netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jestem nieszczesliwa, ale nie umiem odejsc...

9 odpowiedzi5 015 wyświetleńzałożony przez Chelsea03, 05.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jestem nieszczesliwa, ale nie umiem odejsc...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Jestem nieszczesliwa, ale nie umiem odejsc...

Ciezko jest mi ogarnac emocje i mysli, zeby wszystko opisac. Jestesmy ze soba 2,5 roku... to byla milosc od pierwszej chwili gdy go zobaczylam. Swietnie sie dogadywalismy, czulam ze jest moja bratnia dusza. Razem spedzalismy mozliwie kazda wolna chwile. Czulam sie najszczesliwsza na swiecie. To on pomogl mi pozbierac sie po stracie rodzica. Po ponad roku (kiedy on przeprowadzil sie do mojego miasta i zamieszkaliy razem) zaczely sie nawarstwiac problemy... klamstwa, nie spelnione obietnice i co zaczelo mi przeszkadzac jego niezaradnosc, czas poswiecal na granie w gry. Kiedy on szukal pracy, a ja zmeczona wracalam do domu i jedyne co zastalam to jego lezacego na kanapie, oraz zlew pelen brudnych naczyn przestalo byc tak rozowo. Kiedy powiem mu zeby cos zrobil to zrobi, ale dlaczego sam z siebie nie moze np. posprzatac? Zaczelam byc zazdrosna o inne kobiety. Teraz wiem, ze przesadzalam, ale on stwarzal takie sytuacje.
Pierwszy sylwester gdy zatanczyl z nasza kolezanka, ale to nie byl zwykly taniec... namietny, ocierali sie o siebie. Jak odkrylam, ze mial kiedys romans ze swoja przyjaciolka (nie bylismy wtedy razem, ale chyba powinnam wiedziec skoro sie spotykali).
Zdjecia dziewczyn na komputrze, wiadomosci od bylej kochanki, ktora posieszal komplementujac (przeciez to mnie powinien komplementowac).
I smsy od dziewczyny do ktorej jak napisalam probowala mi zasugerowac ze cos miedzy nimi jest.

To wszystko sprawilo, ze stalam sie chorobliwie zazdrosna. Nie sledzilam go, ale wszystko regularnie sprawdzalam i zatracilam sie w obsesji. W pewnym momencie sama ze soba nie moglam wytrzymac. Kiedy nie odbieral telefonu juz widzialam go z inna.
Musialam cos zmienic, bo niszczylam tym jego i siebie!

Powinnam dodac, ze oboje jestesmy atrakcyjni. Mamy wielu adoratorow/adoratorek, ale dla mnie on byl jedyny zawsze. Nie dawalam mu powodow do zazdrosci.

W zeszlym roku postanowil, ze wyjedzie do Anglii. Milalam dojechac do niego jak znajdzie prace i wynajmie mieszkanie. Mimo, ze bylo miedzy nami zle pelna nadzieji i wiary w to, ze wszystko sie zmieni polecialam do niego, zostawiajac rodzine, przyjaciol, dobra prace, ktora lubilam. W imie czego? Milosci w ktora tak slepo wierzylam.

W pierwsza noc po przylocie poszed do kolezanki (ktora z nami mieszkala) napic sie drinka. Ja bylam zmeczona podroza i tym, ze cala noc nie spalam bijac sie z myslami. Oczywiscie nic w nim sie nie zmienilo... nasz zwiazek sie nie rozwija. Doszly do tego czeste stosowanie uzywk i wiecej klamstw, brak szacunku, ktory juz wczesniej mial miejsce. "Bede robil to na co mam ochote" Oczywiscie pewnie nadal flirtuje, ale ja nie chce tego sprawdzac. Zachrowalam na grype, mialam bardzo wysoka goraczke to mnie zostawil. Wiem, ze to nie ma przyszlosci... Zatrzymalam sie tu w miejscu czuje, ze on mnie ogranicza. Bylam juz na dnie z najgorszymi myslami. A przeciez taka nie jestem! Zawsze pozytywna, usmiechnieta, zabawna! Zminilam sie z jednej strony na lepsze, bo bardziej dbam o dom, o niego mimo wszystko, odkrylam w sobie talent kulinarny, a na gorsze bo czesto czuje sie przytloczona. Aktualnie stracilam prace, nie mam gdzie i za co sie wyprowadzic. Ekonomicznie pomaga mi tutaj niczego mi nie brakuje, ale... przeciez to nie jest najwazniejsze. Daje mu kolejna i kolejna szanse, bo kiedy probuje odejsc on mnie prosi, obiecuje... ale ja juz nie mam sily. Dusze sie!

