Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » KULTURA » Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

Temat: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

Witam chcialabym wam przdstawic moje nietypowe zainteresowania, lubie fotografowac opuszczone miejsca,budynki itp.

może zaczne od Cmentarza Żydowskiego w Bieruniu.

"Bieruń leżał na szlaku handlowym wiodącym z Wrocławia do Krakowa. Sprzyjało to osiedlaniu się mieście kupców i rzemieślników w tym i żydowskich. W pierwszej połowie XVIII wieku ich liczba w Bieruniu nie przekraczała kilkunastu osób. Około roku 1750 społeczność żydowska założyła gminę wyznaniową, która jednak nie została zalegalizowana przez władze państwowe. Salę modlitwy założono w prywatnym domu, utworzono również chader, gdzie obok zasad wyznania mojżeszowego nauczano historię i literaturę żydowską oraz języka hebrajskiego. W 1778 roku założono na przedmieściu Wit - cmentarz żydowski. (...) Wraz z uzyskaniem w 1812 roku przez ludność żydowską w Prusach równouprawnień, została zalegalizowana gmina wyznania mojżeszowego w Bieruniu Starym . w tym roku wzniesiono murowaną bóźnicę. W 1840 roku w Bieruniu Starym mieszkały 103 osoby wyznania mojżeszowego, natomiast do bieruńskiego kahału należało jeszcze 254 Żydów z okolicznych wiosek, w tym z Imielina 25. Z początkiem XX wieku w Bieruniu Starym mieszkało tylko 20 Żydów. Największym skupiskiem Żydów w owym czasie był Imielin gdzie mieszkało ich 41. Po przyłączeniu do Polski części Górnego Śląska dużo Żydów starobieruńskich przeniosło się do Niemiec. W 1923 roku do żydowskiej gminy wyznaniowej w Bieruniu Starym należało 84 wiernych".


Od siebie dodam ze cmentarz jest Totalnie zapuszczony, mila 850mkw a tymczasem kilkanascie metrow od bramy ktos zbudował....Dom.logicznie rzeczbiorac ktos mieszka na cmentarzu.

Kozubnik-dawny luksusowy kurort wypoczynkowy.

Wybudowany w latach 50-siatych z mysla o zasluzonych partyjnych oraganizacjach.To oni glównie tam wypoczywali, rowniez Jugosławianie ktorzy budowali ten kurort. Niedostepny dla zwyklaych obywateli.Najwyzszy budynek dostepny byl dla waznych osobistosci. mniej waznych oraz delegacje umieszczano w nizszych budynkach o chrakterze bardziej Campingowym.Kiedy zmienil sie ustroj, zaniedbano kozubnik a caly kompleks upadl w efekcie kozubnik zamienil sie w ruine. Dawni goscie kurortu kiedy ogladaja zdjecia anie ukrywaja wzruszenia i smutku.


Borne Sulinowo-Niegdys opuszczone miasto.

"W latach 1933-1939 rząd III Rzeszy wykupił część terenów i wysiedlił z nich ludność w celu budowy bazy wojskowej i utworzenia poligonu (okolice wsi Linde). W latach 1934-1937 utworzono Wał Pomorski. W 1936 zakończono budowę miasteczka militarnego dla szkoły artylerii Wehrmachtu, którego otwarcia dokonał 18 sierpnia 1938 Adolf Hitler. Ponownie przebywał tu w dniach 5-8 września 1939. W garnizonie Groß Born stacjonowały jednostki dywizji pancernej Heinza Guderiana przed atakiem na Polskę w 1939. Na poligonie ćwiczyły oddziały Afrika Korps dowodzone przez gen. Rommla (drugim poligonem Afrika Korps była Pustynia Błędowska).We wrześniu 1939 zorganizowano tu obóz jeniecki - początkowo przejściowy (Dulag), a od 9 listopada dla szeregowców (Stalag). Obóz ten funkcjonował do 1 czerwca 1940, po czym został przekształcony na oficerski (Oflag) "II D Groß Born", położony w pobliżu miejscowości Westwalenhof (dziś Kłomino). Do połowy 1942 przebywali tu jeńcy francuscy, później polscy. W lutym 1941 w obozie było 3731 Francuzów, a w styczniu 1945 5391 Polaków. Przetrzymywany był m.in. Leon Kruczkowski, a także trafiła tu duża część żołnierzy powstania warszawskiego.Na początku 1945 żołnierze niemieccy opuścili miejscowość, po czym zajęła je Armia Czerwona, utrzymując jej militarny charakter. Utworzono tu doskonale strzeżoną bazę Północnej Grupy Wojsk. Mimo, iż obszar ten został w 1945 formalnie włączony do Polski, a w ewidencji gruntów figurował pod nazwą "tereny leśne" to faktycznie był on oderwany od struktury terytorialnej kraju.5 czerwca 1993 nastąpiło uroczyste otwarcie miasta, a 15 września Borne Sulinowo otrzymało prawa miejskie. Do 1995 osiedliło się tutaj 1 549 mieszkańców."


