netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Wigilijny... koszmar

28 odpowiedzi9 594 wyświetleniazałożony przez twisted87, 30.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Wigilijny... koszmar

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: Wigilijny... koszmar

Moja historia wydarzyła się sporo czasu temu, ale nadal kiedy o tym pomyślę czuję się gorsza i boję się, że w życiu naprawdę liczą się tylko pieniądze i pozycja społeczna...

Był rok 2009 r., ze swoim narzeczonym miałam spędzić święta Bożego Narodzenia u jego rodziców. Mieszkają oni w malowniczej wiosce, w pięknym domku nad jeziorem. Jego matka była dyrektorką szkoły i kuratorem, ojciec -przedsiębiorca prowadzący własną działalność. Nie raz jego matka chwaliła się tym, jaki wspinały kontakt miała z uczniami, z trudną młodzieżą. Nie raz mówiła, że rozumie ich problemy itp.

Strasznie nie lubiłam jeździć do jego rodziców, mój narzeczony z resztą też nie. Mimo, że byli oni mili, kulturalni to czuło się jakiś dystans, wyższość.

W wieczór wigilijny złożyliśmy sobie ciepłe życzenia, wręczyliśmy sobie przepiękne prezenty. Pamiętam, że dostałam od jego matki prześliczną bransoletkę. Strasznie się cieszyłam, bo zawsze chciałam mieć taką. Nie wiem, skąd wiedziała, że marzyłam o niej. Raczej mój narzeczony nie powiedział jej, co bym chciała dostać. Czułam, że ten wieczór będzie magiczny, inny niż poprzednie wieczory wigilijne.

No i był inny...

Około 22 poczułam się źle, więc przeprosiłam wszystkich i poszłam spać. Przebudziłam się około 1 w nocy. Światło w salonie było zapalone. Słyszałam, jak rozmawiali. Nadal siedzieli przy stole. Ich głosy były przyciszone, ale nerwowe. Nie koncentrowałam się na ich rozmowie do momentu, kiedy usłyszałam: "Michał, ale przecież ona..."

Moje ciało naprężyło się, skoncentrowałam się, wyciszyłam, chciałam usłyszeć jak najwięcej. Adrenalina zaczęła rozchodzić się po całym moim ciele, serce zaczęło mocniej bić, gorące łzy spłynęły po policzkach.

"Michał, ale przecież ona nic nie ma. Jest nikim. Z nią zmarnujesz sobie tylko życie. Jaką z nią masz przyszłość...?"

Poczułam się, jakbym z całych sił, z niewyobrażalnym impetem dostała obuchem w łeb!

Zacisnęłam mocno zęby, wtuliłam się w poduszkę i modliłam się o to, żeby szybko zasnąć. Oczywiście nie mogłam. W mojej głowie tysiące słów, myśli kotłowało się. Pomyślałam o życzeniach, które jego matka mi złożyła, które okazały się teraz kłamstwem. Tak strasznie chciałam wybiec do nich i zapytać: kim są, żeby mówić takie rzeczy, kto dał im prawo oceniać mnie, stwierdzać, że jestem nikim!?

Jednak wiedziałam, jak to będzie wyglądać. Rozhisteryzowana, bełkocząca przez łzy dziewczyna, stojąca przed nimi, ze złości i bólu jąkająca się. Dałam sobie spokój.

Poczułam obrzydzenia do nich i niestety do siebie...

Kiedy przyszedł Michał udawałam, że śpię. Przez godzinę nasłuchiwałam, czy jego oddech uregulował się, Miałam nadzieję, że już śpi . Potem zaczęłam cicho płakać. Patrzyłam się w okno, na cienie rzeczy stojących w pokoju. W ciemności widziałam cienie torebek z prezentami. Dobrze też wiedziałam, gdzie położyłam moją "wymarzoną bransoletkę". Czas jaki upłyną do świtu wydawał się wiecznością. Mimo tego nic sensownego nie wymyśliłam...

Z rana od razu powiedziałam Michałowi prawdę, że słyszałam ich wczorajszą rozmowę, i że jeżeli mnie choć trochę szanuje, to żebyśmy wyjechali do domu natychmiast.

Spakowaliśmy się. Prezenty zostawiliśmy w pokoju, który był dla nas przygotowany. Jego matka nie zapytała, co się stało. Patrzyła tylko jak wychodzimy.Jej twarz nie ukazywała niczego: smutku, radości, zadowolenia, czy wstydu. Jej kamienna twarz po prostu była

Tak bardzo chciałam jej nawrzucać. Tak strasznie chciałam powiedzieć jej, że jest POTWOREM! Nie zrobiłam tego, nie potrafiłam...

