Przestać błagać i częściej wychodzić z domu na "kochanki" ![]()
Podobne tematy
No jak tak miała wcześniej, to co się dziwisz, że potem było to samo? Się nie dogadałeś z tą swoją teraz żoną...
Wczesniej to bylo czesciej .... powoli tak schodzilo na zla droge a teraz to masakra... na żadne kochanki nie bede chodził bo za bardzo ją kocham.
Miłosc Ci szybko przejdzie jak jeszcze w tym celibacie pozyjesz ![]()
A nie problemow zdrowotnych?Jezeli wczesniej bylo ok, a potem zaczelo sie to zmieniac to albo problem natury np hormonalnej, albo... nieciekawe jest dla niej wasze zycie sexualne. Szczera rozmowa, i nic innego tu sie nie doradzi. Poza tym i tak bardzo dlugo czekales z ta jej oziebloscia
Wczesniej to bylo czesciej .... powoli tak schodzilo na zla droge a teraz to masakra... na żadne kochanki nie bede chodził bo za bardzo ją kocham.
Zyj jak człowiek - nie proś o coś co powinieneś dostać. Nie poniżaj się, choc juz tym slubem to zrobiłeś. Zaczniesz ją zlewać i traktować jak 5 koło u wozu, a będziesz dlugo poza domem to moze cos do niej dotrze. Mozesz mowic, ze idziesz do kolezanek. A jak nie to bedziesz w coraz gorszej kondycji. Słuchasz siebie, wiesz lepiej = przegrywasz.
A Ty co robisz wtedy? Przepraszasz i obiecujesz poprawe? Heheh.
Według mnie wyjść masz kilka:
1. Nic nie zrobisz - kochasz ją ale prędzej czy później się rozstaniecie (jesteście za młodzi i hormony zrobią swoje)
2. Szczera rozmowa - co Cię boli, porozmawiać, wytłumaczyć i wysłuchać też żony
3. Będziesz czekał aż coś się zmieni - czyli patrz punkt pierwszy, bo to dopiero 2 tygodnie po ślubie
Miałem podobnie i też stopniowo i też po ślubie, ale byłem wtedy starszy od Ciebie. Potem przyszły dzieci i jeszcze trudniej. Porozmawiaj z żoną póki nie macie dzieci (choć do tego też zbliżenie potrzebne), bo będziesz się męczył i walczył ze sobą by jej nie zdradzić. Kochasz ją a z czasem znienawidzisz, za to że Cię tak traktuje
A mi się wydaje, że dziewczyna złapała "leszcza", bo jej się wydawało, ze starą panną zostanie i wzięła ślub, a teraz jest zadowolona, bo staropanieństwo odeszło w niepamięć i już jej wszystko jedno, bo cel swój osiągnęła.
Aleś się koleś wkopał..moim zdaniem to lepiej nie będzie tylko gorzej
To bardzo dziwne co tu opisane, wieksze z nieszczesc gdy jest ktos obok i jakby nie bylo nikogo, rownie dobrze mieszkac tak z kims obcym a wtedy pod warunkiem ze placi za to. Tez mysle ze to byla desperacja ktorejs ze stron i jak oszustwo bo jak wyjatkowa osobe mozna traktowac chlodno, czego sie spodziewala ze jest papierek i juz nie musi udawac?
Szybko bym na Twoim miejscu wyjasnil sprawe, jest obojetna na seks, ma kogos czy faktycznie zlapala kogos a jesli zechcesz rozwodu latwo zgarnie to co jej sie za takie zachowanie nie nalezy ![]()
Zyj jak człowiek - nie proś o coś co powinieneś dostać. Nie poniżaj się, choc juz tym slubem to zrobiłeś. Zaczniesz ją zlewać i traktować jak 5 koło u wozu, a będziesz dlugo poza domem to moze cos do niej dotrze. Mozesz mowic, ze idziesz do kolezanek. A jak nie to bedziesz w coraz gorszej kondycji. Słuchasz siebie, wiesz lepiej = przegrywasz.
Oni sa juz po slubie Thepass
a Twoja rada jest dobra dla malolatow, ktorzy probuja wywalczyc czyje na wierzchu...
takie gierki i wzbudzanie zazdrosci to dziecinada,
prowadzi tylko do rozbicia malzenstwa.
Jestem za szczera rozmowa, przedstawic fakty, wysluchac, dogadac sie, uzgodnic, byc konsekwentny.
I Thepass czy ty uwazasz ze zona powinna dawac bo Taki jej obowiazek?
Nie badz prymitywny, zona to nie dziwka - zaplacilem... dostaje.
Malzenstwo to partnerstwo, a nie burdel.
