?W ostatnim czasie wydarzylo sie w moim zyciu troche nieprzyjemnych sytuacji..Naprawde jest mi ciezko i bardzo ciezko to znosze..Musze sie wygadac wyzalic potrzeba mi wsparcia..a nie mam zadnej bliskiej przyjaciolki..Tak w moim zyciu jeszce nigdy nie bylo..Ogolnie sytuacja wyglada tak ze wczensiej zawsze odrzucalam facetow,mialam tylko krotkie zwiazki nie chcialam sie angazowac w nic powaznego,nigdy nie bylam zakochana i bylam bardzo dlugo dziewica(do 21 roku zycia)-wszystko z wyboru..Az w koncu pojawil si ktos komu zaczelo zalezec zeby zmienic moja opinie co do tego ze zwiazki sa nie dla mnie..On byl inny niz reszta..z wygladu sie nie wyroznial ale mial w sobie to cos co trudno okreslic..Poza tym mial dobre serce..Noi po jakims czasie pierwszy raz w zyciu sie zakochalam i mialam z nim swoj pierwszy raz..Walczyl o mnie ciezko gdy ja mowilam ze nie chce nikogo nie chce zwiazku ani chlopaka itd I naprawde sie kochalismy..Nie bylo miedzy nami idealnie jak wiadomo byly tez klotnie itd ale poza tym bylo wspaniale..Jedyne co mnie meczylo to to ze ja nigdy nie mialam nikogo innego bylam dziewica ,tylko jego a on mial wiele dziewczyn na raz(bo kochal tylko 1 inna wczzesniej oprocz mnie)..Ale mial okres w zyciu gdy byl mlody(zaczal ogolnie z sexem wczensiie gdy mial 15 lat)ze wyrywal sobie laski na imprezach tylko na noc..I to mnie bolalo..Zwlaszcza ze wtedy jakby byl z tego dumny ze mial tyle lasek(dlugi czas nie chcial mi powiedziec ile w sumie ich bylo,po jakims czasie wyszlo ze kolo 30)A ja sie czulam gorsza ze mialam tylko jego..Doszlo do tego kilka konfliktow i rozstalismy sie po kilku miesiacach..W tym czasie ja przespalam sie z kims innym,to byl tylko 1 raz..I po kilku dniach on do mnie zadzwonil ze chce sie spotkac..Zamiast ukrywac to co sie stalo po zerwaniu (wtedy nasz zwiazek nie byl jeszcze taki mocny bylismy ze soba moze dopoiero z 3 meisiace)od razu mu o tym powiedzialam ze bylo cos z kims innym..I bylo to dla niego trudne ale powiedzial mi ze nadal sie chce widywac mimo wszystko..I po jakims czasie na nowo zaczelismy byc razem(wtedy jeszce nie kochalismys sie tzn bylo juz cos ale bez wyznawania milosci to byly poczatki)I zwiazek zaczal sie ukladac calkiem fajnie..Bykly jakies male sprzeczki i problemy ale zaczelo sie robic coraz powazniej..Ja mu pierwsza wyznalam milosc(nikomu jeszcze wczesniejnie wyznalam do nikogo jeszce tego nie czulam)I zaczelo sie robic tak powaznie ze po roku bycia razem sie oswiadczyl..Bylam zaskoczona i przerazona..Bo to jednak bardzo szybko..Ale sie zgodzilam..Kilka tygodni po zareczynach-odkrylam na jego komputerze ze pisze do innych lasek na badoo i ze zaczal sie umawiac z inna (tzn jescze sie nie sptkal ale ja bajerowal ze jest piekna i ze chcialby sie spotkac)A to wszystko kilka tygodni po tym jak sie ze mna zareczyl..Bylam zalamana..Ale wytlumaczyl mi to..przepraszal wiele razy i mowil ze nigdy juz tak nie zrobi..Ok-uwerzylam mu i znow bylismy razem i jakis czas po tym postanowilismy zamieszkac razem..3 tygodnie po tym jak razem mieszkalismy juz-poszlismy na impreze do jakiejs znajomej..Wszyscy byli tam bardzo spici..Ja ledwie trzymalam sie na nogach..I nawet nie zauwazylam jak wyladowalam w zamknietym pokoju z jakims kolesiem..ktory mnie calowal..Ja probowlaam go odpychac zeby mal spokoj ale chyba bylam za bardzo pijana..Do niczego wiecej tam nie doszlo ale kiedy inni zaczeli sie dobijac do drzwi zostalam wyrzucona zza drzwi razem z tym kolesiem..Wszysycy mysleli ze doszlo tam