Opuszczony szpital w Owińskich k. Poznania

"Owińska znane są przede wszystkim z barokowego zespołu pocysterskiego. Obecnie znajduje się tam Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych. Warto zobaczyć również renesansowy kościół pw. św. Mikołaja z 1574 r. oraz klasycystyczny pałac von Treskowów. Kompleks budynkow przy ulicy Kolejowej służył jako szpital psychiatryczny między innymi dla dzieci. Z historii szpitala psychiatrycznego w Owińskach możemy się dowiedzieć, że 25 stycznia 1838 roku w opuszczonych budynkach klasztornych, otwarto pierwszy w Wielkopolsce Szpital Psychiatryczny. W 1871 r. było w zakładzie 120, a w 1878 - 204 chorych. W chwili likwidacji zakładu przez hitlerowców w 1939 było tutaj 1100 chorych. Likwidacja zakładu rozpoczęła się od wywiezienia dorosłych pacjentów - mężczyzn i kobiet - do lasów w okolicach Obornik, gdzie zostali rozstrzelani i pochowani. Pozostałe w zakładzie chore dzieci w listopadzie 1939 roku wywieziono do Fortu VII w Poznaniu, gdzie zostały zagazowane. Pierwszy transport wyruszył 11 listopada. Po zakończeniu wojny w budynkach klasztornych znajdował się najpierw Zakład Wychowawczy, a od 1952 roku Ośrodek Szkolno-Wychowaczy dla dzieci Niewidomych. Zakład Wychowawczy został w 1952 roku przeniesiony do nowych budynków po szpitalu psychiatrycznym przy ul. Kolejowej (???), a w 1994 zlikwidowany. W czasie wojny w ramach akcji T4 w takich właśnie miejscach jak szpital psychiatryczny w Owińskach, szpital psychiatryczny w Świeciu czy Kocborowie prowadzono eksterminacje przy pomocy prymitywnych komór gazowych w wykorzystaniem tlenku węgla, spalin samochodowych a później także cyjanowodoru.Obecnie obiket jest opuszczony i całkowicie zrujnowany."

Mysle ze narazie starczy.jak kogos wciagnie to moge nadmienic wiecej obiektow.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

Mnie wciąga. Kozubnik i Borne najbardziej smile W żadnym z tych miejsc nie byłem ale oblukałem wiele fotek w necie. Na mnie robią wrażenie smile

3 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-01-11 22:30:34)

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

hmm kto tu zajrzal

wciaga cie to????moja sasiadka pojechala z rodzina zasiedlac Borne sulinowo ale boze to bylo w 94 roku.

4

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

Tak wciąga i jakoś nikt z moich bliskich ani znajomych nie podziela tych zainteresowań. Ja lubię jeszcze zdjęcia porównawcze, czyli te same miejsca na przestrzeni lat.

5 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-01-11 22:31:16)

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

interesuja mnie tez zjawiska paranormalne.i przypadek Analiese Michel.pewnie se kazdy pomysli j=ze jestem jakas naiwdzona.ale poprostu w glowie mi sie nie miesci ze ta dziewczyna miala w sobie 6 demonow.