Kiedys naiwnie myslalam, ze bedac szczera, rozmawiajac ze swoim partnerem o wszystkim. Dajac z siebie wszystko to on mnie nie zrani, bedzie chcial dawac jeszcze wiecej. Moze ja za duzo oczekuje? Wiem, ze nie jestem idealna... no, ale staram sie.
Chcialabym byc kochana mimo wszystko... najwaznijsza, a nie na mijscu 10tym... by ktos docenil moje wnetrze, bo przeciez kiedys sie zestarzeje i zostanie mi to co w srodku. By ktos podniosl mnie kiedy upadne, a nie dodatkowo kopal. Lojalnosc, szczerosc, zaufanie, szacunek... dlaczego tak trudno jest byc z kims w normalnej relacj? Nie macie wrazenia, ze czesto zwiazek to wojna? Mam nadzieje, ze kiedys znajde kogos kto nie bedzie tylko moim partnerem, ale i moim najlepszym przyjacielem i tego zycze wszystkim.

2

Odp: Jestem nieszczesliwa, ale nie umiem odejsc...

Wydaje mi sie, że wiesz co chcesz zrobić tylko potrzebujesz do tego jakiegos bodzca, kopa.
Moim zdaniem, ale to moje zdanie, powinnaś od niego odejść. Wydaje mi się, że nic nie możesz mu dać skoro masz takie odczucia. Z czasem i on zacznie się męczyć, bardziej kłamać, szukać czegoś nowego a ty sie zupełnie zatracisz.
Bedzie bolało, ale zacznij wszystko od nowa. Może z czasem spotkasz kogoś wartościowego

3

Odp: Jestem nieszczesliwa, ale nie umiem odejsc...

Witam,mam 22 lata i jestem ze swoim chłopakiem 9 miesięcy ,początki były piękne.On jest po rozwodzie juz 5 lat,ma jedno dziecko,ale przeraża mnie to że prubuję mnie zmienić żebym była taka jak jego była żona,która go zostawiła  nie mam z nią kontaktu, żeby się dowiedziec o co chodzi, ale ja czuje ze on coś do niej czuje bo piszą ze sobą , twierdzi ze muszą utrzymywać kontakt ze względu na dziecko ,ale ona pisze często i nie zawsze na temat dziecka,a on z chęcią jej odpisuje ,nigdy złego słowa o niej nie powiedział i pochwala ją za to że sobie radzi sama z dzieckiem i pracuje i wgl.czy to jest normalne bo ja juz wysiadam.Bardzo dużo pracuje woli iść do pracy niż pobyć ze mną a pieniądze wysyła jej wiecej niż alimenty przysługują i dziecku dużo prezentów,co to oznacz??nie wiem jak mam to odbierac???pomocy !!

4

Odp: Jestem nieszczesliwa, ale nie umiem odejsc...

Chelsea. Moim skromnym zdaniem, Wasz związek, to jakieś "qui pro quo". Jak to rozumiesz, że jesteście w "związku". Z Twojego postu wynika raczej, że chłoptaś o tym nie wie, skoro po dłuższej nieobecności uznał za niezbędne zadośćuczynić samotności "koleżance" i to nocą. Dziewczyno, nie szanujesz siebie. Weź się w garść, pracę znajdziesz, postaraj się. Twój chłopak czuje, że powoli uzależniasz się od niego. Boisz się zapytać zarówno jego, jak i "koleżankę" kim są dla siebie, bo obawiasz się odpowiedzi. Że ona jest dla niego kimś takim, jak Ty? Ten związek nie ma sensu. Musisz zrobić wszystko, by uniezależnić się od niego i rzucić go, zanim on to zrobi. Przykro mi, ale tak to widzę.