doczegos wiecej..ten koles namawial mnie zebym poszla z nim do niego ale ja ucieklam odepchnelam go i pobieglam do naszego domu..dobijalam sie do drzwi ale moj narzeczony nie chcial otworzyc zadzwonilam wiec po tate zeby mnie wzial do siebie na noc..Bylam zrozpaczona z moim chlopakiem nie bylo kontaktu zadnego..Rano tam poszlam w koncu mi otworzyl byl mega zly i mowil ze dobrze ze nie bylo mnie tu na noc bo moglby mi cos zrobic..Ja zaczelam mu tlumaczyc ze tam do niczego nie doszlo ze tylko gadalam z tym kolesiem za zamknietymi dzrwiami.Ze nic wiecej.W koncu mi uwierzyl i bylo ok.Ale zrobilam glupote bo napisalam do tego kolesia z ktorym bylo to zamieszanie na fb wiadomosc ze jakby ktos pytal to tam do niczego nie doszlo,bo zalezy mi na moim narzeczonym.Chodzilo mi o pocalunek oczywiscie.Ale mialam pecha-ten koles zostawil wlaczonego fejsa u dziewczyny u ktorej byla ta impreza-i ona to zobaczyla ze tak napisalam.I zadzwonila po mojego chlopaka i mu to pokazala ze skoro napisalam tak to na pewno bylo tam cos wiecej.Kiedy on od niej wrocil zaczal sie wydzierac wyzywac mnie od najgorszych itd i ze mam sie do konca dnia wyprowadzic. Wiec musialam sie spakowac i wyniesc do taty..Ale ten okres byl straszny..Najbardziej bolalo mnie to ze go zranilam..Strasznie sie meczylam z tego powodu.. Bradzo duzo do niego pisalam..Przekonywalam ze tam do niczego nie doszlo jak bardzo zaluje i go kocham..W koncu po kilku dniach mojej walki-dal mi szanse. Powiedzial ze mozemy sprobowac ale jeden blad i sie wyprowadzamy..I po tygodniu na nowo bylismy w naszym mieszkaniu..Ale nie bylo latwe..On byl dla mnie inny,niemily.. Traktowal mnie zle..Z gory robil awantury o cokolwiek..Ale ja musialam siedziec cicho i to znosic.Po jakims czasie wyjechalam na 2 miesiace do Polski na wakacje. Mielismy codziennie kontakt telefoniczny ale on co chwile mi mowil ze juz nie chce ze mna byc i ze chce zerwac ze ciagle tylko mysli o tamtym. Gdy wrocilam po 2 miesiacach postanowilam z nim zerwac,mialam juz dosc takiego traktowania.Wolalam byc sama niz w takim 'zwiazku'.Kiedy mu powiedzialam ze chce zerwac on zaczal mi mowic ze caly czas nie mial na mysli tego ze chce zerwac gdy to mowil ze mnie kocha i ze juz przestanie taki byc.Wiec zostalam z nim ale zaczelam nastawiac sie juz jednak na zerwanie..Mimo iz potem on byl mily i sie staral to ja juz nie chcialam tego mimo iz mialam uczucie..Przestalam pozwalac mu sie przytulac do mnie nie chcialam nic,to juz nie bylo to samo..Teraz ja bylam troche oziebla..I po kilku meisiacach znalazlam mieszkanie i sie wyprowadzilam.On tez znalazl nowe mieszkanie. Nadal sie widywalismy czasem bo trudno bylo jakos tak przestac sie calkowicie widywac.On sie wtedy staral o mnie i chcial do mnie wrocic na nowo zamieszkac razem ale ja ten caly czas nie chcialam.Chcialam byc singielka.Ale widywalismy sie jedynie.Ja caly ten czas bylam oziebla.Milismy okresy ze nie widzielismy sie kilka tygodni ale tak to spotykalismy sie.Ja w tym czasie caly czas bylam na nie,bylam niemila dla niego mowilam mu nieprzyjemne rzeczy bo chcialam to zakonczyc ale bylo trudno. Trwalo to pol roku.On znalazl sobie nowych znajomych(kolesia ktory zdradzal swoja dziewczyne na prawo i lewo oraz kolesia ktory zajmowal sie narkotykami i duzo cpal zmienili go troche..Juz nie byl tym samym cieplym kolesiem ale zly tez nie byl)Nie bylismy przez ten caly czas razem bylismy singlami jedynie widywalismy sie i caly czas bylo tam cos miedzy nami.Kilka razy probowalismy to