Wiele osób korzysta z ofert szkół językowych w celu nauki języka - przeróżnego, chociaż nadal największym zainteresowaniem cieszy się angielski.
Czy zdarzyło się Wam (a może jesteście w trakcie?) być słuchaczami szkoły językowej? Jak to wspominacie? Co było zdecydowanym plusem, a co wolelibyście zmienić?
No i..jakie macie oczekiwania od potencjalnego lektora?
Podobne tematy
Ja korzystałam niedawno i mam nadzieję, że znów będę korzystać. Chodziłam na angielski do szkoły w Krakowie, w liceum miałam inny język rozszerzony, na studiach też,dlatego poszłam z podstawami i byłam na poziomie B.
Super było to,że była mała grupa. (choć w kolejnym semestrze szkoła chyba się zorientowała i grupy do iluś tam osób,takie jak nasza, były extra i trzeba było płacić więcej - za to minus,bo to trochę nie w porządku wobec uczniów)
Plusem jest,że można rozmawiać z różnymi osobami, uczyć się od nich słówek w konwersacjach, wymieniać wiedzą.
Z drugiej strony minus,że nigdy nie wiadomo, czy dana osoba mówi poprawnie, a lektor nie zawsze to wyłapie.
Na plus też to,że po każdych zajęciach mieliśmy oceny na indywidualnych kontach od lektorów. Pisali nam,jakie błędy popełniliśmy,dawali rady ale i chwalili za wypowiedzi.
Była biblioteka, z której każdy mógł skorzystać. Za mało jednak bylo pozycji na poziomy podstawowe(do wypożyczenia były książki i dvd(
Ogólnie na plus taka rodzinna atmosfera, mili lektorzy, którzy w przerwach czy rpzed zajęciami rozmawiali z uczniami na różne tematy.
Dodatkowe zajęcia były również organizowane, jakoś co 2 tygodnie. Były one "darmowe"tzn w cenie kursu,kto chciał,to korzystał.
Cena, również niższa niż w innych szkołach z tego,co porównywałam.
I raz chyba na semestr były organizowane quizy, gdzie wieczorme kto chciał,wychodził z lektorami do knajpy. Chyba szkoła fundowała jakieś tam piwo czy sok, były grupy i jakieś tam zgadywanki angielskie.
Za mało było zadań domowych pisanych,które lektorzy sprawdzali. I czasem drażniła mnie praca z książką.. Wolałam nieraz luźne lekcje, które były opracowywane w szkole.
Minusem jest na pewno,że lektor skupiać uwagę musi na wszystkich,nie na jednej osobie. Ja oczekuję tego,żeby był bardziej kumplem niż nauczycielem-dużo lepiej wtedy się czuję. I swobodniej. Musi być na pewno otwarty, umieć słuchać ale i mówić, dobierać odpowiednie słowa, które mogą się przydać.
Na tę chwilę z nauką mam przerwę i nie wiem, czy nie będę korzystać z lekcji indywidualnych,tak dla porównania.
Od trzech lat chodzę do szkoły językowej, w przyszłym tygodniu odbieram nawet kolejny certyfikat
.
Tak się złożyło, że co roku zmieniano nam lektora, dlatego mam już pewne porównanie. Bardzo ważne jest, aby osoba potrafiła dostosować się do poziomu słuchaczy, zajęcia prowadziła w sposób interesujący, ale i zróżnicowany. Nie wyobrażam sobie na przykład, aby wyglądały tak, jak tradycyjna, nudna lekcja w zwykłej szkole, czyli wykład, ćwiczenia, odpytywanie.
Moja grupa jest malutka (w bieżącym roku liczyła zaledwie trzy osoby, teraz zostaliśmy we dwoje plus oczywiście lektorka), więc doskonale się znamy, mało tego, atmosfera jest przyjazna, serdeczna, dosyć luźna, a my sami do wszystkiego podchodzimy z dużą dozą humoru. W ubiegłym roku zawsze robiliśmy sobie kawę lub herbatę, dzięki czemu mieliśmy poczucie kawiarnianego luzu - moim zdaniem jest to ważne.
Obecna lektorka bardzo zmusza nas do myślenia (uznaję to za wielki plus), ale każde zajęcia nastawione są na coś innego - czasem są to konwersacje, czasem samodzielna praca twórcza, czasem oczywiście typowa gramatyka lub wprowadzenie nowego zakresu słownictwa. W ubiegłym roku pani A. była jednak bardziej kreatywna, na przykład oglądaliśmy kreskówkę, do której sami musieliśmy podkładać dialogi
. Taka nauka poprzez zabawę, nawet w gronie osób dorosłych, jest niezwykle ciekawa i naprawdę pozwala uczyć się języka w sposób przyjemny, ale efektywny.
Lektor nie powinien swoich słuchaczy w żaden sposób stresować, jesteśmy ludźmi dorosłymi, więc po pierwsze sami przyszliśmy po to, aby się czegoś nauczyć, a po drugie sami mamy wpływ na to, ile z zajęć wyniesiemy i jak poważnie podejdziemy do tematu. Ja sobie raczej nie odpuszczam, ale mój kolega czasem o czymś zwyczajnie zapomni, nie wyobrażam sobie sytuacji, aby z tego powodu miał usłyszeć jakiekolwiek wyrzuty.
Reasumując jestem z zajęć na tyle zadowolona, że w przyszłym roku mam zamiar je kontynuować
.
Zdecydowanie nie jestem zadowolony ze szkoły językowej. Nauka na poziomie C1 wymaga od 5 do 15 razy więcej godzin niż jest w szkole. jest to po prostu oszustwo i wyłudzanie pieniędzy. Na niższych poziomach liczba godzin jest znośna ale i tak można się samemu uczyć w domu bez chodzenia do szkoły.
MrSprock, ja uważam, że te "dodatkowe" godziny musisz zrobić w domu. Nauka w jakiejkolwiek szkole nie ma sensu, jeśli nie pracujesz w domu. Możesz się też zdecydować- jeśli już bardzo chcesz mieć "bata" nad sobą, na kurs intensywny.
Korzystałam z oferty w empik school. Jestem zadowolona, miałam fajnedo lektora. Wiadomo, że chodząc tylko na takie zajęcia języka się nauczysz, trzeba też samemu się uczyć, ale to bardzo pomaga i motywuje, a w przypadkach, kiedy masz wątpliwości masz kogo spytać
trzeba zanlezc jednak dobra szkołę, bo te które mają problemy finansowe nie wywiązuja sie z umowy... podręczniki ktore byly w cenie kursu trzeba samemu dokupic za minimum 200zl i inne doplaty nagle dochodza
Korzystałam z oferty w empik school. Jestem zadowolona, miałam fajnego lektora. Wiadomo, że chodząc tylko na takie zajęcia języka się nauczysz, trzeba też samemu się uczyć, ale to bardzo pomaga i motywuje, a w przypadkach, kiedy masz wątpliwości masz kogo spytać
Chodziło mi oczywiście o to, że kurs to jedno, a to jaką pracę własną trzeba włożyć w naukę to drugie;) Zupełnie sama, bez nacisku ze strony szkoły, w życiu bym się do nauki nie zmobilizowała;/
Ja od roku chodze na włoski do Lincolna http://www.lincoln.edu.pl/ i teraz od stycznia zapisałam się jescze na francuski. Polecam każdemu te szkołe. Male grupy, sama praktyka, nauczyciele mają super kontakt ze studentami, podejscie indywidualne, mistrz