Witam,mam problem jak każda kobieta która tu pisze.Od marca chodziłam na siłownie,jeden facet czesto na mnie patrzył,ale ja nie zwracałam na to uwagi.Dowiedział sie,że pracuje w solarium wiec tam przyjeżdzał raz do czasu sie opalac,ale nie wyszedł z inicjatywa.Po pewnym czasie zaczał zagadywac na siłowni,ale też nie doszło nawet do wymiany numerami.Poczatkiem Lipca napisał do mnie na nk,nie chciałam mu podac numeru od razu,wiec meczył sie 3 dni.Po 3 dniach szantazem z mojej strony,ze cos za cos dostał moj numer i zaczelismy pisac.Przyjezdał codziennie kiedy pracowałam,niestety zaczelismy ze soba pisac pare dni przed moim wyjazdem nad morze.Chciał sie spotkac na kawe,ale zbytnio nie bylo czasu,wiec w dzien wyjazdu napisalam mu czy chce isc na kolacje bo jestem glodna.Oczywiscie był bardzo chetny,bylo super naprawde,rewelacyjnie sie dogadywalismy od pierwszych chwil,ale niestety musiałam jechac.Gdy przyjechalam do domu napisal mi,ze bardzo mi dziekuje,ze poswiecilam mu chwile swojego czasu.Przez całe wakacje ze soba pisalismy całymi dniami.Gdy wrociłam zaprosil mnie na obiad,wieczorem odwiozł do domu i jeszcze troche pisalismy.Dostałam goraczki ok23 i dreszczy pisałam z nim wtedy i mowilam,ze zle sie czuje.Po parunastu min napisał,zebym wyszła przed dom,facet przywiozł mi lekarstwa,zwariowalam wtedy i stwierdzilam chyba mu zalezy.Wszystko super sie toczyło.Pare dni pózniej on wyjezdzał nad morze,wiec spedzilismy cały ostatni dzien razem,bylismy na obiedzie,spacerze,przytulalismy sie było jak w bajce.Wieczorem pare godzin przed jego wyjazdem bylismy jeszcze na kolacji,było tak cudownie.Gdy odwozil mnie do domu pytał czy nie moglabym zrobic sobie 2tyg wolnego,zeby pojechac z nim nad to morze,niestety nie bylo takiej mozliwosci pocałowalismy sie przed moim domem i powiedziałam mu,ze bede na niego czekac.Gdy weszłam do domu napisał mi,ze pierwszy raz jedzie na wakacje na sile i,ze chyba sie zakochał byłam prze szczesliwa bo sama cos do niego poczułam.Pisalismy cale jego wakacje tam.W 2 dzien jego pobytu tam dzwonił i zapytał czy bede z nim,zgodziłam sie oczywiscie i grzecznie czekałam na niego,az wroci.Codziennie mi pisał,ze teskni,ze zaluje,ze nie moze wrocic wczesniej do mnie.W ostatnie dni przed jego powrotem cos bylo nie tak,ale nie dopytywałam.Jak wrocil spotkalismy sie ,całowalismy sie bylo bardzo milo,ale nie wiedziałam,ze to jest ostatnie nasze spotkanie:(Nie chciał sie juz ze mna spotkac,wymyslajac co chwile cos.Zdenerwowałam sie i napisałam mu czy cos sie stalo i niech powie prosto z mostu.Odpisał mi,ze koledzy przez cały tydz mu mowili,ze jestem za młoda(5lat),ze jestem z innego świata i wziął sobie to do serca.Zmienił solarium,zeby mnie nie widywac.Czuje,ze on sie tez meczy,ze tez cos poczuł tylko dlaczego nie mozemy byc razem i sie nie meczyc oboje??Do dzis zaluje,ze z nim nie pojechalam,ze nie poruszylam ziemi,zeby z nim jechac,moze wtedy byloby inaczej.Wiem,ze moze jestem smieszna w tym co powiem,ale zakochałam sie w nim jak jeszcze w nikim innym to byl moj 1 facet ktory tak o mnie dbał:(Zrobilabym wszystko,zeby z nim byc.Najgorsze jest to,ze od jakiegos czasu cały czas sie gdzies przypadkowo spotykamy.Ostatnio był pod solarium to jak szłam to kolezanka mowila,ze nie mogł oderwac wzroku ode mnie...Mecze sie z tym strasznie,czesto płacze nie wiem co mam o tym wszystkim myslec...Tak bardzo bym chciala z nim byc:(