zakonczyc mowiac sobie ze teraz juz koniec ze juz sie nie widujemy wiecej.I jeden z tych razow podzialal przestalismy sie widywac na dluzszy czas juz.I postanowilam ze sie w koncu spotkam z kims innym zeby zapomniec o nim(choc caly czas kochalam dlatego to bylo takie trudne)I spotkalam sie kilka razy z jakims kolesiem i na ktorym spotkaniu w koncu (dosc szybko)przespalismy sie ze soba.Koles wydawal mi sie w porzadku ale nie dorownywal mojemu bylemu,to ciagle o bylym myslalam i go kochalam.I nastepnego dnia po tym jak przespalam sie z tym kolesiem-po dluzszym czasie odezwal sie byly ze chcialby sie spotkac.Napisalam mu ze spotykam sie z kims innym i ze raczej nie.Ale nalegal wiec sie w koncu zgodzilam.Przyjechal spedzilismy milo czas spalismy ze soba i wtedy zrozumialam ze tylko jego kocham i ze tamten koles nic dla mnie nie znaczy tylko wlasnie on i zapragnelam sie na nowo zaczac o niego starac. Gdy lezelismy w lozku chcialam mu powiedziec o tym ze bylo cos z tamtym kolesiem.Ze sie z nim przespalam,ale pomyslalam ze wtedy juz nigdy go nie odzyskam i ze on mnie juz znienawidzi i strace go na zawsze.Wiec sie powstrzymalam.I przez kilka kolejnych dni zaczelam sie starac o bylego bo pragnelam aby byc z nim na nowo on powiedzial mi ze musze mu dac czas musi to przemyslec(troche przeszkoda byli jego nowi znajomi,ktorych wybralby a nie mnie jakby musial wybierac,a oni mnie nie lubili bo dowiedzieli sie o tym ze wtedy calowalam sie za zamkniety drzwiami na imprezie).Ale wygladalo to jakby znow mialo cos z tego wyjsc.Wiec szybko napisalam do chlopaka z ktorym zaczelam sie spotykac ze jednak nic z tego nie bedzie.Meczyl mnie ze chce sie nadal spotykac ale ja bylam na nie caly czas.I nastepnego dnia moj byly zostawil u mnie wlaczonego fejsa i zobaczylam wiadomosci.A tam wyszlo ze przez ten caly zcas gdy sie spotykalismy spotykal sie tez z innadziewczyna(ponoc nie doszlo do sexu jedynie jakies pocalunki itp)Ale spotykal sie nami obiema przez ten caly czas-to pol roku gdy nie bylismy razem ale jedynie spotykanie sie. Wyszlo tez ze jak nadal bylismy i mieszkalismy razem jak polecial raz do polski to tez calowal sie z jakas dziewczyna w polsce.I to do ilu dziewczyn probowal zarywac po naszym zerwaniu(to akurat rozumiem-nie bylismy razem juz mogl szukac)A ja nie pisalam nawet z nikim przez ten caly czas a spotkalam sie jedynie z tym kolesiem i to juz wtedy gdy my nie widywalismy sie,z tym ze doszlo tam do sexu na ostatnim spotkaniu.Gdy to odkrylam-zadzwonilam do niego-on jakos tam zaczal sie tlumaczyc ale ze zalezalo mi na nim i powrocie naszym do siebie-to wybaczylam mu i powiedzialm ze zostawmy przeszlosc za soba.I zaczynalo sie wtedy robic naprawde fajnie juz. jak kiedys na samym poczatku zwiazku(w sumie zwiazek nasz wczesniej trwal 2,5 roku).Kochalismy sie zaczynalismy sie zblizac do siebie na nowo planowac nawet zeby razem zamieszkac.Az w koncu jedna noc zniszczyla wszystko.On poszedl na impreze i spotkal najlepszego przyjaciela chlopaka z ktorym sie spotykalam gdy nie bylismy razem. I ten przyjaciel mu powiedzial ze tamten jego kolega mnie 'obraca' i czy on o tym wie.Napisal mi wtedy w nocy ze nie chce miec ze mna juz nic wpolnego nigdy wiecej.To strasznie bolalo.Zwlaszcza ze zaczelo sie juz fajnie ukladac na nowo.Napisalam mu szereg esek w ktorych wyjasnilam cala sytuacje ze nie bylismy razem i ze w koncu postanowilam sie z kims spotkac zeby zapomniec o nim.I ze wtedy tam doszlo do czegos wiecej,ale ze nie zrobilam nic zlego