netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Miłość powodem mojego nieszczęścia

17 odpowiedzi3 105 wyświetleńzałożony przez coleman, 25.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Miłość powodem mojego nieszczęścia

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1 Ostatnio edytowany przez coleman (2014-07-25 22:04:14)

Temat: Miłość powodem mojego nieszczęścia

Przez początkowy okres życia byłem bardzo nieśmiały. Do 19 roku życia nigdy nie miałem bliższych kontaktów z kobietami. Wszystko zmieniło się na studiach. Wczoraj minęły 4 lata odkąd poznałem pewną dziewczynę. Stało to się na weselu. Mała wyłącznie rodzinna impreza, ok 30osób. Nie myślałem, że kogoś ciekawego tam poznam, a jednak - stało się. Pamiętam to jak dziś. Siedzieliśmy wcale niedaleko od siebie, mimo to niezbyt zwróciła moją uwagę, pewnie dlatego, że siedziałem między mega towarzyskimi bliźniaczkami moimi siostrami ciotecznymi, z którymi zawsze miałem świetny kontakt. Nadszedł moment pierwszego tańca. Goście tworzący okrąg, młodzi w środku. Taniec był dla mnie mordęgą, nigdy nie umiałem i nie lubiłem tego robić, tylko czekałem aż w końcu piosenka się skończy, a ja będę mógł gdzieś czmychnąć. Parcie na mocz zmusiło mnie do wybrania kierunku WC. I wtedy się poznaliśmy. Czekałem na swoją kolej siedząc na ławeczce i traf chciał, że potrzeba ją także przyciągnęła w te okolice. Pokonałem wtedy nieśmiałość i pierwszy zagadałem, pytając jak się bawi na imprezie. Odpowiedziała 2 słowa i otworzyły się drzwi toalety. Przepuściłem ją, weszła pierwsza. Gdy wychodziła wymieniliśmy się spojrzeniami. Potem przy stole kilka razy nasz wzrok się spotykał, wymieniliśmy kilka uśmiechów, i byłoby na tyle, gdyby nie panna młoda, która przekazała moim siostrom siedzącym obok, że ta dziewczyna interesowała się mną i wypowiadała bardzo pochlebnie w rozmowie z młodą. Bardzo się ucieszyłem o tych wieściach jednak mimo tego nie miałem odwagi, żeby podejść i zagadać zwłaszcza, że obok siedzieli jej rodzice i wujostwo. Po kilku głębszych za zdrowie nowożeńców jednej z siostrzyczek zachciało się tańczyć. Wyciągany zza stołu dałem się namówić, przetańczyliśmy 2 czy 3 piosenki, oddałem siostrę w ręce innego tancerz i wróciłem za stół, by po chwili spojrzeń na piękną nieznajomą wstać i poprosić do tańca. Zgodziła się z uśmiechem. Taniec ten był nietypowy, bo w zasadzie jedynym krokiem było powolne obracanie się w około. Wlepieni w siebie, patrzący w oczy z odległości kilku centymetrów, rozmawialiśmy, za nic mając zmieniające się utwory i śmiechy innych gości, widzących nas kręcących się w swoim własnym rytmie. Robiąc tylko jeden odpoczynek - na barszczyk, przetańczyliśmy(przegadaliśmy) razem pół imprezy. Rozchodząc się zasugerowała chęć spotkania. Tego roku, w przeciągu 2 tygodni(taki czas po weselu była jeszcze w moim mieście) spotkaliśmy się 5 razy, najpierw korespondując ze sobą poprzez social media i telefonie komórkową. Od pierwszej minuty weselnego tańca wiedziałem, że się zakochałem, mimo to nie potrafiłem jej tego wyznać, myślę, że głównym powodem braku odwagi była wieść o tym, że ma chłopaka. W czasie gdy bawiliśmy się na weselu była z nim od roku. Są razem do dnia dzisiejszego. Nie potrafiłem wchodzić i bruździć w życiu 2 osób, zwłaszcza, że było widać, że się kochają. Ja tak nie potrafię, nie potrafię robić takich rzeczy, bo wiem, że ja będą z związku z kobietą nie chciałbym, żeby ktoś ładował się do mojego związku z buciorami i coś niszczył.
Minęły 4 lata. Zaprzyjaźniliśmy się ja z nią  i on ze mną. Wspólne wakacje, wypady na weekend czy imprezy mimo 300km jakie nas dzielą. Często do siebie dzwonimy(we trójkę), rozmawiamy, żartujemy, pocieszamy, wyciągami z kłopotów. Mogę śmiało powiedzieć, że mogę na nich liczyć, a oni na mnie. Mimo tego nie czuję się szczęśliwy, bo ciągle czuję do niej to co na początku i to coraz bardziej mnie przytłacza. Nie pomagają sukcesy na uczelni(ukończyłem niedawno 8 semestr studiów, ze świetnymi wynikami), w pracy(udało mi się rozkręcić na dobre własną działalność, robię w wyuczonej branży, w której odkąd pamiętam chciałem pracować, zarabiając przy tym niemałe pieniądze), z płcią przeciwną, celowo nie nazywam tego pola miłosnym(przez 4 ostatnie lata byłem związany z 6 dziewczynami, z którymi było mi wspaniale przez miesiąc, dwa, trzy, a potem znów to samo - ciągle ona w głowie). Coraz częściej widząc ich wspólne zdjęcia chce mi się ryczeć i nierzadko to robię. Ona ciągle jest w moim umyśle, jedynie w pracy czy na uczelnie potrafię na chwilę zapomnieć, ale gdy wracam do domu ciągle to samo. Nie pomaga wychodzenie z kumplami na piwo, mecz, bilard. Nie pomaga wyżycie się na siłowni, basenie czy hali, nie pomaga jazda rowerem, nie pomaga chodzenie po górach, nie pomagają rozmowy z psychologiem, bo to ciągle wraca. W kręgu znajomych jestem postrzegany jako osoba szczęśliwa, bo mam pieniądze, własne mieszkanie, zainteresowanie kobiet, wypoczynek zagranicą, auto. Tymczasem jest zupełnie inaczej, jestem na maksa nieszczęśliwą osobą, bo nie mam tego, za co oddał bym te wszystkie dobra którego posiadam, nie mam miłości.

