Cześć wszystkim totalnie samotnym kobietkom. Dlaczego totalnie? Mam na myśli takie osoby, które nie tylko nie mają partnera, ale i przyjaciół, znajomych. Np. moi znajomi i przyjaciele powyjeżdżali do większych miast lub za granicę za pracą. Została mi tyko jedna koleżanka, z którą spotykam się rzadko, ponieważ ona pracuje w różnych godzinach, do tego ma też inne zajęcia. Od czasu do czasu pójdę do sąsiadki na kawę i odwrotnie, ale ona ma synka małego i też pochłonięta jest nim. Niektórzy radzą: wyjdź do ludzi, zrób coś. I na pewno mają rację. Ale świadomość, że nie mam totalnie z kim czegokolwiek porobić, dołuje mnie. Fajnie było kiedyś jak się miało przyjaciółki pod ręką i wspólnie wychodziło na "podryw", spacery itp. Teraz samej mi jest dziwnie.
Mam 27 lat, mieszkam w małym mieście. W dni powszednie jakoś daję radę: od 7 do 15 pracuję, potem robię małe zakupy, wracam do domu i ogarniam chatę. Jak jest ciepło to wyjdę na rower. Na spacery sama nie chodzę, bo trochę mi głupio. Myślę o kupieniu pasa, żeby mieć pretekst do wyjścia (jak stara panna z pieskiem będę
) Gorzej jest w weekendy, kiedy nie wiem, co ze sobą robić...
Jest ktoś tutaj w podobnej sytuacji? ![]()
Pozdrawiam!