Podobne tematy
2 2009-09-13 11:38:38 Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-09-13 21:39:44)
piszesz że może jakbys z nim pojechała było by inaczej... wiesz jest takie powiedzenie; gdyby dziadek wiedział,że się przewróci to by usiadł.. nie ma co gdybac tylko skupic sie na tym co sie dzieje teraz... koledzy.. moze faktycznie maja na niego taki wpływ ale za pare lat z kolagami weźmie slub...? chyba nie... dlatego to tez nie jest wytłumaczenie.... a jesli naprawde uległ presji z ich strony to albo nie ma już o czym gadać albo z czasem zrozumie, że był głupi słuchając ich... każdy ma prawo do szczęścia i nikt nie może dyktowac człowiekowi z kim moze sie spotykac z kim nie, może mu dac jedynie wskazówki a co z nimi zrobi to jego sprawa.. ja bym zostawiła to biegowi wydarzen.... jak naprawde mu na Tobie zależy to predzej czy później zadzwoni do Ciebie... a jesli nie to albo ma troche złe priorytety lub poprostu zapomnij o nim....
a Ty nie płacz bo ten przez którego płaczesz nie jest warty Twoich łez a ten który jest ich wart nigdy nie doprowadzi Cie do płaczu....
to był cytat tylko nie pamietam dokładnie ale taki miał byc jego przekaz..
Też masz racje,tylko to jest cieżkie towarzystwo,nawet bardzo i nie wiem czy oni sie nie boja mnie właczac w to,albo go szantazowali,ze albo ja albo ich swiat.A z nimi sie zna od małego...
Ibiza89.. Myślę, żę on nie był Ciebie wart, jeżeli koledzy potrafili wywrzeć na nim taką presję, to lepiej, że skończyło się to teraz. Zajmij się przyjaciółmi, pracą... a on sam odejdzie z Twojej pamięci prędzej czy później.. Bądż silna! "tego kwiatu jest pół światu"
..Doskonale Cię rozumiem..
tak jak juz Ci napisałam czas.... albo Was na nowo połączy albo wyleczy rany..
wiem marzenia to najpiekniejsze co moze byc,tylko szkoda,ze rzadko kiedy sie spelniaja....a mowia,ze jak bardzo czegos pragniesz to to dostaniesz...Chyba bardziej prawdziwe jest "nadzieja,matka głupich"
zawsze trzeba miec nadzieje, bez niej nie ma życia...:)
najpierw troche cynicznie: z facetem jak z autobusem - nie ten to następny.
a teraz mniej cynicznie:5 latek to nie jest duża róznica, a że jesteście z innych światów - to fantastycznie, możecie się od siebie nawzajem wiele dowiedzieć, popatrzeć na świat inaczej. Skoro uległ wpływom kolegów, to spróbuj też na niego wpłynąć, skoro Ci zależy.Ale ja bym sobie odpuściła. Chociaż popełniałam już wiele błędów w potyczkach damsko-męskich, na których w normalnym stanie bym sobie nie pozwoliła.A zakochanie, miłość czy zauroczenie to taki stan upojenia trochę. Robimy wtedy dziwne rzeczy, a gdy przechodzi, to nasówa się stwierdzenie, że "miłość gorsza jest od sraczki".
Bardzo pszepraszam za ten obrazowy kolokwializm.
ibiza, jakkolwiek się sprawa nie zakończy, pamiętaj, że nic nie dzieje się bez przyczyny.
