mozesz wybadac grunt poł żartem, poł serio. Przeciez zamieszkacie razem za kilka miesiecy/lat, nie jutro.

Kiedys byłam w zwiazku podobnym do twojego, ja 22 lata a on 31. Na poczatku bardzo mu zalezało, od matki przeprowadził sie do mnie, dostał nowa prace, zamieszkalismy razem. Był przyzwyczajony ze mama mu sprzata i gotuje, wiec tutaj doznał szoku bo ja wyznaje zasade ze obowiazki dziela sie na pół. Aczkolwiek nie był złym człowiekiem, dał sie urobic wink i kiedy sie rozstalismy, a on wrocil do swojej matki to powiedział ze załuje bo samodzielnosc i mieszkanie z mna było o niebo lepsze, człowiek przekonuje sie o tym dopiero po jakims czasie.

18

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

ja na twoim miejscu wróciłabym do domu. tam jesteś potrzebna, twoja rodzina może sie usmiechnie, poprawisz im tym powrotem nastrój.
a on może zatęskni?
problem w tym, że zawsze jesteś dostępna, nie zajmujesz się sobą tylko czekasz na niego, zostałaś by być przy nim. zdystansuj się. wyjedź. wpuśc trochę świeżego powietrza w ten związek i wtedy sie zmieni na lepsze. tak myślę.

19 Ostatnio edytowany przez kwiatek62 (2014-08-30 01:05:04)

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Sama nie wiem gdzie się podziać - mogę wrócić do domu, ale wiem że będzie mi ciężko patrzeć na Mamę, na jej smutek, zmartwienie w oczach sad ale w sumie może własnie tego Jej trzeba... Szkoda że ja czuję się jakbym była ze wszystkim sama.

luc - masz rację, nic sie u mnie nie dzieje. Ale taka głupia sytuacja - wczoraj mówił bym wpadła do niego dziś, kolacja ze świecami niby po raz pierwszy. A dzisiaj mówi że wpadnie zrobić u mnie coś a potem do niego. Ok. Ale u niego nic - nie było posprzątane nawet. To po co mówił w ogóle wczoraj o kolacji? I specjalnie nic dzisiaj nie zaczynałam pytać co u niego itp., źle się czułam. I co? Cisza kompletna (dobre pół godz.) , leżał obok gdy ja nic nie mówiłam. Dopiero jak powiedziałam że źle się czuję i czy ma jakąś tabletkę to stwierdził że rzeczywiście widać że coś mnie boli.

To samo z kawalerskim -  znowu niby plany się zmieniły - mają iść do jakiegoś innego klubu -podał mi nazwę - ale byle jak, jakby na odczepnego i ulicę. Sprawdziłam teraz - nie ma takiego klubu na tej ulicy, jedynie jest tam jakiś klub go -go  Pytał się mnie wczesniej czy nie będę miała nic przeciwko temu że zostanę sama wieczorem, powiedziałam że tak, pod warunkiem że nie będzie żadnych striptizerek, go - go itp. Stwierdził, że "jak to ja i takie sprawy.. że przecież mnie kocha".

I nie wiem co myśleć  okazuje się że idzie ok. 7 osób - i każda ma wyłożyć 100 zł.. Czy rzeczywiście można tyle wydać na taki wieczór bez atrakcji tego typu? 700 zł? Niby specjalnie zmienili klub bo w tamtym jest selekcja i cos tam... że w tym nowym niby wynajmują lokal (czy stolik, też odpowiadał jakby nie wiedział..) i kelnerkę (?, czy w ogóle kelnerki się wynajmuje?? )... że ma być jedzenie i picie. Ale kurcze, nie chce mi się wierzyć że za takie coś można zapłacić aż ponad 700 zł...

W dodatku dzień po mieliśmu gdzieś pojechać - nagle dzisiaj zaczał mówić różne powody, że ma padać itp. A wczoraj jeszcze zapewniał sam z siebie że rano będzie gotów itp. A teraz na moje podpuszczające pytanie że pewnie będzie odsypiał tylko się uśmiechnął i potwierdził, zamiast powiedzieć wprost.. Przecież mówił że nie będzie się upijał bo on nie może... a teraz że może wrócą o 5 nad ranem.