Nie cały rok po mojej "magicznej Wigilii" nasze narzeczeństwo skończyło się.

2

Odp: Wigilijny... koszmar

Moja "teściowa" też mnie nie lubi. Z drugiej strony też nie dziwię się mamusi... Zastanawia się czy panna nie leci na pieniądze syna.  Każdy medal ma 2 strony...

3

Odp: Wigilijny... koszmar

Wiem, że to co napiszę może wydac Ci się straszne, ale dobrze że tak to się skończyło. Zastanów się jakbyś się czuła wchodząc w tę rodzinę. Niestety teściowie potrafią zniszczyc najlepszy związek.

4

Odp: Wigilijny... koszmar
samotnax4 napisał/a:

Wiem, że to co napiszę może wydac Ci się straszne, ale dobrze że tak to się skończyło. Zastanów się jakbyś się czuła wchodząc w tę rodzinę. Niestety teściowie potrafią zniszczyc najlepszy związek.

Dziękuję.

Ja to rozumiem, zrozumiałam po kilku ciężkich miesiącach po rozstaniu, że będąc w tej rodzinie bardzo bym cierpiała. Jednak najbardziej boli mnie to, że nie powinnam, ale poczułam się gorsza od innych. Nigdy nie byłam bogata. Pochodzę ze skromnego domu. Nigdy nie myślałam, że przez pieniądze, pozycję społeczną i inne materialne rzeczy będę dla kogoś gorsza  sad Uważałam się za dobrego człowieka, osobę pracowitą kulturalną, pomocną... A teraz mam uczucie, że to wartości bez znaczenia i liczy się tylko ta cholerna KASA sad

5

Odp: Wigilijny... koszmar

Twisted Twoja historia aż wydaje się byc nieprawdziwą...
To bardzo przykre co Cię spotkało. Ale niestety, na tym świecie sa tacy ludzie, jak rodzice twojego byłego narzeczonego.
I tak jak wczesniej ktoś ci już pisał, dobrze że to sie tak skończyło.
U mnie w domu też się raczej nie przelewało. Powiem więcej, było bardzo źle.
Ale chyba dzięki temu tacy ludzie są bardziej wartościowi. Dlaczego? A dlatego że znają wartosc pieniądza, wiedzą, jak ciężko trzeba na niego zapracowac, i nauczeni są, że w życiu liczą się inne wartości. Nie pieniądze. Ale niestety tamci ludzie mieli pieniądze "zbyt łatwo",  żeby cokolwiek docenic. tak to już jest, ten kto ma za dużo "w tyłku", ten nie potrafi niczego docenic. Nawet drugiego człowieka.

6

Odp: Wigilijny... koszmar
Paulinazlublina napisał/a:

Twisted Twoja historia aż wydaje się byc nieprawdziwą...
To bardzo przykre co Cię spotkało. Ale niestety, na tym świecie sa tacy ludzie, jak rodzice twojego byłego narzeczonego.
I tak jak wczesniej ktoś ci już pisał, dobrze że to sie tak skończyło.
U mnie w domu też się raczej nie przelewało. Powiem więcej, było bardzo źle.
Ale chyba dzięki temu tacy ludzie są bardziej wartościowi. Dlaczego? A dlatego że znają wartosc pieniądza, wiedzą, jak ciężko trzeba na niego zapracowac, i nauczeni są, że w życiu liczą się inne wartości. Nie pieniądze. Ale niestety tamci ludzie mieli pieniądze "zbyt łatwo",  żeby cokolwiek docenic. tak to już jest, ten kto ma za dużo "w tyłku", ten nie potrafi niczego docenic. Nawet drugiego człowieka.

Choć nie powinnam tak myśleć i oceniać, to czasami zadaje sobie pytanie: dlaczego tacy ludzie są "szczęśliwi", dlaczego im się układa... że to takie niesprawiedliwe sad

Dzięki za odpowiedź i szczerze życzę powodzenia w życiu, w każdym jego aspekcie smile

7

Odp: Wigilijny... koszmar

Smutna jest twoja historia... Ciesz się tylko, że nie weszłaś do takiej rodziny. Niestety są tacy ludzie, którzy nie mają serca. Odnoszę wrażenie, że jest ich coraz więcej. Tylko pieniądz się liczy, zastaw się, a postaw się. Gdzie znaleźć normalnych? Czasami, ktoś zachowuje się tak jakby faktycznie nie patrzył na pieniądze, a potem się okazuje, że toleruje osoby biedniejsze, bo wtedy czuje sie lepiej sam ze sobą- jako ten lepszy.