bylam wolna,singielka.Odezwal sie po 2 dniach-zadzwonil.Powiedzial ze ok,nie ma urazy do mnie ale juz zebym wiecej nie pisala zebym mu dala spokoj.I wtedy sie zapytal kiedy to sie stalo,bylam szczera i powiedzialam ze w sobote dzien przed tym jak zadzwonil po tak dlugim czasie.I ze chcialam mu powiedziec o tym ale balam sie ze go strace.Wtedy juz sie zupelnie wkurzyl zaczal mnei wyzywac mowic mi ze nigdy go nie kochalam ze jak tak moge jednego dnia z jednym a drugiego z nim ze sie mna brzydzize mnie nienawidzi juz teraz naprawde ze jestem najgorsza z najgorszych i gorsza od faceta..I teraz juz nawet nie mam wybaczenia od niego..Nie chce miec ze mna nic wspolnego..A moze jeszcze rozpoweidziec to po miescie i zepsuc mi opinie..:/ Czuje sie strasznie..Nie wiem co ze soba zrobic..Wiem ze zachowalam sie zle..Ale nie jestem dziwka,mialam tylko 3 w zyciu..Nie bylismy wtedy razem,bylam samotna,dlaczego odezwal sie akurat nastepnego dnia po tym??Dlaczego??Teraz jestem juz zueplnie pogubiona..To boli..I ta swiadomosc ze mnie kochal tak bardzo a teraz mnie nienawidzi i ze go zranilam..Nie moge tego zniesc..Nie wiem co robic dalej ze soba..Jak dalej zyc..Nie chce taka byc,wiem ze nie powinnam tak robic,ale nie bylo go w moim zyciu..chce sie zmeinic i zmienic swoje zycie..Ale jak zyc z ta swiadomoscia ze on mnie nienawidzi z calego serca..Juz nawet nie chodzi o to ze nie bedziemy nigdy razem..Ale o to ze on mi nie wybaczy..O to ze mam go na sumieniu..To boli..Co ja mam robic teraz??:(( To ze nie ebdziemy razem jestem w stanie zaakceptowac ale to ze mnie nienawidzi a wczensiej kochal to boli..Nawet mi czesc na ulicy nie powie..A to male miasto na pewno go gdzies spotkam..Teraz jeszcze kazal mi oddac mu pierscionek zareczynowy ktory wczesniej pozwolil zatrzymac nawet po zerwaniu..:((
Podobne tematy
Cucinka, z całym szacunkiem ale gdy czytałam Twój post, miałam wrażenie że czytam pamiętnik piętnastolatki. Bo czy tak zachowują się dorosłe osoby? I Ty i twój ex zachowywaliście się bardzo niedojrzale. Żadne z was nie było szczere wobec drugiego, żadne z was nie było uczciwe i wierne. Dlatego też, sądzę że on nie za bardzo ma powody aby Cię nienawidzić. Nie był lepszy od ciebie. Oboje daliście plamę. Teraz pozostało wyciągnąć z tego wnioski i w przyszłości z nich skorzystać, po to aby kolejny związek był już dojrzalszy i oparty na wzajemnym zaufaniu.
To co czytam jest śmieszne. Czyli on może "obracać" inne laski, a ty innych mężczyzn już nie?:D
Daj sobie spokój z tym Alvaro
Nie wydaje mi się, żeby to co was łączyło to była miłość... ani Ty jego nie kochałaś, ani on Ciebie... może czuliście porządanie, namiętność, ale nie była to miłość. W całym poście nie ma wzmianki o uczuciach, a jedynie seks, pocałunki itd... nie rozumiem też jak skoro byłaś dziewicą z wyboru do 21 roku życia, to potem tak łatwo było Ci wskakiwać do łóżka z facetami, których tak na prawdę nie znałaś? Skoro tyle czekałaś na rozpoczęcie współżycia to dlaczego takim osiągnięciem było posiadanie przez niego tyle.partnerek? W moim skromnym zdaniu sama sobie zaprzeczasz w wielu momentach... zrywacie zaręczyny, a Tobie zależy na zatrzymaniu pierścionka, który miał być dowodem miłości i obietnicą założenia rodziny z wszystkimi obowiązkami? Odnoszę wrażenie, że Tobie bardziej zależy na opinii w Twoim miasteczku, opinii ludzi... musisz wiele sobie orzemyśleć i pzestać idealizować swoje życie... bo w wielu miejscach piszesz jedno, a za chwilę coś co to całkowicie wyklucza...