Nie wiem co mam myśleć. Mogłam jechać jednak do siebie do domu, ale zostalam ze względu na niedzielny wyjazd sad , a teraz wychodzi na to że będę sama u siebie w pokoju na stancji prawie cały weekend. Nawet nie zapewnia mnie że nie będzie tam atrakcji które mnie by raniły, w ogóle nic na ten temat nie rozmawia. Jakby nic nie wiedział, a przecież to jego najbliższy kolega. Wmawia mi tylko że wolałby spędzić ze mną ten wieczór, jakby kazali mu tam iść.. "bo przecież głupio nie iśc jak wszyscy idą...".

Przepraszam Was, ale mam chyba sama doła sad Boję się że nawet się nie dowiem co robili na tym wieczorze..

20 Ostatnio edytowany przez noname12_34 (2014-08-30 10:17:39)

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Miałam podobną sytuację, gdzie chłopak nie pytał się jak mi minął dzień. Ale jak on przychodził zpracy, to trajkotał jak katarynka i oczekiwał poklasku. Ja nie opowiadałam o sobie- myślę, zobaczę kiedy on się zorientuje że przecież nie bardzo wie co u mnie. Bardzo mnie to bolało, taka trochę obojętność. No bo komu miałam mówić o swoich problemach jak nie jemu?Niestety, nie zmieniło się wiele w tej kwestii.
Moim zdaniem chyba naturalną kwestią jest wiedzieć co się dzieje u drugiej osoby. Bardzo mnie dziwi że on nie interesuje się co z Twoją pracą. Wie, że siedzisz tam specjalnie po to, a pracy nie ma, więc co- on nie ma nic przeciwko? Koniecznie mu o tym powiedz. Wygląda to że trochę na narcyzika trafiłaś. Pomasuj mi plecki itd.

Przestań myśleć o tym wieczorze. To męska rzecz i niech robią co chcą (bez bzykańska oczywiście). Ale nie pytaj się za wiele, proszę. Nie pierwszy i nie ostatni kawalerski w jego życiu. A Ty nie byłaś nigdy na panieńskim ze striptizerem?

21 Ostatnio edytowany przez kwiatek62 (2014-09-01 17:34:11)

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Co do wieczoru kawal. - wiem, spanikowałam, ale zabolało mnie że znowu wszystko zostaje mi przedstawione w mydlący sposób.


Wrócę do domu, ale chyba bardziej z powodu rodziny. Chłopakowi o tym powiedziałam, to powiedział że jaką decyzję nie podejmę on to zaakceptuje...

Mam problem z tym wszystkim, Mama z żalem że tak dawno nie byłam w domu i nawet nie wie co ja robię poza domem skoro nie mam pracy, mimo iż codziennie ze sobą rozmawiamy. Ojciec podobnie, że nie może się dogadać z Mamą, najazd że po co ja siedzę tam, najlepiej jakbym siedziała w domu, i pytania co ja robię całymi dniami (jakby udawał że nie mam chłopaka, nigdy nie zapytał co u niego).

Martwię się o brata, w ogóle nie odpowiada jak się z nim próbuje kontaktować (na niczyj kontakt nie odpowiada, z Ojcem mieszka więc wiadomo tylko od niego można się coś dowiedzieć, ale z tym też ciężko hmm do mnie z pretensjami że nie dzwonię do brata, jakby nawet nie wiedział że to on nie odpowiada), nie umiem na niego wpłynąć sad

22

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Ja na Twoim miejscu chyba, w tym danym momencie, wybrałabym rodzinę. Wiadomo że nie z nimi będziesz spędzać życie ale z partnerem, jednak oni mają teraz wiele problemów a Ty (powinnać, możesz) im pomóc. I tak nie masz pracy w tym momencie, wiecznie nie będziesz czekać. Zresztą już mamy wrzesień a niedługo październik.

Jedź na ten miesiąc do domu o ogranij sytuację. Twój chłopak- powinien zatęsknić nieco jak Cię nie będzie i może w końcu bardziej się zainteresuje jak Twoje rodzinne sprawy wyglądają.

Zresztą, czy chciałabyś mieć takiego chłopaka/męża który ma w dupie Twoją rodzinę?

