MagdaLena1111 napisał/a:Roxann napisał/a:Lady Loka napisał/a:
Moze to roznica pokoleniowa, ale ja nie znam wiele dziewczyn w moim wieku, ktore by sie malowaly. Wlasnie w covidzie tym bardziej
generalnie to facet nie ma tutaj czego akceptowac. Bo to nie jego biznes czy kobieta sie maluje czy sie nie maluje.
Raczej teraz idzie sie w strone akceptowania ciala takiego, jakie jest. Makijaz sie w to wlicza. Standardowo - jak ktos chce, to niech sie maluje. Jak ktos nie chce, to niech sie nie maluje.
Jezeli faceci reaguja na naturalnosc pytaniem, czy sie jest chorym, to to jest nasza wina.
Co do kilogramow to tez sie nie do konca zgadzam
ale znowu, mamy dziure pokoleniowa miedzy soba. Teraz jest troche inaczej.
Oby to szło w tę stronę 
Chyba nie.
Mam wrażenie, że ciało-pozytywność zmienia się w otyłopozytywyność.
Też mam takie wrażenie. Ale, jak się nad tym zastanawiam, to nie słyszałam nigdy żadnych wypowiedzi mężczyzn, którzy by to popierali. Tylko kobiet. Chociaż możliwe, że to ze względu na to, że jednak tematy dotyczące wyglądu są zazwyczaj zdominowane przez płeć piękną.
Tak czy inaczej, jeśli miałabym jakoś to ocenić na podstawie własnego środowiska, powiedzmy, to tak: panie coraz bardziej w stronę akceptacji, a panowie bez skrępowania przyznają, że wolą szczupłe. Wiadomo, nie wszyscy, nie dla każdego wolącego też nadwaga jest czymś absolutnie nieakceptowalnym, ale jednak to pojawia się najczęściej jako warunek podobania się. Na pewno częściej niż ładna buzia czy określony kolor włosów.
A co do problemu autorki: nie zastanawiałam się nad tym specjalnie; że zobaczy mnie bez makijażu, było czymś oczywistym, więc nie poświęciłam temu uwagi. Zresztą ja się maluję mocno wybiórczo. XD Znaczy, raz mi się chce, raz nie. W żadnej opcji nie widzę nic złego, w tej drugiej jestem po prostu mniej wyrazista (dobra, totalnie niewyrazista, "uroki" bycia blondynką, ale też nie straszę, więc bez przesady).