Ibiza nie płacz tylko weź się w garść! weź sprawe w swoje ręcę i zaryzykuj! 5 lat to nie jest kolosalna różnica pwiem że nawet bardzo malutka. moja kolezanka jest w zwiaku gdzie jest 9 lat róznicy, inna 11 lat róznicy i są bardzo szczęśliwi i będą w tym roku pobierać sie. a od kiedy w miłości istnieją kryteria wiekowe? to że jego zmanipulowali koledzy to Ty nie daj sie zmanipulować temu że to jest przeszkoda na to zebyście byli razem? Jesli nie związek to zawsze można sie przyjaźnić na przyjaźń chyba jego koledzy nie zabłysną hasłem ze jesteś za młoda dla niego?
Rzeczywiście 5 lat nie jest tak dużą różnicą, jeśli chodzi o ludzi dorosłych. Myślę, że tu może bardziej chodzić o jego relacje z kolegami. Coś mu nagadali, a on im wierzy. Chcesz wszystko wyprostować, to z nim porozmawiaj w cztery oczy, o co tak naprawdę mu chodzi i co czuje.
Popieram Kobiety, które Ci odpisały.. Ibiza89.. weż się w garść, jedż do niego i porozmawiaj, lub poproś go 'na strone' przy przypadkowym spotkaniu. Podejrzewam, że choćby dlatego, że głupio byłoby mu odmówić da Ci chwilkę..! W przyszłości bardziej możesz żałować tego, czego nie zrobiłaś niż tego, co zrobiłaś! Więc głowa do góry!!
przyjdzie czas i zrozumie że źle zrobił i sam do Ciebie wróci z przeprosinami
tylko na to potrzeba czasu... chyba że nie chcesz czekać to spróbuj sama z nim pogadać tak szczerze... mysle że jak mu zależało tak jak Tobie to jednak do Ciebie wróci...powodzenia ![]()
wiem marzenia to najpiekniejsze co moze byc,tylko szkoda,ze rzadko kiedy sie spelniaja....a mowia,ze jak bardzo czegos pragniesz to to dostaniesz...Chyba bardziej prawdziwe jest "nadzieja,matka głupich"
Ale czasem lepiej być głupim niż sierotą
jakimi kryteriami by nie patrzeć głupim jest lepiej i napewno wygodniej, człowiek sie mniej przemuje, nie przezywa wszelkich rozterek i nie zadręcza siebie przede wszystkim..
Ibiza89 napisał/a:wiem marzenia to najpiekniejsze co moze byc,tylko szkoda,ze rzadko kiedy sie spelniaja....a mowia,ze jak bardzo czegos pragniesz to to dostaniesz...Chyba bardziej prawdziwe jest "nadzieja,matka głupich"
ale każda matka kocha swoje dziecko...
Piszecie,zeby sie z nim spotkała.Zrobilabym to,ale on sie nie chce spotkac boi sie.Jak mnie widzi to sie za mna oglada,ale spotkac sie nie spotka.Wiem,ze moze powinnam podejsc jak go widze,ale boje sie,e sie odwroci:(:(
napisz do niego ze chcesz z nim porozmawiac że to dla Ciebie ważne i umówcie się na spotkanie jesli boisz się z miejsca jego o to zapytać.
nie mam jego numeru:(on ma troche z prawem i musi zmieniac co miesiac:(:(
no cuż, zdałoby się zmobilizować i wszystko sobie wyjaśnić jak go tylko spotkasz
dokładnie Ibiza idź na całość!! jak go tylko spotkasz to powiedz co masz mu do powiedzenia!!
pamietaj... za 20 lat bardziej będziesz żalowac tego czego nie zrobiłaś niz tego co zrobiłaś...
powodzenia;*
Wczoraj przejezdzał kolo mojej pracy,akurat bylam na zewnatrz i rozmawiałam przez telefon.Stanął powyzej na parkingu za wszystkimi autamii czekał na kogos,zza samochodow wyszła jakas dziewczyna nie wiem czy to od niego z auta czy z ktoregos innego ktore tam stało...Mysle o tym od wczoraj:\Chyba jestem przegrana.....
"Ktoś pogniótł mi skrzydła, zabrał aureolę,
pobrudził ręce (...) byłam kiedyś aniołem,
pamiętasz? Dziś nie potrafie nawet powiedzieć,
gdzie leży niebo "