8

Odp: Wigilijny... koszmar

Ja tez mam "konflikt" z rodzina narzeczonego. Nie lubią mnie choc nie znają. Trudno. Plakac z tego powodu nie będę. Grunt ze on mnie lubi tongue
Jest to przykre wiadomo ale nikomu na sile nie każe sie lubić. Jego siostra raz zepsuła nam sylwestra obrażając mnie wiec wyszłam a chłopak za mną i pojechaliśmy do mnie. Nie wiem skąd bierze sie taka niechęć do partnerów/partnerek osób, które sie kocha.

9 Ostatnio edytowany przez Volver (2015-12-14 00:54:23)

Odp: Wigilijny... koszmar

chloe ale coś konkretnego Tobie zarzucają, że są tak bardzo do Ciebie uprzedzeni ? Mnie takie zachowania szczerze mówiąc śmieszą. Chociaż pewnie wielu oosbom, do smiechu w takich sytuacjach nie jest. Na moje szczęście mam taką naturę, że nie zabiegam o akceptację i specjalnie mi na niej nie zależy. Oczywiście zdecydowanie przyjemniej jest, kiedy otoczenie jest do mnie przyjaźnie nastawione, ale skoro nie chce... to, pies ich trącał wink
Swego czasu spotykałam się z chłopakiem sporo młodszym od siebie i jego najbliższa rodzina była mną wielce rozczarowana, ponieważ jestem rozwódką. Generalnie stali na stanowisku, że zdecydowanie lepiej byłoby,  żebym już była jakąś nawrócona dziwką... ale rozwódką ? A fe ! wink Obiektywnie patrząc, nawet jakbym bardzo chciała, to nie byłam w stanie zmartwić się ich opinią na swój temat... smile

10

Odp: Wigilijny... koszmar

Nie wiem dlaczego mnie nie lubią ponoć jego siostra nie lubi żadnych jego znajomych i zazdrości bo ma kompleksy. Mowila ze ciekawe skąd mam takie drogie (o zgrozo nie wiem na jakiej podstawie drogie) ubrania, na pewno od facetów poznanych w galerii, na pewno sie puszczam, szczegół ze to mój pierwszy łóżkowy partner ale przeciez ona mnie tak dobrze zna! Jego ojciec to hipokryta. Wierzy we wszystko co mówi jego córeczka i jest dla mnie chamski i opryskliwy a znowu jak mój pyta się go o co mu chodzi to mówi ze rozumie ze tamta zazdorsci i ze ja jestem ok. Dom wariatów i rodzina Addamsow.

11

Odp: Wigilijny... koszmar

chloe2, myślę że najważniejsze jest to, jak chłopak zachowuje się w takich sytuacjach. Jeżeli staje w Twojej obronie, to super. Niestety, czasami facet w takich przypadkach udaje, że nic nie widzi.

12

Odp: Wigilijny... koszmar

Nie no akurat dobrze bo on mnie zawsze broni ale jednak nie ma wyjścia teraz jak po prostu nie przyjeżdżać tam do domu tylko się spotykać u mnie albo gdzies wychodzić, chyba ze jego siostry nie ma w domu. Ona najbardziej świruje jak mnie widzi. Jednak kiedyś chłopak stwierdził ze nie chce miec z nią żadnego kontaktu jak juz będą wszyscy na swoim.

13 Ostatnio edytowany przez strzała (2015-12-21 01:42:08)

Odp: Wigilijny... koszmar

Przykre jest to, że niektórzy ludzie patrzą na wszystko tylko przez pryzmat pieniędzy.
Bo co to ma do tego, jak ktoś nie ma kasy to jest nikim?
Jakby dziewczyna miała kasę, ale pstro w głowie, to wtedy byłaby dobrym materiałem na żonę?

Lepiej trzymac się z dala od ludzi ''zakochanych'' w swoich pieniądzach.
To puści ludzie.

14

Odp: Wigilijny... koszmar

Posiadanie pieniędzy świadczy o bardzo wielu cechach. Zaradność, pomysłowość, pracowitość i innych.