Mam nadzieję, że ktoś zechcę choć w skrócie to przeczytać i będzie miał lekarstwo na moją chorobę.

2

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

Witaj. Przeczytałam i to smutna historia mimo, że milość powinna być szczęśliwa.. Powinna.. A tak często nie jest. Niestety ja ani nikt inny lekarstwa Ci na to uczuci nie da, po prostu nie istnieje coś takiego. Jedynie Ty sam możesz sobie pomóc; albo powiesz Jej o swoich uczuciach i wtedy wszystko może się rozwalić, cała przyjaźń, albo nie powiesz i będziesz tak tkwił w zawieszeniu i czekał na dzień, który może coś odmieni, albo odizolować się, nabrać dystansu i nauczyć się żyć bez tego uczucia ale myślę, że to się wiąże z zerwaniem kontaktu. Pozdrawiam.

3

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

Faktycznie smutna historia... Moim zdaniem powinieneś o niej zapomnieć i zerwać kontakt. Wyznanie jej uczuć przyniosłoby Tobie ulgę (małą ale zawsze), z kolei jej skomplikowałoby życie. Nigdy z nią nie byłeś w związku, więc nie wiesz jakby się zachowywała. Znałam takiego jednego, w sumie był mi bardzo bliski przez pewien czas. On również nie potrafił pogodzić się z pewnymi sprawami. Nie mógł pogodzić się z przeszłością. Ciągle tylko myślał o tym co było kiedyś i jak mogłoby to wyglądać dziś. Przez to nie cieszył się z niczego.

Trzeba pamiętać, że miłość i związek z kimś to tylko część życia. Nie jego cel.

4

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

Przyznaj się do swoich uczuć, żebyś nigdy nie żałował że tego nie zrobiłeś i zerwi kontakt, ona brakuje Cię jako przyjaciela. Jak chcesz trafić na kobietę którą pokochasz musisz się wyleczyć z tej, staraj się zapominieć, zaczni żyć inaczej, spędzaj czas poza domem, ale już nie mając z nią kontaktu. Będzie trudne, ale inaczej nie pójdziesz do przodu, zostaniesz w martwym punkcie, ockniesz się jak ona będzie brała ślub, albo twoje lata młodości przeminą.