"Śmierć Anneliese Michel wywołała gorącą dyskusję w mediach niemieckich i falę krytyki w stosunku do Kościoła katolickiego, kapłanów, którzy odprawiali egzorcyzm nad Anneliese, a także jej rodziców. Zarzucano im wiarę w szatana i średniowieczne przesądy, których rzekomo ofiarą stała się Anneliese, na skutek wyczerpania w trakcie przeprowadzania egzorcyzmów.Anneliese wychowała się w bardzo religijnej rodzinie. Poza swoją religijnością nie odróżniała się specjalnie niczym od młodzieży w jej wieku. Lubiła towarzystwo rówieśników, miała chłopaka. Nie stroniła od różnych form rozrywek takich jak: tańce, zabawy. Jednak po nasileniu się objawów opętania zmuszona była odizolować się od przyjaciół i przerwać studia pedagogiczne, których, w efekcie, nigdy nie ukończyła.W ostatnich latach życia na jej ciele w charakterystycznych miejscach pojawiły się niegojące się rany i blizny Anneliese Michel egzorcyzmowało dwóch księży: proboszcz Ernst Alt oraz salwatorianin Arnold Renz. Większość przeprowadzonych egzorcyzmów została udokumentowana przez nagranie taśm magnetofonowych. Pierwsze symptomy opętania pojawiły się już w 1968. Mimo iż była pod stałą kontrolą kapłanów, minęło 7 lat od wystąpienia pierwszych symptomów opętania zanim biskup Würzburga Josef Stangl udzielił oficjalnej zgody na egzorcyzmy jesienią 1975.Anneliese podczas występowania objawów mówiła sześcioma różnymi głosami męskimi, a każdy z nich określał siebie innym imieniem (Lucyfer, Judasz, Kain, Neron, Hitler i Fleischmann). Dokładna analiza tych głosów, a także naoczne relacje świadków, pozwoliły niezależnym badaczom potwierdzić hipotezę opętania dziewczynyAnneliese doświadczała między innymi następujących objawów mogących świadczyć o opętaniu demonicznym: widziała "diabelskie twarze", nie mogła przez chwilę usiedzieć w miejscu, rozbierała się do naga i skakała po ścianach, łapała ptaki i odgryzała im głowy, piła swój mocz, spożywała muchy i pająki, żuła węgiel, gryzła ludzi.

Cierpiała na nieustanną bezsenność, wyła na głos całymi nocami. Skarżyła się na częste uczucie "gorąca", łóżko było dla niej za ciepłe, kołdra nie do zniesienia, szukała chłodu wchodząc cała do zimnej wody, wkładała głowę do muszli klozetowej, tarzała się w czarnym pyle węglowym w piwnicy. Czasami po paranormalnych atakach zastygała na wiele godzin bez ruchu. Twierdziła, że zmuszana była do całodziennego klęczenia na modlitwie."

6

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

Znam historię Anneliese, widziałam filmy, gdzie przedstawiono nagrania z egzorcyzmów. Szczególnie głosy, którymi przedstawiały się demony były przerażające, a zeznania matki i księży egzorcystów wprost nieprawdopodobne.

Fleischmann to były ksiądz, prawda?

A co sądzisz o zielonych dzieciach albo Kasparze Hauserze?

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

mysle ze to wersja o zatruciu arszenikiem jest najberdziej prawdopodobna, bo skoro dziewczynka odzyskala kolor skory to trudno mowic o kosmitach smile a co do hausera to mysle ze to poprostu człowiek zagadka smile i nigdy sie juz nikt nie dowie czyim byl potomkiem...mnie bardzo Ciekawi historia Zakletych obrazow.

Obraz ten, zatytułowany "Hands Resist Him" powstał w 1972 roku w pracowni Billa Stonehama. Przedstawia on artystę, jako 5-cioletniego chłopca prowadzonego przez lalkę na obchód po jego inionych życiach.
Bill wyjaśnia, że ręce, za oknem są odzwierciedleniem jego poprzednich żyć, okno symbolizuje cienką "zasłonę", bramę pomiędzy snem a rzeczywistoęcią. Natomisat lalka jest przewodnikiem chłopca po tym świecie.
Artysta nie wie jak to się stało że obraz zyskał miano "przeklętego", ale ludzie, którzy zetknęli się z tym obrazem mieli bardzo dziwne przeżycia. Założyciel galerii, w której "Hands resist him" był wystawiany, zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach, z życiem pożegnał się rownież człowiek, który jako pierwszy opisał obraz w jednym z katalogów. Ludzie, ktorzy zetknęli się z obrazem mieli zawroty głowy, niektórzy mdleli. Wielu z nich widziało postacie z obrazu pojawiajace się w ich mieszkaniach, dzieci zaczynały płakać gdy patrzyły na obraz a niektóre z nich były tak przerażone, że wogóle na niego patrzeć nie chciały.
Obraz "Hands resist him" zostal sprzedany w 2000 roku na aukcjach Ebay za sumę 1,025.00 dolarów.

ode mnie: ponoc jeden facet jak go kupil to jego 4letnia corka skarzyła sie ze z obrazu wychodza postacie i nie moze przez to spac bo sa za glosno.facet zainstalowal kamere z z czujnikiem ruchu czy jaos tak i udalo mu sie zrobic kilka fot tych rzekomych postaci.