Mysza, masz nieciekawą sytuację. Zdajesz się uważać, podobnie, jak większoć Pań tego forum, że przyjaźń damsko-męska, zwłaszcza  po rozstaniu, nie ma prawa mieć miejsca? Nie zgadzam się. Po śmierci mojej żony miałem około roczny romans z mężatką. Ja to zakończyłem. Obecnie mamy normalny kontakt, bez żadnych dwuznaczności. Z Twojego postu wynika, że korespondencja między Twoim chłopakiem, a jego byłą nie ma charakteru próby odnowienia przez nich poprzednich relacji. Nie piszesz także, co było, zdaniem chłopaka, powodem rozstania. Moim zdaniem, Twój chłopak bardzo kocha swoje dziecko i tak powinno być. Nie każdy ojciec dziecka z rozbitej rodziny "karze" jego matkę minimalnym (nakazanym przez sąd) udziałem w zaspokajaniu potrzeb dziecka. Jeśli nie ma symptomów, tego o czym wspomniałem powyżej, powinnaś raczej cieszyć się z tego. Wygląda na to, że Twój mężczyzna jest po prostu dobrym ojcem. Jeżeli jesteś zazdrosna o to, o czym piszesz, to porozmawiaj z chłopakiem o sensie kontynuowania Waszego związku. Jeśli nie jesteś w stanie tego zaakceptować, rozstań się z nim i zwiąż z kimś, kto nie ma podobnych zobowiązań.  Pozdrawiam.

5

Odp: Jestem nieszczesliwa, ale nie umiem odejsc...

moim zdaniem powinnaś odejsc... widze nie do konca wiesz co robic, ale uwierz ze to tylko przedłuzanie męczarni..
Nie boj sie samotnosci, bo dopiero gdy bedziesz sama bedziesz mogła znalezc kogoś nowego i zapewne lepszego:P)

6

Odp: Jestem nieszczesliwa, ale nie umiem odejsc...

Chelsea jak czytalem Twoj post to w duzej czesci jakbym czytal swoja historie i swoje odczucia. Odejdz, na poczatku bedzie trudno, ale dzieki temu szybciej znajdziesz normakny zwiazek zamiast atrapy jaka teraz masz.

7

Odp: Jestem nieszczesliwa, ale nie umiem odejsc...

witaj tak sobie siedzę przy piwku i akurat się zarejestrowałem i z tego co przeczytałem też uważam że powinnaś odejść od niego dopóki nie masz dzieci ja jestem 14 lat po ślubie i mam 1,5 roczną dziewczynkę wydawało mi się że nasz związek jest super ale od 2 lat coś się sypie powoli .Wiesz jakby to było z 3 lata wcześniej to bym się poważnie zastanawiał co dalej a teraz za bardzo kocham córeczkę żeby coś kombinować i jakoś to leci więc poważnie się zastanów co będzie jak będzie . Tak piszę bo po prostu chciałem to z siebie wywalić.pozdr .

8

Odp: Jestem nieszczesliwa, ale nie umiem odejsc...

Nie powinnaś w tym siedzieć. : ( Strasznie kocham swojego faceta i jeśli doszłoby do takiej sytuacji jak u Ciebie, to pewnie też bym walczyła, ale wszystko ma swoje granice. Skoro Ty przyjeżdżasz, a on idzie do koleżanki... Dla mnie rozstanie z osobą, do której jest się przywiązanym jest chyba najgorszą rzeczą na świecie, ale marnujesz z nim czas! : (

9

Odp: Jestem nieszczesliwa, ale nie umiem odejsc...

Chelesa, nie zasługujesz na takie lekceważenie ze strony Twojego chłopaka.
Naprawdę wydaje się, że jesteś ciepłą, uczuciową dziewczyną, mającą wiele do zaoferowania mężczyźnie. Nie marnuj tego wszystkiego dla jakiegoś chłopaczka, który nie potrafi Cię docenić.
Powinnaś go zostawić i szukać szczęścia z kimś innym.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jestem nieszczesliwa, ale nie umiem odejsc...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026