Witam! Mam na imię Ewa mam 25lat i mam problem z którym niestety zostałam sama, nie mam z kim o tym pogadać, co robić dalej chodzi o to że mam chłopaka z którym jestem 6miesiecy i zawsze było w związku naszym ok spotykaliśmy się sam wychodził z tym czy się zobaczymy, wspólne spacery, rozmowy przez telefon czułam się tak z nim jak bym się z nim znała już parę lat. Niestety jest jedna osoba co robiła wszystko żebym się z nim nie spotkała to nie jest jego żadna koleżanka tylko matka. Za każdym razem jak się jego pytałam albo mu coś mowiłam że ''o twoja mama coś tam znowu'' to zawsze odpowiadał ''kochanie nie przejmuj się to jest moje życie jestem pewny swoich uczuć do Ciebie'' I na tym zawsze było koniec, nie wracałam już do tego. Niestety coś się miedzy nami popsuło. wpierw nie okazywał uczuć rozmowa była w stylu '' hallo, no, dobra, nara..'' Już nie wspomnę o tym że nie mówi że mnie kocha, jak pytam się go ''Ty już chyba mnie nie kochasz'' odpowiada ''przecież wiesz'' A ja na to no może wiem a on no kocham cie a ja no ale fajnie tak czasami usłyszeć a on aha będę wiedział. Tak samo rzadko się widujemy prawie wogóle zawsze ma coś a to w pracy z ta praca go sprawdziłam mówił prawdę ale jeśli chodzi o weekendy to zawsze śpi bo się niby nachlał [niby bo kiedyś go na Facebooku widziałam że był a on mi mówił że śpi] dzwoniłam do niego w sobotę rano co porabia bo może wyskoczymy gdzieś razem na pizze odpowiedział ok to jakoś później się zdzwonimy a ja no ok a gdzie jesteś? No ze sklepu wracam później tak sobie do niego zadzwoniłam po godzinie i znowu mi mówił że ze sklepu wraca i odezwie się jak będzie w domu jak z nim rozmawiałam była to godzina 11:50 nie odezwał się później ja do niego dzwoniłam 0 14:00 nie odbierał poszłam czekałam kolo jego domu z myślą ze zaraz pewnie wróci chciałam iść do jego domu ale mówiłam sobie ze lepiej nie bo jak jego mama będzie to na pewno mi powie ze śpi albo ze go nie ma. Dodzwoniłam się do niego po 18:00 dzwonie a on że wraca już jest kolo domu
he he [ledwo go rozumiałam taki zalany był] schowałam się żeby mnie nie zauważył, przeszedł i się zastanawiałam podejść do niego czy nie jak się zachować, ale zagrałam głupią pobiegłam za nim i powiedziałam że biegłam za nim i go wolałam a on nic. [miał słuchawki] uwierzył chwile z nim pogadałam niby ok z nami poszedł do domu i już się nie odzywa. Miedzy nami były kłótnie dużo razy ze sobą zrywaliśmy ale zawsze jak ze sobą w tym dniu zrywaliśmy tak się godziliśmy. [ja jestem taka że nikomu źle nie życzę nawet jemu chociaż mnie rani] Bo jak przychodził dzień rozstania to ja mowiłam że żeby poznał kogoś z kim będzie szczęśliwy bo wiem ze ze mną nie jest zawsze emocje brały gorą i wiele razy płakałam jak przychodził dzień rozstania wiadomo to nie jest mile jak się kogoś kocha i się wie ze za chwile już tej osoby się nie przytuli. Odpowiadał proszę nie płacz ja nikogo nie chce żadnej innej chce być w takim razie sam i ja mówiłam nie pij a on a on a jak myślisz dlaczego pije bo cię tracę. I raz jest tak ze jest ok a nie raz mam czarne myśli i nie wiem co robić.
Podobne tematy
Jak dla mnie, to chłopak Cię po prostu ignoruje. Nie widzę w Twoim poście dowodów na to, żeby on się w jakikolwiek sposób starał. We wszystkim tak słucha swojej mamy? Rozmawiałaś z nim poważnie na ten temat?
Poza tym, jesteście razem dopiero 6 miesięcy, więc pisanie "zawsze było ok" nie bardzo tutaj pasuje. Pierwsze tygodnie, miesiące to czas poznawania się i z reguły jest wtedy wszystko ok. To czas fascynacji drugą osobą. Dlatego uważam, że coś strasznie szybko odpuścił sobie te starania.
