jak cuzjecie się z tym ze Wasz partner nie umie tanczyc? czy Wam to przeszkadza? spotykam sie z chlopakeim co nie umie tanczyc, i najbardziej mi to przeszkadza na weselach poniewaz nie lubie siedziec przy stole tylko lubie sie bawic a on nie chce tanczyc a jak juz pojdzie to tanczy za rece jak dzieci w przedszkolu
Podobne tematy
Nie przeszkadza mi, że mój facet nie umie tańczyć. Ja też zresztą nie, a wesel nienawidzę.
jak cuzjecie się z tym ze Wasz partner nie umie tanczyc? czy Wam to przeszkadza? spotykam sie z chlopakeim co nie umie tanczyc, i najbardziej mi to przeszkadza na weselach poniewaz nie lubie siedziec przy stole tylko lubie sie bawic a on nie chce tanczyc a jak juz pojdzie to tanczy za rece jak dzieci w przedszkolu
No to z nim nie tańcz tylko z tymi co umieją/wiedzą co i jak.
porada naucz go sama tanczyć:) kreatywne i mile spotkania spedzone razem
Gdy nie umiałem tańczyć, to czułem się okropnie, bo jak iść na wesele, jak zaprosić na tańce kogoś... Patrzyłem na tych co umieją i byłem zły na siebie, potem z czasem unikałem sytuacji gdzie można tańczyć. Bo po co się ośmieszać?
Mnie na siłę wyciągnęła pewna kobieta i nauczyła tańczyć. Okazało się, że potrafię, że sprawia to przyjemność. Więc na siłę zagonić partnera, może jakiś kurs tańca zaproponować?
Dokładnie, wspólny kurs tańca to może być wspaniała zabawa dla was obojga.
denerwuje mnie jak kobieta nie umie tańczyć, tylko rusza się jak mucha w smole ![]()
tylko wstydze sie mu zaproponowac jakis kurs tanca bo jeszcze nie jestesmy na tyle odwazni wzg siebie. a mnie to bardzo denerwuje jak partner nie umie tanczyc i zniecheca mnie tym do siebie
tylko wstydze sie mu zaproponowac jakis kurs tanca bo jeszcze nie jestesmy na tyle odwazni wzg siebie. a mnie to bardzo denerwuje jak partner nie umie tanczyc i zniecheca mnie tym do siebie
ja mówie sama naucz go tanczyć? siedzicie sobie w domu ,zaczynasz tanczyc lapiesz go za reke no i tanczycie:P probujecie
ja tam bym tak chcial ![]()
tylko wstydze sie mu zaproponowac jakis kurs tanca bo jeszcze nie jestesmy na tyle odwazni wzg siebie. a mnie to bardzo denerwuje jak partner nie umie tanczyc i zniecheca mnie tym do siebie
Troszkę coś tu nie tak - bo jak partner, który nie umie czegoś od razu zniechęca? Taniec to tylko dodatek.
Czy dziewczyna która nie umie ugotować obiadu zniechęca od razu - Nie.
Taniec ważny, ale nie jest rzeczą, która powinna zniechęcać, bo nikt nie jest idealny.
wiem ze nikt nie jest idealny ale jednak juz jest cos co przeszkadza
Polecam zapisać się na kurs salsy lub bachaty. Zawsze miałem problem z tym, że jak idę na imprezę to nie potrafiłem tańczyć, ale teraz ze mną już jest trochę lepiej jak ponad miesiąc chodzę na kursy taneczne i jestem zadowolony z tej decyzji, że się zapisałem
Polecam serdecznie.
Powinnas mu zaproponowac wlasnie taki kurs , jezeli sama lubisz sie bawic a twoj partner wogole nie umie tanczyc to rozumiem ze moze to przeszkadzac. Zabieraj go czesciej na imprezy , wyciagaj do tanca a sie nauczy
to trzeba go nauczyć! Nie popieram tańczenia na weselach czy tam imprezach z innymi facetami bo to budzi zazdrość. A czy ty dobrze byś się czuła bawiąc z innymi? A on by pewno znalazł kumpli i sięgnął do butelki ![]()
A podobno kobiety najbardziej pociąga charakter faceta ![]()
antykobieto, najbardziej, ale to nie oznacza, że nie zwracamy uwagi na inne rzeczy
.
Mam faceta który uwielbia muzykę, ale brakuje mu koordynacji ruchowej, ale nie poddaję się, nadal próbuję go nauczyć. Wkrótce wesele i chyba zabiorę go na kurs ![]()
ale jak mu dac lekko do zrozumienia ze chciala bym zeby naucyzl sie tanczyc
Normalnie powiedzieć?
poprostu powiedz mu to. nie ma nic prostrzego , przeciez sie nie obrazi za to ...