8

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

Zielone dzieci - teoria z kosmitami jest mocno naciągana. Ale jak wytłumaczyć fakt, że nie można było porozumieć się z dziećmi? Podobno posługiwały się inną, niezrozumiałą mową. Sąsiadujące osady, nawet jeśli w każdej obowiązywał inny dialekt czy gwara, musiał łączyć jeden język lub chociaż podobne grupy gramatyczne czy słownictwo. A mowa dzieci miała się nijak do mieściny W -coś tam (nie chce mi się szukać nazwy, wybacz). Ze względu na ich młody wiek nie były w stanie przejść wielu kilometrów, które tłumaczyłyby językowe niuanse. Więc jak to? Ktoś je porzucił, zostawił na pastwę losu, podrzucił? Bo, że nie pochodziły z okolicznych terenów jestem pewna.

A Kaspar. Jeżeli opisywana przeszłość chłopaka jest prawdziwa to szczerze mu współczuję. Bardzo podoba mi się tekst wyryty na jego grobie: Tu leży Kaspar Hauser, zagadka jego czasów. Jego narodziny były nieznane, jak i jego tajemnicza śmierć. (cyt. za url=http://www.nzp.pl.tl/Kaspar-Hauser.htm?PHPSESSID=19ba9=[/url]. W tym epitafium zawarto kwintesencję jego życia - jedną wielką niewiadomą.

Nie pamiętam danych obrazu przedstawiającego bodajże chłopca, którego obecność w domu wywoływała pożary. Pa każdej ognistej katastrofie, w szczątkach budynku znajdowano nietknięty obraz lub jego kopie, które miały te same 'płomienne' skłonności. Nie wierzę nadprzyrodzone moce obrazów. Zresztą, po co przeklinać rzeczy martwe i to na taką skalę? Może to tylko zbiegi okoliczności?

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

blanche a co powiesz o obrazach?????

10

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

Cholerka, poczytałem wpisy wyżej i dreszcze mam na plecach smile Jednak moje fascynacje kończa się na zdjęciach opuszczonych miejsc. Ale rozwijajcie wątek, chętnie poczytam smile

11

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

TheBlackMoonLight, czego oczekujesz? Napisałam już, że nie wierzę w moce przedmiotów martwych. Nawet jeśli jakieś moce mają to nie na taką piekielną skalę. Myśl, że rzecz mogłaby niszczyć wszystko w swoim zasięgu jest dla mnie niedopuszczalna, bo burzy mój światopogląd. Gdyby była sterowana to jeszcze jak cię mogę - dam wiarę, ale żeby tak sama z siebie?

12 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-01-11 22:33:17)

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

chcialam tylko uslyszec twoja opinie.Ale powiem Ci ze taz mnie zawdziwilo ze te dzieci gadaly niezrozumiale.Ciekawe dlaczego.

Moja mama mi opowiadała ze kiedy miałam 2 miesiace i zostala ze mna sama w domu, (moj tato miał nocke) zasiedziala sie w kuchni (z tamtad miala widok na pokoj dziecinny czyli moj) oraz na przedpokoj, zobaczyla jak ktos stoi w przedpokoju i udaje sie do pokoju dziecinnego.Myslala ze zapomniala zamknac drzwi i ze ktos wszedl.pomyslala wtedy "Boze, niech on wezmie co chce ale niech krzywdy dziecku nie zrobi" tymczasem ten ktos stanał nad łóżeczkiem popatrzał na mnie przez chwile i poprostu wyszedł.Kiedy moja matka pobiegła do drzwi zeby je zamknac okazalo sie ze sa zamkniete.Szybko podeszła do łozeczka, mi tez nic nie bylo.Poplakala sie ze strachu o mnie.Jak to wyjasnisz?