Pieniądze dają dużo lepsze perspektywy w życiu. Lepsza edukacja, wyższy standard egzystencji. Możliwość zwiedzania świata, realizowania pasji. Lepsze leczenie w wypadku choroby. Lepsza ochrona prawna w razie problemów.

Każda matka chce dla dziecka jak najlepiej i naturalnym jest, iż dobro syna będzie dla niej ważniejsze od dobra jego partnerki.

Ktoś napisał iż dziwi się, że takim ludziom się powodzi, są szczęśliwi, układa im się. Wypracowali to sobie, wiedzą jakie jest to trudne i niechętnie wpuszczają do swojego grona ludzi o niższym statusie społecznym. Tak było zawsze i jest dzisiaj.

To popkultura lansuje wzorce kopciuszka poślubionego przez księcia, romansidła i inne bzdury odrealnione zupełnie. Później kobieta, która wchodzi w relację mężczyzną z innej klasy społecznej oczekuje, że będzie cukierkowo jak w filmie na Polsacie.

15 Ostatnio edytowany przez chloe2 (2015-12-21 07:12:55)

Odp: Wigilijny... koszmar

Problem w tym, ze ja nie pracuje tylko sie uczę ale w wakacje zarabiam na swoje różne potrzeby i mogę rozwijać pasje itd.
Jego rodzina jest zwyczajnie popieprzona. Gdyby jego dziewczyna byla koleżanka jego siostry ktora ona by wybrala, wtedy może polubiłaby "wybranke". To juz taki typ człowieka ze ma nie po kolei w głowie.

16

Odp: Wigilijny... koszmar
chloe2 napisał/a:

Nie no akurat dobrze bo on mnie zawsze broni ale jednak nie ma wyjścia teraz jak po prostu nie przyjeżdżać tam do domu tylko się spotykać u mnie albo gdzies wychodzić, chyba ze jego siostry nie ma w domu. Ona najbardziej świruje jak mnie widzi. Jednak kiedyś chłopak stwierdził ze nie chce miec z nią żadnego kontaktu jak juz będą wszyscy na swoim.

chloe dla swojego spokoju i abyście sie nie kłócili z chłopakiem niepotrzebnie daruj sobie spotykanie sie z jego siostrą, naprawdę nie warto

17

Odp: Wigilijny... koszmar
blusia32 napisał/a:

Posiadanie pieniędzy świadczy o bardzo wielu cechach. Zaradność, pomysłowość, pracowitość i innych.

Pieniądze dają dużo lepsze perspektywy w życiu. Lepsza edukacja, wyższy standard egzystencji. Możliwość zwiedzania świata, realizowania pasji. Lepsze leczenie w wypadku choroby. Lepsza ochrona prawna w razie problemów.

Każda matka chce dla dziecka jak najlepiej i naturalnym jest, iż dobro syna będzie dla niej ważniejsze od dobra jego partnerki.

Ktoś napisał iż dziwi się, że takim ludziom się powodzi, są szczęśliwi, układa im się. Wypracowali to sobie, wiedzą jakie jest to trudne i niechętnie wpuszczają do swojego grona ludzi o niższym statusie społecznym. Tak było zawsze i jest dzisiaj.

To popkultura lansuje wzorce kopciuszka poślubionego przez księcia, romansidła i inne bzdury odrealnione zupełnie. Później kobieta, która wchodzi w relację mężczyzną z innej klasy społecznej oczekuje, że będzie cukierkowo jak w filmie na Polsacie.

dobrze wszystko co napisałaś to prawda
ale to nie znaczy ze moga pogardzac czy pomiatac kims bo jest biedniejszy

18

Odp: Wigilijny... koszmar

mariola856

"dobrze wszystko co napisałaś to prawda
ale to nie znaczy ze moga pogardzac czy pomiatac kims bo jest biedniejszy"

A kto nią gardził czy pomiatał? Ktoś jej to powiedział w twarz?

Matka przedstawiła swoją opinię synowi, na temat kandydatki na żonę. Było to przeznaczone dla jego uszu.

Autorka postu, jak sama przyznaje podsłuchiwała. Usłyszała coś co nie było dla niej przeznaczone i poczuła się zraniona.