12 2014-05-14 11:23:59 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-05-14 11:58:22)
Bez rozmowy trudno powiedziec ale wiekszosc mowi ze to z jej strony nie fair seks seksem ale bez bliskosci to nie jest zwiazek a ona poszla na skroty i ma swojego jelenia do uslug, widac to jak na dloni, inaczej by to wyjasnila czy jakos probowala nadrobic co dla niego wazne. Skoro nie ma uczuc to jest uklad i czemu zle ze seks za utrzymanie i inne profity?
Zreszta zwiazek i tak ma wiele cech wymiany tylko poki sa emocje nie widzi sie tego, ze 'przy okazji' kogos sie wspiera a ona 'przy okazji' z nim kocha ![]()
Taaak ciekawe co by obronczyni powyzej powiedziala gdyby to on zaniedbywal pozycie - wazna czesc zwiazku - ona skarzyla na to, najgorzej jak problem widzi sie ze zawsze u niego a nigdy u kobiety ![]()
Przestać błagać i częściej wychodzić z domu na "kochanki"
Chyba tak właśnie trzeba postąpić.
Oczywiscie, ze jest problem.
Dlatego trzeba go rozwiazac,
a zeby go rozwiazac trzeba sie z nim zmierzyc,
czyli dokladnie przedstawic sytuacje, poglady, wnioski, wytlumaczyc, wysluchac, znalezc rozwiazanie...
i nikogo nie bronie, co tu bronic, chodzi o wyjscie z sytuacji,
a zeby z niej wyjsc trzeba podjac madre, przedyskutowane i powazne decyzje.
Co do wymiany to ja troche inaczej to widze:
Zwiazek to partnerstwo, chec niesienia pomocy , oddanie i wsparcie
ale wszystko z milosci, na bazie checi , a nie z musu czy w mniemaniu facetow - powinnosci.
15 2014-05-14 13:22:14 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-05-14 13:52:39)
Opis dosc skapy i jak bardzo stara sie o tym omowic to z nia, ta nie widzi problemu.
Wg mnie to typowo "letni" zwiazek gdzie uczucia sa na dalszym planie niz biezace sprawy to byl do przewidzenia, zle ze przywykl juz do tego przed slubem jak byl czas by jeszcze zastanowic sie nad tym krokiem.
Co to za partnerstwo jesli jedna strona zadowala sie wygodami w domu a inne czeka na okazanie uczuc i to jest mezczyzna a nie ona?? Musu nie ma i w tym sek, duzo nie zrobi bo bez poprawy i jak nie pogodzi z jej zachowaniem pozostaje rozstanie.
Mysle ze kto decyduje sie na malzenstwo wie co robi i ma swiadomosc ze to nie jest kumpelstwo ani wspolne zabijanie nudy
ale zobowiazanie, oboje maja poza wlasnym szczesciem zadania i role do spelnienia. Jesli ktos nas nie pociaga to sie go nie nabiera nie obiecuje a najczesciej odrzuca, przykre ale zaoszczedza takich sytuacji jak opisana.
Minus widze tu taki ze to on bedzie winiony za wszystko, jego dotkna sankcje finansowe jak nie swiadczenia na jej rzecz czy dziecka co nagle pojawi (np bez jego udzialu) to podzial majatku, ratowalaby go zdrada bo obojetnosc to slaby zarzut orzekajac o winie rozpadu pozycia. Jak zwykle to my jestesmy ofiarami kobiet i swego popedu ![]()
A moze w tym zlobku tak bardzo odechcialo sie jej dzieci, ze woli zrezygnowac,
niz rezykowac ![]()
Tak czy inaczej trzeba wyjasnic sprawe...
albo razem na jednym wozku ( ewt. lozku) przez zycie,
albo kazdy swoja taczke pcha.
Chomik, wytlumacz kobiecie, ze tak sie zyc w malzenstwie nie da.
Wiec albo Ci przedstawi powody zebys mogl zrozumiec jej problem
ewt. jej pomoc,
albo doprowadzi to do rozpadu malzenstwa.
Jesli ona to ma gdzies, to nie ma za czym plakac...
a ze niesprawiedliwosc... Peter? ... ba, takie jest zycie ![]()
17 2014-05-14 15:52:51 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-14 15:53:29)
I Thepass czy ty uwazasz ze zona powinna dawac bo Taki jej obowiazek?
Upraszczasz. Jeśli ma być to partnerstwo to czemu nie ma tego z jej strony? Gdzie liczenie sie z drugą osobą? To jest jeden z obowiązków małżeńskich. A rozmawiać to oni na pewno rozmawiali juz wiele razy. Trzeba zmienic postępowanie bo od roku nie działa to co robi obecnie.