Moze dlatego mam takie zainteresowania a nie inne, poniwaz w moim domu dzialy sie dziwne rzeczy ktore czasami prawie wcale nas nie przerazały lub dawalo nam do myslenia po jakims czasie ze cos dziwnego sie stalo, oraz moja mama ktora z conajmniej kilkudniowym uprzedzeniam potrafila uorzedzic o czyjejs smierci, lub chorbie ktore ponoc jej sie snily.pewnie pomyslisz ze ja tu tworze jakies Adam's Family ale tak naprawde sie dzialo.Np. moja mama opisala dokladnie pogrzeb swojego szwagra z tygodniowym wyprzedzeniem.

13

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

Przekleństwem jest widzieć przyszłość. Ja takich wrażeń nie miałam. 3 razy zdarzyło mi się obudzić w chwili śmierci dwóch bliskich mi osób. Nie czułam wtedy żadnego niepokoju, po prostu spojrzałam na zegarek i znów usnęłam. A nigdy, gdy się wybudzę w nocy, nie patrzę na zegar, bo od razu przeliczam ile jeszcze mogę pospać i w końcu ze zdenerwowania, że za chwilę muszę wstać, zasnąć nie mogę.

14 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-01-11 22:34:29)

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

ja w takie cos nie wierzylam a jak mi moja mama opwiadala ze to jej sie snilo to myslalam tylko ze ma poprostu realistyczne sny.a potem one sie okazywaly prawda.a co do tych zjawisk to spadla szafka z wysokosci 1,60 prosto na podloge.byly w nij kieliszki ruche szklo luzno poukladane.nic sie nie stuklo, kiedy moi rodzice sie poklocili ktos stal w kuchni i zrzucal szklanki.kiedy wyszli obwiniali siebie a to zadne z nich, slychac bylo kroki w mieszkaniu, jak ktos szafe odsuwa tak jakby wkladal kurtke, dzwonienie kluczami etc.

kiedy wyszli z pokojow w ktorych spali (kazde osobno w innym pokoju) obwiniali siebie nawzajem bo kazde myslalo ze to te drugie kercilo sie po kuchni i zrzucilo szklanki.

15

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

Byłaś świadkiem tych zdarzeń?

Ciekawa jestem co napiszesz o tej historii:
Miałam może z 10 lat. Razem z przyjaciółką bawiłam się w jej 'domku'. Jej dom (prawdziwy) sąsiaduje z lasem, a zabawa miała miejsce w olszynowym zagajniku przylegającym do lasu.
Jak to dziewczynki, marzyłyśmy na głos i zwierzałyśmy się z wielkich tajemnic. Podczas jednej, już ostatniej w tym miejscu, takiej rozmowy, poczułyśmy, że ktoś nas obserwuje. Nie pamiętam, która z nas pierwsza zauważyła to coś. Ciarki mnie przeszły na wspomnienie tego... czegoś.
Wysoki, cała twarz obrośnięta czarnymi kłakami. Piszę 'twarz', bo posturą, kształtem ciała przypominało człowieka. Ale te kruczoczarne włosy i czerwone oczy wpatrzone w nas! Uciekłyśmy z wrzaskiem do domu. Od tego czasu przyjaciółka żądała od rodziców odprowadzania do i ze szkoły, bo droga stykała się z zagajnikiem.
Jakiś czas później, odwiedziła ją kuzynka. Spały razem z siostrą mojej koleżanki. Przed snem ułożyły na stole ubrania. Ze snu wybudziły je dziwne odgłosy, siostra spała nadal. Po stole łaziło to coś, tyle że zgarbione. Przerażone ukryły głowy pod kołdrą i usnęły. Rano zgniecione ubrania leżały w nieładzie na stole i podłodze.
To samo stworzenie widział nasz kolega, mieszkający po drugiej stronie lasu. Dodam, że las nie jest duży, w okolicy mamy większy. Zgubić się w nim oczywiście można, ale w końcu idąc prosto szybko trafi się na otwartą przestrzeń.
Nie wiem co to było. Trochę mnie to ciekawi, ale jednak przypominając sobie jego wygląd przypomniało mi się również uczucie jak bardzo się bałam. Do tej pory przechodząc obok olszyn spoglądam na nie trwożliwie.