19

Odp: Wigilijny... koszmar

blusia, a co to znaczy dla Ciebie "posiadać" pieniądze ? Od jakiej kwoty na koncie mogę zacząć patrzeć na kogoś z wyższością ? Kiedy powinnam zmienić starych przyjaciół i przestać kłaniać się sprzątaczce ? Jestem samodzielna, zarabiam na siebie. Nie żyje luksusowo, ale przyzwoicie. Zapewne mogłabym wieść dostatniejsze życie gdybym więcej pracowała, ale jest jeszcze kilka innych interesujących mnie w życiu rzeczy... W mojej ocenie nie ma nic bardziej żałosnego, niż bogaty głupek.
Dla mnie nic nie usprawiedliwia postawy tej matki. Dziewczyna jest młoda i jeszcze wiele może osiągnąć. Zakładanie  z góry, że ona jest nic niewarta jest mega płytkie.

20

Odp: Wigilijny... koszmar

oceniła ją jako niegodną jej syna nie znajac ja a oceniajac powierzchownie tylko na podstawie posiadanego majątku

volver dobre pytanie, od jakiej sumy na koncie można sie wywyzszac i szukać partnera w określonym przedziale finansowym

21

Odp: Wigilijny... koszmar

Volver, a kto mówi o patrzeniu na kogoś z pogardą? Proszę mi nie implikować wypowiedzi, które w moich postach nie miały miejsca i czytać ze zrozumieniem.

Opisałam schemat postępowania, który istnieje na świecie, jest realnym zjawiskiem, nigdzie nie twierdziłam że to dobrze. Najzwyczajniej tak jest, nie można negować zjawisk występujących ponieważ są nieładne. Nie przestaną występować, bo to się komuś nie podoba.

Dla ciebie nic nie usprawiedliwia postawy tej matki, nie musi najzwyczajniej nic jej nie obchodzi kto co myśli o jej postępowaniu. Wyraziła swoją opinię, szczerą opinię, to że negatywną i krzywdzącą to inna kwestia. Lepiej by było gdyby okłamywała własnego syna?

22

Odp: Wigilijny... koszmar

Twoja pierwsza wypowiedź w tym wątku zabrzmiała jakbyś taką postawę uważała za normalną. Stąd taka, a nie inna moja reakcja.  Mam świadomość, że postawa niedoszłej teściowej, nie jest postawą odosobnioną  w naszym społeczeństwie. Nie zmienia to jednak faktu, że w moich oczach takie zachowanie będzie niewłaściwe.
Co do jej syna. Póki co wszystko co chłopak posiada zawdzięcza rodzicom, czyli z zawodu jest dziedzicem. Czy będzie "lepszy" od niedoszłej synowej, czas pokaże.

23

Odp: Wigilijny... koszmar

Volver

Nie uważam za właściwą, jedynie za realną, takie zjawisko występuje, na dodatek powszechnie, koniec i kropka.

Mariola856

Szukanie partnera w określonym przedziale finansowym odbywa się samo. Najnormalniej w świecie ludzie o określonej pozycji materialnej, zawodowej, społecznej, przebywają najczęściej w otoczeniu sobie podobnych, skoro w takim otoczeniu spędzają najwięcej czasu, najczęściej wiążą się z osobami z własnych kręgów, zwykła statystyka. Bywają wyjątki, bardzo nieliczne.

24

Odp: Wigilijny... koszmar
blusia32 napisał/a:

Volver

Nie uważam za właściwą, jedynie za realną, takie zjawisko występuje, na dodatek powszechnie, koniec i kropka.

Mariola856

Szukanie partnera w określonym przedziale finansowym odbywa się samo. Najnormalniej w świecie ludzie o określonej pozycji materialnej, zawodowej, społecznej, przebywają najczęściej w otoczeniu sobie podobnych, skoro w takim otoczeniu spędzają najwięcej czasu, najczęściej wiążą się z osobami z własnych kręgów, zwykła statystyka. Bywają wyjątki, bardzo nieliczne.

Zgadzam się z Blusią.
Czy to dziwne, że aktorzy na przykład, wiążą się z osobami z podobnego kręgu popularności i dochodów? Myślę, że nie.
Bajki w postaci "Nothing Hill" i kolejne, kobiece wcielenia Kopciuszka w filmografii potwierdzają, że tylko  początki nieszablonowych związków mogą fascynować.
Reszta, czyli "żyli długo i szczęśliwie" powinna pozostawać milczeniem. Bo zwrot ten, to jedynie - pełne wątpliwości faktycznie, dobre życzenie, które winno być za każdym razem, opatrywane znakiem zapytania.

