Potrzebuję wyrzucić to z siebie, chciałbym aby ktoś napierdala mnie na jakąś ścieżkę gdyż wszystko zaczęło wymykac się z pod kontroli. Mam wrażenie ze to co teraz się ze mną dzieje miało swój początek juz dawno. A więc zacznę od początku. Wszystko zaczęło się od choroby mojego taty lecz to nie jest typowa choroba. Mój tato był w zakładzie psychiatrycznym, wręcz oszalał na punkcie Religi w bardzo nie zdrowy sposób. Od tego momentu kiedy w domu zauważyliśmy ze z tata nie zachowuje się normalnie, w domu były ciągle krzyki,płacz. Ja wszystkiemu się przeglądałam ale wtedy specjalnie nie ruszyło mnie to. Ani razu nie płakałam z tego powodu, żal mi było jedynie brata który to bardzo mocno przeżywał. Kiedy doszło do tego ze tato trafił do szpitala tez nie płakałam, nawet nie umiałam się z nim pożegnać, martwiąc się jedynie ze zabraknie nam pieniędzy jak tato straci pracę. Gdy wyszedł ze szpitala to ciągle spał, patrzył się w sufit, nic go nie cieszyło. Przeglądałam się temu i wydaje mi się ze przestałam go kochać. Przez niego w domu jest takie zamieszanie bo on nie chce się wyleczyć, obecnie już nie jest taki otepialy ale tylko dla tego że przestał brać tabletki i znów pewnie historia zatoczy kolo. W tamtym czasie jak i teraz zresztą nie mogę się nikomu zwierzyc bo jestem kompletnie sama. Raz miałam przyjaciółkę, byłyśmy jak papuzki nierozlaczki ale po zmianie szkoły nasza przyjaźń gasną aż w końcu przestała istnieć, szkoda ze w momencie kiedy jej najbardziej potrzebowałam. Doskwiera mi samotność od zawsze w zasadzie, mam jedną bliska osobę ale nie zwierząt się jej. Jest to typowa znajomość szkolna. Nigdy nie miałam chłopaka a mam 18 lat, teraz tak myślę że mnie chyba wgl nie pociągają faceci, wydaje mi się ze to przez ojca. Ja chciałabym mieć przyjaciółkę. Od tego roku postanowiłam ze wezmę się za siebie i schudnę. Udało mi się ale oszukiwalam, jadłam max500 Kcal dziennie wpadłam w paranoję musiałam zjeść gdyż jabłka czy wafelka różowego co 3/4 godzinny. Niby zdrowo, znajomi zauważyli ze schudłam, podziwiali mnie czułam się wyjątkowo. Jednak w porę zorientowałam się ze to podchodzi pod chorobę a nie chce być chora jak tatuś. Myślałam że wyszłam z tego, dalej dbalam o siebie ale zdrowo. I nie wiem co się stało ale przez te wakacje to już siebie nie poznaje. Nie umiem juz sobie pomóc. Po pierwsze przytyłam, brzydze się siebie nigdzie nie wychodzę w takim stanie z domu, wstydzę się. Po drugie zaczęłam nie nawidzic swojej rodziny. Często płaczę i myślę o śmierci, czytam artykuły na temat jak szybko schudnąć czy też co robić by zachorować na raka czy mieć tasiemca. Ostatnio nie mogłam zasnąć przez 2 noce nie spałam, mama dala mi tabletkę... Nie wiem co robić, potrzebowałam to opublikować bo gdy dostane jakieś odp może mi to w jakiś sposób pomoże
Podobne tematy
Hej, nie lepiej jakbyś postarała się zaakceptować swój wygląd? dlaczego dokładnie tak dbasz o swoją sylwetkę?
Przepraszam za te błędy w tekście ale pisze z telefonu.
Jak to sobie wyobrażasz? Jak ja wrócę do szkoły do osób które były pod wrażeniem tego jak wyglądam. Poza tym to nie chodzi już tylko o to. Ja juz nie potrafię się cieszyć, chciałabym znów płakać ze śmiechu, a nie płakać z powodu że nic w życiu mi się nie udaje
Też panicznie boję się przytyć, ciągle muszę się odchudzać, mam wyżuty sumienia jak jem, to strasznie męczy
do tego lęki natręctwa nerwica i cholera wie jeszcze co.... Myślałaś o psychologu?
Widzicie moje Panie co robi Wam nadmiar TV i internetu? wszędzie modelki prosto z photoshopa i już każda z Was się odchudza, nie pisz proszę, że nic Ci się w życiu nie udaje, bo masz kilkanaście lat i całe życie przed Tobą, normalnie się odżywiaj a do tego uprawiaj sport. Będziesz jeść zdrowo i będziesz chudnąć, na dodatek będziesz bardziej zadowolona ze swojej sytuacji niż tylko katowanie samego siebie.
Tak, ale nie powiem tego rodzicom że. Potrzebuje pomocy, bo straciłam. Do nich zaufanie. A w zasadzie mój tato jest chory. Nie chciałbym aby mama musiała się i mną przejmować. Mam co racja 18 lat, myślałam żeby pójść tam, ale pod warunkiem żeby nikt się nie dowiedział. Tylko ze to kosztuje.
Widzicie moje Panie co robi Wam nadmiar TV i internetu? wszędzie modelki prosto z photoshopa i już każda z Was się odchudza, nie pisz proszę, że nic Ci się w życiu nie udaje, bo masz kilkanaście lat i całe życie przed Tobą, normalnie się odżywiaj a do tego uprawiaj sport. Będziesz jeść zdrowo i będziesz chudnąć, na dodatek będziesz bardziej zadowolona ze swojej sytuacji niż tylko katowanie samego siebie.
bzdura. Żadna telewizja ani internet u mnie tego nie spowodowały, ja to mam zupełnie z innych powodów, poza tym w ogóle nie oglądam tv.
Autorko możesz iść do psychologa na służbę zdrowia a nie prywatnie
Mam wrażenie ze nie mam problemu tylko z odżywianiem. Bo przecież przez pewien czas miałam to pod kontrolą, jadłam zdrowo jak i też biegalam co nawet polubiłam tylko ze ja nawet wtedy nie potrafiłam cieszyć się z życia, ciągle to samo. W wakacje coś mnie rozbilo, boje się ze cierpię na schizofrenię jak mój tato
Dziwne. U mnie kiedyś też problemy z psychiką były w wakacje, lato. A teraz to już są cały czas.... Tym bardziej powinnas jak najszybciej iść do psychologa żeby nie było gorzej, jak ze mną. Nikt się nie dowie, bo lekarza obowiązuje tajemnica
Jak z Tobą? Co to znaczy?
U mnie bywały i dobre momenty potrafiłam się śmiać a teraz czuję, że to mnie całkiem wyniszcza. Powoli szykuje się do wizyty u psychologa bo to musi się skończyć. Próba samobójcza okaleczanie się no chyba wszystko już robiłam. Idź do psychologa naprawdę bo szkoda marnować sobie życie na takie coś a później jest tylko gorzej. Sama się nie wyleczysz
Nie mam odwagi, może to i dziwne. Ale jak na razie muszę doprowadzić się do porządku. I znaleźć kogoś z kim mogłabym porozmawiać, zaufać. No bo tego tak naprawdę mi trzeba. Jak bym miała taką osobę to najpewniej dziś nie siedzialabym cały dzień w pokoju na łóżku próbując znalezcyrozwiazanie, pisząc i płacząc. Tylko gdzie znaleźć taką osobę? Pozatym w nawiązywaniu nowych znajomości jestem dość kiepska
A skąd jesteś?
Wrocław