Pisałaś, że może Twoje historie uznam za głupie. Nigdy bezpośrednio nie zetknęłam się z podobnymi zjawiskami, ale myślę, że mogły się zdarzyć. Zastanawia mnie tylko jedno - skąd to się bierze? Kto tym kieruje? Czy wrażliwość mieszkańców takiego domu ma wpływ na te zdarzenia? Czy mogą je widzieć także inni?
Napisz co myślisz o moim nietypowym spotkaniu. Uznasz je za głupie?

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

nie uznam je za glupie poniewaz na tym swiecie jest tyle zagadek ze nie moge uznac ze mowiesz nieprawde.A co do tamtego to tak, nieraz bylam swiadkiem tego co sie dzialo.Akurat my nie jestesmy "tacy wrazliwi" trzask to trzask gwizd to gwizd ale jesli ktos dzwoni kluczami w pustym przedpokoju???mysle ze moga je widziec inni jednak ze zdaza sie tak ze tylko jedna osoba cos widzi a potem mu nikt nie wierzy.ja nie uwazam siebie za osobe ktora jak uslyszy tzrask to mysli ze to duchy, jednak wierze w duchy ( choc w boga nie) i takie zjawiska tez sa dla mnie dziwne.

17

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

Rozumiem, że te niepokojące odgłosy mogą być słyszane nie tylko przez wybranych. Na szczęście mnie nic takiego nie spotkało. Nie wiem jak zachowałabym się w podobnych sytuacjach.
Sądzisz, że sprawcą może być duch/ zabłąkana dusza? Słyszałam o ludziach, którzy nieświadomie poruszają przedmiotami. Ma to chyba coś wspólnego z aurą czy jakimś szczególnym polem wytwarzanym przez te osoby - nie wiem. Więc jaki wniosek - co to jest?

18 Ostatnio edytowany przez robertlit (2009-11-03 14:26:31)

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

---

19 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-01-11 22:37:14)

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

Było to luksusowe auto. Spowodowało jednak śmierć mnóstwa ludzi, zanim los w końcu policzył się i z nim. Jasnoczerwony sześcioosobowy kabriolet miał niespełna 320 km przebiegu, kiedy dwie osoby z cesarskiej rodziny zawiózł na spotkanie ze śmiercią. Właściwie został on skonstruowany specjalnie dla tej pary z okazji wizyty w małej bośniackiej miejscowości Sarajewo. Zdarzenie to miało miejsce 28 czerwca 1914 roku. Sytuacja polityczna w Europie w każdej chwili groziła wybuchem wojny. Brakowało tylko iskry. Arcyksiążę Ferdynand i jego żona księżna Hohenburg wsiedli do wspaniałego pojazdu, żeby przejechać ulicami Sarajewa. Nigdy nie dowiedziano się, dlaczego nie kazali zawrócić szoferowi po tym, jak rzucono bombę na ich samochód. Bomba odbiła się od drzwi i potoczyła na ulicę. Wybuch zranił cztery osoby z orszaku jadące konno za samochodem. Upewniwszy się, że ranni otrzymują pomoc, książę z małżonką pojechali dalej.

Nastąpiło drugie nie wyjaśnione zdarzenie. Szofer, który doskonale znał Sarajewo, pomylił drogę i wjechał w ślepą uliczkę. Z bramy w zaułku wyskoczył młody człowiek i wymachując pistoletem rzucił się na maskę samochodu, strzelając raz po raz do arcyksięcia i księżnej, którzy zginęli, nim osłupiali strażnicy zdążyli powalić zamachowca na ziemię.

Zamach na parę książęcą był zapłonem I wojny światowej, którą przypłaciło życiem dwadzieścia milionów ludzi. Po zamachu fatalny czerwony samochód nadal sprowadzał śmierć na tych, którzy do niego wsiedli. W tydzień po wybuchu wojny wybitny dowódca piątego korpusu armii austriackiej generał Potiorek zajął dom gubernatora w Sarajewie; przypadł mu w udziale także czerwony samochód arcy księcia. Nie czekał długo na efekty. Dwadzieścia jeden dni później poniósł klęskę pod Valievo, utracił dowództwo i został odesłany do Wiednia. Wkrótce stał się zrujnowanym wariatem i zmarł w przytułku.