No niestety nie ma, że się nie chce. Trzeba coś z tym zrobić. Ja tez mistrzem tańca nie jestem, ale swoją kobietę obtańcowuje jak potrafię. Lepiej nie czekać na pomoc innych. ![]()
Ponoć facet, który nie umie prowadzić w tańcu, w seksie też za wiele od siebie nie daje
Iami, nie sądziłam, że mężczyźni wierzą w aż takie zabobony.
Mój chłopak również nie tańczy jak zawodowy tancerz ale jest chętny żebym go nauczyła
na pierwszym weselu na którym byliśmy to była lekka porażka a teraz tańczy o wiele lepiej.
Mój akurat umie tańczyć, a ja nie. I tu jest pies pogrzebany... ![]()
kobietka26, może poprosisz go, by Cię nauczył?
mój partner też nie umiał tańczyć, ale 1/2 godziny ćwiczeń przed sylwestrem i załapał podstawowe kroki na 3 plus jakies obracanie. dla chcącego nic trudnego! ![]()
Ponoć facet, który nie umie prowadzić w tańcu, w seksie też za wiele od siebie nie daje
Ale to tylko podobno????
No ja się nie znam ani na jednym ani na drugim ![]()
Najwyrazniej trtzeba si edobierac n apocztaku pod kazdym wzgledem a moze n apierwszych randkach lista pytan do drugiej osoby
wtedy bedzie lepiej. Tak wogole nie raz jest ze jedna ze stron nie umie tanczyc tylko nieraz jednym to przeszkadza innym nie, najlepiej by bylo si edobarc ze albo dwie strony umieja i lubia albo przeciwnie. Jak ktos nie lubi tanczyc to tez nie powinno sie go zmuszac tylko zrozumiec sa osoby ktore nie potrafia sie wogole nauczyc tanczyc. Wildhoney napisala ze nie lubi wesel ja tez a jak twoj facet tez by nie lubial i do tego nei tanczyl to co koniec swiata czy to az tak wazne zeby byc razem szczesliwym. Jezeli tak to albo mowisz mu ze chchesz zeby sie nauczyl tanczyc wprost i jak bedzie chcial i wogole to ok. A jak nie to musisz dac sobei spokoj i szukaj tanczacych facetow jak ci tak na tym zalezy abrdzo ![]()
Hej, mam takie pytanie jak można nakłonić chłopaka do tańczenia na weselu, kurs odpada, nie ma na to funduszy. Poproszę o jakieś sprawdzone i racjonalne pomysły. Problem największy w tym, że jak mu proponuję, że go nauczę tańczyć i że to nie jest trudne, wystarczy odrobina dobrej woli, to on mi odpowiada: nie chcę, nie umiem i nie będę tańczył, bo po po prostu tego nie lubię , a raz tylko tańczył na weselu i mu nie bardzo wyszło.
Musisz jakos go podbudować, zdecydowanie nie wypomniac tego nieudanego jednorazowego występu na weselu. Może zacznij najpierw od jakiś wolniejszych kawałków, delikatnego obracania, tak na rozluźnienie. Oczywiście począti przy muzyce, którą on lubi i zna ![]()
Dobra a jeśli ktoś faktycznie nie lubi tego robić i nic w tańcu nie widzi? Nie podnieca się programami tanecznymi i nie widzi żadnego ukrytego przesłania w tych całych choreografiach itp?
34 2014-08-25 12:06:38 Ostatnio edytowany przez freckles_laura (2014-08-25 12:08:53)
Hej, mam takie pytanie jak można nakłonić chłopaka do tańczenia na weselu, kurs odpada, nie ma na to funduszy. Poproszę o jakieś sprawdzone i racjonalne pomysły. Problem największy w tym, że jak mu proponuję, że go nauczę tańczyć i że to nie jest trudne, wystarczy odrobina dobrej woli, to on mi odpowiada: nie chcę, nie umiem i nie będę tańczył, bo po po prostu tego nie lubię , a raz tylko tańczył na weselu i mu nie bardzo wyszło.
Lepiej dać sobie z nim spokój, naprawdę. Kilka miesięcy temu rozstałam się z takim jednym dziwakiem, co wielu rzeczy nie umiał, w tym własnie tańczyć a w dodatku niech się ich uczyć bo twierdził że ma "swoje zasady". Takich ludzi ciężko zmienić. Możesz spróbować postawić sprawę na ostrzu noża, że jak się nie nauczy tańczyć to odchodzisz, ale obawiam się że to może niewiele dać. Takim osobą ciężko nawet wjechać na ambicję.
Dobra a jeśli ktoś faktycznie nie lubi tego robić i nic w tańcu nie widzi? Nie podnieca się programami tanecznymi i nie widzi żadnego ukrytego przesłania w tych całych choreografiach itp?