25

Odp: Wigilijny... koszmar
blusia32 napisał/a:

Volver

Nie uważam za właściwą, jedynie za realną, takie zjawisko występuje, na dodatek powszechnie, koniec i kropka.

Mariola856

Szukanie partnera w określonym przedziale finansowym odbywa się samo. Najnormalniej w świecie ludzie o określonej pozycji materialnej, zawodowej, społecznej, przebywają najczęściej w otoczeniu sobie podobnych, skoro w takim otoczeniu spędzają najwięcej czasu, najczęściej wiążą się z osobami z własnych kręgów, zwykła statystyka. Bywają wyjątki, bardzo nieliczne.

Tak jest zawsze,jeśli ktoś obraca się w kręgu np lekarzy,prawników,to raczej nie weźmie sobie za żonę kasjerki z Tesco,nie ujmując niczego tej drugiej.Wiadomo,że kobiety marzą o mezaliansie kopciuszka,ale to tylko marzenia...

26

Odp: Wigilijny... koszmar

No ogólnie takie jest życie.
Zalezy jak na to patrzysz bo jak sie jej nie podobasz to ona próbuje Cie spławić (zebyś sama poszla).
Jezeli faktycznie dzieli was taka duża róznica to przynajmniej już to usłyszałas.
Co tam dalej z tym zrobisz to juz twoja sprawa.

27

Odp: Wigilijny... koszmar

Przepraszam was bardzo, ale o jakim mezaliansie my tutaj mówimy ? Matka na stanowisku dyrektora szkoły, a ojciec prowadzący dobrze prosperującą działalność gospodarczą. Nie umniejszam im, ale nie przesadzacie ? Nawet gdyby ta dziewczyna była przysłowiową kasjerką, to naprawdę byłby w tym przypadku  taki mezalians ? Z drugiej strony w czasach kiedy nierzadko historyk sztuki wykłada na  półki mąkę w Tesco, to o czym wykonywany zawód może świadczyć ?  Że obecnie  trudno o dobrą pracę w zawodzie ? Warto może też nieśmiało przypomnieć, że w tym przypadku mamy do czynienia z młodą dziewczyną, która karierę zawodową dopiero rozpoczyna. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w przyszłości została dyrektorem lub też miała dobrze prosperujący własny interes. Nie wszyscy pieniądze i pozycje społeczną dziedziczą. Wielu potrafi zapracować na to samodzielnie.

28 Ostatnio edytowany przez BłękitnyPacyfik (2015-12-21 19:32:47)

Odp: Wigilijny... koszmar
blusia32 napisał/a:

Posiadanie pieniędzy świadczy o bardzo wielu cechach. Zaradność, pomysłowość, pracowitość i innych.

Pieniądze dają dużo lepsze perspektywy w życiu. Lepsza edukacja, wyższy standard egzystencji. Możliwość zwiedzania świata, realizowania pasji. Lepsze leczenie w wypadku choroby. Lepsza ochrona prawna w razie problemów.

Każda matka chce dla dziecka jak najlepiej i naturalnym jest, iż dobro syna będzie dla niej ważniejsze od dobra jego partnerki.

Ktoś napisał iż dziwi się, że takim ludziom się powodzi, są szczęśliwi, układa im się. Wypracowali to sobie, wiedzą jakie jest to trudne i niechętnie wpuszczają do swojego grona ludzi o niższym statusie społecznym. Tak było zawsze i jest dzisiaj.

To popkultura lansuje wzorce kopciuszka poślubionego przez księcia, romansidła i inne bzdury odrealnione zupełnie. Później kobieta, która wchodzi w relację mężczyzną z innej klasy społecznej oczekuje, że będzie cukierkowo jak w filmie na Polsacie.


Dobro syna to udany związek, a żeby stworzyć wartościowy związek są potrzebne aspekty takie jak uczucia, wsparcie, troska. Jeżeli matka patrzy tylko na pieniądze to jest pustą materialistką i niech się lepiej z tym nie obnosi, bo nie ma czym. Miłości nie da się kupić.


Przykre, że człowieka ocenia się podstawie zasobności portfela. To jest zwykła segregacja ludzi na lepszych i gorszych. W latach 60 tych w USA tez tłumaczono rasizm, aby wyciszyć własne sumienie. Jak widać są jednostki, które nie uczą się na błędach innych.

29

Odp: Wigilijny... koszmar

Szkoda,że chłopak posłuchał rodziców.....:(

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Wigilijny... koszmar

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026