Cześć. Jestem z moim facetem od 3lat. Jesteśmy zaręczeni, a od października ubiegłego roku mieszkamy razem. Jesteśmy równolatkami, w tym roku broniliśmy swoje prace magisterskie. Od czasu jego obrony jest coraz gorzej...
Gdy się poznaliśmy on już dzielił obowiązki na uczelni z pracą. Spotykaliśmy się dość sporadycznie mimo iż mieszkaliśmy niedaleko, bo jak nie na uczelni, to był w pracy. Na ostatnim roku postanowiliśmy razem zamieszkać. On utrzymywał się sam(chociaż jego rodzice biedni nie są) na mnie pieniądze łożyli rodzice. Wynajęliśmy niewielkie mieszkanko. Mimo tego nadal niewiele się widywaliśmy. Wolne jedynie niedziele, w soboty pracował po 8h, a na tygodniu wliczając uczelnie nie było go nawet po 12h w domu. Wychodził o 8 na uczelnię, a z pracy wracał o 20 mimo iż zajęć na uczelni miał naprawdę niewiele. Mimo to byłam szczęśliwa mogąc przytulić się do niego wieczorem i obejrzeć film czy w weekend wybrać się do kina czy na imprezę. Myślałam, że jak skończymy studia to się zmieni. Myślałam, że będziemy mieli więcej czasu dla siebie. Niestety myliłam się. Mój Misiek jest informatykiem, zawodowo robi gry. Teraz pracuje po 8h, 5dni w tygodniu, ale czasem jest proszony o pozostanie w pracy dłużej, albo w sobotę, gdy ich terminy gonią. Niestety on po przyjściu z pracy dalej robi te swoje gry, tylko, że z jakimiś kolegami. Przyjdzie do domu, nawet nic nie zje, tylko siada do komputera i klepie w tą swoją klawiaturę. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, ze nie można go od tego oderwać. Po przyjściu z pracy potrafi nie robić nic innego. Nie raz zarywa nocki. Coraz częściej się kłócimy z tego powodu. On już nawet nie ma ochoty na seks. Gdy go spytałam po co tak ślęczy przed tym komputerem, bo przecież mamy z czego żyć(ja pracuję na pół etatu, a on na prawdę zarabia duże pieniądze z tych gier), to powiedział, ze nie robi tego dla pieniędzy, tylko dla własnej przyjemności. Powiedział, że sprawia mu to większą przyjemność niż seks ze mną. Bardzo mnie to zabolało. Rozmawiałam nawet z jego mamą o tym jego problemie i powiedziała mi, że od kiedy pamięta to on od zawsze przesiadywał godzinami przed komputerem, zamiast wyjść gdzieś ze znajomymi to wolał grać sobie na komputerze. Izolował się. Wolał towarzystwo komputera niż ludzi.
Wcześniej dużo rozmawialiśmy o założeniu rodziny, o dzieciach. Teraz jesteśmy na wakacjach(postawiałam ultimatum, że jeśli zabierze laptopa, to może sobie sam jechać i jakoś udało mi się go do tego przekonać) i ten temat wrócił. Kocham go, ale skoro on teraz nie ma czasu dla mnie, to tym bardziej go nie znajdzie dla dziecka, które wymaga opieki. Co robić, jak z nim rozmawiać? Kocham go, ale nie chcę takiego życia.
Podobne tematy
Skoro jego mama twierdzi, że taki był zawsze, to raczej trudno będzie cokolwiek poradzić. Póki on sam nie zacznie wykazywać chęci do pewnych zmian, czyli poświęcania czasu także tobie, to nic się nie ruszy. To smutne, ale myślę, że jest z tobą dla wygody. Ma partnerkę, przyjdzie: wszystko zrobione i dalej może zajmować się swoim hobby. Oczywiście w jego hobby nie ma nic złego, ale będąc z tobą w związku zachowuje się egoistycznie, gdyż nie uwzględnia twoich uczuć, potrzeb. Jeżeli jego pasja pochłania go tak bardzo, to powinien wybrać życie w samotności, chyba, że znajdzie się kobieta, której taki układ będze odpowiadał. Jesteś tylko biernym obserwatorem życia swojego chłopaka, a on nie daje ci do tego świata dostępu. Właściwie to żyjecie obok siebie. Jesteś dla niego tylko tłem dnia codziennego, a nie główną atrakcją.
Zawsze, czyli do czasu jak mieszkał z rodzicami, czyli do skończenia liceum. Jego znajomi mówią, że nie zawsze taki był. Twierdzą, że był duszą towarzystwa, gdy mieszkał w akademiku, gdy był na utrzymaniu rodziców. Spoważniał, gdy przeniósł z akademika, gdy kończył pierwszy stopień studiów. Ograniczył imprezowanie, podjął pracę by być niezależnym, postanowił skupić się przede wszystkim na studiach.
Ja wychowałam się na wsi, i mogę męskie wygodnictwo postrzegać nieco inaczej, bo moja rodzina to taki wiejski klasyk(tata pracował, bracia żyli swoim życiem, a ja z mamą zajmowałyśmy się domem - gotowanie, pranie, sprzątanie...), ale on na prawdę jest bardzo samodzielny. Codziennie rano chodzi do sklepu i robi nam śniadanie, sprząta łazienkę, sam pierze swoje ciuchy, sam je też prasuje, NIE BRUDZI. Jak go poproszę to nawet potrafi okna ze mną myć. Czasem nawet coś obiadowego potrafi ugotować, ale uzgodniliśmy, żeby tego nie robił, bo niezbyt mu to wychodzi. Poza tym wspominał by o dziecku, gdyby był wygodny? On nawet mówi, że wziąłby tacierzyński i opiekował się maluszkiem.