5

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

Po pierwsze to nie jest żadne nieszczęście , uwierz są ludzie którzy mają gorzej. Po drugie czy chciałbyć mieć przyjaciółkę z którą o wszystkim mówisz ,zwierzasz się a tak na prawdę nie jest rzadną przyjaciółką bo potajemnie ślini się na Twój widok. Czy to by było w porządku ? Na Twoim miejscu skończyłbym to albo przynajmniej tak wychłodził tą znajomość żeby nie cierpieć z powodu widoku ich szczęścia co doskonale rozumiem. Moim zdaniem wytrzymasz jeszcze jakiś czas w tym układzie i zmęczy Cię to albo poznasz kogoś kto zamiesza Ci w głowie i sercu czego z całego serducha życzę. Jak chcesz przyśpieszyć ten proces to oprócz tego co robią za dnia sprubój wyobrazić sobie co robią w nocy. Wiem miłe to nie jest ale szkoda Ciebie bo życie zapieprza a Ty stoisz na bocznicy a widać że fajny z Ciebie gość . Pozdr

6

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

trochę to smutne że nie można być z osoba którą się kocha...

z jednej strony nie wiesz co ona czuje...może czuć podobnie bo życie jednak jest nie przewidywane i nie jedną dziwną historię już słyszałam... z drugiej strony gdybyś zaryzykował i jej to powiedział mogłaby skonczyc sie przyjażń między wami, albo zaczełoby sie cos innego między wami. ciężko powiedzieć...

musisz sobie przemysleć czy warto zaryzykowac? może warto postawić wszystko na jedną kartę? ryzykujesz- przyjażń z nią, i z nim pewnie też. albo zyskujesz milosc sowjgo życia...

czasem w życiu trzeba postawić wszystko na jedną kartę.

7 Ostatnio edytowany przez a0000 (2014-07-27 20:34:17)

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

według mnie powinieneś ograniczyć kontakty z nimi, bo to tylko cie unieszczesliwia. Moze nie kompletnie się odciąć, ale pozostawić minimalny kontakt. Znajdz sobie innych znajomych, z którymi bedziesz spędzał czas, razem wyjeżdzał itd.
A co do dziewczyny... tu ci nic nie doradze, ale może myslisz że byłbys z nia szczesliwy , bo dobrze dogadujecie sie jako przyjaciele. A  w związku mogłoby się okazac ze jest inaczej. Co jesli z czasem doszedłbyś do wniosku, że jednak jako para nie pasujecie do siebie tak jak kiedys myslales,,,

8

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

Stało się. Dzisiaj wyjawiłem jej swoje uczucia. Nie była zaskoczona, powiedziała, że czuła w moim zachowaniu, że dla mnie jest to coś więcej niż przyjaźń. Wyznała, że nie może mi dać tego czego oczekuję, że nie odwzajemni moich uczuć, bo go kocha, prosząc jednocześnie żebym nie psuł naszych przyjacielskich relacji.
Szczerze mówiąc nie wiem czy będę potrafił, bo krwawię... Chyba wolałem tą niepewność i łudzenie się, że może się coś zmieni, bo jej słowa mimo, że łagodne ranią straszliwie.

9

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

I bardzo dobrze. Teraz wiesz, na czym stoisz, bo ostatnie lata lekko lewitowałeś. Stań stabilnie na 2 nogach na ziemi i idź przed siebie. Nie oglądaj się. Już wiesz, że to nie ona. Ja bym się odcięła. Powodzenia smile

10

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

Nie przejdzie Ci to dopóki będziesz utrzymywał kontakt... nie jesteś na tyle silny psychicznie żeby wyzbyć się tego uczucia... Dla swojego dobra zerwij kontakt, pozbądź się wszystkiego co Ci przypomina i żyj dalej... wyleczysz się jak zaczniesz się leczyć... teraz jesteś jak alkoholik co leczy się popijając piwko... nic z tego nie będzie... tylko bardziej się pogrążysz...