To niech nie zawraca innym głowy lub szuka osób, które też tego nie lubią.
35 2014-08-25 12:16:39 Ostatnio edytowany przez dona77 (2014-08-25 12:20:32)
taniec a taniec to różnica, młode pokolenie wychowane muzyką hip-hop czy dance może zgrabnie poruszać się na dyskotekach i ktoś powie "oo, ale koleś spoko tańczy brake-dance" a jak pójdzie taki imprezowy"travolta" czy "jackson" na wesele to zupełnie inna bajka, jak zagrają jakieś walce, itp to nie ma co się dziwić, że na parkiet wskakują emeryci i wywijają oberki a młodzi nie mają pojęcia jak "prowadzić", po prostu trzeba poczekać na nutę która nam odpowiada i wtedy tańczyć, a nie na siłę próbować tańców z minionej epoki, itp
nie wiadomo czy twój chłopak również na dyskotekach nie czuł rytmu, czy na imprezach rockowych, jeżeli żadna muza nie skłaniała go do ruchu to chyba kurs tańca nic by nie dał
najważniejsze by nie ciągnąć go na siłę na parkiet bo tym bardziej mu nie będzie wychodzić, a jak sam nabierze ochoty, może wypije setunię i wyjdzie z ochotą na tańce jakie by one nie były, to jeszcze nie jedną weźmie w obroty i wszystkich zaskoczy ;P
To niech nie zawraca innym głowy lub szuka osób, które też tego nie lubią.
Czyli wygibasy na parkiecie są tak ważne w życiu, że mogą przekreślić cały związek?
Dobra a jeśli ktoś faktycznie nie lubi tego robić i nic w tańcu nie widzi? Nie podnieca się programami tanecznymi i nie widzi żadnego ukrytego przesłania w tych całych choreografiach itp?
To niech nie zawraca innym głowy lub szuka osób, które też tego nie lubią.
To moze odwrotnie - niech ci, co tak bardzo tanczyc lubia dobieraja sie miedzy soba, a nie wiazą sie z tymi co tanczyc NIE LUBIĄ a potem to sie staje problemem.
Jezeli ktos sie ze mna wiaze, to akceptuje mnie taka jaka jestem, a nie zmienia wedlug swojego uznania. Jak chce ktos kogos nauczyć tanczyc to niech sobie pieska kupi, a nie partnerowi d*** zawraca ![]()
freckles_laura napisał/a:To niech nie zawraca innym głowy lub szuka osób, które też tego nie lubią.
Czyli wygibasy na parkiecie są tak ważne w życiu, że mogą przekreślić cały związek?
Jeśli dla Ciebie taniec to tylko "wygibasy na parkiecie", to tego nigdy nie zrozumiesz. Ja już pomijam fakt, że taniec to bardzo piękna czynność, że to zmysłowa forma bliskości pomiędzy dwoma ludźmi, ale wystarczy trochę empatii żeby zrozumieć jak jest przykro drugiej osobie jak partner nie umie tańczyć. Na przyjęciu, na imprezie, na weselu wszyscy tańczą i dobrze się bawią, a ktoś nie może bo jego partner/ka nie dość że nie umie, to jeszcze nie chce się nauczyć. To chamskie i strasznie egoistyczne. Takiej osobie jest zwyczajnie przykro że nie może dołączyć do grona uśmiechniętych i szczęśilwych imprezowiczów z powodu czyjegoś widzimisie.
To moze odwrotnie - niech ci, co tak bardzo tanczyc lubia dobieraja sie miedzy soba, a nie wiazą sie z tymi co tanczyc NIE LUBIĄ a potem to sie staje problemem.
Umiejętność tańczenia to nie sport wyczynowy, żeby posiadły ją jedynie jakieś jednostki... Tańczyć umie wielu ludzi, na weselech czy innyhc przyjęciach nawet nie tyle się liczy jakieś perfekcyjne tańćzenie, co dobra zabawa i przynajmniej tyle żeby próbować tańczyć. A jak ktoś siada w kącie lub podpiera ściany i wychodzi z założenia (bardzo często usprawiedliwianego na tym forum, co zdążyłam zauważyć) "nie bo nie", to jest odosobnionym odludkiem, co to wstydzi się zatańczyć bo mu się wielka krzywda stanie albo korona spadnie z głowy. Takie osoby to warto kopnąć w cztery litery i nie przejmować się nimi, tak samo jak one się nie przejmują innymi.
Ale powiem Ci jeszcze jedną rzecz, jak się tańczy profesjonalnie lub traktuje się to jak pasję, to baaaardzo często ludzie się dobierają w pary w takich grupach tanecznych. Możesz sprawdzić w jakichś grupach tanecznych czy zespołach tańca. Bo to po pierwsze wspólna pasja, po drugie bliskość, poniekąd namiętność.