Masz 25 lat, a zachowujesz się jak 15 latka... Wydzwaniasz, czekasz na niego pod domem, biegasz za nim i diabli wiedzą co jeszcze..
Nie chce, to nie! Musisz się z nim użerać? Masz własne życie? Swoich znajomych? Koleżanki? Cokolwiek?
Masz 25 lat, a zachowujesz się jak 15 latka... Wydzwaniasz, czekasz na niego pod domem, biegasz za nim i diabli wiedzą co jeszcze..
Nie chce, to nie! Musisz się z nim użerać? Masz własne życie? Swoich znajomych? Koleżanki? Cokolwiek?
To nie jest tak że ja za nim biegam, czy też czatuje pod jego domem cały czas. Bez przesady, Nie po prostu nie lubię nie jasnych sytuacji i ja jestem taka że tak szybko nie odpuszczam jeżeli na kimś mi bardzo zależy. Chce tylko żeby był wobedz mnie szczery..! Pytałam się jego czy znalazł by dla mnie chociaż 5minut żeby pogadać, bo nie będę ukrywać męczy mnie to ta cała sytuacja że jeżeli nie chce zemną być to niech mi to po prostu powie w prost. A nie zwodzi i mówi że jest wszystko ok. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia że ja robię coś nie tak, może za bardzo się staram żeby było wszystko wporzadku miedzy nami. Miał problemy byłam z nim, nigdy go nie zostawiłam w potrzebie zawsze go wspierałam zawsze mógł na mnie liczyć znamy się długo [mieszkamy nie daleko siebie] ale chodzimy ze sobą od 6miesięcy Gdyby znalazł dla mnie chociaż chwile żeby pogadać, albo gdyby mi powiedział wprost albo przez sms że to koniec to dala bym sobie z nim spokój bo bym w tedy wiedziała na czym stoję a tak niestety nie wiem. Kocham go bardzo i nie będę ukrywać że meczy mnie już ta chora sytuacja.
Strasznie to wszystko chaotycznie opisane...
Jak dla mnie, to chłopak Cię po prostu ignoruje. Nie widzę w Twoim poście dowodów na to, żeby on się w jakikolwiek sposób starał. We wszystkim tak słucha swojej mamy? Rozmawiałaś z nim poważnie na ten temat?
Poza tym, jesteście razem dopiero 6 miesięcy, więc pisanie "zawsze było ok" nie bardzo tutaj pasuje. Pierwsze tygodnie, miesiące to czas poznawania się i z reguły jest wtedy wszystko ok. To czas fascynacji drugą osobą. Dlatego uważam, że coś strasznie szybko odpuścił sobie te starania.
Tak jesteśmy razem już 6 miesięcy ale znamy się już bardzo długo [mieszkamy nie daleko siebie].
Owszem rozmawiałam z nim na temat jego mamy mówił że nie mam się nią przejmować że to jest jego życie
że on chce ze mną być bez względu na to czy się komuś to podoba czy tez nie. Uwierzyłam mu i już do tego nie wracałam.
Ja podejrzewam że on kogoś ma dla tego tak jest, albo po prostu mu się już znudziłam chyba że dla tego bo jestem chora, mam białaczkę nie wiem mogę tak dybać w nie skończoność...
Po pierwsze, chłopak ma jakiś problem z alkoholem (i jeszcze wpędza Cię w poczucie winy, że to przez Ciebie pije !!). Po drugie, jesteście dopiero 6 miesięcy razem i już wiele razy zrywaliście?! Po trzecie, jeżeli nie podoba Ci się jego zachowanie, a on nie wykazuje woli zmiany - zerwij z nim.
Ewunia wpisz w google: Nie zależy mu na tobie.
W wynikach wyskoczy Ci na drugim miejscu pdf - przejrzyj sobie i oceń, sama najlepiej znasz swoją sytuację.
Natomiast co do cytatu z Twojej wypowiedzi:
''Ty już chyba mnie nie kochasz'' odpowiada ''przecież wiesz''
Przypomiała mi się sytuacja sprzed lat (to nie dotyczy Twojej historii ale taka ogólna dygresja).
Kolega miał dwie "przyjaciółki" i jakoś z żadnej nie potrafił zrezygnować. A na pytanie takie jak Twoje tak właśnie odpowiadał: "przecież wiesz" albo ewentualnie "jak możesz o to pytać?". No i uważał, że żadnej nie okłamuje bo w sumie ani nie wyznaje miłości (w jego poczuciu) ani nie zaprzecza ;D