11

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

dobrze zrobiłeś. teraz przynajmniej wiesz na czym stoisz i nie bedziesz juz mial wecej złudzeń.

teraz idz do przodu,postaraj sie o niej zapomnieć i znajdz w koncu miłość odwzajemnianą.

12

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

Szkoda, że powiedziała to tak delikatnie. Chyba lepszy byłby kubeł zimnej wody. Dobrze zrobiłeś. Przykro mi, że cierpisz, ale Twoja postawa jest naprawdę wspaniała. Oby więcej takich facetów.

13 Ostatnio edytowany przez coleman (2014-07-31 21:18:55)

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

Od trzech dni jestem na wakacjach w Chorwacji. Na miejscu, w hotelu poznałem kobietę - Ukrainkę. Płynnie rozmawiam po rosyjsku, więc nie ma problemów ze swobodnym porozumiewaniem się. Myślicie, że nawiązywanie znajomości po ostatnich wydarzeniach jest dobrym pomysłem. Nie chodzi mi o nic nadzwyczajnego. Dobrze nam się rozmawia, mamy podobne zainteresowania. Wczoraj opalaliśmy się obok siebie, wspólnie pływaliśmy. Dzisiaj rano, podczas śniadania dosiadła się do mojego stolika i razem zjedliśmy posiłek. Wydaje się więc, że zainteresowanie leży po obu stronach. Oboje też jesteśmy tu sami, więc naturalne wydaje się, że szukamy jakiegoś towarzystwa. Nie chciałbym się przesadnie zbliżać, żeby potem, gdy dziewczyna wróci do domu, nie miała wspomnienia o łajdaku szukającym pocieszenia na wakacjach. Wspólne wyjście wieczorem do knajpy czy imprezę to dobry pomysł?

14 Ostatnio edytowany przez Skywalk (2014-07-31 21:57:04)

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

Dlaczego wspomnienia o łajdaku, skąd wiesz czy ona nie przyjechała się niezobowiązująco się zabawić , jakis wakacyjny flirt, seksik a potem każde wraca do siebie. Baw się z nią dobrze,podgrzewaj relacje trochę bardzuej cisnąc ją  w kierunku seksu a nie tylko nawijania a kto wie. Więcej zabawy mniej rozkminki. Aha i nie męcz jej opowieściami o byłej, co było a nie jest ......... Pozdro

15

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

zgadzam się z powyższym, może ona nie szuka niczego zobowiązującego a przygody? też uważam, że mógłbyś trochę zaszaleć smile

16

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

Nawet nie wiesz jak ja Cię rozumiem

17

Odp: Miłość powodem mojego nieszczęścia

Wczoraj wyszliśmy do klubu. Bawiliśmy się całą noc, a do hotelu wróciliśmy nad ranem. Taniec i alkohol spowodował znużenie. Widząc jakie trudności miała przy wysiadaniu z taksówki postanowiłem jej pomóc, a w konsekwencji również odprowadzić do pokoju. Gdy trafiliśmy do drzwi jej pokoju powiedziała, że jeśli chcę to mogę dotrzymać jej towarzystwa, a ja odmówiłem, czego teraz strasznie żałuję. Zwykle takiego typu spotkania są częścią dłuższej znajomości niż kilkudniowej, ale myślę, że tu powód był chyba inny. W jej towarzystwie czuję się inaczej. Pocą mi się dłonie, czerwienie się, nierzadko brakuje mi "języka w gębie". Na myśl o spotkaniu jestem rozdygotany, stremowany i podniecony. Dawno nie przechodziłem takiego uczucia. W zasadzie, tylko podczas jednej znajomości miałem podobne objawy(myslę, że nie muszę mówić o którą chodzi). Najgorsze jest jednak to, że dzisiaj nie zamieniliśmy ani słowa. Unika mnie. Raz jeden udało mi się ją wypatrzyć i nawet nie odwzajemniła uśmiechu. Wiem, że trochę nawaliłem, ale wydawała się być zainteresowana moją osobą.
Co myślicie o jej zachowaniu? Może rzeczywiście nie jest mną zainteresowana i szukała tylko dobrej zabawy?

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Miłość powodem mojego nieszczęścia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026