Hej
Jestem tu nowa i chciałabym się podzielić z Wami moimi ostatnimi przeżyciami a w zamian liczę na wasze odpowiedzi co mam robić dalej.
Otóż jakiś czas temu zaczęłam (na wiosnę) biegać, i po paru moich biegach, napisał do mnie kolega, z którym wcześniej widziałam się 3 razy w życiu i to na jakiś imprezach głównie, no i jak mu napiasałam,że zaczęłam biegać to się zapytał czy byśmy razem sobie nie pobiegali. I po jakimś czasie przez pewien czas biegaliśmy ze sobą tak raz w tygodniu i bardzo dobrze nam się rozmawiało podczas treningów, było ogólnie przyjemnie. Pewnego razu kiedy biegaliśmy to zapytał się mnie czy bym z nim nie poszła na wesele i się zgodziłam, za tydzień zapytał się czy bym nie poszła z nim na drugie wesele no i też się zgodziłam. Na pierwszym było fanie ale jakoś nic nie poczułam do niego głębszego ale dobrze mi było jak mnie tak bardziej przytulił w tańcu , jednak ja trzymałm go trochę na dystans. Na drugim weselu też było fajnie już zachowałm mniejszy dystans do niego, on czasem posmyrał, pomiział objął czasem, a jak byliśmy w domku w którym spaliśmy to przytulił tak dość mocno i dobrze mi z tym było. Ale po weselu się tam pare razy odezwał ale nic szczególnego głównie o biaganiu, koszu i raz byliśmy na karaoke, ale nic tam takiego szczególnego się między nami nie zadziało. Na karaoke bardzo mi się spodobało to jak śpiewa bo umie naprawdę bardzo ładnie śpiewać. I w sumie od tego czasu trochę za nim tęsknie i często o nim myślę. Koleżanka, która go zna już dłużej niż ja mówi mi, że to taki dobry chłopak, że ona go zna i on był by dobry dla mnie i by mnie nie zdradzał i w ogóle... i teraz nie wiem co ja mam dalej z tym wszystkim zrobić, czy robić jakiś mocniejszy pierwszy krok czy czekać aż on coś zdziała?
Podobne tematy
Czekaj, czekaj, to sobie inna go zgarnie ![]()
Tęsknisz za nim? To napisz do niego, nie pogryzie Cię... Chcesz się z nim spotkać? Zaproponuj.
Nie rozumiem niektórych dziewczyn/kobiet: Jaki macie w tym problem, by się odzywać, proponować?
Btw. Nie kieruj się opinią innych, sama sobie wypracuj SWOJE zdanie, a i nie proś koleżanek o radę. Nie siedzą mu w głowie.
Działaj, po prostu.
Tylko zapomniałam dodać, że on nie jest w moim typie jeśli o wygląd chodzi i trochę zawalił studia bo ma już prawie 3 lata do tyłu i to mi w nim nie pasi...
Tylko zapomniałam dodać, że on nie jest w moim typie jeśli o wygląd chodzi i trochę zawalił studia bo ma już prawie 3 lata do tyłu i to mi w nim nie pasi...
jak nie twój typ to nie dawaj się miziać i przytulać ![]()
widzisz jakie problemy potem ![]()
Nie jej typ, ale nagle dziwnym trafem jest mozliwosc "czegos" bo sie pomiziali ![]()
Ale lubię z nim spędzać czas, tylko właśnie nie wszystko mi w nim odpowiada i tydzień się już do mnie nie odzywał i trochę mi się za nim tęskni
Jeśli tak bardzo zależy Ci na wyglądzie, a on nie jest w Twoim typie, to nie dawaj chłopakowi nadziei
Jeśli poza wyglądem jest super- odezwij się do niego.
A jak ja mam mu powiedzieć/ wyrazić co do niego czuje? zazwyczaj jest tak, że nie spotykamy się tylko we dwoje tylko jeszcze ktoś się przyplątuje do nas...
Weź pod uwagę to, że wygląd to nie wszystko ... wygląd to tylko taki mały dodatek, który z biegiem czasu przeminie...
A czy powiecie mi jak mam mu dać jakiś znak że chce z być? Nie widziałam się z nim już od 7 sierpnia i tęsknie za nim..
Moze najprosciej czyli powiedz mu o tym.
Ale jak mam mu to powiedzieć?
ale ja nie mam chyba na tyle odwagi żeby mu to powiedzieć w prost, może macie jakieś sposoby żeby okazać chłopakowi że on mi się podoba?
WYSTARCZY, ŻE NAPISZESZ z prośbą o spotkanie JEZU -> już to będzie świadczyło, że Ci na nim zależy a nie jak jakaś tępa dziewucha siedzisz i ryczysz bo myślisz, że to facet ma wszystko zrobić
działaj, działaj. Tak abyś potem nie wyrzucała sobie, że nie spróbowałaś!
Pewnie teraz wiekszość z was powie, że jestem jakaś głupia, ale moja historia ani się nie zakończyła ani się nie ruszyła. Chłopak o którym pisałam po pół roku nie jest ani moim chłopakiem ani niczyim innym. Już myślałam że to już zamkniety rozdział, bo od połowy września sie nie widzieliśmy aż do ostatniego piątku. Gadać też nie gadaliśmy za bardzo. byly jakies życzenia świąteczne, i na samym początku rozłąki cos tam gadaliśmy a potem wszystko umilkło. Juz nawet próbowałam próbować jakiś nowych relacji. Ale w ten piątek spotkaliśmy sie na imprezie i znowu wszstko wróciło. Znowu byliśmy blisko od samego poczatku do samego końca nie odstępowalśmy sobie, on to zaczął, ja chciałam to zdystansować ale nie potrafiłam, a po imprezie znowu sie ne odezwał. I co ja mam sobie teraz myśleć? Odezwać się pogadać szczerze, bo to juz mnie męczy ciągle o nim myśle, skupić sie na niczym nie mogę. Dwie moje koleżanki wyraźnie dały mi do zroumienia że na kilometr widać że on na mnie leci. poradźcie coś desperatce która sama nie wie czego chce...
W czym mamy Ci poradzić? Jeśli nie wzięłaś do serca poprzednich wpisów (niektórzy nawet napisali CAPSLOCKIEM byś je zauważyła) to kolejne wcale Ci nie pomogą.
Albo kompletnie o nim zapomnij, albo po prostu odezwij się, ale nie w stylu
"cześć, co u Ciebie słychać?"
"o to dobrze, u mnie też ok, no to na razie"
Tylko coś poważniejszego. Walentynki za 4 dni są, zapytaj czy jest wolny, to idealna okazja by pokazać że nie traktujesz go jedynie jako znajomego...
PS. Na forum jak chcesz to pisz że jesteś desperatką, ale nigdy nie ukazuj tego przy nim. My nie lubimy takich dziewczyn (Nie na dłużej niż na kilka łóżkowych spotkań w każdym razie)
Kolejna desperatka, która udaje kogoś kim nie jest i próbuje być normalna...
Dziewczyno tobie się w nim tyle rzeczy nie podoba. Chcesz z nim być? Bo co? Bo nikt lepszy sie nie nawinął i źle ci samej? Skrzywdzisz go, ale co ty wiesz o przyszłych konsekwencjach gdy jesteś jak zdesperowane dziecko, nie wie czego chce, ale tęskni. Ogarnij się babo i nie jęcz.
Nie chciałabym być niemiła, mówię to całkowicie szczerze: może najpierw powinnaś pomyśleć o psychologu a dopiero potem o mężczyźnie? Straszne rozchwianie emocjonalne emanuje z Twoich postów.