Czerwony samochód przeszedł w ręce innego Austriaka, byłego podwładnego generała Potiorka. Kapitan wkrótce spotkał się ze swoim fatum. Jadąc z dużą prędkością przejechał i zabił dwóch chorwackich chłopów, wpadł na drzewo i kiedy przybyła pomoc, już nie żył. Był właścicielem samochodu przez dziewięć dni.

Po zakończeniu wojny właścicielem samochodu został nowo mianowany gubernator Jugosławii. Doprowadził on wóz do świetnego stanu, lecz miał cztery wypadki w ciągu czterech miesięcy i w ostatnim z nich stracił rękę. Rozkazał więc zniszczyć samochód; jego reputacja była tak zła, że wydawało się, iż nikt nie będzie chciał nim jeździć. Jednak pojawił się nabywca, doktor Srkis, który śmiał się z przekleństwa. Kupił samochód prawie za bezcen. Ponieważ nie mógł znaleźć szofera, postanowił prowadzić auto osobiście. Cieszył się swoim nabytkiem przez sześć miesięcy i coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że przekleństwo ciążące na samochodzie było wytworem ludzkiej wyobraźni. Pewnego ranka samochód znaleziono przy drodze; leżał na dachu, a ciało doktora wyrzucone na zewnątrz było zmasakrowane przez przewracający się pojazd. Wdowie po doktorze udało się sprzedać samochód bogatemu jubilerowi. Używał auta przez rok, a później popełnił samobójstwo. Następnym właścicielem był znowu lekarz. Wkrótce jednak opuścili go pacjenci z obawy przed fatalnym samochodem. Odprzedał go więc szwajcarskiemu kierowcy wyścigowemu, który wy startował nim w wyścigu w Dolomitach, podczas którego samochód wpadł na kamienny mur i kierowca zginął.

Czerwone auto wróciło do Sarajewa. Nabył je zamożny rolnik, który dał samochód do naprawy i jeździł nim bezpiecznie przez kilka miesięcy. Pewnego dnia samochód stanął na szosie, więc rolnik przywiązał go do furmanki, żeby przyholować do miasta. Ledwo ruszyli, silnik zapalił, samochód odtrącił wóz i konie, przejechał właściciela i stoczył się do rowu na zakręcie. Zniszczony czerwony pojazd kupił Tiber Hirszfeld, mechanik, który naprawił go i pomalował na niebiesko. Nie znajdując nabywcy jeździł nim sam. Pewnego dnia wiózł sześcioro przyjaciół na wesele. Kiedy z dużą prędkością wyprzedzał inny samochód, uderzył w drzewo; Hirszfeld i czterej pasażerowie zginęli w wypadku. Samochód odnowiono z funduszy rządowych i odesłano do muzeum.

Zabił szesnaście osób. Przyczynił się do wybuchu krwawej wojny. Zniszczyła go dopiero następna wojna - dokonała tego aliancka bomba zrzucona na budynek muzeum, w którym stał.
                                                                                                                                                                                                   źródła: paranormalium.pl

"W latach 40. XX wieku na peryferiach Trenton w New Jersey w USA żył Al Herpin. Miał 90 lat. W jego domu nie było ani łóżka, ani kanapy - Al Herpin nigdy w życiu nie spał. Przez ten czas przeżył wielu lekarzy, którzy badali go, i którzy sypiali regularnie i nie mogli pojąć, jak można się obejść bez snu. Intelektualne zdolności Ala były średnie, jego zdrowie i apetyt były dobre, on sam zaś nigdy nie unikał pracy. Pracując za dnia, oczywiście męczył się, nadal jednak nie mógł spać.

Staruszek tylko usiadł na fotelu bujanym i czytał, odpoczywając jednocześnie. Zregenerowawszy siły, wracał do pracy. Lekarze nie mogli znaleźć wytłumaczenia dla chronicznej bezsenności Ala, jak również nie potrafili wyjaśnić tajemnicy jego długowieczności."

super jest tez historia Amityville

duzo jest ciekawych i niezrozumialych zjawiska dla nas i ja lubie o tym czytac, nic mi nie umknie a jesli tak to i tak zaraz o tym poczytam smile

20

Odp: Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

TheBlackMoonLight nie pisz posta pod postem; jeśli chcesz coś dopisać to użyj opcji "edytuj"

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » KULTURA » Moje nietypowe zainteresowania....Czesc 1.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024