23 Ostatnio edytowany przez kwiatek62 (2014-09-07 23:30:17)

Odp: za duże poświęcenie dla związku?
noname12_34 napisał/a:

Ja na Twoim miejscu chyba, w tym danym momencie, wybrałabym rodzinę. Wiadomo że nie z nimi będziesz spędzać życie ale z partnerem, jednak oni mają teraz wiele problemów a Ty (powinnać, możesz) im pomóc. I tak nie masz pracy w tym momencie, wiecznie nie będziesz czekać. Zresztą już mamy wrzesień a niedługo październik.

Jedź na ten miesiąc do domu o ogarnij sytuację. Twój chłopak- powinien zatęsknić nieco jak Cię nie będzie i może w końcu bardziej się zainteresuje jak Twoje rodzinne sprawy wyglądają.

Zresztą, czy chciałabyś mieć takiego chłopaka/męża który ma w dupie Twoją rodzinę?

Nie chciałabym mieć, ale może to po prostu typ człowieka który nie lubi się wtrącać jak ktoś sam z siebie nie zalewa go słowotokiem? Sama nie wiem..

Tylko trochę przykro mi jest.. Wróciłam do domu jednak - przeciągnęło się, bo na chwilę znalazłam pracę dorywczą, ale ze względów zdrowotnych muszę ją przerwać. Byliśmy na weselu ostatnio - ja cała obolała, bo skręcenie kostki 2 dni przed, głowa pełna, nikogo nie znałam (a i tak w sumie nie lubię wesel swoją drogą), ale stwierdziłam że pójdę bo nie wypada - w sumie tak z chłopakiem wynikło po rozmowie. Głupio mi było, że on się nie wybawi bo ja ledwo co chodziłam. Ale tak jakoś... wiedział że źle się czuję, a i tak padały pytania czy może jednak zatańczę? Widział że centralnie miałam dość, a i tak kilka razy musiałam uświadamiać że ja już wysiadam i muszę wrócić (uzgadnialiśmy się że wrócimy po oczepinach, a skończyło się że byliśmy do 2... bo chciał zaczekać na bliską parę, więc siedział i czekał aż przyjdą by z nimi pogadać, potem nie chciał przeszkadzać młodym i czekał aż się pojawią w zasięgu wzroku, jedząc przy tym nowe danie które podali..). Sam nie zapytał ani razu chyba czy chcę już wracać, jedynie że mnie podziwia i że kocha/jestem dzielna. Czułam aż wyrzuty że chcę wrócić, chociaż od początku dnia mówiłam że nie wysiedzę długo i będę się męczyć. Chciałam nawet wrócić sama taksówką, jesli on chciał się dalej bawić, no ale "przyszliśmy razem przecież" jak mówił...

To samo ostatni dzień przed wyjazdem: myślałam że jakoś będzie czule itp., bo na długo mogę wyjechać. Czy choćby że się popieścimy, bo już od początku spotkania dawał mi znaki że by chciał, ale mieliśmy iść na troszeczkę na dwór zgodnie z umową. A po powrocie? Przypomniał sobie że jest mecz ważny - ok, jak chce niech obejrzy, mogę z nim, może się poprzytulamy a potem trochę bardziej, skoro tyle czasu ma mnie nie być. I co? Pod koniec meczu kiedy już zaczęłam namacalnie dawać mu do zrozumienia coś, przeprosił tylko że jest padnięty. Na stwierdzenie żeby w takim razie uciekał spać lub został u mnie, stwierdził że idzie bo nie ma nic ze sobą by zostać na noc.

Mam wrażenie że się czepiam, bo niby jest czuły, jak trzeba to pomoże gdy to ja poproszę, ale tak jakoś sama nie wiem..

A dom? Ojciec prawie ze mną nie rozmawia, nie wiem czemu, nie chce nawet komentować tego że siedziałam w obcym mieście po to by siedzieć jak chyba myśli (w sumie to od niego dostaję pieniądze na zycie sad ).

Co mam robić? Wszędzie wokół ktoś zwraca się z problemami, pretensjami, zwierzeniami a ja się czuję jakbym nie miała dla siebie i swoich uczuć miejsca.

