Witam Wszystkich.
Chciałabym się Was poradzic, zasięgnąc opinii- chodzi o mojego męża. Ludzie mają większe problemy w związkach jak ja, ale mój problem jest dla mnie równie ważny. Jestesmy z mężem 7 lat po slubie, dwoje dzieci. Mąz jest dobrym człowiekiem, męzem, ojcem ale ma spory problem z okazywaniem uczuc i dla niego wszystko jest ok. Ja codziennie się przytulam do niego (on moze raz na pól roku pierwszy przyjdzie do mnie i mnie przytuli, tak sam z siebie bez tekstów "Kochanie chodź mnie przutul") oczywiscie ja nie wiszę mu ciągle na szyi
. To ja przynajmniej raz w tygodniu mówię że kocham go ( on sporadycznie). Ja pierwsza inicjuje zbliżenie jakiekolwiek nawet pieszczoty, zawsze to ja pierwsza przychodzę do niego ( on wtedy odwzajemnia to wszystko tez mnie dotyka, chociaz czasami pieszczac mnie wzdycha tak z niechcenia jakby piescil mnie z przymusu na odczepnego, TO JA MUSZE GO ZACHECIC - TO WSZYSTKO JA).
Mówią ze trzeba porozmawiac o tym z mezem o swoich uczuciach, o tym czego potrzebujemy. Ja juz kilka razy rozmawiałam spokojnie tłumaczyłam, że potrzebuje jakiegokolwiek okazywania uczuc względem mnie, ze jak on mnie przytula to dla mnie jakby swiat nie istniał, tylko zeby to wychodziło równiez od niego. Tłumacze mu ze wiem ze mnie kocha ale czy to takie trudne przyjsc przytulic od czasu do czasu, dac buziaka. Kamien by predzej zmiękl niz on. Mówiłam, prosiłam (wiem żałosne), kilka razy płakałam z bezsilnosci bo nie wiem jak do niego dotrzec, poprostu sie chyba nie da w zaden sposób. Na koncu rozmowy mówi :"dobrze będę cię czesciej przytulał " ale to są puste słowa, nic się nie zmienia.
Kilka razy próbowałam postanowic, ze ja odsunę sie od niego, nie bede przychodzic do niego, że będę ozięble sie zachowywac ale długo nie wytrzymałam, może z tydzien i przyszłam do niego, polożyłam się obok, przytuliłam, powiedziałam ze kocham. Ja nie mogę tak jak on.
Chce czuc sie pożadana w jego oczach, chce czuc się przy nim kobietą, tłumacze mu, prosze ale nic ! Nie jestem brzydka, wydaje mi się ze jestem atrakcyjna (przecież mnie pokochał ), niewiem gdzie leży problem. Jak mam do niego dotrzec, czy mam naprawdę zając sie tylko sobą i dziecmi i odsunąc się od niego (chociaż to byłoby niezwykle trudne).Czy ja cos robie nie tak? Czy zyć normalnie jak dotychczas wyczekując zainteresowania z jego strony? Na początku małzenstwa było inaczej, innego faceta pokochałam i kocham dalej bardzo, moze to rutyna...
Poradzcie mi cos prosze. Tylko proszę nie rozmowe bo to naprawdę nic nie daje, psycholog czy terapia malzenska odpada bo sie nigdy nie zgodzi....
Podobne tematy
Zawsze taki był, czy takie zachowanie towarzyszy mu tylko od pewnego czasu?
Najważniejsze pytanie padło od Małego Księcia.
Natomiast jeśli zawsze taki był-to dopiero teraz to spostrzegłaś?
Bywają mężowie,którzy powiedzieli na ślubnym kobiercu-kocham-i uważają,że po np.20 latach słowa te obowiązują dalej.Jeśli na dobitkę nie są "przytulakami"-to :-albo sama egzekwujesz buziaki i takie tam...
-albo godzisz się na "sopla lodu"
wiem co czujesz, czekam na opinie innych ludzi bo sama jestem ciekawa co Ci doradzą. Ja co prawda nie miałam rodziny więc łatwiej mi było podjąć decyzję co mam zrobić ze związkiem w ktorym nie ma czułości z jego strony.
Przytulaj się do niego kiedy masz ochotę i tyle, nic na to nie poradzisz, on się nie zmieni z dnia na dzień. Jeżeli w jego domu rodzinnym nie okazywano sobie uczuć to on też tego nie będzie robił. Są ludzie, którzy mają z tym problem i to nie jest jakaś ich zła wola.