Jezeli ktos sie ze mna wiaze, to akceptuje mnie taka jaka jestem, a nie zmienia wedlug swojego uznania.
Jak Ci na kimś zależy to próbujesz się dla niego zmienić na lepsze, tak samo masz prawo tego wymagać od drugiej osoby. Na tym właśnie polega miłość, że trzeba się wzajemnie dopasować, a nie każdy pod siebie.
Dla jednej osoby wazny jest taniec, dla innej spiewanie a dla jeszcze innej rysowanie - ja nie wymagam od moich partnerow zeby poszli na kurs rysunku czy spiewania, choc dla mnie to bardzo wartosciowe pasje.
No a poza tym to chyba nie ma gorszego rodzaju tanca niz ten na weselach
jak w ogole ludzie moga chciec robic cos tak idiotycznego?:D
Ja tam lubię tańczyć i z reguły jestem pierwszy na parkiecie, ale robienie dla mnie z tańca nie wiadomo czego mnie po prostu śmieszy. Dla mnie są to wygibasy i tyle. Nie rozumiem fenomenu tych wszystkich programów itd. Jeden lubi taniec, inny zbiera znaczki, a inny znowu podkłady kolejowe.
A ja całe życie nie umiałem tańczyć więc nie tańczyłem bo się wstydziłem. A jak sie zapisałem na kurs tańca to nie najgorzej mi szło i baaardzo chętnie zatańczę to co umiem i ładnie wychodzi - lepiej od innych podskakujących na parkiecie. Zatem - do szkół! A jakie to miłe dodatkowo...
Nie rozumiecie jednej podstawowej rzeczy. Tu nie chodzi o zainteresowanie które ma się wsamotności, tylko o WSPÓLNE SPĘDZANIE CZASU. Wspólne to słowo kluczowe. Dlatego jak się wymaga od kogoś dużo, a samemu nie umie tańczyć, pływać, jeździć na nartach itp czyli nie ma się umiejętności, żeby z partnerem móc spędzić czas, to się mu głowy nie powinno zawracać. A nie że wychodzi się z założenie "ja tam czegoś nie umiem i nie chcę umieć, ale związek to już bym chciał/a mieć, a partner ma mnie zaakceptować i nie zmieniać". To jest niedopuszczalne. Każdemu jest miło, jak we dwójkę mogą razem spędzać czas, a nie że każdy sobie rzepkę skrobie. Właśnie tak jest z tańczeniem, szczególnie w sytuacjach gdy inni normalnie tańczą i nie mają żadnej spiny że to wygibasy.
A moim zdaniem jest dopuszczalne. Ja lubię sporty siłowe i targanie ogromnych ciężarów. To też moje hobby, ale przecież nie będę na to namawiał żony skoro jej to nie odpowiada. A choć porobimy sobie dziś martwy ciąg albo przysiady.
Freckles_laura taniec to twoje życie ale skoro mówisz że ludzi którzy nie umieją tańczyć i nie chcą się tego uczyć trzeba kopnąc w cztery litery to zastosuj proszę maść na ból dupska bo ci się ewidentnie w nim poprzewracało.
Ludzie którzy nie lubią tańczyć też są wartościowi ale w twoim małym móżdżku na takie refleksje chyba zabrakło miejsca.
Nie ma co tu więcej pisać bo bardziej łopatologicznie niż Iceni nie da się tego wytłumaczyć.
45 2016-06-16 14:43:31 Ostatnio edytowany przez namazu (2016-06-16 14:46:38)
taniec, wspólny najlepiej:) to coś co zwyczajnie zbliża ludzi - fizycznie (to wiadomo) i mentalnie...
Sam też nie potrafiłem tańczyć...hehehe...a tu mi dziewczyna wyskakuje z zaproszeniem na wesele....za miesiąc:D
Domyślacie się, było wesoło;) Zaraz na kurs...pieknie kilka prywatnych lekcji:) Super, jestem przygotowany...na weselu katastrofa:D kurs a taniec na imprezie to co innego...lepsza alternatywa to koleżanka (możemy dać jej uczciwie połowę tego co na kursie) i z nią przetańczyć kilkanaście godzin....
Co jest w tańcu dla kobiety? KUrcze, nie potrafisz mnie poprowadzić na parkiecie przez kilka godzin a co przez kilkadziesiąt lat życia? Ja oblałem tamten egzamin.
Dla mnie fajny jest taniec, żeby tak poskakać, pobawić się, ale ogólnie też nie tańczę dobrze, jak jakiś inny taniec, to nie mam szczególnie wyczucia rytmu. No, ale tak samo na weselu czy gdzie indziej nie wstydzę się tego, bo ważne, by się bawić ![]()