Poznalam jakis czas temu chlopaka. Seks byl calkiem niezly, chociaz jak dla mnie troche za duzo. Chlopak mlody, jurny, mam wrazenie ze uzalezniony albo od pornografii albo masturbacji, albo wszystkiego co z seksem zwiazane. No ale niewazne. Ogolnie cala znajomosc na plus.
Teraz S. wyjechal i raczej czarno widze nasza wspolna przyszlosc, bo nie mieszkamy w tym samym kraju.. ale probujemy. Codzienne rozmowy online, i tak dalej.
Problem zaczyna sie jednak mniej wiecej w polowie kazdej / co drugiej rozmowy. Teraz, kiedy nie jestesmy blisko siebie i nie mozemy sie dotknac.. wyraznie mu tego brakuje.
Pierwsza rozmowa po rozstaniu trwala 3h, z czego druga jej polowa to byly seks wiadomosci. Dla mnie to cos nowego, ale pomyslalam sobie, mloda jestem, wszystkiego trzeba w zyciu sprobowac.. no i tak niesmialo odpisywalam na jego zaczepki.
Ja cie rozbieram, ty mnie calujesz, ja cie glaszcze po wlosach, ty sciskasz moje sutki i tak dalej i tak dalej, az do slownej kopulacji, czyli biore cie od tylu, daj mi klapsa itp.
Nie powiem, ze nie bylo to podniecajace, zwlaszcza ze wspomnienia po naszym ostatnim, pozegnalnym seksie byly wciaz zywe..
Ale teraz, kiedy kazda rozmowa sprowadza sie do wlasnie takiego tematu, coraz czesciej zaczynam udawac ze NAGLE musze leciec, bo zostawilam wode na gazie, albo kot narobil na dywan.
Praktykujecie takie wyczyny, dziewczyny? (ale mi sie rymlo!)
Jesli tak, to co piszecie? Nie koncza Wam sie pomysly? No bo ilez mozna pisac to samo, mm jestem taka mokra, wejdz we mnie, sratata. Po pewnym czasie pisze jedna reka automatycznie a druga.. jem kanapke, albo bawie sie z kotem.
Nie pytam tu o to, co myslicie na temat takich rozmow, albo czy chlopak dojrzaly, czy zboczony Piotrus Pan.
Zapraszam do dyskusji na temat CO PISAC i jak sie tym nie znudzic
Pozdrawiam!