24

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Twoja rodzina to część Ciebie, twojej osobistej historii. To ludzie z którymi on będzie miał do czynienia prawie całe życie (gdybyście byli razem). Nie interesowanie się nimi jest conajmniej dziwne. Nic mu nie zrobili ani nic.

Hmmm, sytuacja na weselu... Jak dla mnie wygląda na to, że on rzeczywiście zapatrzony jest bardziej w siebie. Ok, jesteś dzielna itd ale od razu mówiłaś że nie chcesz być długo na weselu, miałaś uraz nogi i mimo to przeciągał pobyt tam. Pomyśl sama, co ty byś zrobiła gdyby on był na twoim miejscu. Odpowiedziałas?

Nie zaniedbuj rodziny, pamiętaj. Bo w razie czegoś to do nich zwrócisz się o pomoc. Dzwoń do mamy, pytaj co się dzieje w domu.

25 Ostatnio edytowany przez kwiatek62 (2014-09-07 23:27:14)

Odp: za duże poświęcenie dla związku?
noname12_34 napisał/a:

Twoja rodzina to część Ciebie, twojej osobistej historii. To ludzie z którymi on będzie miał do czynienia prawie całe życie (gdybyście byli razem). Nie interesowanie się nimi jest conajmniej dziwne. Nic mu nie zrobili ani nic.

Hmmm, sytuacja na weselu... Jak dla mnie wygląda na to, że on rzeczywiście zapatrzony jest bardziej w siebie. Ok, jesteś dzielna itd ale od razu mówiłaś że nie chcesz być długo na weselu, miałaś uraz nogi i mimo to przeciągał pobyt tam. Pomyśl sama, co ty byś zrobiła gdyby on był na twoim miejscu. Odpowiedziałas?

Nie zaniedbuj rodziny, pamiętaj. Bo w razie czegoś to do nich zwrócisz się o pomoc. Dzwoń do mamy, pytaj co się dzieje w domu.

Gdyby był na moim miejscu? Widząc i wiedząc jak się czuje ciągle pytałabym się czy chce wrócić, czy tamto czy siamto, i w sumie bardziej patrzyłabym na niego i się za nim wstawiała, gdyby ktoś miał nam wypominać że tak szybko uciekamy.. Ale ja to ja.. Zawsze bardziej wolałam czynić coś i praktycznie działać niż mówić piekne słówka jakby miały być lekiem na wszystko.. Jakby było to wesele kogoś dla mnie ważnego, to nie wiem jakbym się zachowała, bo życie weryfikuje... On po wszystkim stwierdził że nie sądził że aż tak będzie to dla mnie męczące. Że przykro mu że się nie wybawiłam i że byłam dzielna... To było wesele jego kumpla z pracy..

Nie chcę zaniedbywać rodziny, ale czuję się jak wyprana z siły i uczuć przez to ciągle rozmyślanie... Nie wiem jak znaleźć siły na to by wspierać najbliższych i usmiechać się przy nich by zapomnieli o problemach i nie czuli się sami.

26

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Przepraszam, że podbijam, ale już sama nie wiem jak się zachować wobec chłopaka - wyjechałam, ale on jest jakiś inny. Ostatnio powiedziałam mu, że to przykre że nie pyta co u mnie, ale za to mówi bym powiedziała mu coś miłego itp. Od kiedy mnie nie ma, prawie przestał mówić że kocha, tęskni (przy każdym moim wyjeździe to było normą, dniami nocami chciał mieć ze mną kontakt, powtarzał to kilka razy dziennie), w ogóle sam z siebie się odzywać. Gdzie ja popełniłam błąd? sad jak mam się zachować wobec niego?

27

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Na pewno nie nadskakiwać;) Dystans mysle wskazany, bo przeciez jesli sie nie interesuje to go do tego nie zmusisz. Nie musi chodzic o jakiś błąd.

28

Odp: za duże poświęcenie dla związku?

Tylko jakiś powód musi być... a to po prostu przykre, gdy ktoś ot tak przestaje mówić, że kocha, gdy było to na porządku dziennym. A tak - wyjechała, mam ją z głowy - tak sie czuje...

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » za duże poświęcenie dla związku?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026