No tak, wydaje się, że na dobrą sprawę żyjemy osobno, ale jak z nim rozmawiać o moich potrzebach, skoro rozmowa na temat jego hobby zawsze kończy się tym, że go próbuje ograniczać, a on nie ma nic przeciwko moim spotkaniom ze znajomymi, moim chodzeniem na siłownie, czy wycieczkom po sklepach?
Na tym etapie życia, nie licz że się coś zmieni. Jak będzie koło trzydziestki i się trochę wyżyje, to może wtedy. Taka praca jest mega wciągająca, jak ktoś ma do tego pasję.
Masz wybór między: zaakceptować to, i też znaleźć sobie rozrywkę bez niego, albo odejść. On nie dość, ze ma z tej pracy satysfakcję, to jeszcze dobre zarobki. Im więcej czasu tej pracy poświęci, tym będzie lepszy i więcej zarobi, tym więcej będzie miał satysfakcji. Taka samonakręcająca się spirala. I masz rację, że to wygląda na uzależnienie.
Idealny facet. Zrobi szybko duże pieniądze i karierę, a nie jest kłopotliwy w życiu codziennym - zero kumpli od kielicha, zero kochanek, je i nosi byle co. Albo też sobie znajdź jakieś zainteresowania, albo go zostaw - kolejka się do gościa ustawi.
Idealny facet. Zrobi szybko duże pieniądze i karierę, a nie jest kłopotliwy w życiu codziennym - zero kumpli od kielicha, zero kochanek, je i nosi byle co. Albo też sobie znajdź jakieś zainteresowania, albo go zostaw - kolejka się do gościa ustawi.
Wszyscy mi to mówią - mama, przyjaciółki. Mówią, że mam wszystko - kochającego, przystojnego, inteligentnego, świetnie zarabiającego mężczyznę u boku, a mi mało. Ja się z tego bardzo cieszę, ale braknie mi bliskości. Nie chodzi o seks, chodzi o samo przebywanie we własnym towarzystwie, o wieczornym leniuchowaniu na kanapie, o wspólnych spacerach(są, ale strasznie rzadko), o wieczornej rozmowie w łóżku.
Fakt zbyt często nie pija. Właściwie, to zdarza się to tylko jak skończy jakiś etap prac w firmie, albo gdy jesteśmy na jakiejś imprezie(klub, wesele, urodziny). Poza tym nie wiem czy mogę być taka spokojna jeśli chodzi o te kochanki. U niego w firmie jest całkiem sporo ładnych, młodych dziewcząt, co prawda nie w jego dziale, ale są, poza tym jak wstawi jakieś zdjęcie na fb, to ma mnóstwo komentarzy od kobiet. Na szczęście ufam mu, nigdy mnie poważnie nie zawiódł.
Ja mam swoje zainteresowania. Naprawdę. Tylko po prostu moje nie wypełniają mi całego mojego wolnego czasu.
Za 5dni wracamy do Polski. Jest cudownie, mam go całego tylko dla siebie przez cały dzień. Powinnam pogadać z nim o tym, że za bardzo się angażuje w swoje hobby, żeby trochę odpuścił na rzecz Nas?
Rozmawiałam nawet z jego mamą o tym jego problemie.
To nie jego problem, tylko Twój
on na prawdę jest bardzo samodzielny. Codziennie rano chodzi do sklepu i robi nam śniadanie, sprząta łazienkę, sam pierze swoje ciuchy, sam je też prasuje, NIE BRUDZI. Jak go poproszę to nawet potrafi okna ze mną myć. Czasem nawet coś obiadowego potrafi ugotować
No to się Dziewczyno zdecyduj, czy on tylko siedzi przy kompie, czy ma inne zajęcia....
chodzi o samo przebywanie we własnym towarzystwie, o wieczornym leniuchowaniu na kanapie
No tu akurat go świetnie rozumiem: bezsensowne ślęczenie na kanapie to jednak idiotyczna strata czasu i trudno się dziwić, że woli robić coś produktywnego
kobieto, na Twoim miejscu to poszukałbym sobie zainteresowań dla siebie samej. Twój facet to idealny materiał na męża i stabilny związek, ciesz się że interesuje się swoją pracą a nie lataniem po klubach albo piciem po nocach z kumplami.
Zróbcie tak, tydzień dla niego a weekend dla Was. Jeśli kocha swoją pracę a na pewno tak jest to nie zostawi tego tak łatwo.Ty próbując go ograniczać po prostu robisz mu sama krzywdę. Myśl o sobie, zobacz Twój facet Cię nie ogranicza w niczym, ciesz się że dzięki jego pracy stać was na wspólne mieszkanie, korzystaj z życia ze znajomych a w weekendy cieszcie się sobą...... Życzę powodzenia....
Ach te baby, takie kochane a tak wiele nie rozumieją... ![]()
Postaw mu ultimatum. Na mojego podziałało. Ale odeszłam. Musiałam go zostawić na chwilę, by się przekonał, co jest najważniejsze.